Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
194 posty 2904 komentarze

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Moje komentarze

  • @Ben Nechar 20:49:06
    Kończysz dyskusję,Twoja wola, ale brzydko się zachowujesz sugerując że wina za niedokończenie dyskusji spada na mnie. Moim zdaniem jest zupełnie odwrotnie. - Twoje twierdzenia są nielogiczne i gołosłowne, a twierdzenie, że kierowałeś się Słowem Bożym jest błędne.
    - Słowo Boże to znacznie więcej jak zapisano w Piśmie Świętym. - Chocby dlatego że Bóg żyje, wciąż działa i tworzy.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Pedant 19:17:42
    "Z jednym zastrzeżeniem. Bywaja okresy kiedy za takie podejście można
    skończyć na stosie ;)"

    Wiem, wiem. Też to zauważyłem w przedostatnim komentarzu do Bena Nechara, że jego i gościa na którego się powołuje, że te niby trzy dogmaty wiary (stosunek do celibatu księży, chrztu niemowląt i modlitwa za zmarłych) to nie żadne dogmaty tylko lewacko-modernistyczne próby przejęcia wladzy i nad Kosciołem i nad rodzicami.
    tam, gdzie wchodzi w rachube władza, gdzie jedna strona dysponuje siłą, ma zdolność by swoje uzurpacje wymuszać, zdrowe myślenie zawsze jest przeszkodą. - Wtedy łatwo takim z osób postepujących słusznie i moralnie robić w oczach opinii publicznej przestepców, a nawet bandytów, a w sprawach utożsamianych, choćby błędnie z wiarą, heretyków.
    Nie ulega wątpliwości że lewacy i moderniści, Żydzi czy protestanci to grupy ludzi które dziś ostro, nie licząc się z niczym, nie trzymając się logiki, norm i zasad, prą do władzy i to władzy nad światem, Kościołem i rodzinami oraz narodami.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Ben Nechar 16:39:36
    Jeszcze raz powtórzę że gubisz się w logice. Brak zgodności nie oznacza sprzeczności; niesprzeczność nie musi oznaczać zgodności. U Ciebie to się zlewa, stąd i pochopne wnioski i dziwne oczzekiwania.

    "Wg Słowa Bożego owy dogmat jest z nim całkowicie sprzeczny" według mnie tylko według twojego pojmowania logiki.


    "I tu się myliłeś i mylisz, bo sporo dogmatów stoi w sprzeczności z tym, co głosi Słowo Boże.
    Tyle w tej kwestii".

    Nie spławisz mnie tak łatwo. Te sprzecznosci musisz udowodnić. - Nie zostaje nic innego jak na konkretnych przykładach.


    "Nie może prawdą być kłamstwo, coś co stoi w opozycji do praw Bożych".

    Oczywiście. Tylko że w kontekscie naszej dyskusji rozumiem iż w ten sposób twierdzisz że są dogmaty wiary, które opierają sie na kłamstwie. To poważny zarzut. Poproszę o konkrety. Tylko żeby to rzeczywiscie chodzilo o dogmaty wiary, bo raz już pokazałeś, że za takie uważasz coś, co dogmatem wiary nie jest.


    "Nie zamierzam rozmawiać o tym w całkowitym pominięciu myśli Autora Biblii, jako autorytetu i nad tym gdybać".

    Ta "myśl Autora Biblii" to więcej jak autorytet. Takie traktowanie i Ducha Świętego i Słowa Bożego prowadzi do błędu. Spróbuj najpierw zrozumieć to co pisałem w poprzednim komentarzu (do Pedanta) i to swoje zdanie wyrazić innymi słowami, czyli bez użycia słowa "autorytet".
    Mamy dyskutować to uzgodnijmy nie tylko logikę, ale i słownictwo.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Pedant 00:43:32
    "Autorytetem ma być Duch Świety, Pocieszyciel, Duch Prawdy, posłany Swoim wiernym przez Jezusa Chrystusa, ten co mówił przez proroków i który był natchnieniem autorów Pisma Świętego".

    Ale natchnieniem tłumaczy Pisma Świętego już nie był, a wielka szkoda.

    Obstaję przy twierdzeniu, że Kościoła nie buduje się na autorytecie, co oznacza żeby i w stosunku do Ducha Świętego lepiej nie używać słowa "autorytet". - Jest On więcej jak "autorytetem", jest ostatecznym kryterium rozstrzygającym ludzkie wątpliwości.
    W znaczeniu słowa "autorytet" jest pułapka - taka, że autorytety to sobie sami stanowimy, a więc do Ducha Świetego traktowanego jak autorytet można się nie odwoływać, tylko ustanowić sobie inny, w tym samego siebie.
    Mało tego - nawet jak się odwołamy do jakiegokolwiek autorytetu, to może to być tylko odwołanie się pozorne, gdyż skoro to my wybieramy autorytet to i my możemy go odwołać kiedy jego oznajmienia wydaja się nam niepewne.

    Nawet zeby się ktoś uparł, żeby i wobec Ducha Świętego użyć słowa "autorytet", to musiałby od razu dodać serię przymiotników, typu najwyższy, ostateczny, bezdyskusyjny, niekwestionowany, rozstrzygający, stojący ponad podziałami, itd., itd.

    Dodam że o ileż bardziej nie wolno nam traktowaC Pisma Świetego jako autorytet w kwestach naszej wiary.
    - Tak jest nie dlatego, że jest w nim fałsz, tylko z tego samego powodu co i z Duchem Świetym traktowanym jako autorytet, i z każdym innym autorytetem - to my go sobie wybieramy, a więc i ostateczna interpretacja jego orzeczeń będzie należała do nas, a więc nie będzie obiektywna.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @fabi 20:50:00
    ",, Płomień Lucyfera świta nad jego dziełem stworzenia
    O Lucyferze , ogłaszamy wszystkim, którzy nie wiedzą ….. Chrystus Twój syn zmartwychwstał aby zbawić całą ludzkość , który żyje i króluje na wieki wieków .Amen ,,.
    To wersja oficjalna w Watykanie"

    Nieprawda. To jest tłumaczenie jakiegoś satanisty - zreszta od razu widać że fałszywe, bo niespójne. Nie wiesz dokładniej czyje?
    Już linkowałem poprawne.

    Po drugie też pisałem, że "lucifer" to nie Lucyfer, tylko słowo wieloznaczne o znaczeniach zależnych od kontekstu.
    Czy polskość jest antypolska?
  • @Ben Nechar 01:27:23
    Przepraszam za zwłokę, ale jednym niefortunnym kliknięciem skasowałem sobie tydzień pracy w tym pięć zaawansowanych szkiców notek i parę godzin przygotowań odpowiedzi Tobie.
    Poniższe z grubsza odtwarza to co mogło być puszczone już dawno.

    Piszesz:
    "Jeżeli [dogmat wiary] nie stoi w sprzeczności z duchem Biblii, to gdzie w niej ma swoje umocowanie?"

    A pamiętasz z mojej wcześniejszej odpowiedzi wywód, że to co niesprzeczne może ale nie musi być zgodne?
    Powtarzasz się wbrew temu co ja mówię, a więc chcesz siłowo przeforsować swoje bez względu na moje argumenty merytoryczne. A to już wymaga szerszej refleksji.


    Dogmaty wiary Kościoła są do objaśniania tego co udało nam się poznać z rzeczywistości Bożej. Dogmaty są jak prawda, odsłaniają prawdę i istnieja niezależnie od tego, czy tego co prawda wyraża chcemy czy nie, czy w to wierzymy, czy nie, tak jak niezaleznie od nas istnieją wszelkie byty duchowe, z Bogiem i Jego aniołami, oraz szatanem i jego demonami na czele.

    Nie bez przyczyny dogmaty wiary są też nazywane "prawdami wiary". Nie do końca sciśle, ale jeżeli się pamięta że prawda to nie interesy, nie fakty, nie narracje rzeczywitości i historii, ale przede wszyskim duch zgodny, logicznie spójny i konstruktywnie dalekowzroczny to i dogmaty się postrzega jako takie właśnie elementy opisu rzeczywistości, elementy ważne, fundamentalne (prawda też jest takim elementem rzeczywistości Bożej fundamentalnym).

    W ataku na dogmaty wiary jest i odwieczna walka z prawdą jako prawdą jedyną, prawda niezalezną od władzy i woli człowieka.

    Nawet się domyślam co kombinujecie Ty i ten Twój lewacki, modernistyczny Autorytet od sprzeciwu wobec celibatu księży, chrztu niemowląt i modlitwy za zmarłych.
    Chcecie te: zasadę ordanizacyjną i dwa zalecenia nazwać dogmatami wiary katolickiej po to, żeby atakując je już rozpoczynać atak na samą wiarę.
    I nie przeszkadza wam, że to nie żadne dogmaty wiary. W wojnie propagandowej ważna stygmatyzująca etykietka - tu stereotyp "dogmatyczny", który można tu od razu wywlekać jako już funkcjonujący w kregach ideologii poprawności politycznej, sugerować, że to rutynowy, ślepy, bezmyślny, jednoznaczny i prosty, ograniczony i prostacki, nieludzki bo wychowawczy i wymagający, staroświecki, bo trzymający się tego co niezmienne, co duchowe; staroświecki który od razu trzeba modernizować, unowocześniać, wdrażać "postęp", otwierać na "świat", dostosowywać wiarę do "świata" (to tu głównie jest pogaństwo, bo to jego cechą jest dostosowywanie się do otoczenia za wszelką cenę, do otoczenia jakie by nie było).
    W tym zamiarze walki ważny jest jej początek, dalej w sukurs mogą już przyjść media, frustraci czy trolle - ci co wszędzie gdzie zaczyna się destrukcja widzą i dla siebie łatwy i bezkarny żer.

    Sprawy celibatu, chrztu niemowląt i modlitwy za zmarłych nie są dogmatami, więc i wasza postawa oporu wobec decyzji władz kościelnych nie jest faktyczną walką z dogmatem wiary na podstawie odgórnego założenia że jest tu błąd, i z propagandą że to słuszna walka z katolickim "dogmatyzmem" (w razie potrzeby może być i "fundamentalizmem" (prawdy wiary). - A co ? - Jak modenizm, to modernizm).

    Od razu widać że to walka o władzę.
    W przypadku celibatu o władzę nadrzędną lewaków i modernistów nad Kościołem, próbą odebrania mu władzy stanowienia swojej organizacji zasad wewnętrznych.
    W przypadku chrztu niemowląt o władze nadrzędną nad władzą rodzicielską bez której nie było by chrztu niemowląt, a którą by chcieli przejąć moderniści.
    W przypadku modlitwy wstawienniczej za zmarłych, modlitwy potrzebnej szczególnie wtedy, kiedy przypuszczamy że mogli umrzeć w stanie grzechu mamy do czynienia z walką o władzę szatana, który w takich przypadkach już zaciera ręce że ich dusze już sa jego.

    Od razu też widać, że to już walka z prawdziwymi dogmatami, czyli z samą wiarą katolicką, choć na razie "na sucho". - Zaprawa do walki już konkretnej ale cały czas pozamerytorycznej.
    A dlaczego tak?
    - A dlatego że dogmaty wiary wcale nie boją się walki merytorycznej, starcia argumentów rzeczowych. Przeciwnie - kiedy sie w dogmat wiary wgłębić Duch Boży który za nim stoi zawsze pokaże swoje piekno i bogactwo, swój wyższy sens.

    Śmiało sobie poczynacie, bo na poparcie sił lewactwa i modernizmu, a nawet satanizmu możecie niemal powszechnie liczyć - na Neonie też mają swoje przyczółki.

    Chcecie walczyć z dogmatami wiary, a to absurd dokładnie taki sam jak byście chcieli walczyć z definicjami czy nawet wzorami naukowymi opisującymi prawidła przyrody funkcjonujące w świecie Bożym.

    Przecież je się odkrywa, nie wynajduje, nie stanowi.

    Przeciwnie - to wy chcecie tu stanowić swoją organizację i swoje zasady bez względu na wymogi życia i wolę Bożą aktualną. Stanowić dla samych swoich ideologii, swoich interesów, czy dla siebie dla swojej pychy i chwały.
    Bóg nie napisał Biblii i nie poszedł spać albo i wyjechał.
    Gdyby tak bylo to rzeczywiściee zostawałaby nam głównie Biblia i wiara że w niej mamy wszelką mądrość i wiedzę jakie są nam potrzebne.

    Bóg jednak jest wciąż obecny i wciąż tworzy z nami naszą rzeczywistość.
    - Wciąż kieruje ku nam swoje Słowo egzystencjalne - przez wydarzenia naszego życiai ludzi stawianych na naszej drodze. - I to zrozumieniu tego Słowa ma nam przede wszystkim służyć Biblia, a nie ku wymówkom i usprawiedliwieniom, nie ku "podstawom prawnym" zwalniającym z własnej odpowiedzialności za skutki swoich decyzji i czynów.

    To nie tylko zmaganie idei, czy próba ustanowienia ideologii. To ma i realne przełożenie na politykę.

    Jesteście tu jak mafia od wymuszeń która chce decydować co ktoś może, a co musi na to konto sobie przyznawać prawa do korzyści; co np. sobie przyznaje prawa do patentów na co zechcą, choćby rozwiązania już funkcjonujące w biologii i genetyce świata Bożego a tylko nieco inaczej zastosowane - a więc w rzeczywistej randze wniosku racjonalizatorskiego, ale nie wynalazku, w randze przetwórstwa, ale nie twórczości.

    - Wszystko po to żeby sobie zapewniać wymuszeniem przywileje, w tym zwłaszcza prawo do zysków, czy prawo do sprawowania władzy.

    Przecież przypisywanie Kościołowi opinii że dogmaty wiary stanowi to pomówienie wobec jego intencji odwrotnej - jak najwierniejszego i z miłościa głoszenia Chrystusa (bo temu w gruncie rzeczy służy poszerzanie bazy dogmatów wiary).
    A przeciwstawieniem tego jest zwłaszcza egoizm i interesowność bez względu na skutki dla innych ludzi.

    To też się kojarzy z zakazem prawnym stosowania jakiegoś afrykańskiego ziela które zgodnie ze swoja naturą leczy ludzi z uzależnień tylko dlatego że w swoim składzie ma opatentowany przez korporacje farmaceutyczną związek chemiczny (zamiast ukarać korporację za oszustwo patentowe).

    Tak samo wasz atak na katolicyzm to tylko próba narzucenia siłą waszej, w gruncie rzeczy judeistycznej i protestanckiej, a nawet pogańskiej, interesownej narracji rzeczywistości, waszego fałszu, waszego kłamstwa, waszej chęci swawoli, waszej chęci życia beztroskiego i nieodpowiedzialnego, ograniczanego jedynie potrzebą lawirowania między zakazami i nakazami literalnie wyrażonymi...

    Biblia staje sie tu jak kodeks karny studiowany wciąż przez prawników korporacji prywatnych, aby wypatrywać luki w prawie pozwalające na działania z gruntu nieuczciwe i niemoralne, ale dające się przed sądem przedstawiać jako legalne w majestacie obowiązującego prawodawstwa.

    Dla was Biblia to jedynie taki zbiór zapisów literalnych, duch litery Prawa, a nie żaden "Duch Biblii" który powinien być rozumiany przede wszystkim jako Duch Świety, Duch Boga, pod którego natchnieniem była spisywana, a w uproszczeniu "duch Prawdy".

    Na wszystko potrzebujecie gotowej "recepty z góry", może i procedury, a po to żeby mieć usprawiedliwienie Autorytetu.
    Biblia ma być dla was takim autorytetem, choć wiadomo że Chrystus nie budował Kościoła na autorytecie.

    Nie spiesz się z odpowiedzią :-)
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Ben Nechar 21:49:09
    "Przecież ja wcale tak nie twierdzę" dotyczyło odpowiedzi na pytanie: "Pewny jesteś, że wszystkie rozporządzenia, które wydał Kościół mają swoje odzwierciedlenie w Słowie Bożym?". O co więc chodzi? - Przecież tego że mają wcale nie twierdziłem.

    To że dodaję iż nie są sprzeczne ze Słowem Bożym nic nie mówi o zgodności, a u Ciebie w jakiś dziwny sposób wynika z niesprzeczności zgodność.
    Weź przykład: Ja mówię że lubię pierwsze dni tygodnia, a Ty mówisz, że lubisz pierwsze dni miesiąca.
    Czy te zdania są sprzeczne? - Nie. Każde niesie swoja treść, ale niezależną.
    A czy zgodne? O tym nic nie wiemy. Czasami tak, częściej nie, ale z góry określić zgodność, a więc to, czy to będą te same dni, czyli np. nadchodzący początek tygodnia będzie zarazem początkiem miesiąca bez uwzględnienia kalendarza nie możemy.


    "Z następnych zdań wynika, że twierdzisz, iż wszystkie postanowienia Kościoła są w zgodzie ze Słowem Bożym".

    Przecież nie twierdzę. Do tego to i w inny sposób nie wynika z tego co piszę. A piszę np.:

    "Zarazem choć nie mają odzwierciedlenia to są potrzebne jako sprecyzowane pewne oczywistości logiczne czy duchowe".

    Te "oczywistości logiczne czy duchowe" są bo są, są częścią rzeczywistości Bożej w której żyjemy, ale istnieją zupełnie niezależnie od Słowa Bożego, są poznawalne niezależnie od objawienia Bożego, czy nauki Bożej.


    "Możesz podać, w którym miejscu Biblii jest mowa, że naśladowcy Chrystusa nie mogą się żenić, że mogą chrzcić niemowlęta czy też powinni modlić się za zmarłych?"

    Hola, hola? To jest takie przekonanie poza Kościołem, że katolicy - naśladowcy Chrystusa nie mogą się żenić? Ja o tym pierwsze słyszę.

    Co do celibatu obowiązkowego księży czy zakonników, ale opartego o decyzję świadomą konsekwencji i dobrowolną, to już inna sprawa. Tu chodziło nie tylko o większe skupienie osób żyjących w celibacie na służbie Bogu przez służbę ogółowi wiernych, ale i o nierozpraszanie majątku materialnego Kościoła przez ewentualne rodziny księży. Ktoś badał, czy to można odwrócić. Okazuje się że nawet jakby Kościół chciał się z tego wycofać, to problemy teraz rosną tu większe jak korzyści. Weźmy choćby tylko taką sprawę jak opór parafian, by nagle sfinansować zwykle licznym rodzinom księży mieszkania czy domy, oraz pieniądze na wszelkie potrzeby i to nie jednorazowo, ale już na stałe? Któż by się na ten cel opodatkował w sytuacji że i niewielu ma pracę i jak ma to wciąż niepewną, albo bardzo słabo wynagradzaną?

    Dalej - chrzest niemowląt. Czyż nie jest potrzebne żeby dziecko żyło własce sakramentu jak najwcześniej? Czyż nie jest potrzebne żeby rodzice i rodzice chrzestni rozpoczynali jak najwcześniej swoje odpowiedzialności za religijne wychowanie dziecka?

    Dalej - modlitwa za zmarłych. ŚMIERĆ NIE JEST KOŃCEM LUDZKIEJ DROGI. ONI W BOGU ŻYJĄ, ONI W NASZYCH SERCACH ŻYJĄ. Sad ostateczny wciąż przed nimi.
    Modlitwa wstawiennicza za kogoś kto sam nie jest w stanie poprawić swojej sytuacji - choćby to była nawet zaburzona relacja z Bogiem jest zawsze na miejscu.

    A tak ogólnie - dlaczegóżby to miały być rozporządzenia Boże? Dlaczego podstaw do takich działań szukać aż w Słowie Bożym? Nie wystarczy, że to sobie dodamy jako Kościół w dobrym rozumieniu naszej roli, naszych powołań i odpowiedzialności, naszej ludzkiej wrażliwości?
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Ben Nechar 20:43:50
    "Pewny jesteś, że wszystkie rozporządzenia, które wydał Kościół mają swoje odzwierciedlenie w Słowie Bożym?".

    Nie. Przecież ja wcale tak nie twierdzę. Mówię tylko że nie są sprzeczne. Gdyby miały odzwierciedlenie to by nie musiały być wyrażane w formie dogmatów.
    Zarazem choć nie mają odzwierciedlenia to są potrzebne jako sprecyzowane pewne oczywistości logiczne czy duchowe. Gdyby tego nie było to i tak ludzie by do tego dochodzili (przeważnie), albo i stwierdzali coś innego, coś pod swoje potrzeby, czy ograniczenia, coś może i nielogicznego czy w złym duchu. - A tak to mamy koniec wątpliwości...

    Ps.
    Oczywiscie rozumiem i krytyków "nadmiernego" udogmatowienia katolicyzmu. Pewna niedookreślonść, pewna sfera tajemnicy Boga też są potrzebne, a nadmierne uszczegółowienie może zbaczać w pojmowanie religii literalne a w efekcie i destrukcyjne ... - ale to tak ogólnie, bo co do detali, to chyba lepiej w to nie wnikać, bo wracanie do spraw zakończonych też jest destrukcyjne (oczywiście jeśli nie skończyło się na wyraźnym fałszu, bo to by było destrukcyjne z natury).
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Ben Nechar 19:23:47
    ""Zastanawiające jest więc dlaczego jedne wykazywane błędy są korygowane, a inne trwają."
    Ponieważ dogmat stawiany jest wyżej od ducha Biblii".

    Nie. To nie dogmat. Dogmat przychodzi tam gdzie nie stoi to w sprzeczności ani "duchem Biblii", czyli jej prawdą, ani w tradycji ustnej Kościoła.
    Według mnie wytłumaczeniem mogą być tylko ludzkie błędy hierarchów Kościoła wspierane z zewnątrz a może i wymuszane przez zewnętrznych wrogów Kościoła.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Ben Nechar 18:05:27
    "Kolejne wydania Biblii Tysiąclecia, jak też wydanie V konsekwentnie trzymają się tłumaczenia z I wydania".

    Otóż nie. Nie wszędzie. Powyżej pokazałem, że jednak poprawki są wprowadzane.
    Zastanawiające jest więc dlaczego jedne wykazywane błędy są korygowane, a inne trwają.
    Niestety wniosek jest bardzo smutny - to nawet nie polityka, to modernistyczna poprawność polityczna, to nijakość duchowa, może i brak wiary hierarchii kościelnej działającej ku zatraceniu jednoznacznej tożsamości Kościoła na rzecz bezsensownej ustepliwości wobec roszczeń, wobec ekspansji ideologicznej judaizmu i protestantyzmu. - Ideologiczne, a mimo braku podstaw ideowych.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @Pedant 18:25:57
    "...przekład BT jest bardzo niesatysfakcjonujący.
    Na naprawdę dobry polski przekład trzeba będzie poczekać. Na razie polecam Biblię Wujka i Gdańską, razem".

    Spróbuj jeszcze Biblię Pierwszego Kościoła o której ciepło piszę powyżej. W internecie jeszcze można ją zamówić, więc i w księgarniach musi być.
    Nie przebija się łatwo, bo podpisał ją do druku jeszcze prymas Glemp, ale wedlug mnie jest zdecydowanie lepsza od BT.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @programista 14:08:11
    Nic Pan nie rozumie. Czym Pan mysli?
    Słowa:
    „Człowiek, który ryzykuje byt narodu, jest jak gracz, który siada do zielonego stołu z cudzymi pieniędzmi”.
    Dotyczą nie tych co "składają na stos swój zycia los" biorąc udział w powstaniach, a tych co walki w obronie Ojczyzny nie podejmuja (ci liczą że to inni - symbolizowani przez cudze pieniądze - załatwia to co dla niego jest wazne, a nawet konieczne), a zwłaszcza tych co kombinują układy z wrogiem.
    To te ich układy już zawsze stoją na "pożyczonym pieniądzu" możliwych obitnic wroga, obietnic możnego, który owszem, naszego wywiązania się z kontraktu będzie oczekiwał, swój zysk osiągnie, ale o swoim uczciwym wywiązaniu się z zakresu wzajemności to już nawet nie pomyśli, a w szczególności swój wrogi cel i tak przy najbliższej okazji przeprowadzi.

    To on, ten co chce pertraktacji z wrogiem, jest jak gracz, co naiwnie wierzy że może wygrać, choćby wolność, choćby z szulerem, choćby ze zdeklarowanym wrogiem.
    To on jest tym graczem co sam udziału w krwawym boju nie bierze, tylko zasłania się innymi, jakimiś "bierkami" wypranymi według niego z cech ludzkich.
    To on jest tym co wynosi politykę i jej interesy ponad moralność, jest faktycznym ideologiem i satanistą (bo w tym przestawieniu naturalnych relacji ludzkich wartości uwidacznia się satanistyczna odwrotka).

    To żydowska narracja rzeczywistości, to nauka poprawności politycznej dla gojów.


    Co do "Warszawianki" to jest to poezja. Dmowski mocno się tu zagalopował, bo poezji w jej wydźwięku się nie krytykuje, nie studzi, nie zabija jej ducha sceptycyzmem.
    Mimo że Piłsudski zdrajca, to jednak to duch Legionów, duch czynu zbrojnego przyniósl Polsce wolność i pozwolił ją obronić przed żydokomuną sowiecką.
    Myśl Dmowskiego jest bardzo dobra, ale na czasy pokoju. Prawdziwego pokoju. Szkoda że w Polsce powojennej to nie on organizował polską politykę. Na pewno nie oddałby polskiej bankowości Rotszyldom ani gospodarki Żydom, jak to zrobił zdrajca Piłsudski. Na pewno nie byłoby zamachu majowego, a więc i gruntu dla rzadów masonerii i demokracji fasadowej. Przeciwnie - rozwijała by się demokracja dobrze rozumiana.

    Pewnie dlatego tak było, że wtedy i tak II WŚ od razu była nieuchronna, choć niestety poza propozycją "wojny prewencyjnej" z Niemcami żadnych konkretnych dzialań zabezpieczających ani Piłsudski, ani jego nastepcy nie podjęli - przynajmniej nie na czas.

    Ale to później. - Jednak wyobraża Pan sobie jakie by były skutki pertraktacji Dmowski-Lenin w roku 1920-tym? Ugrałby coś Dmowski?
    Byłby ktoś na tyle głupi żeby go upoważnić do negocjacji?


    "Jak nisko trzeba cenić Polaków, by twierdzić że polskość się nie utrzyma jeśli co kilkadziesiąt lat nie zostanie zabitych kilkadziesiąt tysięcy Polaków! Że Polacy Ducha Narodu nieugiętego nie przechowają bez zbiorowej ofiary Polskiej krwi regularnie powtarzanej".

    Pan kłamie. To fałszywa interpretacja rzeczywistości dokonana "po skutkach", a nie "po zamiarach" jak to po diabelsku usiłuje nam wmówić. Pan nie ma pojęcia co znaczy bohater, co znaczą wiara, nadzieja i miłość, co znaczy "Bóg, Honor i Ojczyzna".


    "Trzeba być jakimś szalonym wizjonerem, który dla swoich własnych urojeń gotów bez żadnego opamiętania krew polską rozlewać, by narażać naród na fizyczną zagładę".

    To już trzeba na głowe upaść, żeby wielkie narodowe Powstania, doliczając Postanie Warszawskie nazwać czyimiś "urojeniami".
    Wolność i inne ludzkie powołania nigdy nie były, nie są i nie będą niczyimi urojeniem. Polacy to dobrze wiedza.
    A kim Pan jest, że tu tak antypolsko mędrkuje? - Polakiem na pewno nie!
    Marian Miszalski: Wróg większy i mniejszy.
  • @fabi 11:05:13
    "Miarka pisze mi ,,
    Jest w polskim tłumaczeniu raz świeca, a raz słońce tam gdzie w łacińskim jest lucifer.,,
    Wychodzi więc ..Bóg to Lucyfer, Świeca lub Słońce".

    Nie. Tu nie ma zwrotności, Bóg to i "wyżej" i "więcej" jak Lucyfer, świeca lub Słońce.
    Bóg to wartość wyższego rzędu jak wszystko co jest przez Niego stworzone, i wszystko co może być ludzką wartością.

    Lucyfer w czasach kiedy był jeszcze wiernym Bogu aniołem nosił przed Bogiem światło.
    - Świeca jest typowym światłem do niesienia, więc i może być nazywana łacińskim słowem "lucifer".

    Po drugie dawniej kiedy nie znano jeszcze praw grawitacji wierzono że to aniołowie poruszaja ciała niebieskie - czy to Księżyc, planety, czy Słońce.
    Lucyferowi musiano więc przypisywać i nadawanie ruchu Słońcu.
    Nic dziwnego, że i Słońce kojarzyło się ludziom nie tylko z Bogiem, ale i z Lucyferem (który jako duch niesie go przed Bogiem).
    Stąd i łacińskie słowo "lucifer" ma znaczenie słońce.

    W polskim przypadki słów wieloznacznych w zależności od kontekstu są rzadkie, ale w innych językach znaczeń nadawanych jednemu słowu może byc wiele.

    Podkreślę jeszcze, że te znaczenia "świeca" i "Słońce" nawiązują do Lucyfera, który był jeszcze aniołem jak najbardziej wiernym Bogu. Rozumienie imienia Lucyfer dzisiejsze jest tu najzupełniej błędne, co znaczy że ta modlitwa w żadnym razie nie może być rozumiana jako "modlitwa do Lucyfera".
    Czy polskość jest antypolska?
  • @Zdzich 08:47:30
    "Pomogę: Jest to wdrażanie fałszywych doktryn do KK. Ruch Narodowy potępił tą „modlitwę” do Lucyfera".

    Tobie i "aktywistom" z RN też polecam linkowane powyżej porównanie tekstów Exultet łacińskiego i polskiego.

    Bez zrozumienia że tu nie ma żadnej moditwy do Lucifera, tylko używane jest wieloznaczne słowo "lucifer", które tak samo brzmi jak "Lucfer", ale znaczy co innego (tak jak nasze "pokój") robi się z tego chore zainteresowanie możliwymi faktycznym modlitwami do Lucyfera - wiadomo że w interesie wrogów naszej wiary.
    Czy polskość jest antypolska?
  • @Oscar 07:46:47
    Już się bardziej nie kompromituj. Nie można stosować żydowskiej wikipedii do polskiej historii, bo na pewno będzie zdradziecki fałsz.
    Czy polskość jest antypolska?
  • Autor
    Bardzo ciekawy artykuł, choć mógłby te ponad 500 błędów dokładniej wyliczyć.

    Ja ostatno nabyłem "Biblię Pierwszego Kościoła" w przekładzie - dziele życia księdza Remigiusza Popowskiego dokonanym w intencji zachowania rozumienia treści Biblii w czasach biblijnych.
    Jak mam wątpliwości to porównuję z Bibią Tysiąclecia i często znajduję różnice.
    Na pewno jest to pomocne w lepszym zrozumieniu tego o co tam chodzi ... W każdym razie artykuł wskazuje na to że to dobry przekład.


    I tak obszernie tu dyskutowany tekst z BT - Flp 2, 6-8:
    "„On (Jezus Chrystus – przyp. A. M.), istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznej postaci uznany za człowieka, uniżył samego siebie stając się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej”.
    , w BNK brzmi:
    "On, choć istnieje w postaci Boga, nie za łakomy łup uznał być na równi z Bogiem, lecz ogołocił się, przyjąwszy postać sługi, zacząwszy istnieć podobnie jak ludzie, z wyglądu postrzegany jak każdy człowiek, uniżył się stając się posłusznym aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej"

    Jest wręcz pełnym przeciwieństwem zdanie "nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem" do zdania: "nie za łakomy łup uznał być na równi z Bogiem".

    Przeciez w BT Jezus nie uznaje się za Boga, a w BPK uznaje, podobnie jak w Wulgacie: "„Który będąc w naturze Bożej, nie uznał za grabież, że jest równy Bogu”, czu u Wujka: „który będąc w postaci Bożej, nie poczytał tego za drapieztwo, że był równym Bogu”.


    Zdanie „Zobaczą, kogo przebodli” (J 19, 36) z innego przekładu, a z BT: „Będą patrzeć na tego, którego przebodli”, w BPK brzmi: "Będą patrzeć na Tego, którego przekłuli". W BPK nie ma watpliwości, że chodzi o Chrystusa Pana na krzyżu.


    Co do nagłówka "„Przed stolicą w Jerozolimie”, podczas gdy znaczy naprawdę „Przed oblężeniem Jerozolimy” to w moim V wydaniu BT błędu już nie ma.
    W BPK też, ale tu w ogóle nie ma tytułów rozdziałów.
    O błędach w przekładzie tzw. Biblii Tysiąclecia
  • @fabi 22:49:50
    Masz ok. 10 min 15 s i troszkę dalej. Jest w polskim tłumaczeniu raz świeca, a raz słońce tam gdzie w łacińskim jest lucifer.

    Dobrze to widać na zestawieniu tekstów łacińskigo i polskiego:
    http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=528&doc=475
    - ostatni akapit.
    Czy polskość jest antypolska?
  • @programista 21:45:34
    "Właśnie z powodu takiego myślenia wybuchały kolejne powstania, których efektem było tylko wielu zabitych Polaków dalsze pogorszenie warunków dla żyjących".


    Znowy Pan piszesz glupoty. Powstania niepotrzebne?
    A polskość to by przetrwała bez Powstań?
    A przetrwałby Duch Narodu nieugięty, nie dający się zniewolić?
    A wola odzyskania niepodleglego Państwa?
    A nadzieja,
    a chęć podtrzymania Ducha suwerennego narodu, narodu zdolnego do zrywu na zew wolności?
    A determinacja by się wyzwolić to nie wzrastała?
    A przykład ofiarności to nie budował ducha młodzieży, nie było to wychowawcze?

    Co po tym, że jednostki które zginęły mogły się oszczędzać i przeżyć, jak cały naród by stracił wolę walki?
    Wolności nikt nikomu nie daje. Ją stracić łatwo, ale odzyskać to już można tylko w walce, tylko za ofiarę krwi.

    Czy bez Powstań możliwa by była w 1920 roku wielka mobilizacja całego narodu Polskiego żeby odeprzeć znacznie liczniejszą i doświadczoną w bojach bolszewicką armię? Kto zwyciężył jak nie Duch zahartowany w Powstaniach?

    "Kto chce zachować życie, straci je".
    Powstańcy to dobrze wiedzieli, i to ich czyniło świadomymi i dobrowolnymi bohaterami.
    Są tacy co wybiorą życie robaka, czy innego zwierza, ale to nie Polacy.


    "Bo zawsze uważano że nie ma wyboru!".

    Niby jakiego wyboru? Wybierać to można tylko w polityce ścisle rozumianej (nie wkraczającej w relacje społeczne i obyczajowe, nie próbującej ingerować w sferę samego człowieczeństwa, nawet manipulować sprawiedliwością), a więc wyłącznie w sferze potrzeb i interesów.
    W sytuacji wyborów między ludzkimi wartościami są już stałe zasady. I tak w kwestiach moralności nie ma mowy o polityce - nie kalkuluje się opłacalności. - Jest być, albo nie być wartości, idei, świętości, od Boga, Honoru i Ojczyzny zaczynając, od tego czemu świadomie i dobrowolnie służymy, z czym wiąże się dalekowzrocznie widziany sens naszego życia.

    W kwestiach moralności nie ma handli ani kompromisów, nie ma już mowy o dialogu politycznym ani jakiejkolwiek zmianie priorytetów, czy hierarchi wartości ani zasad czy świętości, nie ma mowy o uleganiu naciskom, szantażom, terrorowi czy wymuszeniom.
    To żaden wybór, żadna alternatywa.
    Marian Miszalski: Wróg większy i mniejszy.
  • @fabi 21:07:04
    A co tu tłumaczyć - to żaden współczesny wymysł, to typowe słowa modlitwy Exultet z liturgii Wigilii Paschalnej:
    https://youtu.be/K2Nm8JLJqco
    Czy polskość jest antypolska?
  • Autor
    Pochwalam.
    Tak. Tłumaczenia Biblii, to miejsce naprawdę wielu błęów, przekłamań i manipulacji, włącznie z nasza "Biblią Tysiąclecia".
    Tłumacz chce, czy nie, wprowadza do przekładu swoja narrację rzeczywistości. To był bodajże zarzut, który stawiano kiedyś panu Jeznachowi, a więc jest to powszechne u tłumaczy.

    Oczywiście najgorsze są narracje rzeczywistości przez prawo stanowione, prawdę stanowioną i korzyść osobistą czy zbiorową, nałożone jako ramy na tłumaczoną treść i pod te ramy ją interpretujące.

    Niestety wiemy, że w przekładach brano pod uwagę i głos Żydów, a nawet w czasach już nam współczesnych - Soboru Watykańskiego II ich głos był bardzo znaczący, co poprowadzilo hierarchie kościelną ku różnym dziwnym rozumieniom naszej wiary.
    Ktoś tu nie zauwazył że mają oni zwyczaj wciąż aktualizować komentarze do Biblii. Tora, czyli Pięcioksią, była najpierw zinterpretowana na czasy budowy religii judaizmu pod koniec I wieku i spisana w tej wersji w Talmudzie, ale i później były i nowe komentarze, jeszcze bardziej ich obowiązujące.
    Tym sposobem wprowadzono lisy do kurnika - tych co całą swoją religię zbudowali na nienawiści do chrzećijaństwa i chęci zniszczenia go.

    To nie tylko Rzymianie mieli jurydyczne rozumienie Prawa i sprawiedliwości.

    - Prowadzi to niestety i dalej poprzez jednostronnie rozumiany przez Żydów "dialog ekumeniczny".
    To akurat rodzi szczególne obawy, czy wystarczy nasze choćby odkrywcze sformułowanie i 20 Głównych Prawd Wiary - czy to nie zostanie zaraz zakłamane na wysokim szczeblu.

    Ale inicjatywę pochwalam - "Musimy siać, choć grunta nasze marne, choć nam do orki pługów brak i bron ..."
    Główne Prawdy Wiary - część druga

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930