Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
177 postów 2607 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Ide(ologi)a (anty)Cywilizacji (anty)Polskiej

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bloger Krzysztof J. Wojtas wymyślił tzw. “Ideę Cywilizacji Polskiej” i robi nią destrukcyjną robotę w Neonowej społeczności.

 Już samo jego zawołanie, które głosi jest destrukcyjne: “ustalić wartości, jakimi warto się kierować w wyborach”.

Wartościom się służy, je się chroni, ku nim się kieruje, a nie kieruje nimi dla korzyści. Faktycznie to głosi szukanie własnego interesu – przeciwieństwo najważniejszej z cnót ludzkich – milości, miłości która jest bezinteresowną służbą, miłości zawsze ku prawdziwemu dobru osób kochanych.


To, co Wojtas zaproponował i usilnie promuje, to już nie tylko jałowizna, mącenie, temat zastępczy, czy manipulacja. To już akt wrogi, akt antypolski.

Rozhulał się z tym tematem, krytykę merytoryczną traktuje jak osobistą i jest agresywny wobec oponentów i krytyków trzeźwo myślących, grozi banem, zamiast podejmować dyskusję, jeżeli z krytyką się nie zgadza.  Staje się jasne, że nie podejmie, bo już widać że to co głosi to bzdura nad bzdury.

Nie wnikam w to, co publikował wcześniej, kiedy mnie jeszcze nie było na Neonie (tam to dopiero musiało być ...), a tylko w publikacje z ostatnich paru dni.

Szczególnie idzie o to, że w tekście“Idea Cywilizacji Polskiej” napisał:

„Otóż bazuję na pracach prof. Konecznego, gdzie najważniejszym stwierdzeniem jest to, że tworzenie się relacji  społecznych, czyli budowanie społeczeństw opiera się na wartościach.

Prof. Koneczny ustalił je sobie arbitralnie jako prawda, dobro, piękno, dobrobyt i zdrowie. Na tej podstawie określił szereg odmiennych struktur, które nazwał cywilizacjami”.

I tutaj „nasze drogi” się rozeszły, gdyż po zastanowieniu stwierdziłem, że jedna z tych wartości – dobro – jest żydowskim wtrętem, a po odrzuceniu tego, jako wartości podstawowej okazało się, że podziały cywilizacyjne wyglądają inaczej”.

A więcoskrżył profesora Konecznego, że “arbitralnie” ustalił te wartości.

Prawda jednak była inna – profesor do swoich wniosków dochodził na podstawie żmudnych badań, a to pan Wojtas dopuścił się eksperymentu myślowego, którego efektem było wykreślenie dobra z listy ludzkich podstawowych wartości.

 

Profesor Koneczny “badał myśli i pojęcia ludów ... poszukiwał w dziejach mechanizmów nimi rządzących, prawideł i podobieństw”. Szukając tego, “co wspólne i co łączy ludzi” zrobił “założenie odnośnie natury człowieka. Z ciała i z duszy składa się człowiek i wszystko, cokolwiek jest ludzkiego i co z człowiekiem pozostaje w jakimkolwiek związku; wszystko to posiada formę i treść, stronę zewnętrzną i wewnętrzną. Pełnia życia wymaga obydwóch, gdyż niedomagania jednej z nich sprowadzą wykolejenie całości. [74]

Na wewnętrzną stronę duchową życia składają się pojęcia Dobra (moralności) i Prawdy, na cielesną zdrowia i dobrobytu; nadto istnieje kategoria Piękna, wspólna ciału i duszy. Niema takiego przejawu życia, któryby nie pozostawał w jakimś stosunku do którejś z tych kategorii, często do dwóch i więcej. Należy tu każdy fakt i każdy pogląd.[75]

Każdy przejaw życia społecznego można zakwalifikować do którejś z tych pięciu kategorii. Niektóre natomiast zjawiska mogą równocześnie należeć do dwóch lub więcej kategorii np.: etyka gospodarcza należy do kategorii dobra i dobrobytu. Ekonomia zaś do prawdy i dobrobytu.[76] Te pięć kategorii nazywa Koneczny Quincunxem. Słowo to J. Skoczyński tłumaczy pojęciem pięciomianu bytu.[77]”

 

W uproszczeniu, to te 5 wartości definiuje ludzki byt, podstawowe elementy człowieczeństwa, czyli to, co jest nadrzędne nad cywilizacjami, a nie cywilizację.

Są one tylko elementami struktury cywilizacji wraz z „trójprawem oraz ze sposobem ustosunkowania się do czasu. Wiąże się z nią ponadto swoiste ukształtowanie państwa, narodu oraz relacje cywilizacja — religia”.

Wszystkie te elementy były przez Konecznego drobiazgowo badane. Nie było tam nic arbitralnego. Koneczny był historiozofem, nie ideologiem. Jego wkładem tu było tylko założenie odnośnie natury człowieka. A więc narzędzie – wytypowanie powszechnie powtarzalnych wskaźników do obserwacji ludów oraz formułowanie wniosków z badań, a nie ich arbitralne kreowanie.

 

Ta grupa 5 wartości, to nie byle wartości, tylko najistotniejszy element samej definicji cywilizacji. Cywilizacji jako sposobu organizacji społeczeństw, który łączy ludzi, który wytwarza więzi społeczne, który warunkuje etykę gospodarczą, który opiera się o moralność w relacjach międzyludzkich tak indywidualnych, jak wspólnotowych. Bez dobra jako wartości nadrzędnej, dobra wspólnego, nie istnieje życie wspólnotowe.

Ta grupa wartości to wręcz wartości nadrzędne nad wartościami szczegółowymi, którymi się ludzie cywilizowani kierują, a przede wszystkim którym służą, którym oddają z siebie to, co najwartościowsze.

Na wewnętrzną stronę duchową życia składają się pojęcia Dobra (moralności)...”, czyli bez dobrajako jednej z tych wartości nadrzędnych nie będzie „Pełni życia”, a nawet niedomagania strony duchowej sprowadzą wykolejenie całości, a więc i strony cielesnej i materialnej.

Dlaczego pan Wojtas nie bierze pod uwagę przestrogi naukowca? Czyżby od razu miał cel destrukcyjny?

Profesor Koneczny nic tu nie robił arbitralnie, bo zaznaczył że skupia się na tym, co łączy ludzie w cywilizację, a pomija te elementy relacji międzyludzkich, które dzielą, choć występują w cywilizacjach.

Pan Wojtas swoją manipulację oparł właśnie na tym, co dzieli najskrajniej, czyli w ogóle na braku dobra jako wartości nadrzędnej. Przewrotnie nazwany twór nazywa cywilizacją, choć to właśnie antycywilizacja.

Spośród pięciu kategorii bytu Koneczny stawia moralność (etykę) na pierwszym miejscu.[85]”

To na pewno nie przypadek, to musiało mieć potwirdzenie w badaniach – dlaczego więc pan Wojtas ze swoją ideologią trafia wlaśnie tu?

„To, jak dane społeczeństwo rozumie zło, dobro, prawdę, jakie ma pojęcia o zdrowiu i dobrobycie, co podoba się lub nie jego członkom, określa po prostu jak ta społeczność żyje, jaka jest jej metoda i ustrój. Taki kompletny i jednorodny system pojmowania kategorii pięciomianu bytu Koneczny nazywa właśnie cywilizacją. Cywilizacja - to suma wszystkiego, co pewnemu odłamowi ludzkości jest wspólne; a zarazem suma tego wszystkiego, czem się taki odłam różni od innych. (...) Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego.[90] Cywilizacja określa po prostu stosunek, danego społeczeństwa do pięciu kategorii pięciomianu bytu.[91] Cywilizacja jest metodą życia zbiorowego, nie tylko publicznego, bo np. rodzina zdaniem Konecznego jest zbiorowością niepubliczną.[92]”.

Na dobru jako wartości nadrzędnej opiera się cały pokojowy ład życia wszelkich społeczności ludzki, ład wewnątrzrzwspólnotowy, ale i międzywspólnotowy, a nawet (choć już z trudem) międzycywilizacyjny – jednak właśnie tu bazą dla tolerancji międzycywilizacyjnej jest jednakowe rozumienie dobra i zła

Sama cywilizacja dzięki tym wartościom nabiera cech trwałości i gwarancji pokojowego życia kiedy są przestrzegane. Wartości te  stają się więc godne obrony jako nienaruszalne, wręcz święte, bazowe.

Nie są kompletne, różne cywilizacje miały, czy mają je inaczej poustawiane, ale ta grupa się powtarza. Razem tworzą fundament idei cywilizacji. One wręcz stanowią wspólny dla wszystkich cywilizowanych ludzi kręgosłup człowieczeństwa.

Na nich się buduje. To, co na nich oparte jest konstruktywne. One określają kierunek dla ludzkich celów, kierunek sensu, użyteczności, wzrostu, rozwoju, życia.

Ich mowa oparta jest o zasadę logiki wartości, czyli logiki zerojedynkowej – albo coś jest, albo czegoś nie ma. Odkąd idziemy, do czego dążymy. “Tak” lub “nie” – istota dialogu międzyludzkiego.

Już sam pomysł Wojtasa, że wartości cywilizacyjne można arbitralnie ustalać jest upiorny. Za tym idzie samouprawnianie się do czego się tylko zechce, nadawanie się sobie cech boskich i stawianie się na pozycji tyrana poza jakąkolwiek kontrolą. A przecież tu chodzi o fundamenty duchowe naszego człowieczeństwa. Każdy tu błąd prowadzi nie tylko do odczłowieczenia w sensie zbycia się jakichś cech ludzkich, ale wprost do nabierania nieludzkich, do dowolnej bestializacji, a razem taka organizacja społeczności to już agresywna i barbarzyńska antycywilizacja.

 

A po co Wojtasowi było oszustwo w opinii o Konecznym z tą arbitralnością?

Czy czasami nie dla uprawnienia w jego pokrętnej logice tego, żeby samemu móc dokonać arbitralnego ustalenia warunków początkowych dla nowej “cywilizacji”? Czy nie dlatego iż uznał, że to, co Profesor stwierdził było za mało arbitralne, bo on potrafi bardziej.

Zabłysnąć przed światem swoją kreatywnością i powołać do życia nową cywilizację o której nawet się nie śniło profesorowi Konecznemu, ani o “fałszerstwie jednym słowem”, a tak rewolucyjnym, że to się nawet nie śniło znanemu fałszeszowi Majt Serwisowi?

A jeszcze okazać przy tym swoją hojność o której się nie śniło nawet Sorosowi rozdającemu pieniądze, ani Kopernikowi, który swoje dzieło ofiarował papieżowi. On nazywając polskim swoje dzieło ofiarował je calutkiemu Narodowi Polskiemu?

 Ale mało tego, bo pójść dalej jak buddyści, bo ofiarować je wszystkim stworzeniom Bożym: koniom, ptaszkom, kotom, drzewom (a im też łaskawca ofiarował nieprzycinanie gałęzi), a z pewnością to ofiarował nam i wszy, i wirusy, i stwory GMO.

Buddyści w szoku, że ich wiara w reinkarnację znalazła tak wielkie uznanie, że niech tam KRK się chowa. Pewnie zrobią wszystko, by dołączyć do naszej cywilizacji, i narodu w niej wiodącego choćby w ramach mniejszości lokalnej.

Oj iluż to nowych “braci Polaków” nam przybyło? O ileż to będziemy teraz liczniejsi od wszystkich znanych nacji. Niech no nam ktoś podskoczy...

 

A starczyło tylko dokonać fałszerstwa “arbitralności”, by już bez oddźwięku ze strony ludzi myślących, a niekoniecznie pamiętających co pisał professor Koneczny, by wraz z pozbawieniem słowa “cywilizacja” jej podstawowego atrybutu dobra ...

Kto by się tam przejmował, że zaraz za tym musi pójść i wybicie z cywilizacji słowa “wspólnota” – wszak stoi na dobru wspólnym, a jak wspólnoty, to i rodziny i narodu i w ogóle więzi społecznych w tradycyjnym rozumieniu. Teraz mogą już być powszechne. No i służące waadzy.

Teraz będziemy już śpiewali “Marks, Engels, Wojtas”.

Cywilizacja bez dobra to już ideologia. A że ideologie mają swoją typową dużą “zdolność koalicyjną”, to i łatwo doszukać się i wspólczesnych pomniejszych ideologii, które swoją chce Wojtas wspierać (feminizmu to chyba nie). Że to ideologia rżnięta na siłe świadczy fakt, że najpierw ją wymyślił, a dopiero później manipulacyjnie szukał jej uzasadnienia w autorytecie professora, bo nie przeszkodziła mu nawet prawda o podstawach tego dzieła. No cóż – “jak się fakty nie zgadzają z ideologia, tym gorzej dla faktów”.

Starą komunistyczną metodą, że jak się chce kogoś ukarać (okraść też), to najlepiej najpierw mu coś dać, a potem zabrać (zawsze więcej) już ma bogate antynarodowe pomysły, zwłaszcza konia z którym się nie należy kopać, bo jest większy, ptaszki świętego Franciszka, które trzeba traktować jak braci, bo mniejsze, kotka i drzewka, którym nie wolno przycinać gałęzi (oryginalne sadownictwo), po to wszystko, aby te i inne stworzenia Boże włączać do polskiej wspólnoty narodowej jako pełnoprawnych członków i naszych braci.

Bo czyż teraz ci “bracia” nas nie zdominują?

Czyż nie okaże się natychmiast antypolskim to ustanowienie “cywilizacji” “polskiej” opartej o brak dobra jako nadrzędnej wartości, jako że będzie musiał przyjść nieuchronny atak na Polskę wszystkich sprzymierzonych cywilizacji pozostałych, a na dobru bazujących, atak wtprzedzający, samoobronny wobec spodziewanej naszej agresji?

Musiałoby nastąpić wypędzenie Polaków z Polski, coś jak w VII wieku Chazarów z Azji, bo na pewno nikt by nie chcial mieć takich sąsiadów, nawet jak sam do specjalnie miłujących ludzi dobrych nie należy.

Ten rozpad więzi społecznych, spowodowanej brakiem miłości do dobra, a więc i osób w których widzimy dobro który by groził, łatwo skojarzyć z murzyńskim plemieniem Ików, które wysiedlone z żyznych ziem zaczęło walczyć ze sobą o wszystko, aż nastąpił rozpad więzów społecznych tak silny, że nawet niemowlętami się nie opiekowano. Typową sytuacją była scena że grupa siedziała przy ognisku, a dziecko raczkowalo. Wsadziło rączkę do żaru, a wszyscy tylko na to czekali, by się śmiać do rozpuku.

Tak musiało być w Afryce częściej, bo i Sienkiewicz zresztą opisywał historię murzyna Kalego, co to nie wiedział co to dobro i zło, i próbował tak sobie tłumaczyć zasłyszane terminy, że jak ukradnie krowę, to będzie dobro, a jak ktoś jemu to zło (zło – strata, dobro – zysk).

W wersji soft mamy to zresztą w judaiźmie talmudycznym. Tam jest dobro jako wartość, ale tylko wewnątrz wspólnoty – na zewnątrz to już goje, do których należy stosować mentalność Kalego (jak się tylko daje).

Mógł więc Wojtas swój wymysł nazwać Cywilizacją Murzyńską (ta twarda), mógł Talmudyczną (ta miękka), a nazwał polską. Czemu? I czemu tak Polski nienawidzi? Dlaczego tak bardzo nas chce redukować do tych niższych duchowo cywilizacji?

To, co głosi pan Wojtas, to  ideologia wyjątkowo wredna, bo niby daje wolność zwalniając z osądów moralnych, ale zaraz odsłania na ataki silniejszych, powoduje niekończące się wojny. A do tego to nadanie jej przymiotnika „polska” to już chyba go dyskwalifikuje z Forum Polaków jako głosiciela ideologii będącej szczególną obrazą dobrego imienia Polaka.

Była pare lat temu popularna książka “Pakt Ribbentrop–Beck” – podobnego typu wymysł. Ta którą napisał Wojtas idzie znacznie dalej. Tam autor nie upierał się, że trzeba tak myśleć i rewidować historię, ten odpowiednio takie dążenia wyraża i ostro bierze się za przemianę naszej świadomości rzeczywistości i za mieszanie w naszym systemie wartości typowym dla cywilizacji łacińskiej, by wprowadzać ideologiczne zwyrodnialstwo.

Żarty żartami, może nie tylko poszydzić nam zostało, bo narzuca się iż tu trzeba od razu zadać pytanie, czy to sam wymyśla i tylko jego trzeba izolować, czy to jednak ma komuś służyć, bo jednak jest więcej sił, które chcą destrukcji Narodu Polskuego i cywilizacji łacińskiej, które by mogły za tym stać, bo wtedy trzeba sięgać dalej..

 

Gyby tak jeszcze Wojtas promował swoj dzieło w Loży Szyderców, to można by mu być wdzięcznym, że zadał sobie tyle trudu, żeby nas ostrzegać przed możliwymi machlojkami z definicjami cywilizacji, człowieczeństwa, bytu, narodu, wspólnoty i braterstwa, ludzkich wartości, czy idei, że poruszył temat, który umykał świadomości wielu, doprowadził do absurdu, a teraz już wszyscy będą uczuleni. Temat w istocie diabelski, bo diabłu sztuczki najlepiej wychodzą, kiedy jego udział pozostaje niezauważalny, kiedy nie widać jego sponsoringu, czy roli ostatecznego konsumenta owoców zła, które ma zaistnieć, kiedy nawet złoczyńca w niego nie wierzy.

Niestety on to robi na poważnie, powoli, a niezauważalnie rozwijając swoją magię, podsycając wciąż istniejące sentymenty pogańsko-słowiańskie by je przeciągać na swoją stronę, a przy tym resentymenty antykatolickie, przewrotnie motywowane odstępstwami od nauki Kościoła, chcąc go niszczyć pozornie broniąc.

Nie chce Wojtas dyskutować to nie musi. To my sobie podyskutujmy. Z tego co widzę, to będzie nas znacznie więcej jak sympatyków tego pomysłu. W końcu zdrowy rozsądek powinien zwyciężyć. A i tych definicji do obrony zrobiło się sporo. Do zakłamywanej szczególnie definicji Narodu dochodzi i obywatelstwo przyznawane uznaniowo, ideologicznie, czy korupcyjnie. Zatracamy nasze poczucie bycia sobą i u siebie, swoją tożsamość i funkcję Suwerena względem władzy państwowej... a tu nam chcą dokoptować zwierzątka.

KOMENTARZE

  • @ Autor
    +5
    Wojtas to gryzący wariat, i to wszystko.
  • @Zdzich 20:29:57
    To nie jest tylko ,,taki sobie wariat"; to niebezpieczny szaleniec, który demagogia, kłamstwami i manipulacja usiłuje narzucić czytelnikom swoją barbarzyńska ideologie antypolskiego barbarzyństwa.

    Ubolewać należy nad faktem, ze jego androny sa usilnie promowane na NEonie24. Rozumiem, ze każdy może pisać, co chce, ale żeby takie materiały promować na poczesnym miejscu? Tym bardziej, ze jak zauważył Autor, Wojtas uniemożliwia wszelka dyskusje na swoim blogu. Co więcej, nie ma żadnych merytorycznych argumentów na obronę swoich tez, które według niego, czytelnicy powinni przyjąć z najwieksza pokora i podziwem.

    Przypomniał mi się film na temat społeczności szczurów, które w ramach instynktu samozachowawczego odcinają się od zdemoralizowanego osobnika. Czasami warto brać z nich przykład.
  • A nie lepiej zająć się...
    poszukiwaniem rozwiązań do przodu ?
    Pójście w rozwój ?
    Przypatrzenie uważne się do czego juz doszli wszyscy inni poszukiwacze sposobów organizacji życia społecznego ?
    No bo Stonoga sto razy kopnie szulerów aktualnie przy władzy już niedługo i jak wtedy żyć ?
  • miarka
    Serdecznie dziękuje za ten merytoryczny i mądry wpis, który, mam nadzieje, choćby niektórym, otworzy oczy na absurdalność i niebezpieczeństwo propagowanej tutaj ideologii Wojtasa.
  • Autor.
    Myślałem, że on się zgrywa z tą jego C P, szłusznie zauważyłeś, że takim pomysłom pasuje, tylko "Loża Szyderców" :)
    Pozdrawiam
  • @andrzejw 21:11:24
    .
    Cieszę się, że zadałeś bardzo potrzebne pytanie jak wtedy żyć bez szulerów.
    http://www.ivrozbiorpolski.pl/img/symbole/fla.gif
    Matematyka nigdy nie kłamie, więc bądźmy wierni boskiej równowadze. Równowaga zawarta w czwór-władzy powinna wystarczyć Nam Polakom do wyprowadzenia Polski na prostą drogę rozwoju gospodarczego.

    Pozdrawiam. Nasz klub proponuje 133 miejsca w demokratycznym senacie.
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Klub Polskiej demokracji Kwantowej Warszawa Wrocław
  • @andrzejw 21:11:24
    Pozbawić złoczyńców możliwości szkodzenia ludziom dobrym to dopiero pierwszy krok.

    Przywrócić sprawiedliwość, a więc zabezpieczyć życie publiczne przed podobnymi złymi czynami to drugi - nie popuszczać aż oddadzą co zawłaszczyli, odbudują, co poniszczyli, odpracują za swoje na ile tylko się da, a przy tym skutecznie odstraszą innych od naśladownictwa.

    Zabezpieczyć sprawiedliwość nowym prawodawstwem, aby trwała w swojej odzyskanej cnocie, a prawa były zrównoważone obowiązkami i każdy cieszył się tym, co do niego należy, nadto by kwitła sprawiedliwość wspólnotowa, czyli widziana od strony ducha ludzkiego jako demokracja, zaś uczestnicy życia publicznego traktowali ten stan jako normalność, jako wyjściowy do właściwego życia - to krok trzeci.

    Dalej życie zgodne z naturą. Dalej nauka, mądrość, rozum, świadomość. Dalej ćwiczenie woli i nauka obrony wolności woli. Dalej nauka rozróżniania dobra i zła.
    A to wszystko też dopiero początek drogi, długiej drogi moralnej, drogi dobrej, zdrowej, pięknej i bogatej, w nieustannym dojrzewaniu i doskonaleniu, wzroście i rozwoju, w pełnieniu powołań i służby wartościom, w odpowiedzialności i zgodzie, trosce o osoby kochane, w ciągłym, życzliwym "równaniu innych" - pomocy zwłaszcza słabszym do awansu w górę do swojego poziomu, a samemu sięganie szczytów tego na co nas stać najlepszego, życiu pogodnym, szczęśliwym i obdarzonym radością realizacji swoich właściwie odczytanych zadań na drodze pokoju...

    To długa droga, droga prawdziwie radosnych trudów życia, pracy i walki, ofiar i poświęceń, robienia co trzeba, by było dobrze... a zaczyna się od sprawiedliwości - tak własnej, jak w życiu publicznym.

    A jak już nikt nam, ludziom dobrym (dokładniej to zdecydowanym być dobrymi i robiącym co należy, by być uznawanymi za dobrych) nie będzie przeszkadzał w robieniu swego, to i każdy sam z siebie będzie wiedział co robić.
  • @miarka 21:57:43
    Najgorze to, że krętacze zawsze mają jakis swój interes, którego trzeba się domysleć; a psychopaci (jak Wojtas) cierpią na defekt emocjonalny polegający na braku poszanowania innych i braku empatii za swoje niemoralne czyny. W zw. z czym notorycznie popełniają przestępstwa, choćby takie jak wyzywanie swojego otoczenia najobrzydliwszymi wyrazami jakie znają. Chcą też być "kimś", w zw. z czym lubią miec zakamuflowane wpływy z pozycji np. zakulisowego admina NEon'u, lub utajnionego agenta loży masońskiej. Im gorzej robią, tym lepiej się czują. A do tego promocja książki .. za darmo!
    Na przykładzie LoneStar vel Pope Nimrod widać, że usuwanie ich siłą nie pomaga. Wracają, gdyż ... chcą być "kimś"! Chyba najlepiej jest ich ignorować.
  • Jak bez dobra to i bez moralności
    Szczególnie aktualne stają się więc słowa z ponadcywilizacyjnej księgi mądrościowej:

    "Księga przysłów 24: 1-9

    1 Nie zazdrość ludziom nieprawym,
    nie pragnij ich towarzystwa:
    2 bo serce ich przemoc obmyśla,
    ich wargi mówią złośliwie.
    3 Dom się buduje mądrością,
    a roztropnością - umacnia;
    4 rozsądek napełnia spichlerze
    wszelkimi dobrami drogimi, miłymi.
    5 Mąż rozumny jest lepszy niż krzepki,
    a światły muskularnego przewyższa;
    6 bo roztropnie poprowadzisz wojnę;
    tam zwycięstwo, gdzie wielki doradca.
    7 Za wzniosła dla głupca jest mądrość,
    w bramie on ust nie otworzy.
    8 Kto zło dokładnie obmyśla,
    tego zwą wichrzycielem.
    9 Grzech jest planem głupiego,
    szyderca jest wstrętny dla ludzi".

    Bo jak nie ma dobra jako ludzkiej wartości nadrzędnej, to nie ma i moralności.
    Jak nie ma moralności, to nie ma i poprzedzającej ją prawości.
    Jak nie ma prawości, nie ma przy tym i mądrości, roztropności i rozsądku. Jak ich nie ma nie ma na czym opierać konstrukcji naszego Domu, czyli naszych wspólnot, zwłaszcza Rodziny i Narodu. Swoich oaz bezpieczeństwa, ostoi wzajemnej życzliwości, służby dla wzrostu, dojrzewania, miłości do dobra i pokoju.
    Jak nie ma prawości, to nie ma kierowania się światłem wiedzy i świadomości rzeczywistości.
    Jak nie ma prawości, to rozkwita wszelkie lewactwo, rozpleniają się wszelkie ideologie, choćby i najbardziej zdegenerowane, jako że prawość stoi na czystej naturze, a lewactwo dopuszcza już wszelkie wynaturzenie, wszelką bestializację, nawet genderyzm, pedofilię, faszyzm i satanizm.
    Jak nie ma prawości, to nie ma i mądrości dla "otwierania ust w bramie", czyli walki o sądy sprawiedliwe (dawniej sądy odbywały się w bramach), a więc i służące ładowi życia publicznego, dalekowzrocznego i mądrego, chroniącego ludzi dobrych.
    Jak nie ma sprawiedliwości, znika baza dla naszej normalności i naszego człowieczeństwa. Nawet prawda przestaje mieć znaczenie, bo to na niej stoi sprawiedliwość (w tym sprawiedliwość wspólnotowa - duchowa strona demokracji).

    Jakże to dziś aktualne słowa przypomnienia, że od ludzi nieprawych, od lewactwa stronić trzeba z wielu powodów.

    A końcowe słowo "szyderca" z dobrych ludzi, to niewątpliwie o Wojtasie z jego degenerackim pomysłem tak mocno się wpisującym w dzisiejszą mowę lewactwa.

    Marks, Engels, Wojtas?
  • @miarka 14:19:00
    Szanowny Autorze!
    Dzisiejsze, wczorajsze i jutrzejsze lewactwo opiera się wyłącznie na uznaniu BEZINTERESOWNEJ SŁUŻBY za najważniejszą cnotę, tak samo jak szanowny Autor. Cnota ta wymaga bowiem służby innemu człowiekowi bez wzgledu na jakiekolwiek jego zachowanie, wymaga służby pedofilowi, bandycie, oszustowi bez żadnego wyjątku, pod groźbą moralnego zrównania z nimi w przypadku braku służby.
  • @programista 19:04:55
    Szkoda że nie wyciąga Pan konsekwencji z własnych słów.
    Uznanie BEZINTERESOWNEJ SŁUŻBY za najważniejszą cnotę nie jest domeną lewactwa.
    Np. bezinteresowna służba pedofilowi oznacza niepozwolenie mu na jego "działalność", bo tylko w ten sposób mogę mu się przysłużyć.
    Gdybym natomiast pomagał mu w jego procederze, wówczas wcale bym mu nie służył i istotnie, byłbym moralnie równy jemu.
  • @Ywzan Zeb 19:37:45
    Slusznie Ywzan Zeb. Służba to nie niewola. Służbę podejmuje się świadomie i dobrowolnie. Motywem jest miłość, a ona zawsze jest ku dobru.
    Służba jest nie tylko na rzecz osób, ale i narodu czy państwa. Służbą jest sprawowanie funkcji władcy - na rzecz poddanych, ale zarazem i w pierwszym rzędzie wolnych obywateli. Podobnie służbą jest funkcja urzędnika państwowego, albo żołnierza, czy policjanta. Zwykle wiąże się z zarobkiem, więc można to nazywać pracą, jednak jako funkcję drugorzędną.

    Owocem służby ma być dobro tych, którym służymy. Nawet gdy władza, czy inny przełożony by wydał polecenie, rozkaz, czy prawo przeciw dobru, cyli niemoralne, np. zabić kogoś jesteśmy moralnie zobowiązani odmówić, jeżeli jest to niezgodne z celem naszej służby. Nie ma obowiązku posłuszeństwa władzy niemoralnej.

    Tak przy okazji, to kłania się też zakłamana przez lewactwo definicja pracy.
    Pracą jest działalność społecznie użyteczna. To znaczy, że jej owoce muszą być dobre.
    Tymczasem lewactwo pracą nazywa każdą działalność zarobkową, włącznie z przymusowym pośrednictwem, lichwą i prostytucją (i w dziedzinach im pokrewnych), które dobrych owoców społeczeństwu nie przynoszą, a przeciwnie są pasożytowaniem na ludzkich niedostatkach i słabościach - są więc niemoralne.
  • @Ywzan Zeb 19:37:45
    Dodam jeszcze, że do służby zalicza się również zawody zaufania społecznego (władza, żołnierz, czy policjant też nimi są) - też pierwszą ich funkcją jest świadczenie dobra współobywatelom. To również strażak, lekarz, farmaceuta, nauczyciel, przedszkolanka, ksiądz, rolnik i przetwórca żywności, laborant, czy jej sprzedawca ... i wiele innych, nawet chemik wytwarzający produkty mające styczność z ludzkim ciałem, czy producent zabawek dla dzieci ..., a także dziennikarz.
    U nich wszystkich najpierw musi być "owoc" (szeroko pojęty) najpierw prawdziwy, dobry, zdrowy, prożyciowy i bezpieczny - nadto widziany dalekowzrocznie, nawet ponadpokoleniowo.
    Zarobek w tych zawodach to sprawa drugorzędna.
    W ogóle powinny to być wszystko zawody zwolnione z opodatkowania, a nawet w razie potrzeby dotowane i oczywiście otaczane szczególnym szacunkiem.
  • @miarka 20:20:36
    Co do pracy to niezupełnie się zgadzam. Odnośnie żołnierza czy policjanta: "wart jest robotnik zapłaty swojej.", zresztą nie tylko odnośnie ich.
    Nie można więc traktować zapłaty jako funkcji drugorzędnej, czy wręcz wstydliwej. Godziwej zapłaty za godziwą pracę oczywiście.

    Problem, stanowi to, że praca staje się tylko robotą, źródłem zarobku, czasem zysku, a dopiero wydawanie zarobionych pieniędzy (konsumpcja) jest prawdziwym życiem.
    Podsumowując: praca to jest zarabianie na życie, natomiast konsumpcja to jest życie "właściwe".

    Z tego rodzi się kolejny pomysł, czyli traktowanie pracy, a właściwie gospodarki, jako li tylko jako źródła zysku, ale tego tematu nie będę tu i teraz rozwijał.
  • @miarka 20:45:35
    Właściwie już odpowiedziałem, nie widząc tego komentarza.
    Dodam jeszcze że do owoców pracy należy również zapewnienie bytu własnej rodzinie, a do tego potrzebne jest wynagrodzenie.
  • @Ywzan Zeb 19:37:45
    I jeszcze jedno, ale bardzo ważne.

    ZAWODOM ZAUFANIA SPOŁECZNEGO PRZYSŁUGUJE KLAUZULA SUMIENIA.
    Wszędzie, gdzie dana praca może szkodzić tym, którym jej owoce mogą szkodzić przysługuje prawo odmowy związanych z tym poleceń jako niemoralnych, a tym, którzy szkodzą będąc świadomymi należy się szczególnie surowa odpowiedzialność karna.

    Tu też lewactwo broni się przed przyznawaniem tych klauzul. Nadto dotyczy to znacznej ilości korporacji prywatnych, zwłaszcza tych związanych z planami NWO, z GMO, depopulacją, globalnym ociepleniem, "pomocą żywnościową", "Codexem alimentarius", szczepionkami i globalizacją.
    Tu wszędzie interes i zysk idą przed moralnością i dobrem, a musi być odwrotnie, bo świat nie przetrwa.

    W ogóle w tych wszystkich dziedzinach musi być ustanowiona rzetelna odpowiedzialna, autentycznie obywatelska kontrola.
  • goodness A po co nam senat ?
    pierwszy podniósl to p.Stonoga i chwała; zbędna rzecz.
    Biurokracja i urzednicy jak najmniej ich. Bylo 160tys jest juz podobno 700 tys.
    Inne pomysły proszę.
    Już też ktoś napisał ,,tylko jak zdarzy się nam dyktatura odbijemy się"
  • @miarka 21:04:25
    interes i zysk idą przed moralnością i dobrem, a musi być odwrotnie, bo świat nie przetrwa.

    Co do powyższego zdania, trudno się nie zgodzić, zresztą nawet nie mam zamiaru.

    Co do zaufania społecznego, to nie bardzo rozumiem co to jest.
    Jeśli nie ma osobistej moralności, to żadne instytucje nie pomogą.
    Jeśli natomiast każdy ma obowiązek w pierwszej kolejności postępować moralnie, w tym nie zmuszać innych do czynów niemoralnych to niepotrzebne są żadne klauzule sumienia.
    Zresztą sam pomysł klauzuli sumienia wywodzi się z koncepcji takiej, że nie ma jednego, najwyższego dobra od którego pochodzi jedna moralność, tylko każdy ma moralność własną i własne sumienie, które jakkolwiek by ukształtował, to tak będzie dobrze.

    Znów temat dość rozległy i trudno mi w jednym zdaniu uchwycić sedno problemu, zwłaszcza że się w to nie wgłębiałem.
  • miarka Ale sie rozwija dyskusja jak ma być....?
    od negatywu do przodu :)
    Upraszam wszystkich o prace w tym duchu, Duchu Dobrym spojrzenie w przyszlość.
  • @Ywzan Zeb 20:55:33
    "Dodam jeszcze że do owoców pracy należy również zapewnienie bytu własnej rodzinie, a do tego potrzebne jest wynagrodzenie".

    Ależ ja jak najbardziej uznaję potrzebę godziwego zarobku (tu zwłaszcza dla nauczycieli, bo "Tam, gdzie policjant zarabia więcej jak nauczyciel, mamy państwo policyjne", oraz rolnik, gnębiony przymusowym pośrednictwem, zakazem przetwórstwa, czy kwotami, oraz zakazami eksportu).
    Mi chodzi tu o wyeliminowanie z tych dziedzin pracy dla zysku ponad wartość pracy. Wysokie ceny tam, gdzie chodzi o rzeczy konieczne do życia też są niemoralne.
    Chodzi mi zwłaszcza o zyski tych przymusowych pośredników i podobnych ogniw i związanych z nimi podatków na rzecz biurokraty państwowego i bankstera, które zawyżają ceny produktów, a rolnik, czy przetwórca otrzymują grosze, oraz uczestniczących w tym korporacji prywatnych, które nie tylko wymuszają swoje wysokie zyski, ale i wywożą je za granicę.
  • @Ywzan Zeb 19:37:45
    Niepozwolenie pedofilowi na jego "działalność" nie jest już beziteresowne! Bezinteresowna służba to służba bezwarunkowa, to taka służba z której nawet nie należy się spodziewać pochwał od kogokolwiek.
    Przysłużenie się zaś komukolwiek nie jest już bezinteresowne.
  • @miarka 21:20:24
    "Chodzi mi zwłaszcza o zyski tych przymusowych pośredników i podobnych ogniw i związanych z nimi podatków na rzecz biurokraty państwowego i bankstera, które zawyżają ceny produktów, a rolnik, czy przetwórca otrzymują grosze, oraz uczestniczących w tym korporacji prywatnych, które nie tylko wymuszają swoje wysokie zyski, ale i wywożą je za granicę."

    W tej kwestii chyba nikt z nas (w sensie z Polaków) nie jest bez winy. Bo czy kupujemy bezpośrednio u rolnika, czy sprawdzamy bank, do którego niesiemy pieniądze, czy aby nie wywozi ich za granicę, czy kupujemy polskie produkty (oczywiście nie buble) czy chińskie, bo tańsze, itp, itd...

    Tu trzeba więcej solidarności, a mniej narzekactwa, i chyba nikt nie jest w tej kwestii bez winy.
    Jeśli zaistnieje osobista odpowiedzialność i osobista moralność, solidarność, wówczas niestraszni będą banksterzy, izby skarbowe, itp, itd...
  • @miarka 20:20:36
    Dobro to bezinteresowna słuzba, "slużba zawsze jest ku dobru", motywem służby jest miłość a miłość jest służbą - to szanowny Autorze masło maślane i błędne koło z którego nic nie wynika.
  • @miarka 21:20:24
    Ależ szanowny Autorze! Godziwy zarobek,czy jakikolwiek zarobek jest całkowicie sprzeczny z pojęcie "bezinteresownej służby", czyli w żaden sposób nie może być moralny. Zarobek to własny ineres a jak sa szanowny Autor napisał:
    "szukanie własnego interesu – przeciwieństwo najważniejszej z cnót ludzkich – milości, miłości która jest bezinteresowną służbą"
  • @programista 21:26:28
    Inaczej rozumiemy bezinteresowność, a bezwarunkowość.

    Bezinteresowność rozumiem jako nieoczekiwanie korzyści dla siebie, czyli przysłużenie się komuś, ze świadomością, że sam na tym nie zyskam, a nawet mogę stracić, jest jak najbardziej bezinteresowne.
    Bezwarunkowość natomiast to "ślepe posłuszeństwo", może być dla korzyści (interesowne), może być bez oglądania się na korzyści własne (bezinteresowne).

    Tak więc bezinteresowność przykładzie z pedofilem, który podałem, nie jest w żadnym wypadku bezwarunkowa, jest, wręcz przeciwnie, stawianiem warunków.
  • @Ywzan Zeb 21:14:39
    "... każdy ma moralność własną i własne sumienie, które jakkolwiek by ukształtował, to tak będzie dobrze."

    Absolutnie nie. To by był stan patologiczny. Jest taki termin jak "sumienie sformatowane". Nad tym pracują nasi wychowawcy, rodzice, tradycja, ksiądz. Ma być "z górnej półki moralnej - najdojrzalsze, na jakie nas stać". Tu od razu trzeba wrzucić temat powiązanej z sumieniem wstydliwości naturalnej dzieci, poprzez lewactwo niszczonej już w wychowaniu przedszkolnym (przynajmniej mocno w planach genderowców).
    Jest też moralność życia publicznego, czyli moralność narodu wiodącego w danej społeczności i to ona wyznacza (ma wyznaczać) standardy kultury. Klauzula sumienia dotyczy standardów im równych lub wyższych.
    Temat rzeczywiście rozległy.
  • @miarka 21:39:28
    ".. każdy ma moralność własną i własne sumienie, które jakkolwiek by ukształtował, to tak będzie dobrze."

    Proszę spojrzeć na całość zdania, bo chyba Pan nie zauważył, że ja właśnie nie zgadzam się z takim podejściem, uważając jednocześnie, że koncepcja klauzuli sumienia jest konsekwencją takiego założenia.
  • @Ywzan Zeb 21:38:02
    Bezinteresowność to BRAK korzyści dla siebie, a nie brak ich oczekiwania. Braku oczekiwania nie można w żaden sposób zweryfikować, a odniesione korzyści tak.
    W przykładzie z pedofilem, każdy kto spowoduje że zaprzestanie on tego co robi odniesie korzyść, czyli że podejmie działanie niemoralne bo przypomnę jeszcze raz co napisał Autor:
    "szukanie własnego interesu – przeciwieństwo najważniejszej z cnót ludzkich – milości, miłości która jest bezinteresowną służbą"
  • @programista 21:29:25
    To nie jest moje to "masło maślane, tylko Twój mix z różnych zdań i nie tylko moich.
  • @programista 21:45:01
    Nie zgadzam się. Brak korzyści to brak korzyści, bezinteresowność natomiast rozpatrywać można wyłącznie na płaszczyźnie intencjonalnej, która istotnie jest trudno lub wcale weryfikowalna prze osoby postronne i niemożliwa do wyegzekwowania na drodze prawa pozytywnego (uchwalanego w sejmie).

    W jaki sposób skorzystam na powstrzymaniu pedofila, gdybym nie miał własnych dzieci, co mnie obchodzą dzieci sąsiada, niech sam się o nie troszczy.

    Poza tym niesłusznie zakłada Pan, że odniesiona korzyść powoduje automatycznie niemoralność. To, że nie oczekuję korzyści korzyści, nie oznacza że nie mogę zostać przyjemnie zaskoczony.
  • @Ywzan Zeb 21:56:20
    Na płaszczyźnie intencjonalnej nie można niczego rozpatrywać bo nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji.
    Jak pan skorzysta - choćby poprzez uznanie wyrażone przez sąsiada, jego podziw. Poprzez pozytywną reklamę samego siebie.
  • @Ywzan Zeb 21:44:43
    "Proszę spojrzeć na całość zdania, bo chyba Pan nie zauważył, że ja właśnie nie zgadzam się z takim podejściem..."

    Ogólnie to uwaga słuszna, ale i ja miałem swoją rację.

    Cały kontekst był:
    "Zresztą sam pomysł klauzuli sumienia wywodzi się z koncepcji takiej, że nie ma jednego, najwyższego dobra od którego pochodzi jedna moralność, tylko każdy ma moralność własną i własne sumienie, które jakkolwiek by ukształtował, to tak będzie dobrze.

    Znów temat dość rozległy i trudno mi w jednym zdaniu uchwycić sedno problemu, zwłaszcza że się w to nie wgłębiałem."


    Uznałem, że pierwsze zdanie to przedstawienie problemu, ale drugie to już jakieś otwarcie dyskusji, do której "z marszu" wrzuciłem swoje zastrzeżenie.
  • @programista 22:08:54
    Nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji.

    Oczywiście, ale tradycyjne wychowanie znało coś takiego jak kształtowanie cnót.
    Kiedy człowiek w konkretnym, stałym otoczeniu, (o co dziś coraz trudniej bo konieczna jest mobilność) to ocena jego intencji przez innych może być bliska rzeczywistości.
    Poza tym, tradycyjne wychowanie zakłada również samochywowanie, czyli ocenianie własnych intencji i praca nad pozbywaniem się tych złych.
    Bez tego, bez osobistej moralności, bez kształtowania cnót próżne i jałowe są jakiekolwiek dywagacje nad społeczeństwem.
    No i oczywiście konieczne jest uznanie jednej moralności, inaczej pedofilia staje się tyko jednym z równoprawnych światopoglądów i właściwie nie mamy prawa jej oceniać.
  • @miarka 22:10:30
    Oczywiście, nieporozumienie.
    Mnogość i rozległość tematów, które zazębiają się jeden za drugi i czasem trudno rozwiązać jeden nie zahaczając o inny.
    ;)
    Co do wychowania, uwagi jak najbardziej słuszne.
  • @programista 22:08:54
    Muszę wejść w temat:

    "Na płaszczyźnie intencjonalnej nie można niczego rozpatrywać bo nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji".
    "Jak pan skorzysta - choćby poprzez uznanie wyrażone przez sąsiada, jego podziw. Poprzez pozytywną reklamę samego siebie".

    a wcześniej było:
    "...przypomnę jeszcze raz co napisał Autor:
    "szukanie własnego interesu – przeciwieństwo najważniejszej z cnót ludzkich – milości, miłości która jest bezinteresowną służbą"".

    Otóż miłość jest służbą bezinteresowną, ale to nie znaczy, że do osoby ją wyrażającej nie wracają korzyści.
    Rzecz w tym, że nas też ludzie kochają, choć nie są do tego niczym zobowiązani. To ich wolny wybór, akt szczególnego wyróżnienia - np. jakieś pójście za przykładem, czy wzajemność.

    Jest taka reguła, że Bóg nas obdarza pewnymi nadmiarami dobr i to takich, których akurat potrzebują inni. Z kolei to, czego my potrzebujemy, akurat otrzymują inni. W tej wymianie zwykle pośredniczy miłość (w tym życzliwość, przyjaźń, czy miłosierdzie).

    Korzyści z dobrego postępowania w świecie normalnych ludzi zawsze więc są. Nie zmienia to prawdy twierdzenia, że miłość jest bezinteresowna.
    Przychodzą jednak bez takich intencji.

    Padło też wcześniej Twoje zdanie:
    "Bezinteresowna służba to służba bezwarunkowa, to taka służba z której nawet nie należy się spodziewać pochwał od kogokolwiek."

    Podkreślam: "nie należy się spodziewać", a więc idzie o intencje i tak zresztą słusznie mówi Ywzan Zeb.
  • @programista 22:08:54
    Uzupełnienie:
    Nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji.

    Oczywiście, ale zna intencje własne.
    Wyłączając intencje spod oceny moralnej, nie znając, a tym samym nie mogąc rozpatrywać intencji cudzych, de facto wyłączamy spod oceny tylko intencje własne (bo przecież intencji oceniać nie można).
    Pozostaje zatem albo uznać, że nie wszystko co chcemy jest dobre i próbować się poprawiać, albo:
    cokolwiek chcę, to muszę dostać, bo intencji oceniać nie można.
  • @Ywzan Zeb 22:38:31
    "'Nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji".

    Oczywiście, ale zna intencje własne..."

    Moim zdaniem tu nie zachodzi relacja wiedzy, tylko wiary. Wierzymy, że dane działania są przejawem miłości i z niej wynikającej bezinteresownej służby (odpowiednio pracy, walki, poświęcenia, ofiary...).

    A intencje to trzeba oceniać zawsze, bo bez wychodzimy na głupców i naiwnych - nie da się rozumem, to sercem.
    Można się czasami pomylić, ale próbować je odczytać trzeba zawsze.
  • @miarka 22:50:23
    " tu nie zachodzi relacja wiedzy, tylko wiary. "

    Zupełnie nie. Wiem, czego chcę, (znam własne intencje/zamiary/pragnienia) mogę nie wiedzieć, że coś jest złe (dziecko chce wsadzić rękę do ognia, bo nie wie, że się oparzy).
    Z wiary natomiast pochodzą oceny moralne pragnień/intencji, a potem to już wiadomo, czyń dobro, zła unikaj.
    Tutaj znów wraca kwestia kształtowania sumienia, etc...
  • @Ywzan Zeb 22:57:37
    Myślę, że nie zauważyłeś, że ja się odnosiłem nie do Twojej wypowiedzi: "Oczywiście, ale zna intencje własne..." samej, tylko do niej, jako do odpowiedzi na wypowiedź programisty: "'Nikt nie zna cudzych rzeczywistych intencji".

    Inaczej mówiąc, to spiąłem te wypowiedzi przez występujący w obu temat wiedzy i w miejsce interesującego nas "braku wiedzy" wprowadziłem "wiarę".
    Ponieważ brak wiedzy występował w wypowiedzi programisty, to i moja wypowiedź była właściwie odpowiedzią jemu. Wypowiedzią w mojej ocenie prostszą jak Twoja, stąd i zamiast odpowiadać obu po kolei spróbowałem temat załatwić w jednej.

    Tak więc znów małe nieporozumienie.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031