Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
177 postów 2607 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Równoważenie zafasadowe.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Agenda 2030 to "nowy uniwersalny program" dla ludzkości przyjęty na ostatnim posiedzeniu ONZ przez polityków reprezentujących państwa świata pod hasłem "zrównoważonego rozwoju".

 Oznacza nowy ład organizacji życia politycznego świata przyjęty decyzją polityczną.

To zaś oznacza nielegalność tego tworu, gdyż to jest akt samouprawnienia się tej grupy polityków do decydowania o losach narodów ponad ich głowami.

 Nie zmienia tego fakt, iż odbyło się to z  błogosławieństwem papieża. On to wyraźnie zrobił jako wystraszony, zastraszony, czy zaszantażowany i na pewno nie był to głos Kościoła, głos w kwestiach duchowych i moralnych, głos zobowiązujący katolików do czegokolwiek. Gdyby tak było, papież na pewno nie pominął by sprawiedliwości jako warunku nadrzędnego, żeby praworządność miała sens.

A powiedział:

„A jeżeli rozwój ma być zrównoważony , to ktoś musi nad tym czuwać...Dla mnie oczywisty wnioskiem jest, że niekwestionowana praworządność”.

Nie wyłumaczył tego „niekwestionowania”, np przez:

„Prawo najpierw musi być sprawiedliwe i moralne. Nie może wprowadzać swoich rządów, lecz być autentycznie służebnym człowiekowi.

Gdy tego nie ma, praworządność jest zbrodnią”

Nadto że:

„Zbrodniarzem jest ten, kto ją stanowi, kto ją wykonuje, kto się jej biernie podporządkowuje”.

Mówiąc to, co papież powinien powiedzieć, od razu by apelował, żeby nowe prawodawstwo, które powinno być owocem tego ONZ-owskiego tworu było od razu efektem nie tylko równoważenia wszelkich praw i obowiązków obywateli w życiu publicznym państw, ale i efektem sprawiedliwości.

Sprawiedliwości, która nakazuje dodatkowo oddawać każdemu co mu należne – tak osobom jak państwom. Nakazywać kierowanie się sprawiedliwością nie tylko w relacjach indywidualnych ludzi, ale i wspólnot ludzkich, zwłaszcza Rodzin i Narodów. 

Tlumaczyłby, że to Narody mają władzę nadrzędną nad swoimi Państwami, nad ich politykami.

I nie to jest najgorsze, że tu Narody nie były konsultowane, a to, że żyją w innych duchowościach i innych moralnościach, z których dopiero  wynika ich poczucie sprawiedliwości. A to oznacza, że najpierw trzeba się dużo napracować nad tym, żeby to poczucie sprawiedliwości było ujednolicone i od razu nakierowane na wspólne ludzkie wartości. Oczywiście z dobrem jako najważniejszą z tych wartości nadrzędnych.

Tłumaczyłby, że dopiero ujednolicone poczucie sprawiedliwości może skutkować prawodawstwem powszechnie obowiązującym.  Nadto że takie ujednolicanie odbywa się na drodze duchowej, a nie prawnej. Że tylko takie prawo może być stanowione, które zostanie uznane przez Narody jako godne i sprawiedliwe.

Rzecz się rozbija o tą wspólną moralność. Dla Narodów zaawansowanych w życiu duchowym ta moralność musi być „z najwyższej półki”. Tylko oparte na niej życie publiczne może zapewnić bezpieczeństwo osobom dojrzałym w swoim człowieczeństwie i chcącym mądrze i odpowiedzialnie pełnić swoje służby i powołania.

Inaczej dla kultur, które duchem pozostały w starożytności i pogaństwie, barbarzyńskich, gdzie liczyło się prawo siły. Im łatwo by przyszło narzucić siłą swoje „prawa”, swoje rządy bestii w ludzkiej skórze z niewątpliwym zniewoleniem, a nawet zagładą ludzi wyżej cywilizowanych.

A na to to już zgody być nie może.

W szczególności dotyczy to katolików, których normy etyczne są wysoko zaawansowane. Tu nie ma możliwości spuszczania z tonu, bo

1. nie istnieją kompromisy moralne, a

2. świadomości raz zdobytej nie da się cofnąć.

Kościół to wie, a więc papież to, co powiedział, powiedział od siebie.

Ot, wygłosił co mu kazali.

Podobnie i z politykami. Oni nie wsłuchiwali się w głos ducha swoich Narodów, ich kultury, moralności i sprawiedliwości.

Ot, zostali zastraszeni lub przekupieni – może nie tyle w ramach korupcji materialnej, czy w ramach osłony dla wszelkich ich osobistych postępowań nieetycznych, przestępstw i patologii, nadawanych sobie przywilejów i immunitetów mocą przez siebie samych stanowionego prawodawstwa, ale przede wszystkim przekupieni w ramach korupcji politycznej – gwarancji poparcia w ich utrzymywania się u władzy tak ich, jak i osób przez nich protegowanych.

To, co proponuje Agenda 2030 to ma być rozwój wszelkiego idiotyzmu w polityce

 bo zapomnieli wpisać, w jakim kierunku ma się ten nasz świat, a dokładniej to ład życia publicznego jako oczywisty cel polityki rozwijać.

Poza tym nie ma określenia, czy „zrównoważony” to ma się opierać choćby o tą „praworządną równowagę” praw i obowiązków. Nie ma tego,  bo np. nic nie ma o tym, że chcą się brać za wszelkiego typu pasożytów, czy np. homoseksualistów.

Czyżby więc to „zrównoważenie” odnosiło się do jakiejś zakulisowej równowagi między twórcami tego „nowego ładu”, a więc było wyrazem nowej antyludziej ideologii, o której wszyscy mają bez przerwy mówić, ale nikt nie może jej zrozumieć, bo wszystko co powie będzie mogło być zanegowane przez tych, co sterować mają wszystkim zza kulis, zza fasady, zza iluzji dla naiwnych?

A na to to już zgody być nie może.

Mało tego, potrzebne by były jeszcze nowe setki tysięcy biurokratów, „autorytetów” i PR-owców już zadbają o to, żeby wszystko co rządy państw robią wpisywało się w cele programu ZR. To by znaczyło ogrom nowych podatków. Słowem – miałaby to być nowa kosztowna ideologia mająca ustanawiać totalitarną władzę – i to jak każda dyktatura poza jakąkolwiek kontrolą, bo przecież w jej samokontrolę wierzyć nie można. Nie można też wierzyć w żadną jej odpowiedzialność – bo i przed kim, jak nie ma wspólnoty. Społeczność międzynarodowa by miała sens, ale już z jej nadnarodową czapką sensu żadnego nie ma. To  by oznaczało „odpowiedzialność przed swoją czapką, cokolwiek by to miało znaczyć.

A na to zgody być nie może.

Odpowiedzialność to mamy w sobie. Tyle wolności, ile odpowiedzialności.

Agenda 2030 szykuje nam totalne zniewolenie.

A na to zgody być nie może.

Ponad to wszystko jest  jeszcze wielkie podejrzenie, że robią z nas idiotów.


 Nawet papież, który niewątpliwie miał przedstawioną listę celów „zrównoważonego rozwoju” musiał to zauważyć, że tu nie wchodzi w rachubę nawet praworządność (do praworządności dodał wywracające wszystko słówko „niekwestionowana”).

Otóż całe to ich „równoważenie”, które chcą nam „ofiarować”, to nic innego jak ręcznie sterowana przez wybranych iluzja sprawiedliwości. Tam, gdzie będzie się pojawiał się krzyk o sprawiedliwość planują używać mamidła, że jak zrównoważone to już dobrze, a oni już wiedzą, co jest zrównoważone. I nie ważne, że za chwilę przyjdą inni z łapówką do biurokraty, żeby „równoważyć w ich stronę” i będzie nowe równoważenie – nie w imię sprawiedliwości, tylko interesu „równoważących” tak bezpośrednio, jak i zafasadowo.

Bo równoważenie może być i wewnątrzsystemowe – wtedy to selekcja, czyli pełnia faszyzmu. 

 


 Wtedy świat jest tylko dla „nadludzi”,  dla zamkniętej sceny politycznej,a reszta jest „równana w dół” na zasadzie: „zrównać inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią”. Wszak bieda ma być zlikwidowana, a wszystko na to wskazuje, iż „równoważenie” ma sprzyjać „prywatyzacji zysków, a uspołecznianiu strat”, oraz „związkowi korporacji prywatnych i państwa” i to w wersji, gdzie nad państwem są jeszcze zakulisowe rządy JUŻ PONADNARODOWEJ organizacji ONZ, też zrsztą sterowanej zakulisowo.

To wszystko zaś oznacza że oni nie zamierzają formułować jakichś spójnych praw, tylko wszystko zawłaszczać jeszcze głębiej jak już mają zawłaszczone i wszystko łatać pod doraźne interesy swoich kacyków.

Ludzie to nie stada zwierząt.


 A na to to już nie tylko że nie może być naszej ludzkiej zgody, a już  musi być powszechny sprzeciw, bunt i powszechna odmowa uczestnictwa w tym szykowanym kolejnym, totalitarnym obłędzie nawet ludobójstwie pod „ładniej” brzmiącą nazwą „depopulacji” na gigantyczną skalę.


 

KOMENTARZE

  • To zwykła gra w ciuciubabkę:)
    .
    "sterować mają wszystkim zza kulis, zza fasady, zza iluzji dla naiwnych?"

    Za zasłoną nic nie widać nawet wagi, a co będzie ważone też nie widać:)

    Pozdrawiam
  • Jeszcze o Dudzie
    Dodam jeszcze, że nasz tak chwalony prezydent Duda, który niewątpliwie dobrze znał cele tej sesji ONZ zachował tu milczenie wobec Narodu, nie pozwalając mu się wypowiedzieć.

    Zarazem trzeba mu przyznać i zasługę, gdyż opowiedział się jednoznacznie za „siłą prawa”, a przeciw „prawu siły”. To się już daje wytłumaczyć, że „siła prawa” to płynie z jego sprawiedliwości i moralności, a „prawo siły”, to szukanie jakiejś iluzorycznej, ideologicznie motywowanej, kompromisowej w kwestiach moralnych, a więc niedopuszczalnej z punktu widzenia zdrowego rozsądku „równowagi z szeroko pojętymi barbarzyńcami”, także z tego powodu, iż bezsens szukania „równowagi z barbarzyńcami”, jeżeli celem ma być rozwój.

    Tylko pytanie: ilu tak zrozumiało jego wypowiedź?
  • @goodness 19:02:16
    ""sterować mają wszystkim zza kulis, zza fasady, zza iluzji dla naiwnych?"

    Za zasłoną nic nie widać nawet wagi, a co będzie ważone też nie widać:)"

    I to jest właśnie cała sztuczka, że to jest zasłona w jedną tylko stronę, zaś w drugą jest w pełni przenikliwa dla światła.
    Oni dobrze widzą, a nawet intensywnie pracują, by nas mieć pod jeszcze większą inwigilacją, nawet chcą nas czipować, żeby już o nas wiedzieć wszystko, samymi pozostając dla nas niewidzialnymi.

    Pozdrawiam wzajemnie
  • @LoneStar1776 18:53:14
    "Watykan/Ekumenizm"

    W sensie globalnym całej akcji ONZ ekumenizm nie jest tu żadnym wytłumaczeniem, bo Kościół Rzymskokatolicki nie ma dość "mocy przerobowych", żeby przyjmować taką liczbę katechumenów naraz.

    Na pewno nawet do roku 2030 nie da się włączyć do Kościoła wszystkich niekatolików nawet jakby zechcieli. To akt indywidualny i wymaga długotrwałych przygotowań.
  • @LoneStar1776 19:10:02
    "(Prawdziwe Chrześcijaństwo)"

    Nie obejrzałem polecanki do końca, choć zapowiadała się sensownie. Przyczyną było ogólne potępienie inkwizycji i krucjat.
    To bardzo bałamutne i ideologiczne podejście, zakłamujące historię, siejące uprzedzenia tam, gdzie trzeba wielkiej pochwały.
    Potępiać to tam można jakieś szczegóły wykonania, a nie całość.
  • @Autor
    mam z Tobą problem, niby piszesz prawdę, ale w całości to wychodzi na jakiś Jezuicki bełkot.. takie konwulsje upadającego kościoła, co to nawet dla owieczek będzie anty NWO, aby ich nie stracić..

    To co napisałeś można było napisać w kilku zdaniach, a i tak nie było to nic odkrywczego.. sraczki dostajecie, że ludzkość odkrywa, że Watykan to wielka nierządnica, ważny puzzel w całości NWO.. Twoja działalność na Neonie nie jest przypadkowa, ale niestety głupia, bo w XXIw. nikt mądry do zakonu nie pójdzie.. żal mi Cię lichy zadaniowcu..
  • @wk..ny 20:26:57
    "...takie konwulsje upadającego kościoła, co to nawet dla owieczek będzie anty NWO, aby ich nie stracić".

    Kościół to my. Jesteśmy grzeszni, to prawda, upadamy, to prawda, ale i mamy zdolność, by się podnosić.
    Przesądzanie o naszym upadku to tylko wroga nam propaganda.
    Też mnie boli zaangażowanie tu papieża, jakże mocno dwuznaczne, ale ... siła Kościoła, jego życie to Duch Święty, a On jeszcze ostatniego słowa tu nie powiedział.

    A co do naszych wzajemnych ocen, to myślę, że ze swoją wszystkowiedzą marnujesz się na Neonie.
  • takie tam
    Szacunek dla autora ale, to takie łapanie wypowiedzi i interpretacja pod własne myślenie.
    Nie zabierajmy Polsce wiary katolickiej, to ważne spoiwo narodu.
    Pozdrawiam ,
  • @miarka 20:44:03
    Kościół to wspólnota owieczek popędzana przez pasterzy w zhierarchizowanej strukturze działającej przeciw stadu..
    Tu jest problem, a nie idea wspólnoty. Jak sam zauważasz, wódz pasterzy skurwił się. Cała struktura, ba, cała religia jahwistyczna działa przeciw społeczeństwu/stadu, oczywiście pod płaszczykiem pięknych haseł niczym Owsik. Duch Święty z wiedzą i logiką przegrywa.. a stado owieczek czy też bydła - goim, to tylko stado, potrzebuje pasterza, aby mówić im co mają robić.. Religia odczłowieczyła ludzi robiąc z nich owieczki.
    https://astromaria.wordpress.com/2013/02/09/rzadzenie-swiatem-jest-rownie-proste-jak-wypas-owiec-czyli-kilka-slow-o-slepej-wierze-i-porazajacej-bezmyslnosci-odcinek-i-demokracja/

    Ostatnie zdanie jako sarkazm zrozumiałem, Ty niestety nie potrafisz pojąć, że ktoś z potrzeby serca pisze bez zlecenia co mu wiedza i inteligencja podpowiada..
  • @miarka 19:10:13
    .
    To tak ma wyglądać równowaga.

    Zasłonięta waga, działa jak lustro weneckie na przesłuchaniach.

    Lepiej, przejść na jasną stronę demokracji, bo wszystko widać nie potrzeba czipować:)
  • @Zorion 20:46:07
    W moim przekonaniu, jak nie mamy konkretnych faktów do dyspozycji, to właście "łapanie wypowiedzi" oraz porównywanie ich z własnym postrzeganiem rzeczywistości jest często wystarczającym sposobem na odczytywanie czyichś intencji. Oczywiście nie zawsze, a wtedy, kiedy możemy przyjmować, że ten ktoś stoi na gruncie tych samych co nasze ludzkich wartości.

    Zaś co do wiary katolickiej, to podzielam troskę. Pisałem o tym ciut wyżej do wk..nego.
  • @wk..ny 21:11:26
    "Kościół to wspólnota owieczek popędzana przez pasterzy w zhierarchizowanej strukturze działającej przeciw stadu.."

    Co za brednie. Owieczki są wolne. Pozostają w strukturze Kościoła z mocy miłości ludzi dobrych i miłości ku Bogu, który jest dobry, a nie z jakiegoś przymusu.

    Co do pasterzy, to są też i źli, ale z tego powodu Kościół się nie rozpada.
    A Wodzem pasterzy to jest Dobry Pasterz, Jezus Chrystus.

    "religia jahwistyczna działa przeciw społeczeństwu/stadu"

    Masz na myśli judaizm talmudyczny i jego mutacje

    Kościół Katolicki jest oparty o wspólnotę , nie o społeczeństwo. Sam ma problemy z narzucania mu woli społeczeństwa, a więc i tych religii jahwistycznych i pogaństwa, czy innych form bezbożności.

    Co do stada, to gruba pomyłka. W poście wyraźnie odcinam się od takiego talmudycznego patrzenia. Ludzie żyją we wspólnotach, a nie w stadach.

    "Duch Święty z wiedzą i logiką przegrywa.."

    Kolejna przebzdura. Duch Święty, to dla nas Źródło wiedzy i logicznego myślenia.

    "Ty niestety nie potrafisz pojąć, że ktoś z potrzeby serca pisze bez zlecenia co mu wiedza i inteligencja podpowiada".

    Jeśli tak jest, to z pewnością spotkamy się na tych samych falach.
  • Wolność nie spadnie nam z nieba
    Indywidualizacja uczenia, leczenia i dziedzictwa narodowego, są z jednej strony szansą wolności dla społeczeństwa sieci wiedzy a z drogiej okazją pełnego zniewolenia dla zarządzających scentralizowanymi kapitałowo zasobami materialnymi. Kapitalizm w obecnej fazie lichwy międzypokoleniowej, sprzyja już tylko zdradzie.

    Dziś jeszcze nie wiadomo czy ludzie wyprowadzający braterstwo z wiary w życie wieczne, potrafią wykorzystać cyfrowe możliwości samodzielnego podnoszenia dobrostanu i dobrobytu. Może zwycięży barbaria i wprowadzi Cyfrowe Ustawy Norymberskie.

    Dziś wiadomo, że kiedyś Polacy podejmowali wysiłek miłości między narodami, przez pierwszą i drugą unie horodelskie.
    I że się udawało ...

    Co przypominam 2 października 2015, w naszym pierwszym Dniu Jedności Kresowian.
  • @goodness 21:14:46
    "Zasłonięta waga, działa jak lustro weneckie na przesłuchaniach".

    Tak jest (nieco dokładniej, to ci co ważą i równoważą, są po drugiej stronie tego lustra).

    "Lepiej, przejść na jasną stronę demokracji, bo wszystko widać nie potrzeba czipować:)"

    Ba, tylko że wołami ich z ich pozycji pewnie nie ruszy. Nadto ich podejście do prawa i poczucie sily kieruje ich raczej ku republice jak za Cezara, a nie ku demokracji.

    Krok tu należy do nas, a nasz pierwszy cel to odzyskanie władzy nad wagą.
    Najpierw sprawiedliwość (w tym i demokracja).
  • @miarka 21:37:28
    Gdzie Ty widziałeś wolne owieczki??????? no ostatnio znaleziono w Australii taką co uciekła kilka lat temu, bez strzyżenia tyle wełny miała na sobie, że prawie ruszać nie mogła się.. ale to wyjątek, a i tak została złapana.

    Wodzem hierarchii jest papież.. Jeszua to; zbawiciel, albo bóg, albo mesjasz, albo prorok, albo oszust.. tyle tego, że pogubiłem się, obstawiam, że to samozwańczy prorok, któremu legendę i cuda na kiju dorobili żydzi z potrzeby czasu i chwili (w celu podboju Świata, a militarnie byli za słabi, więc zrobili to religijnie). Biblia i późniejsza historia na to wskazuje, ale zmanipulowana biblia jest niestety słabym źródłem, bo pisana i edytowana wiele lat po śmierci Jeszua. Gdyby on sam coś napisał, i wrzucił w przyszłość na youtuba (jako wszechmogący) to byłby to jakiś dowód, a tak wiara w plotki o zmartwychwstaniu poparta prawie dwoma tysiącami lat PR-u i Marketingu religijnego nie przemawia do mnie.

    Opierając się na biblii (bo nie ma na czym innym) Jeszua sam twierdził, że jest synem boga, a bogiem jak by nie było jest Jahwe, kto czytał ST ten wie co to za bóg.. Jeśli "Mein Kampf" jest zabronioną książką, to ST powinien być tym bardziej.. Taki psychopata jak Jahwe nie jest moim bogiem.. Chrześcijanizm i Islam to odpryski jahwizmu stworzone przez żydów, aby narody napieprzały się w imię ich boga ku ich zyskom..

    Nawracać Cię nie mam zamiaru, don Kichotem nie jestem, ale tak ku przemyśleniu..

    Pozdrawiam
  • @miarka
    '''W szczególności dotyczy to katolików, których normy etyczne są wysoko zaawansowane. Tu nie ma możliwości spuszczania z tonu, bo

    1. nie istnieją kompromisy moralne, a

    2. świadomości raz zdobytej nie da się cofnąć. '''



    No to przepracujmy jeszcze tę świadomość . . .

    . . . zasady zresztą też.

    http://swiat.newsweek.pl/polski-ksiadz-jestem-gejem,artykuly,371554,1.html
  • @Andrzej Madej 21:42:57
    "Indywidualizacja uczenia, leczenia i dziedzictwa narodowego, są z jednej strony szansą wolności dla społeczeństwa sieci wiedzy..."
    Nie tylko szansą wolności, ale i szansą trwania w jedności narodowej, we wspólnej tożsamości, czyli poczuciu bycia sobą i u siebie, trwania we spólnych korzeniach kulturowych.

    "... a z drogiej okazją pełnego zniewolenia dla zarządzających scentralizowanymi kapitałowo zasobami materialnymi".

    Zgadza się, ich cel, to wywłaszczyć nas z naszych własności.
    Wolność, własność i odpowiedzialność to fundament naszej tożsamości.

    "Kapitalizm w obecnej fazie lichwy międzypokoleniowej, sprzyja już tylko zdradzie".

    Raczej korporacjonizm, który pożera już resztki kapitalizmu. To, co z kapitalizmu zostało, czyli resztki klasy średniej jest po naszej stronie.

    A zdrada to jest wkomponowana w system faktycznie faszystowski wyrażany definicją Mussoliniego: "Faszyzm to związek korporacji prywatnych i państwa". To za zdradą, za zbrodnią korupcji władz państwowych dopiero idzie demoralizacja obywateli.

    "Dziś jeszcze nie wiadomo czy ludzie wyprowadzający braterstwo z wiary w życie wieczne, potrafią wykorzystać cyfrowe możliwości samodzielnego podnoszenia dobrostanu i dobrobytu".

    Ależ to już wiadomo.
    Kluczem tu jest demokracja - od strony duchowej sprawiedliwość wspólnotowa. To jej jednym z głównych filarów jest braterstwo, a z kolei jesną z zadaniczych form braterstwa jest solidarność.

    To ona stoi za służbą (świadomą i dobrowolną) na rzecz potrzebujących pomocy, by mogli stawać się pełnowartościowymi członkami wspólnoty, czyli inaczej mówiąc służbą na rzecz ich "równania w górę", różnych akcji wsparcia i "jeden drugiego ciężarów noszenia". Słabsi więc przestają być obciążeniem dla silniejszych więc mogą oni dalej iść w górę, i co trochę znów podciągać słabszych.
    Tak więc i dobrostan i dobrobyt nieustannie wzrastają.

    Warunkiem, by to było naszą normalnością jest zwycięska walka o sprawiedliwość.

    "Dziś wiadomo, że kiedyś Polacy podejmowali wysiłek miłości między narodami, przez pierwszą i drugą unie horodelskie.
    I że się udawało ... "

    I dziś się uda. Tylko nie przez magiczną wiarę, że jak tolerancję ustanowimy ludzką wartością, to coś dobrego z tego wyniknie.

    Tolerancja prawdziwa to dopiero skutek odpowiedzialności, a dokładnie to sprawdzanie, czy ktoś kogo chcemy przyjmować do naszej społeczności jest dobrym człowiekiem.
    Kiedy nie można mu przypisać takiej oceny, nie można go tolerować, gdyż byłby zarzewiem sprzeczności wewnętrznych, a "nie ostoi się dom skłócony".
    W tym przypadku odpowiedzialność za Dom, czyli Polskę nie pozwala na automatyczne udzielanie tolerancji NIKOMU, ŻADNEJ GRUPIE, a nawet rozsądek nakazuje dokonywać weryfikacji wcześnie podjętych decyzji.

    Dołączam do wspomnienia o jedności Kresowian. Kresy to dusza Polski.
  • @wk..ny 22:03:13
    "Gdzie Ty widziałeś wolne owieczki???????"

    Nie rozumiesz, bo patrzysz materialnie, a nie duchowo.

    "... ale tak ku przemyśleniu."

    Przesadziłeś. Oczytałeś się fałszów i uprzedzeń i sam tego nie przemyślałeś. Chwytasz się za coś czego nawet nie chcesz zrozumieć... Po co Ci, to?
  • @miarka 22:31:17
    Miło czytać, pozdrawiam :)

    Ciągle rozważam napomnienie Papieża Franciszka, do przyjmowania rodzin emigrantów do europejskich parafii. Trudne wyzwanie, ale czy nie równe znaczące jak Włodkowicowska adopcja rodów litewskich (ruskich) do polskich praw, obowiązków i klejnotów ?

    Czy realną alternatywą nie jest nihilizm cyfrowej homogenizacji wobec Krzyżackiej despocji.
    Błazeńskie róbta co chceta, w hard wersji cyfrowego zniewolenia.

    Szkoda, że Papież nie przypomniał w ONZ, sprzeciwu Jana Pawła II, wobec Amerykańskiego zdemolowania Iraku.
  • @reflexión 22:27:48
    Chcesz przez świadomość? Dobrze.

    Homoseksualizm to jeden z grzechów nieczystości. Czystość to nakierowanie egoistyczne na własną przyjemność. To zaburzenie relacji miłości polegające na wyizolowaniu z niej przyjemności.
    To oderwanie od realizmu życia ku fantazjom masturbacyjnym, w których świat faktów nie ma większego znaczenia (Orwell zauważył że to jest typowe dla lewicowości - po dzisiejszemu raczej lewactwa). W sumie to masturbacja w dwie lub więcej osób.

    Homoseksualistą nikt się nie rodzi. To skutek wychowania w którym zabrakło silnego akcentu na trwanie w czystości.

    Homoseksualista to człowiek, któremu zabrakło w życiu tej świadomości odnośnie wagi czystości przekazanej wychowawczo dobrym przykładem, czasem i słowem, przez co wszedł już na drogę zniewolenia z której już trudno wracać, podobnie jak z nikotynizmu (z alkoholizmu ponoć łatwiej).

    W każdym razie można się z tego wyzwolić, tak że dla tego księdza to rzeczywiście dobre wyjście, żeby opuścić stan kapłański. Zarazem robienie tego sprawy publicznej dla buntowania przeciw Kościołowi uważam za bardzo naganny wybryk motywowany pychą i właśnie egoizmem, który legł u podstaw jego homoseksualizmu.
  • @Andrzej Madej 23:01:53
    "Ciągle rozważam napomnienie Papieża Franciszka, do przyjmowania rodzin emigrantów do europejskich parafii. Trudne wyzwanie, ale czy nie równe znaczące jak Włodkowicowska adopcja rodów litewskich (ruskich) do polskich praw, obowiązków i klejnotów ?"

    Podstawowym tu kryterium dla nas było, jest i bdzie, czy to "dobrzy ludzie", czy można im ufać, że w życiu publicznym będą zdolni przestrzegać naszego ładu życia publicznego opartego o naszą moralność. Odpowiednio dla nich, czy tego chcą i czy deklarują lojalność.
    Podpierała to siła państwa gotowego surowo karcić za nielojalność i aspołeczność.
    "Włodkowicowska adopcja rodów litewskich (ruskich) do polskich praw, obowiązków i klejnotów" niewątpliwie opierała się nie tylko o tolerancję, ale już o równouprawnienie. To nieco inna sprawa. Tu już niewątpliwie było uznanie również wspólnoty z nimi co do moralności (a przynajmniej zdolności do jej przyjęcia i w niej wytrwania - co wchodziło w rachubę wobec szlachetności rodów).
    W przypadku uchodźców, a nawet imigrantów ekonomicznych wchodzi więc w rachubę i równouprawnienie.
    Jednak nigdy zbiorowo - każdy taki akt musi być indywidualnym ... i bez pośpiechu z zobowiązaniami.

    "Czy realną alternatywą nie jest nihilizm cyfrowej homogenizacji wobec Krzyżackiej despocji.
    Błazeńskie róbta co chceta, w hard wersji cyfrowego zniewolenia"

    Ba. Bardzo, wręcz tragicznie realną. Naród nasz został szczególnie dotkliwie ogłowiony przez masową emigrację najzdolniejszych, najbardziej świadomych rzeczywistości i obawiać się trzeba, że bezpowrotnie, a jak nawet będą młodzi wracali, to też zwykle z "cyfrowymi" nawykami silniejszymi jak duchowe z powodu jeszcze większej demoralizacji modą, reklamą, tolerancją i socjalem jak w Polsce.

    "Szkoda, że Papież nie przypomniał w ONZ, sprzeciwu Jana Pawła II, wobec Amerykańskiego zdemolowania Iraku."

    Uważam że nie był wolnym w tym co mówił wtedy i w wielu wielu wcześniejszych okazjach. a nawet nie będzie i w najbliższych...
    Trzeba się modlić za niego.
  • @miarka 23:46:07
    Niestety, jest wielka różnica pomiędzy chrześcijańskim, słowiańskim uznaniem międzyludzkiej równości a islamską podległością kobiety - żony.

    Dlatego szukam sojuszników dla kursu edukacyjnego domowej edukacji obywatelskiej "Wolni, równi, samorządni".
    Taka partyzantka narodowa, dla wzbogacenia 1050 lecie Chrztu Polski :)
  • @Andrzej Madej 00:00:27
    "Niestety, jest wielka różnica pomiędzy chrześcijańskim, słowiańskim uznaniem międzyludzkiej równości a islamską podległością kobiety - żony."

    Jeszcze się nie wgłębiałem w duchowość islamu, ale wydaje mi się, że ta ich relacja do kobiet to ich sposób na ... kobiecą czystość i wierność.
    Jak to ważne, widać po ich licznym od lat napływie do wyludniającej się Europy, która poszła ostatnimi czasy w przeciwnym kierunku.
    Nadto nie wydaje mi się, żeby ich kobiety tu czuły się pokrzywdzone tym podziałem ról w rodzinie.

    U nas jest inaczej, bo my mamy w naszej historii związek naszych sarmackich dziadów z Amazonkami, z którego wyrosły wojownicze i odpowiedzialne Matki Polki. Nie trzeba feminizmu, ani gender-ustawy równościowej, żeby przejmowały władzę, kiedy mąż się nie wywiązuje ze swoich powołań, a i kasę z zasady trzymają mocną ręką, czego w innych nacjach nie ma.

    Co do pomysłu "edukacji obywatelskiej "Wolni, równi, samorządni"" to proponował bym do tej formuły z "wolnymi " i "równymi" dodać jeszcze "odpowiedzialni" i "braterscy". Byłby już komplet głównych wartości składowych sprawiedliwości wspólnotowej i z ukierunkowaniem na samorządność. Ma to taki sens, że te 4 główne wartości spełniają swoją właściwą rolę wspólnototwórczą dopiero wtedy, kiedy występują w komplecie i w harmonijnym związku.

    Co do, jak rozumiem, propozycji, to jestem nieco przeciążony sprawami, ale z pewnością z doskoku mógłbym czasami zajrzeć.
  • @miarka 01:14:26
    Formą dla relacji kobiety i mężczyzny w islamie jest poligamia, w chrześcijaństwie monogamia. Wynikają z tego różne modele odpowiedzialności za rozwój dziecka.
    Obawiam się, że obecnej zetatyzowanej, opiekuńczej Europie, bardziej odpowiada model islamski. Że centralnie zarządzane pastuchy edukacyjne, łatwiej będą wszczepiane w rodzinach poligamicznych.
    "Edukacja czyni wolnym."
    Czyż nie tak ma brzmieć pierwszy paragraf w Europejskim PATRIOT ACT ?


    Dziś wszyscy szukamy skrótu. "Samorządność" po "Wolności" i "Równości" obejmuje zarówno "Odpowiedzialność" jak i "Braterstwo".
    Zgadzam się z księdzem Czesławem Bartnikiem, że wobec zmian w ekonomii, do pełni kanonu cnót kardynalnych (Roztropność, Umiarkowanie, Męstwo, Sprawiedliwość) brakuje nam "Pracodzielności".
    Ale dziękuję za sugestię.
  • @miarka 23:14:48
    Zasadniczo, zgadzam sie z Tobą co do oceny moralnej homoseksualizmu.

    Mam wątpliwość, czy hierarchia KK jest tego świadoma, tolerując od dziesięcioleci w swych szeregach takich ludzi .

    Czy oficjalny głos KK w sprawie homoseksualizmu nie uderza w fałszywe nuty, i nie jest zaledwie szeptem, wobec jawnych oświadczeń, jak choćby ta?

    "

    Treść oświadczenia, które ksiądz Krzysztof Charamsa wygłosi dzisiaj.

    Nazywam się Krzysztof Charamsa,
    jeszcze teraz ksiądz prałat Krzysztof Charamsa,
    jestem drugim sekretarzem Międzynarodowej Komisji Teologicznej od paru lat, a od ponad dwunastu lat jestem urzędnikiem Kongregacji Nauki Wiary, byłego Świętego Oficjum, byłej Świętej Inkwizycji.
    Jestem wykładowcą Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego i Papieskiego Ateneum Regina Apostolorum w Rzymie.
    Jestem kapłanem, księdzem od ponad 18 lat.
    Jestem człowiekiem, mężczyzną, dziś mogę dodać – jestem wolnym człowiekiem
    Radością tej wolności chciałbym się podzielić z innymi, także przy waszej pomocy. To prosta, zwykła radość wyzwolenia.
    Po długiej refleksji, po wielu walkach wewnętrznych i modlitwie, po wielu cierpieniach, po licznych rozmowach z kapłanami homoseksualistami i nie tylko, i w końcu po znalezieniu osoby, którą kocham, rosnąc każdego dnia w relacji miłości, podjąłem decyzję o publicznym ogłoszeniu mojej naturalnej orientacji osoby homoseksualnej, dumnej i szczęśliwej z bycia tym kim jest.
    Dziś dziękuję za dobre rzeczy, jakie otrzymałem od mojego kościoła, ale i wyzwalam się od tego zaślepionego kościoła, od kościoła opresyjnego i prześladującego osoby ludzkie, które mają odwagę albo tylko pragnienie by być sobą. Wyzwalam się od kościoła na oślep homofobicznego, przerażonego faktem, że wśród jego najlepszych funkcjonariuszy są geje. Kościoła, który nienawidzi osób homoseksualnych, lesbijek, transeksualistów, osób biseksualnych, i tak podsycając nienawiść do tych mniejszości, pozwala sobie na nienawiść do ludzkości, do człowieka, bezwstydnie prezentując siebie jako „eksperta tego co ludzkie”.
    Dziś w końcu dziękuję Bogu za odwagę wyzwolenia się od tego parszywego koszmaru, za odwagę ucieczki z tej klatki nieracjonalności, z tego totalitarnego systemu kontroli sumień i sypialni.
    Pracując w Kongregacji Nauki Wiary, dawnej Inkwizycji, wierzyłem w moje ideały wiary, ale z czasem odkrywałem jej sprzeczności, niesprawiedliwości i niekompetencję, krzywdzące milczenia, decyzje wyłącznie polityczne. Ale przede wszystkim odkrywałem wszechobecną i ślepą homofobię, prawdziwą obsesję na punkcie osób homoseksualnych, jak kiedyś obsesja była na punkcie Żydów (w Polsce nie kiedyś, ale wciąż jeszcze żywa obsesja na punkcie naszych braci Żydów).

    Chciałbym dzielić się doświadczeniem ciemiężycielskiego Świętego Oficjum, nienawiści i homofobii tego „świętego” urzędu, jego niewybrednego deprecjonowania osób homoseksualnych, pełnego wzgardy i pogardy, ciemnoty. Chciałbym dzielić się doświadczeniem zaślepionych i pełnych nienawiści ludzi Świętego Oficjum walczących z Papieżem Franciszkiem, który pozwolił sobie tylko racjonalnie zastanowić się nad skandalem kościelnego dyskryminowania osób rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach małżeńskich. Ale to wszystko jeszcze nie dziś…

    Dziś chciałbym tylko podzielić się radością wolności, wyzwolenia, głębokim szczęściem, jakie płynie z możliwości – bez niekończącego się strachu, bez paraliżujących kompleksów, nie poddając się obłędnemu faryzeizmowi kościoła – powiedzenia publicznie: Mój Boże, jestem gejem. Jestem szczęśliwym gejem, jestem szczęśliwy i dumny, że jestem tym kim jestem, osobą homoseksualną i że już nie boję się tego powiedzieć otwarcie. Dziś jestem szczęśliwy jakby po obudzeniu się po koszmarnym śnie, po nocy przeżytej w celi fundamentalistów, co nie lubią używać rozumu, lubujących się w bezmyślnym powtarzaniu swoich rygoryzmów, bo lepiej, bezpieczniej jest nie myśleć.

    Ten mój dzisiejszy coming out dedykuję zastępom księży homoseksualistów, których szanuję, jako ludzi i księży, a którzy z różnych powodów nie mogą dokonać wyzwolenia. Życzę im by byli szczęśliwi, na tyle na ile to możliwe w nieludzkim opresywnym Kościele.

    Moje wyzwolenie dedykuję wszystkim fantastycznym osobom LGBTI, jako mój pokorny hołd dla obrony naszej godności, dla naszej woli normalnego życia, dla odwagi tych wszystkich z nas, co przeciwstawili się oprawcom naszej godności, w różnych częściach świata, także tam, gdzie ślepa nienawiść wydaje się paradoksalnie wciąż coraz silniejsza, jak w mojej ojczyźnie Polsce.

    Dziś muszę prosić osoby homoseksualne o przebaczenie dla mojego homofobicznego kościoła, o przebaczenie za każdy raz gdy współpracowałem, moim cierpiącym milczeniem, gdy godność osoby ludzkiej, tylko dlatego że homoseksualna, była deptana za murami tej instytucji, którą dziś mam już za sobą, za moimi plecami.

    To wyzwolenie dedykuję mojej rodzinie, mojej mamie, bratu, siostrze, których kocham – powiedzmy – kocham sercem geja, który chciałby dać im wszystko by byli szczęśliwi, ale też by mnie akceptowali.

    A przede wszystkim, moją radość i moją wolność dedykuję człowiekowi, którego kocham, Eduardowi, mojemu narzeczonemu, który potrafił wydobyć moje najlepsze energie i przerobić także ostatki strachu na siłę miłości.
    Watykan – Rzym, sobota 3 października 2015."
  • @miarka 20:44:03
    Witaj!

    //siła Kościoła, jego życie to Duch Święty, a On jeszcze ostatniego słowa tu nie powiedział.//

    I to jest właśnie nasza siła !!!

    Serdecznie Cie pozdrawiam. Helena
  • @LoneStar i miarka
    Jest potrzebna na wczoraj, nie tylko w K K równowaga energii i pełna świadoma kontrola nad nią.

    Wielkie energie wytwarzane przez ludzi potrzebują trzeźwego sterowania.
    A jej cienka granica łączy strony, nie dzieli jasnej i ciemnej falującej energii, która pod kontrolą człowieka, może dać rozwój i bezpieczeństwo.
    Bez porządku, to małpie wręczamy brzytwę:)

    Głosować na bałagan, to krok w przepaść, bez spadochronu, czy ze spadochronem, wielka niewiadoma.
    Czy porządek matematyczny jest taki wstrętny, aby Polacy uciekali od niego na ciemną stronę?

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/91/Schrodingers_cat.svg/220px-Schrodingers_cat.svg.png
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Kot_Schr%C3%B6dingera
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
    Pozdrawiam
  • @miarka 21:37:28
    "Kościół Katolicki jest oparty o wspólnotę , nie o społeczeństwo"

    To są prawdziwe brednie.
    A kto rządzi tą wspólnotą, z czyjego nadania i od kogo jest zależny, czyli komu ma obowiązek służyć, kto może go odwołać i w jakim trybie ?
    Na koniec ile w tych mechanizmach ma do gadania "wspólnota".

    Kto rządzi wspólnotą ? Klecha z nadania biskupa w trybie decyzji bez odwołania.
    Od kogo zależy ten klecha ? Tylko od woli Biskupa (wiele przykładów w mediach że tak jest wbrew woli tzw wspólnoty).
    Jak zależy od woli Biskupa to komu służy ? Interesom tegoż Biskupa.

    A ile w tych wyborach" klechy ma do gadania tzw wspólnota ? NIC

    Kościół KK to hierarchiczna niedemokratyczna struktura zajmująca się zawodowo wypasaniem owieczek dla gigantycznych korzyści materialnych tej struktury.
    KK chowa owieczki na przemysłową skalę tresując je do posłuszeństwa od urodzenia. Dokładnie tak robi się bydłem gospodarskim.
    Bydło też nie ma nic do gadania, ma pracować i przynosić zyski.
    Jedyna różnica to taka że bydło nie wymaga podbudowy ideologicznej a owieczka tak.

    Żeby nie było że nienawidzę katolików dodam że raczej im współczuje a nawet uważam że obecny ich ziemski szef w odróżnieniu od poprzedniego (JPII) wygląda na całkiem przyzwoitego człowieka.
  • @Oscar 12:44:38
    “"Kościół Katolicki jest oparty o wspólnotę , nie o społeczeństwo"

    “To są prawdziwe brednie.A kto rządzi tą wspólnotą, z czyjego nadania i od kogo jest zależny, czyli komu ma obowiązek służyć, kto może go odwołać i w jakim trybie ?
    Na koniec ile w tych mechanizmach ma do gadania "wspólnota"”.

    Nie żadne brednie, bo różnica jest wyraźna.

    Wspólnota Kościoła oznacza jedność jej członków w Chrystusie. Jest Ciałem Chrystusa. Jest wspólnotą ducha. W sensie duchowym istnieją w nim wartości wspólnotowe, jak wolność (np. można z niej występować, zaangażowanie w życie wspólnoty jest dobrowolne), równość (np. zasady ogólne obowiązują wszystkich jednakowo), braterstwo (zwłaszcza miłosierdzie i solidarność) i odpowiedzialność (np. napominanie członków którzy grzeszą, czyli odstępują od zasad, a także nakładanie na nich kar, czy wykluczanie).

    Jest społecznością zamkniętą, wymagającą przyjęcia do niej po spełnieniu określonych warunków duchowych wyrażających opieranie się o wspólny System wartości, w przeciwieństwie do społeczeństwa, gdzie przynależność jest aktem decyzji politycznej, które pozostaje wciąż otwartym dla wszystkich (choć i ono w swoim interesie samozachowawczym kieruje się zasadami ładu życia publicznego i nie przyznaje wszystkim, co zechcą obywatelstwa, nie przyznaje pełni praw ludziom złym, czy na określonych zasadach izoluje takich).

    Jeśli chodzi o rządy, czyli strukturę polityczną, “materialną”, to jest ona z mocy sukcesji po władzy udzielonej przez Jezusa Chrystusa Świętemu Piotrowi. Ogół wiernych nie potrzebuje ingerować w strukturę materialną Kościoła, choć ich przedstawiciele też mają swoje funkcje, no rady parafialne. W sensie duchowym władzą jest Duch Święty i jej podlega nawet papież.

    W końcu Kościół zajmuje się życiem duchowym wiernych.

    Szukanie analogii z bydłem jest bez sensu, bo strona materialna Kościoła nie jest celem, tylko sposobem organizowania struktur wewnętrznych. Przecież przy takiej masie ludzi struktury są koniecznością. Woluntariatem się tego nie załatwi.

    Po co więc wypominać, że uczestnicy tych struktur żyją z tego, co im ofiarują wierni?
  • @miarka 14:58:46
    "W sensie duchowym istnieją w nim wartości wspólnotowe,"

    Wprawdzie nie przeczytałem całości wpisu i komentarzy, ale pozwolę sobie odnieść się do tego jednego, bo trochę mierzi mnie takie "duchanie".
    Sekty również bombardują miłością, czyli dużo i wzniośle gadają, a tego nic nie wynika, albo dobry byt dla guru.

    Jeśli mówimy o Kościele jako wspólnocie, to mamy ducha i ciało.
    Od ciała są uczynki miłosierne co ciała, od duszy uczynki miłosierne co do duszy. Gadanie, czyli uświadamianie albo katechizacja ma oczywiście swoją wagę, ale wiara bez uczynków martwa jest, a to co tworzy prawdziwą wspólnotę, to nie gadanie, ale uczynki właśnie.
    Oczywiście nad wszystkim czuwać powinna roztropność.

    Być może mówimy o tym samym z dwóch różnych końców.

    Chciałbym jeszcze na koniec dodać piosenkę Jacka Kaczmarskiego, bo chociaż nie zgadzam się z jego oceną średniowiecza, to zdanie
    "a tu ze sztandarów gacie szyje umęczony lud" najlepiej moim zdaniem oddaje współczesne dywagacje o idealnym ustroju.
    Całość piosenki pt. "Rycerze Okrągłego Stołu":
    https://youtu.be/rP1nsaiObIo
  • @Ywzan Zeb 15:25:45
    Jeszcze o rzekomym bogactwie Kościoła.
    Czy kościoły i katedry są zamykane , a wstęp jest biletowany, czy też wejść i oglądać dzieła sztuki namalowane na ścianach może każdy, nawet niewierzący.
    Czy biskupi (a w ich imieniu kapłani) są właścicielami, czy tylko zarządzającymi tym majątkiem. Przecież nawet państwowym majątkiem ktoś zarządzać musi.
    Cóż przyjdzie ze zburzenia czy sprzedaży świątyń, pieniędzmi głodnych się nie nakarmi, tylko chlebem, a ci którzy najgłośniej krzyczą o majątku kościoła i o tym ilu to głodnych można by nakarmić bardzo często liczą, że to u nich Kościół kupiłby ten chleb, bo oni za darmo nie dadzą nawet okruszyny.
  • @reflexión 07:57:53
    Po przedstawionym tekście widzę, że ten człowiek już dawno powinien być poza Kościołem. Choćby dlatego, że nazywa go homofobicznym w stosunku do homoseksualistów.
    To nie żadna dyskryminacja bo ta by dotyczyła sytuacji, gdyby ich postępowanie było zgodne z zasadami, które przyjmują wierni, kiedy zostają jego członkami. Tutaj to oni sami się wykluczają z Kościoła chcąc trwać w grzechu nieczystości.

    I nie jest ważne, że za ich skłonnością stoją błędy w ich wychowaniu, więc nie są ich winni. Problem jest w tym, że są w grzechu, a nie walczą z nim i nie szukają pomocy, by z niego wyjść.
    Kościół nie jest żadnym "homofobem", a działa w interesie duchowym wszystkich wiernych, mających skłonności homoseksualne też.

    Jeszcze gorsze jest to, co pisze w tym fragmencie:
    "Dziś muszę prosić osoby homoseksualne o przebaczenie dla mojego homofobicznego kościoła, o przebaczenie za każdy raz gdy współpracowałem, moim cierpiącym milczeniem, gdy godność osoby ludzkiej, tylko dlatego że homoseksualna, była deptana za murami tej instytucji, którą dziś mam już za sobą, za moimi plecami".

    On nie rozumie podstawowych terminów życia duchowego.
    Np. "przebaczenie".
    Jest aktem miłości, jest braniem na siebie grzechu swojego winowajcy aż po naprawianie jego skutków doczesnych. Obciążanie się nim, poświęcanie się, by osoba, która doznała przebaczenia mogła łatwiej wrócić do życia bezgrzesznego itd.

    Prosi "osoby homoseksualne" o przebaczenie dla Kościoła, a nawet się nie zająknął o ich miłości do Kościoła. O co więc prosi, jak nie o to, by czuli się lepsi jak Kościół? A niby w czym są lepsi?

    Albo "godność ludzka".
    Są przynajmniej dwie. Najważniejsze to osobowa i osobista.
    Jeżeli "był deptana" to osobista. Moralna.
    A co to jest? Ano np. odwoływanie się do ambicji, czy do honoru przez nazywanie rzeczy po imieniu, przez dopingowanie do poprawy, do podjęcia walki. Nie bierze pod uwagę, że to nie było krzywdzenie go, a przejaw życzliwości i pobudzanie do trzeźwienia.

    A jest i godność osobowa.
    To ta niezbywalna, ta wyższego rzędu nad osobistą, bo już wyrażająca człowieczeństwo dojrzałe, Wyrażająca godność osoby ludzkiej, jako dziecka Bożego.
    Charamsa "zapomniał", że homoseksualista grzeszy nie tylko przeciw czystości (jedna z cnót składających się na sprawiedliwość), ale właśnie przeciw godności dziecka Bożego.
    Uderza tym w samą istotę swojego powołania do życia i nakazanego dzieciom Bożym rozmnażania się.
    Neguje drogę życia duchowego, typową dla dziecka Bożego, a idzie ku nieuporządkowaniu życia, ku kierowaniu się emocjami cielesnymi, pożądliwościami ku temu, co nienależne, co już go kieruje w stronę bytów zwierzęcych.
    On sam się pozbawia godności osobowej, a ma czelność komuś wytykać atak na jego godność osobistą. Mało - robić z tego aferę...
  • @goodness 11:34:29
    "Jest potrzebna na wczoraj, nie tylko w K K równowaga energii i pełna świadoma kontrola nad nią".

    Warto zauważyć, że energia to tylko lekko ostudzony duch, a świadoma kontrola nad nią może się odbywać tylko siłami duchowymi (dzisiejsza energetyka przemysłowa nie korzysta ze świadomości, czym jest i skąd się bierze energia", nie sięga przyczyn, a patrzy tylko na objawy i mechanizmy materialne.

    Zanim więc przejdziemy do gospodarowania naszymi energiami konieczne jest wcześniejsze uporządkowanie naszego życia duchowego. Najpierw musimy mieć pewność, że działamy w duchu dobrym , a więc i chronimy ludzi dobrych przed wpływami złego ducha.

    "Głosować na bałagan, to krok w przepaść, bez spadochronu, czy ze spadochronem, wielka niewiadoma.
    Czy porządek matematyczny jest taki wstrętny, aby Polacy uciekali od niego na ciemną stronę?"

    Tak więc i bałagan i porządek matematyczny trzeba widzieć najpierw w kategoriach duchowych, a dopiero później energetycznych.
  • Przykro mi
    Aczkolwiek zgadzam się z główna teza artykułu o zbrodniczości Agendy 2030 i konieczności jej odrzucenia, pomijając, ze w jest mało prawdopodobne, ze jakiekolwiek gatunki, może za wyjątkiem karaluchów przetrwają do 2030 roku, jeśli nie zostanie całkowicie zatrzymana geoinżynieria, która jest najwieksza zbrodnia przeciwko ludzkości i całemu ekosystemowi ziemskiemu, w historii gatunku ludzkiego, czesc artykułu odbieram jako usprawiedliwianie postawy papieża, tym bardziej zbrodniczej, ze jest on osoba pretendująca do rzadu miliarda dusz we wszystkich zakątkach świata i dla prawdopodobnie znakomitej ich większości, jest wielkim autorytetem moralnym.

    Obrona Kościoła, czyli społeczności chrześcijan, powinna się odbywać poprzez odcięcie się od jego zdrajców i bluźnierców, a nie poprzez ich usprawiedliwianie, o ile Kościół ma być wierny naukom Chrystusa, a nie księcia tego świata, którym jest Szatan.

    Nie można mieć zjeść ciastka i mieć ciastko, nie można palić Bogu świeczkę i diabłu ogarek, nie można mieć zdrajcy za przywódce i być sprawiedliwym.
  • @miarka 23:14:48
    ,,Homoseksualistą nikt się nie rodzi. To skutek wychowania w którym zabrakło silnego akcentu na trwanie w czystości.

    Homoseksualista to człowiek, któremu zabrakło w życiu tej świadomości odnośnie wagi czystości przekazanej wychowawczo dobrym przykładem, czasem i słowem, przez co wszedł już na drogę zniewolenia z której już trudno wracać"

    To zbytnie uproszczenie sprawy. Owszem, większość homoseksualistów staje się homoseksualistami w wyniku wpływów zewnętrznych, jednak nie można ignorować faktu, ze w orientacji seksualnej odgrywają role hormony, które decydują o tym, ze mały odsetek ludzi rodzi się homoseksualistami, tak samo, jak mały procent populacji rodzi się bez żadnego pociągu płciowego i sa aseksualni przez całe życie. Oczywiście jest to patologia.
    Dodatkowo należałoby uwzględnić wpływy środowiskowe i negatywny wpływ chemikaliów na ludzkie hormony.
    Procent homoseksualistów był stały na przestrzeni wieków, w granicach 1-4% populacji, oczywistym wiec jest, nawet uwzględniając szkodliwa chemię, ze dzisiejszy wysyp homoseksualistów w skali ok. 10 % populacji jest spowodowany przemianami, a raczej inżynieria obyczajów.
  • @Andrzej Madej 00:00:27
    Taka partyzantka narodowa, dla wzbogacenia 1050 lecie Chrztu Polski :)

    Ładnie by się wpisała w naszą 10500 obecność na tych terenach!!!
  • @Ywzan Zeb 15:25:45
    “...mierzi mnie takie "duchanie”

    A ja uważam, że trzeba o tym mówić, tylko trzeba zwracać na znaczenia, które są nadawane związanym z tym słowom. Trzeba mówić, bo lewactwo chce nas nakłaniać, byśmy kierowali się emocjami i to na tyle nadmiernymi, że tracimy nad nimi panowanie, czy egoistycznymi potrzebami i chęcią brania, często nam wmawianymi przez marketingowcom, a nie wartościami i służbą, ofiarą i poświęceniem...

    Człowiek to jednak jedność materii i ducha, ciała i duszy. Ducha nie może zabraknąć – on musi wszystko spajać.

    Istotne jest też podejście do prawa. Ci, co go chcą zawłaszczać, robią wszystko, byśmy widzieli w nim tylko literę, nie dbali zaś o jego motyw i intencję, której ma służyć. A to i sprawiedliwość i prawość, i moralność i człowieczeństwo dojrzałe – to ogólnie duch prawa, który bardzo przeszkadza lewactwu i jego kacykom nawykłym, że wszystko co im się uroi mogą sobie uchwalić i nazwać to prawem, a nie bezprawiem, czy dyktatem.

    “Jeśli mówimy o Kościele jako wspólnocie, to mamy ducha i ciało.
    Od ciała są uczynki miłosierne co ciała, od duszy uczynki miłosierne co do duszy ... wiara bez uczynków martwa jest, a to co tworzy prawdziwą wspólnotę, to nie gadanie, ale uczynki właśnie”.

    Z konkluzją się zgadzam, ale zawężenie sprawy do miłosierdzia powoduje z nią sprzeczność. Jest wiele form miłości, które napędzają nasze uczynki, ale właśnie miłosierdzie choć tak w ogóle, to bardzo potrzebne, to tu niewiele robi, a nawet wpędzać może w pułapkę pozorów. Problem, że miłosierdzie to taki aspekt naszego życia wspólnotowego, że ratujemy śmiertelnie zagrożonych (możemy tu wychodzić nawet poza wspólnotę). Przesadny więc akcent na miłosierdzie może nas samozwalniać z takiej organizacji życia publicznego, by zapobiegać sytuacjom, kiedy ktoś będzie potrzebował pilnego ratunku (który zresztą nawet jak w końcu przychodzi, może przyjść za późno) – zwłaszcza chodzi o zabezpieczenie przez nieuchronność surowej kary, kiedy złoczyńca zostanie złapany.

    Jeśli chodzi o “współczesne dywagacje o idealnym ustroju”, to przecież jest potrzeba chwili, kiedy to co zmurszałe się sypie, a jedyną odpowiedzią “elit jest więcej zamordyzmu i depopulacja.

    Co do Kaczmarskiego, to miał tylko jedną piosenkę: “Mury”. Reszta to propaganda lewackiego światopoglądu. Ta polecana jest szczególnie lewactwem nafaszerowana – to jedna z gorszych jego piosenek.

    “Prawo do istnienia” to czyste lewactwo, wymysł faszystowskiej ONZ rozpromowany terroryzmem lewackich mediów i władz państwowych wciągniętych w “związek korporacji prywatnych i państwa”.

    Ten kto daje prawo do istnienia ma się za Boga. Do życia to jest powołanie. Wolność i własność to wartości a nie prawa.

    Władze państwowe mają im służyć, a nie nadawać (a z czasem zabierać jak im się tak uroi).
  • @dlaczego ja 17:47:36
    I ładnie się wpisze :)
    Pozdrawiam,
    licząc, że prawda nas wyzwoli ...
  • @Ywzan Zeb 15:41:55
    "...krzyczą o majątku kościoła i o tym ilu to głodnych można by nakarmić"

    Dołożę tutaj, że "przejeść" majątek Kościoła jest łatwo, tylko że to niczego nie załatwi, bo ubodzy dalej pozostaną ubogimi i dalej będzie trzeba szukać kogoś, kto ma majątek, żeby znów go "ubodzy" mogli przejeść.

    Dopiero jak dojdzie, że trzeba odbierać majątki tym "handlarzom chlebem", to się podniesie raban, że trzeba "depopulować" (zbrodniczo) bezproduktywną biedotę...

    ... co nam funduje Agenda 2030.

    Jedyny ratunek to pogonić tych od ONZ, poodbierać nadmiar majątku tym "od handlu chlebem" i tak zorganizować ład życia publicznego, by każdy mógł uczciwie zarobić ile tylko potrzebuje na swoje potrzeby (o ile nie będzie chciał mieć zbyt wielu dzieci). Przekonanie o tym ludzkości to też forma depopulacj, ale bez ludobójstwa.
  • @miarka 18:09:42
    Nie chcę się spierać o Kaczmarskiego (zwłaszcza, że zaznaczyłem, że nie ze wszystkim się zgadzam), natomiast zdanie, które przytoczyłem ("a tu ze sztandarów gacie szyje umęczony lud") jest dla mnie doskonała ilustracją pewnej kolejności, ważności spraw.
    Nie można ludowi przedstawiać nowych propozycji, idealnych ustrojów, sztandarów pod które mają się zaciągać, kiedy wiele osób ledwo wiąże ostatni dzień jednego miesiąca z pierwszym dniem miesiąca następnego.
    Modlitwa, duch jest ważna, ale powiedzenie głodnemu: będę się za ciebie modlił, jest , w moim mniemaniu, kpiną z tego głodnego.
    Nie zawężam sprawy do miłosierdzia, niewiele wprawdzie, ale napomknąłem o roztropności.
    Zresztą wśród uczynków miłosierdzia jest zarówno nakarmić głodnego, jak i napominać błądzącego, co się przecież nie wyklucza.

    Sądzę, że inaczej widzimy ważność spraw, stąd inne akcenty.
    Ja nie uważam, że można społeczeństwo naprawić "od góry" przez zmianę jednej partii na inną, zmiana, taka zmiana , o której można powiedzieć, że jest zmianą na lepsze, to zmiana od dołu, od solidarności Jana Kowalskiego z Wojtkiem Nowakiem, solidarność bezpośrednia, bez państwa, urzędników, przepisów etc.
    Taka zmiana to budowanie alternatywnej gospodarki, gospodarki wolnej od chciwości (w przeciwieństwie do współczesnej pogoni za zyskiem) i tu solidarność oznacza, że niekoniecznie muszę mieć najtaniej, oczywiście, z drugiej strony gospodarka powinna być także wolna od zawiści (czyli niesocjalistyczna, nie wszystkim wszystkiego po równo).
    Bo kiedy brzuch pełen to i sławić Pana jakoś łatwiej, a nie każdy jest w stanie być męczennikiem.
  • @Lotna 16:13:04
    W pełni się zgadzam, że:
    "geoinżynieria ... jest najwieksza zbrodnia przeciwko ludzkości i całemu ekosystemowi ziemskiemu, w historii gatunku ludzkiego"

    Tych bandytów trzeba ścigać choćby na końcu świata..

    Co do papieża to proszę zwróć uwagę na wątek o bogactwie Kościoła – moja odpowiedź: miarka 03.10.2015 18:25:23 ciut wyżej.

    Czy trudno sobie wyobrazić, że tak jak nasłali islamistów na Europę, nasłaliby wszelką hołotę na Kościół?

    Czy jesteśmy się w stanie obronić? Ja bym nie ustąpił, ze złem kompromisów niema, a zawsze ktoś przetrwa, by odrodzić to, co stracone... ale ja nie mam pełnej informacji...
  • @miarka 18:25:23
    poodbierać nadmiar majątku tym "od handlu chlebem"

    Takie podejście jest bardzo niebezpieczne, bo ile to jest nadmiar i kto miałby to oceniać.
    W konkretnych, indywidualnych przypadkach, po dokładnym zbadaniu konkretnej sprawy przez rozumnego sędziego być może, ale nigdy hurtem, na mocy jakiegoś "dekretu Bieruta" czy "reformy rolnej".

    Natomiast można ich nie paść, nie kupować w ich sklepach, nie korzystać z ich banków, oddolna solidarność i mogą sobie wtedy "agendować" dokąd będą chcieli.

    "tak zorganizować ład życia publicznego, by każdy mógł uczciwie zarobić ile tylko potrzebuje na swoje potrzeby"

    To oczywiście słuszna uwaga.
  • @Lotna 16:33:52
    "Owszem, większość homoseksualistów staje się homoseksualistami w wyniku wpływów zewnętrznych, jednak nie można ignorować faktu, ze w orientacji seksualnej odgrywają role hormony... Dodatkowo należałoby uwzględnić wpływy środowiskowe i negatywny wpływ chemikaliów na ludzkie hormony."

    Jeśli chodzi o uszkodzenia gruczołów odpowiedzialnych za gospodarkę hormonalną już u płodów, to na pewno baaardzo rzadki przypadek.
    Natomiast środowisko i chemia, leki i żywność nawet opakowania i odzież to wszystko powoduje przepotężny rozstrój hormonalny. Pisałem o tym w komentarzach do swojego postu o żywności GMO na Niepoprawnych.

    Jest tu jednak problem, że to ... nie usprawiedliwia homoseksualistów, bo to wszystko są procesy odwracalne - lekarze wiedzą jak się przed tym bronić i jak to leczyć.

    Starczy trochę silnej woli, by chcieć ... odzyskać wolność...
  • @Ywzan Zeb 18:36:03
    "Sądzę, że inaczej widzimy ważność spraw, stąd inne akcenty.
    Ja nie uważam, że można społeczeństwo naprawić "od góry" ..."

    Przeciwnie, widzimy sprawy bardzo podobnie, tylko porządkujemy teren.

    Demokracja jako sprawiedliwość wspólnotowa widziana od strony duchowej, o której już kilka razy zdążyłem wspomnieć, to dokładnie "równanie w górę", czyli budowa oddolna. Budowa siły wspólnot zorganizowanych wokół jednakowo rozumianych ludzkich wartości.

    Natomiast to, co tak krytykuję, czyli faszyzm i wszelkie ideologie, to właśnie "budowa od góry" i "w interesie góry", wbrew jakimkolwiek wersjom oficjalnym. To zawsze budowa świata dla "nadludzi", a "podludzi" (wszystkini "nienadludzi" "równanie w dół" - "inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią".
  • @miarka 19:10:15
    "widzimy sprawy bardzo podobnie, tylko porządkujemy teren."

    Skoro tak, no to porządkujmy dalej:
    "Budowa siły wspólnot zorganizowanych wokół jednakowo rozumianych ludzkich wartości."

    Jestem sceptyczny co "wartości" bo to pojęcie tak nieuchwytne i w dużej mierze subiektywne, że mam wątpliwości co do stabilności budowy na takich fundamentach.
    Ja wole konkrety:
    W kwestii doraźnej nakarmić głodnego, a długofalowo tak urządzić gospodarkę, aby mógł żyć z pracy własnych rąk.
    Jednocześnie głodny wcale nie musi wyznawać takich samych wartości jak ja.
    Od tego są uczynki co do duszy, czyli napominanie.

    " sprawiedliwość wspólnotowa widziana od strony duchowej"

    Być może są dwa widzenia "widzenie od strony duchowej" i "widzenie od strony materialnej", tak jak są dwie władze: władza duchowna odpowiadająca (bardziej) za sprawy duchowe, i władza świecka odpowiadająca (bardziej, bo przecież nie wyłącznie) za sprawy tego świata. Władze oddzielne ale nie w rewolucyjnym sensie rozdzielności Kościoła od państwa.
    Dlatego trochę się zżymam na ową stronę duchową, bo wystarczy, że władza świecka zapewni warunki do modlitwy.
    Zresztą czy nie to próbują zrobić te "agendy", czyli zaprząc człowieka w taki kierat, żeby nie miał czasu nawet pomyśleć o Bogu.
  • @miarka 16:10:59
    Tak, więc i bałagan i porządek matematyczny trzeba widzieć.

    Oczywista oczywistość, tylko porządek widać i czuć, a bałagan tylko czuć.

    Więc i chronimy ludzi dobrych przed wpływami złego ducha.

    Tak Klub Polskiej Demokracji Kwantowej podaje sposób jak widzieć w bałaganie cyframi, dodatkowo ujawniliśmy prawdziwą liczbę 133 miejsc w demokratycznym senacie i nikt do jasnej cholery się nie odezwał.

    Nawet Ty uciekasz w strefę sacrum i chowasz się za duchem:))
    Mimo to serdecznie Cię pozdrawiam
    http://m.neon24.pl/f88297ebfc42ec4e16b2fa36148c6ca4,1,1.jpg
  • @Ywzan Zeb 18:43:39
    "W konkretnych, indywidualnych przypadkach, po dokładnym zbadaniu konkretnej sprawy przez rozumnego sędziego być może, ale nigdy hurtem, na mocy jakiegoś "dekretu Bieruta" czy "reformy rolnej"".

    Ależ oczywiście.
    W ogóle ten nadmiar trzeba zdefiniować. Ja tu proponuję główne kryterium - "kryterium uczciwości w powstaniu danego posiadania". Po wielu latach już nie wchodzi w rachubę karanie sprawców większości przypadków nieuczciwego wzbogacenia na ludzkiej krzywdzie, zwłaszcza , że aktualni posiadacze majątki odziedziczyli bez wiedzy, że to z wojny, zabójstw, kradzieży, oszustw, kłamstw, lichwy i spekulacji, a zwłaszcza zbrodni korupcji i zdrady - więc ich karać nie można, ale zabrać co nienależne trzeba.

    Chociaż tych co rabowali Polskę po '89-tym, to w większości mamy w zasięgu i do odpowiedzialności kryminalnej.

    "Natomiast można ich nie paść, nie kupować w ich sklepach, nie korzystać z ich banków, oddolna solidarność i mogą sobie wtedy "agendować" dokąd będą chcieli".

    Też tak myślałem ... do czasu, aż zrozumiałem, czym jest faszyzm - korporacjonizm-syjonizm-globalizm.

    To nie kapitalizm, to nie jednostki, a zmowy i mafie, korupcja i zastraszanie, to "seryjny samobójca, pancerna brzoza i sędzia Tuleja".

    To właśnie to zawłaszczenie nadmiaru dóbr materialnych jest w stanie dalej wszystko demoralizować, wszelkie patologie "uprawniać", a zbrodniarzy czynić bezkarnymi, nawet chronionymi...

    Wiele złego robi też bałagan definicyjny w kwestiach majątkowych - zwłaszcza powszechne nazywanie posiadania własnością.
    W ten sposób posiadacze dóbr, niezależnie od strony moralnej ich powstania mogą je oszukańczo nazywać własnością, czy prawami własności (uznawanymi za równoważne z własnością" (a nie posiadaniem) i korzystać jeszcze z ochrony Państwa (zresztą to nie tylko w Polsce, ale u nas jakby więcej tu przekrętów, zwłaszcza w kwestiach podatków, czy zbrodni korupcji).
  • @miarka 19:52:10
    "W ogóle ten nadmiar trzeba zdefiniować."
    Co nieuczciwie zdobyte to owszem, co do definicji, chyba jest niemożliwe podanie jednej definicji, bo istnieje taka mnogość przypadków i powinności, które z tej własności zaspokojone być powinny.
    Jeśli na przykład dawniej rycerz miał obowiązek wystawić na żądanie króla zbrojny poczet, to powinien mieć tyle, żeby te konie mógł nakarmić i zakupić pancerze. Chłop takich obowiązków nie miał, ale odstawmy "straszną pańszczyznę" na bok.
    Rzemieślnik, jeżeli dobrze pamiętam, mógł mieć warsztat, z którego wystarczało na utrzymanie rodziny, ale nie dwa, z których można utrzymać dwie rodziny.

    "To nie kapitalizm, to nie jednostki, a zmowy i mafie, korupcja i zastraszanie,"

    Ale to jednostki są zatomizowane, rozbite i zastraszone. I tylko między jednostkami może powstać solidarność.
    Czytałem kiedyś o tej dawnej solidarności, kiedy w zakładach pracy powstawały specjalne fundusze dla zwalnianym kolegów. I to jest chyba dobra droga, dobry przykład.
    Na przykład: wsparcie lekarza, czy pielęgniarki, którzy za odmowę aborcji zostaną wyrzuceni z pracy.
    Zmowa przeciw zmowie.
    Co do definicji własności, zacytuję Norwida:
    "do kraju tego, gdzie winą jest dużą popsować gniazdo na gruszy bocianie, bo wszystkim służą, tęskno mi Panie."
  • @Ywzan Zeb 20:11:51
    Twoja z Miarką dyskusja wyglada na dyspute w jednym klasztorze.. wsparcie kolegi z celi obok.. dawno postulowalem o odciecie klasztorow i plebanii od internetu, bo tylko macicie za ukradzione pieniadze.. pieknie sie roznicie.. jak baran od owcy..
  • @Ywzan Zeb 19:30:16
    “Jestem sceptyczny co "wartości" bo to pojęcie tak nieuchwytne i w dużej mierze subiektywne, że mam wątpliwości co do stabilności budowy na takich fundamentach.
    Ja wole konkrety”

    Owszem, są nieuchwytne, ale nie dlatego że są subiektywne, tylko że to stan idealny do którego dążymy, a zarazem to, czemu służymy. Jednak służymy świadomie i dobrowolnie, traktując jako mocny konkret, jako nasz kręgosłup duchowy. Dajemy z siebie co tylko mamy najlepsze, chronimy to z poświęceniem, ofiarnie, walcząc i pracując.

    Jeśli chodzi o nasze ludzkie wartości, które są kręgosłupem naszej duchowości, naszych wspólnot i zarazem wzorcem dla organizacji życia publicznego, które czerpie z kultury narodu wiodącego w państwie – oczywiście w Polsce są to Naród Polski.

    W największym skrócie jest to:

    - prawda (jedyna) jako fundament na którym stoi nasze człowieczeństwo, dalej

    - sprawiedliwość (w ogóle jako równowaga praw i obowiązków w zawieranych i realizowanych umowach, brak przywilejów w prawodawstwie, oraz oddawanie każdego com u się należy; dalej indywidualna z serią cnót składowych, np czystością, wiarą, czy miłością i wspólnotowa, z wolnością równością, braterstwem (zwłaszcza ze solidarnością i miłosierdziem) i odpowiedzialnością zawsze rozpatrywanymi wspólnie i w harmonijnej relacji), dalej

    - prawość (w tym natura, nauka, mądrość, roztropność, świadomość i rozum, aż po rozróżnianie dobra i zła i wybór dobra), dalej

    - moralność (osobista, w tym godność osobista i wspólnotowa, w tym np patriotyzm), dalej

    - człowieczeństwo dojrzałe (zwłaszcza z godnością osobową, wstydem, sumieniem, pięknem, bezpieczeństwem i pokojem), dalej

    - sfera sacrum – świętości, modlitwa i Bóg

    Sama kolejność tych głównych wartości nie jest przypadkowa, bo w razie konfliktu w wyborze wybieramy zawsze wartość wyższego rzędu, poświęcając tą niższego – stąd te najważniejsze wartości można nazywać ludzkimi wartościami wyższego rzędu.

    Poniżej tych wszystkich ludzkich wartości jest sfera polityki, głównie z władzą, prawem, gospodarką i ekonomią.
    Jest ona służebna na rzecz Narodu Polskiego, który jest właścicielem Państwa i jego dóbr wspólnych, oraz działa na rzecz ładu życia publicznego społeczeństwa jako ogółu obywateli Państwa, w tym również nie mających polskiej narodowości. Państwo działa dla realizacji tych naszych wartości powołań, których w samym układzie rodzinnym nie bylibyśmy w stanie sobie zorganizować

    “Dlatego trochę się zżymam na ową stronę duchową, bo wystarczy, że władza świecka zapewni warunki do modlitwy”.

    Absolutnie nie. Modlitwa to tylko sprawa sfery sacrum. Natomiast ludźmi jesteśmy we wszystkich z wymienionych sferach ludzkich wartości. Dopiero życie pełnią tych wartości czyni nas w pełni dojrzałym człowiekiem.

    Tak w ogóle, to treść powyższego uporządkowania dla poddania pod szerszą dyskusję spróbuję zaraz wyedytować jako niezależny post.
  • @goodness 19:43:43
    "Nawet Ty uciekasz w strefę sacrum i chowasz się za duchem:))"

    Nigdzie się nie chowam. Przecież królowa nauk to kręgosłup ducha. Przenika wszystko.
    Jak mówię duch, to jest w tym i matematyka, i logika.

    Pozdrawiam:-)
  • @Ywzan Zeb 20:11:51
    "co do definicji, chyba jest niemożliwe podanie jednej definicji, bo istnieje taka mnogość przypadków i powinności, które z tej własności zaspokojone być powinny"

    Żeby tylko nie wyszedł z tego kodeks ;-), ale tak, oczywiście.

    "Ale to jednostki są zatomizowane, rozbite i zastraszone. I tylko między jednostkami może powstać solidarność".

    Jak to już przed chwilą przy wartościach zapisałem, solidarność to typowa wartość wspólnotowa.
    Oczywiści jestem nawet zdania, że powinniśmy się oprzeć o Naród - w końcu władzę Suwerena i Właściciela.

    "Zmowa przeciw zmowie".

    Zmowa kiedy jest związana z agresją jest złem, ale tutaj jest jak najbardziej usprawiedliwiona więc dobra jako obrona konieczna.

    "Co do definicji własności, zacytuję Norwida:
    "do kraju tego, gdzie winą jest dużą popsować gniazdo na gruszy bocianie, bo wszystkim służą, tęskno mi Panie.""

    Ja też tak rozumiem własność - to z tej racji przysługuje jej ochrona ze strony Państwa i Narodu. Własność nie tylko jest tym, co jest niezbędne każdemu do jego samodzielnego funkcjonowania w życiu i pełnienia swoich powołań zwłaszcza związanych z życiem i rodziną, ale i służb dla dobra wspólnego, dla ogółu wspólnoty, społeczeństwa państwowego, a nawet twórczej pracy dla dobra ludzkości.

    Tak w ogóle, to dobre motto dla prac nad pogłębieniem tematu.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031