Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
131 postów 2039 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Refleksja wielkanocna – „zło dobrem zwyciężaj".

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Rozważanie rozpoczęte w komentarzu pod notką Rebeliantki: http://rebeliantka.neon24.pl/post/130615,wielkanoc-2016

 Od grzechu pierworodnego Ewy i Adama szatan wybijał się na władcę tego świata. Był nim, kiedy kusił Jezusa ofiarowując Mu wszystkie królestwa świata za jeden pokłon. Był nim, kiedy wysłannicy kapłanów świątyni szli pojmać Jezusa w Ogrójcu. Triumfował, kiedy Jezus skonał na Krzyżu. Długo się nie cieszył, bo Jezus zmartwychwstał, co spowodowało, że od tej chwili to On został władcą również tego świata, i sprawuje swoją funkcję siedząc po prawicy Boga Ojca Wszechmogącego.

To dlatego papież Benedykt XVI napisał:

 „Tak jak na wiosnę promienie słoneczne sprawiają, że na gałęziach drzew pojawiają się i otwierają pąki, podobnie światło zmartwychwstania Chrystusa daje moc i znaczenie każdej ludzkiej nadziei, każdemu oczekiwaniu, pragnieniu, projektowi. Dlatego cały wszechświat cieszy się dziś z wiosny ludzkości, wyrażającej bez słów pochwalny hymn stworzenia. Wielkanocne «alleluja», które rozbrzmiewa w Kościele pielgrzymującym w świecie, wyraża niemą radość wszechświata, a przede wszystkim pragnienie każdej ludzkiej duszy, szczerze otwartej na Boga, więcej, wdzięcznej za Jego nieskończoną dobroć, piękno i prawdę.

«Ze zmartwychwstania Twego, Chryste, niech niebo i ziemia się radują»”.

Odtąd diabeł bez naszej zgody już nic nie może. Jest się z czego radować.

 

Zło jednak z tego świata automatycznie nie zniknęło. To nie magia, ani nowe Boże dzieło stwórcze. Szatan wciąż jest grożny, choć już nie działa wprost. Wciąż nam grozi, że damy się zwyciężyć złu.

Tym razem jednak “piłka jest po naszej stronie” – rezultat tych zmagań tylko od nas zależy. Jezus przetarł nam drogę i nie jesteśmy w tych zmaganiach sami - “światło zmartwychwstania Chrystusa daje moc i znaczenie każdej ludzkiej nadziei, każdemu oczekiwaniu, pragnieniu, projektowi…”

 

Przeprowadziłem parę dni temu rozumowanie, które wyjaśnia naszą sytuację.

Napisałem w dyskusji:

"Ze złem się nie wchodzi w żadne układy, w żadne kompromisy."
(i to jest wielka i bardzo ważna zasada). Mój adwersarz przekonany, że jest inaczej, na to spytał:

"za zło nie odpłaca się dobrem a dobrem nie zwalcza zła?"

Wyjaśniłem mu, że obydwa twierdzenia składowe w jego pytaniu:
"za zło odpłaca się dobrem"
i "dobrem zwalcza się zło"
są fałszywe.
Pierwsze to w ogóle bzdura. Drugie błąd. Ze złem się nie walczy, tylko stwarza dla niego alternatywę dobra.

Wiąże się z nią przykazanie: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj".

Dać się zwyciężyć złu to np. wejść z nim w układ czy kompromis. W ten sposób ono już zdobywa placówkę i zaczyna szkodzić coraz bardziej. http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/130560,czy-mozna-pomagac-wrogowi - cmnts

 

Najważniejsze w tym rozumowaniu, a najistotniejsze w naszej radości wielkanocnej jest, że :

„Ze złem się nie walczy, tylko stwarza dla niego alternatywę dobra. I co dla nas istotne - broni dobra”.

Oczywiście najpierw mamy przykazanie: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi!”. W szczególności nie jest to zgodne życie możliwe, kiedy mamy do czynienia z wrogiem (wrogowie to ci, co nas sobie wybierają jako tych, na których będą osiągali swoje korzyści na drodze głównie szkodzenia nam, osłabiania nas i demoralizowania w zakresie spójności wewnętrznej i wspólnotowej, kuszenia doraźnymi korzyściami, pozbawiania nas obrony ze strony wspólnoty, pozbawiania majątku, wolności i życia).

O tym mówi św Paweł (Rz 2, 17-21):

Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi!4 Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem5: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód - nakarm go. Jeżeli pragnie - napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę.  Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”

Czyli że żadne zło nas nie zwycięży, nie zmusi do kompromisu, czy układu z nim, by miało w  naszym otoczeniu choćby swoją enklawę, do uznania go choćby jako tzw, “mniejszego zła” dopóki przeciwstawiamy mu własną alternatywę dobra – własną propozycję atrakcyjniejszą jak ta, oferowana przez zło.

Dobrze czynić, to więcej jak być sprawiedliwym (sprawiedliwość to tyle, co praworządność plus otwarcie na człowieczeństwo dojrzałe, które zaczyna się od czynienia innym dobrych uczynków).

Finałem czynienia dobrze jest pokój społeczny. Ten jest wtedy, kiedy wszyscy nawzajem chcą sobie dobrze czynić. To zaś znaczy, że Królestwo Boże już nadeszło i Królestwo Boże jest pośród nas.

Kontynuując radość wielkanocną musimy już myśleć o tym pokoju społecznym, o panowaniu Chrystusa Króla w wymiarze społecznym. O pełnym podporządkowaniu się tej władzy władz państwowych i …kościelnych.

 

Dobrze czynić to być człowiekiem prawym. To cecha ludzi prawych: rozróżniać dobro i zło i wybierać dobro.

Królestwo Boże to świat ludzi prawych, to ład życia publicznego wykluczający nieprawość (a więc i niesprawiedliwość i niepraworządność i kierowanie się ideologiami, pożądliwościami nieuporządkowanymi i emocjami nadmiernymi, już niekontrolowanymi, a zwłaszcza postawami grzesznymi).

Istotne, że “Wrogów aktywnych miłość bliźniego nie sięga. Tu już mamy moralny obowiązek najpierw się obronić.

 

Ta “alternatywa dobra” którą zawsze mamy przeciwstawiać pokusom czynienia zła, to tyle co atrakcyjność, smakowitość naszego stylu życia. O pierwszych chrześcijanach mawiano: “Patrzcie jak oni się kochają”, ale to nie wszystko – mamy być “światłem na górze i solą dla ziemi”, mamy być wolni od zniewoleń, uzależnień i nałogów, które wiążą się z odejściem od zdrowej nauki Chrystusowej.

Pisze też o tym alfa.com.hel:

http://alfa.com.hel.neon24.pl/post/129983,czy-jeszcze-jestescie-sola-ziemi

W mądrości wschodniej możemy przeczytać: „Kiedy zakwita kwiat lotosu, pszczoły z własnej woli zlatują się z wszystkich stron na zbieranie miodu”. Chodzi tylko o to, aby lotos zakwitł. Podobnie powinno być w naszym życiu. Jeżeli pozwolimy, by ono kwitło darami Jezusa - dobrem, życzliwością, miłością, mądrością, pokojem, nadzieją, radością – to nie będziemy musieli nic więcej czynić. Inni sami, jak pszczoły, przyjdą aby od nas czerpać.

Czy nadajesz smak swemu życiu i życiu ludzi, którym służysz? Czy jesteś świadkiem Jezusa w świecie? Czy raczej twoje życie staje się powoli bezużyteczne, zwietrzałe, godne wyrzucenia i podeptania przez ludzi? Czy jesteś światłem odbijającym Prawdziwe Światło czy raczej skupiasz uwagę na sobie? Czym „kwitnie” twoje życie?

W komentarzu piszę tam m.in.:

Podobnie i z porównywanymi do „soli dla tej ziemi” Apostołami. Są nam dani jako przykład. Tu całe ich życie jest przykładem (nieco inaczej jak ze świętymi (którymi Apostołowie zresztą też byli), a którzy zostawali nimi ze względu na wybranie ich czasami tylko do jednej, konkretnej misji, zaś w innych sprawach byli zwykłymi ludźmi.

Podobnie jak Apostołowie, wychodząc od bycia zwykłymi ludźmi, budowali dobrą tradycję Kościoła, tak i my wszyscy ochrzczeni, a nadto uczniowie Jezusa mamy być przykładem, mamy swoim życiem zachęcać innych tym, co w chrześcijańskiej postawie możemy pokazać jako najatrakcyjniejsze, najsmakowitsze, budować wokół tego modę na dany styl bycia, a nawet trwałe związki podobnych.

 

Bazą tej zdrowej nauki Chrystusowej są przykazania Boże.

2 pierwsze dotyczą związku z Bogiem, dalej życia religijnego, rodziny, życia, czystości, własności i prawdy, dalej uporządkowania  pragnień cielesnych i materialnych tak, by nie stanowiły zagrożeń dla ładu życia wspólnotowego i publicznego. Wszystkie dotyczą życia ludzkiego, dotyczą człowieczeństwa i relacji społecznych. Wszystkie wyrażają hierarchię ludzkich wartości od tych “wyższego rzędu” do “niższego rzędu”, w wymiarze duchowym oraz od tych “niższego rzędu” do “wyższego rzędu” w wymiarze materialny i cielesnym – oczywiście, abyśmy mogli pozostawać zawsze ludźmi nie wystarczy tu równowaga między wymiarami duchowym, a materialnym i cielesnym naszego życia. W sytuacjach konfliktowych priorytet zawsze musi mieć wymiar duchowy, podobnie jak i w relacjach między wymiarami indywidualnym a wspólnotowym, priorytet zawsze muszą mieć działania chroniące wspólnotę.

W chrześcijańskich relacjach społecznych najważniejszymi są miłość i przebaczenie, wiążące się z braniem na siebie win swojego winowajcy i życiem z nimi w pokornym uniżeniu dla miłości Chrystusa, uczestnicząc w ten sposób w Jego Krzyżu Chwalebnym. To prowadzi do jedności wewnętrznej i zgodnych, po pokojowe, relacji wewnątrzwspólnotowych.

Przykazania Boże, ani nauka Chrystusowa nie dotyczą polityki, a więc sfery służebnej na rzecz sprawiedliwości i ludzkich wartości wyższego od niej rzędu. To dlatego tak ważne jest, aby dla umocowania społecznego panowania Chrystusa Króla udział w akcie koronacyjnym wzięli politycy.

Przykazania Boże, ani nauka Chrystusowa nie dotyczą też moralności jako sfery służebnej na rzecz człowieczeństwa dojrzałego, a w szczególności organizacji wspólnot ludzkich dla ich relacji z innymi wspólnotami, zewnętrznymi wspólnotami i ich obrony dla przetrwania w obliczu ataku wroga nieprawego, lub kierującego się odmienną moralnością, w tym wroga-zdrajcy i wroga wewnęrznego kolaborującego z naszym wrogiem zewnętrznym. W szczególności dotyczy to pilnowania by ekumenizm nie przekraczał granic typowych dla moralności chrześcijańskiej. To dlatego tak ważne jest, aby dla umocowania społecznego panowania Chrystusa Króla udział w akcie koronacyjnym wzięły władze kościelne. To wspaniałe, że Episkopat się już na to zgodził.

 

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy Zmartwychwstania Pańskiego wszystkim obchodzącym je czytelnikom i naszej, oby zawsze polskiej, wolnej  Ojczyźnie życzę z tej okazji wszystkiego najlepszego. Oby Zmartwychwstały Pan i już za niedługo koronowany Król Polski zapewnił Jej i nam wszystkim swój pokój w naszym życiu społecznym, w bezpiecznych granicach i w wolności od wrogów.

KOMENTARZE

  • Piękny tekst popełnił był Autor
    Zgadzam się z jego wywodem , acz nie zgadzam się z tym ,że człowiek musi wierzyć w Boga czy Jezusa znać ich słowa aby ROZSIEWAĆ w okół siebie DOBRO ,tym samym pomniejszać przestrzeń złu.

    KRWIĄ Narody okupiły wprowadzenie nauk Jezusa. Kwiat lotosu rozkwita w nieustającym rytmie stworzonym przez STWÓRCĘ.

    Człowiek sam z siebie powinien rozsiewać dobro, bez czyjejkolwiek nakazu ! NIE BYŁOBY wówczas ludzi kamikadze wysadzających się w tłumie ,mordując setki innych ludzi dla swojego boga.

    WOLNA WOLA człowieka została spacyfikowana dla potrzeb różnych bogów i w tym miejscu pojawiło się zło. SUMIENIE CZYSTE bo nie UŻYWANE , człowiek nie rozpatruje we własnym sumieniu już niczego ! nie musi ! WYSTARCZY słowo pisane CYTATY , ZDANIA itd i umiejętność ich interpretacji przez ziemskich bogów / papieży/.

    NIKT !! nie bierze pod uwagę FAŁSZERZY SŁÓW , którym ludzie stali się posłusznymi.

    NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO -kiedy? zamieniono je w myśli innych ludzi ?
  • @ninanonimowa 10:07:08
    Dziękuję za piękny komentarz, który popełniła była jego Autorka.

    "... nie zgadzam się z tym ,że człowiek musi wierzyć w Boga czy Jezusa znać ich słowa aby ROZSIEWAĆ w okół siebie DOBRO ,tym samym pomniejszać przestrzeń złu".

    Rzeczywiście, to nie jest konieczne. Samo "ROZSIEWANIE w okół siebie DOBRA , [aby] tym samym pomniejszać przestrzeń złu" jest dokładnie tym samym, co „Ze złem się nie walczy, tylko stwarza dla niego alternatywę dobra" o czym ja powyżej piszę.

    Dobro jest wartością ponadcywilizacyjną. Bycie tzw. dobrym człowiekiem łączy kultury. Multikulturalizm się skompromitował właśnie dlatego, że nie nie zadbał o to, aby tworzyć przestrzeń życia publicznego w oparciu o dobro, zwłaszcza dobro wspólne, które zawsze jest dobrem wspólnym narodu gospodarzy w danym państwie i dopiero jako takie stanowi bazę dla ładu życia publicznego całej społeczności państwowej.


    "KRWIĄ Narody okupiły wprowadzenie nauk Jezusa".

    Tak, to krew męczenników świętej sprawy. Sprawy narodowej też. Ostatnio wybrzmiał to głośno z okazji Dnia Żołnierzy Wyklętych", bo każda kropla krwi tych bojowników świętej sprawy i męczenników zarazem, powinna przysparzać setek kontynuatorów ich dzieła.


    "Kwiat lotosu rozkwita w nieustającym rytmie stworzonym przez STWÓRCĘ".

    I to przyciąganie (tu pszczół) cudownie się łączy ze Świętami Wielkanocnymi. Jezus zapowiedział, że kiedy zostanie wywyższony, przyciągnie do siebie wszystkich ludzi (J 12, 32).


    "Człowiek sam z siebie powinien rozsiewać dobro, bez czyjejkolwiek nakazu ! NIE BYŁOBY wówczas ludzi kamikadze wysadzających się w tłumie ,mordując setki innych ludzi dla swojego boga".

    Dokładnie. Prawdziwy Bóg jest dobry. Człowiek dobry jest człowiekiem Bożym i rozpoznaje w drugim człowieku podobieństwo do siebie (i do Boga) właśnie po dostrzeganym w nim dobru. Chęć działania dla czyjegoś dobra to miłość.
    To i rozsiewanie dobra i niezdolność do "wysadzania się w tłumie ,mordując setki innych ludzi dla swojego boga".


    "WOLNA WOLA człowieka została spacyfikowana dla potrzeb różnych bogów i w tym miejscu pojawiło się zło. SUMIENIE CZYSTE bo nie UŻYWANE , człowiek nie rozpatruje we własnym sumieniu już niczego ! nie musi ! WYSTARCZY słowo pisane CYTATY , ZDANIA itd i umiejętność ich interpretacji przez ziemskich bogów / papieży/".

    Tu też się zgadzam, a papieże tylko wyjątkowo mogą korzystać z możliwości ogłaszania interpretacji czegoś w kwestach wiary. Niestety bywają ty potężne nadużycia, a i wrogowie Kościoła celowo rozpowszechniają nieopatrznie tu wypowiadane przez papieży słowa będące ich prywatną opinią lub z prywatnego interesu (a przecież jako ludzie też podlegają grzesznym pokusom), nawet do dziennikarzy.


    "NIKT !! nie bierze pod uwagę FAŁSZERZY SŁÓW , którym ludzie stali się posłusznymi."

    To by było dobre. Niestety bierze wielu...


    "NA POCZĄTKU BYŁO SŁOWO -kiedy? zamieniono je w myśli innych ludzi ?"

    "„Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo.” (J 1,1)"
    To tłumaczy wszystko. Fałszerze sami chcą być bogami. Dziś szczególnie masoneria przez swoje wielostronne spiskowe oddziaływania nakłania ludzi do takiego właśnie myślenia.

    Pozdrawiam serdecznie
  • @miarka 11:04:04
    Serdecznie pozdraawiam- komentarz nieco później. Helena
  • @miarka
    Dołączam się do pięknych życzeń w ostatnim akapicie tego cennego tekstu.
  • @ninanonimowa 10:07:08
    Tekst autora notki może i piękny, ale jest w nim więcej cukru niż soli. A to dlatego, że zawiera pewne biblijne nieścisłości i oparty jest na stereotypie myślowym, że istnieje dobro i zło, gdy na sądzie ostatecznym nastąpi podział na kobiety i mężczyzn, a nie na dobrych i złych.
    1. W raju kusił Adama i Ewę nie Szatan tylko wąż.
    2. Szatan to był za czasów Jezusa prokurator, a tym samym wąż to najprawdopodobniej był żandarm(policjant) - można sprawdzić w Wikipedii.
    3. Wyrzeczenie się szatana i wszystkich sprawek jego, to wyrzeczenie się donoszenia na bliźniego do prokuratora. Prokurator działa bowiem na zamówienie społeczne, na zasadzie: "dajcie mi człowieka a znajdę na niego paragraf".
    4. Instrukcja zwyciężania zła dobrem jest zapisana w Ewangelii św.Mateusza:
    "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
    Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! "
    5. Instrukcja bycia prawym, to: "Nie czyń tego co Tobie nie miłe" i odpuszczanie bliźnim win tak jak chcemy aby Bóg nam odpuścił ("Odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom". Tu wracając do Mateusza: "Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."
    6. Podsumowując: szatan (prokurator) nie oskarżał Jezusa przed Piłatem, tylko władze kościelne (faryzeusze i uczeni w piśmie).
  • @wiedza - sen 16:05:47
    Kuriozalny ten komentarz, nie wiadomo jaką sektę reprezentujący, ale do paru spraw się odniosę.

    "... zawiera pewne biblijne nieścisłości i oparty jest na stereotypie myślowym, że istnieje dobro i zło, gdy na sądzie ostatecznym nastąpi podział na kobiety i mężczyzn, a nie na dobrych i złych."

    Przecież w Biblii wyraźnie jest zaznaczony podział na mężczyzn i kobiety...

    Dobro to rzeczywistość obiektywna - wszystko, co Bóg stworzył jest dobre. - Oczywiście mogą towarzyszyć jej stereotypy myślowe pozwalające odróżniać dobro i zło (czyli szkodliwy brak lub szkodliwy nadmiar dobra), tylko co w tym złego? Przecież tylko to, co jest dobre jest zdolne do przetrwania.
    Istotą bycia człowiekiem Bożym, człowiekiem duchowym, dojrzałym i moralnym, a więc i człowiekiem prawym jest rozróżnianie dobra i zła, i wybór dobra, by czyniąc go innym budować zdrowe relacje międzyludzkie, a w szczególności realizować swoje powołania, zwłaszcza do życia, do wolności (czynienia dobrze) i do rozmnażania się (a więc i przetrwania jako gatunek, o ściśle określonych cechach - stworzony na Boży obraz i podobieństwo - również do życia wiecznego).

    Człowiek został pozbawiony przez Boga życia wiecznego właśnie na skutek grzechu, czyli dopuszczenia się zła. Nie przekreśla to jednak jego możliwości ubiegania się o życie wieczne. Musi jednak na Sądzie Ostatecznym wykazać, że już wrócił do stanu jego ludzkiej, pierwotnej dobroci.

    Skąd więc pomysł, że ma tu decydować jakieś kryterium płciowe - przecież mąż i żona mają być jednym?


    "1. W raju kusił Adama i Ewę nie Szatan tylko wąż".

    Tylko na pozór. Wszystkie zwierzęta w raju były dobre. Po pierwsze dobry Bóg nie stworzył ich jako dobre i złe, tylko wszystkie jako dobre. Stwierdził to i Adam, kiedy je nazywał.
    Wąż, który, kusił Ewę do złego był szatanem, bytem duchowym strąconym w przeszłości z nieba na Ziemię za karę, który w zamiarze kuszenia Ewy przybrał postać węża.


    "2. Szatan to był za czasów Jezusa prokurator, a tym samym wąż to najprawdopodobniej był żandarm(policjant) - można sprawdzić w Wikipedii."

    To naiwność w dzisiejszych zlewaczałych czasach ufać "autorytetowi" Wikipedii w sprawach duchowych.

    Z tym prokuratorem, czyli oskarżycielem, to i jest nawet ziarno prawdy - oczywiście kiedy chodzi o szkodzenie człowiekowi, odwiecznemu nieprzyjacielowi szatana, oraz jego zwyczaju dopuszczania się kłamstw i manipulacji przez czepianie się słówek, szczegółów i litery prawa., a do tego pozbawiania człowieka poczucia tożsamości dziecka Bożego, jedności wspólnotowej, nadziei, odwagi i szerzenia strachu, oraz niewiary w miłość i miłosierdzie Boże.


    "3. Wyrzeczenie się szatana i wszystkich sprawek jego, to wyrzeczenie się donoszenia na bliźniego do prokuratora. Prokurator działa bowiem na zamówienie społeczne, na zasadzie: "dajcie mi człowieka a znajdę na niego paragraf"."

    Nie. Jest ważniejsza sprawa: wyrzeczenie się szatana to powrót do wiary w Boga i wiary Bogu, oraz kierowania się miłością ku dobru.
    Właśnie zwłaszcza miłość oznacza wyrzeczenie się szatana, który jest "złem".


    "4. Instrukcja zwyciężania zła dobrem jest zapisana w Ewangelii św.Mateusza:
    "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
    Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! ""

    Nie. To jedna z zasad wyrażających miłość bliźniego z jednej strony, a samoobrony koniecznej ze strony drugiej. To wciąż tylko "Nie daj się zwyciężyć złu"

    W słowach świętego Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj" mamy wyraźne przykazanie, by prezentować światu złych ludzi ofertę dobrego życia - w szczególności smakowitość bycia swoim przykładem "solą dla ziemi" i "światłem dla świata".


    "5. Instrukcja bycia prawym, to: "Nie czyń tego co Tobie nie miłe" i odpuszczanie bliźnim win tak jak chcemy aby Bóg nam odpuścił ("Odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom". Tu wracając do Mateusza: "Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.""

    Nie. Podstawowe znaczenie prawości to rozróżnianie dobra i zła i wybieranie dobra. To się odbywa przez poznawanie praw naturalnych - czy to wpisanych w naturę świata stworzonego przez Boga i wyrażoną w Jego przykazaniach i naukach, nabieranie świadomości Boga, świata i własnej tożsamości i podejmowanie decyzji w wolności wyboru dobra.

    "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", to zaledwie praworządność - nawet nie sprawiedliwość, a co mowa prawość, która jest ludzką wartością wyższego rzędu jak sprawiedliwość.

    "odpuszczanie bliźnim win tak jak chcemy aby Bóg nam odpuścił ("Odpuść nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom")
    już się odnosi do sprawiedliwości, ale jej tu jeszcze bardzo daleko do prawości - tu nawet uczciwość ani miłość, oraz wolność nie są wymagane wprost.
    Sprawiedliwość bez jej służebności na rzecz prawości (i ludzkich wartości wyższego od niej rzędu) jest oszustwem.

    "Tu wracając do Mateusza: "Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie."".
    A co to ma wspólnego z prawością? Czyż to nie podkreślenie mocy ludzkiej wolnej woli, a zarazem mocy władzy Apostołów, czyli w praktyce Kościoła?


    "6. Podsumowując: szatan (prokurator) nie oskarżał Jezusa przed Piłatem, tylko władze kościelne (faryzeusze i uczeni w piśmie)."

    Tu bym to nazwał: władze Świątyni wspierane przez faryzeuszów i uczonych w Piśmie, przepędzonych ze świątyni bankierów, działających z ukrycia, oraz sprzedajne szumowiny miejskie. Tak więc pojawia się pytanie: czy oni reprezentowali Boga, siebie, czy szatana?
    Moim zdaniem przede wszystkim szatana.
  • @miarka 11:54:17
    W przepiękny sposób (i nie piszę tego ironicznie, tylko z podziwem) udowodniłeś Miarka swój schematyzm i idący z nim w parze fanatyzm.
    Ten z kim się nie zgadzasz, to musi być dla Ciebie sekciarz. A dalej już samo idzie jak po maśle, aż do zakwestionowania instrukcji postępowania człowieka prawego (którym ja jako domniemany sekciarz oczywiście być nie mogę) wypowiedzianą przez Jezusa, a zawartą w zacytowanym przeze mnie Ewangelii św. Mateusza.
    Na swoją obronę mogę podać tylko, że sam Jezus powiedział, że nie ma grzechu, a tym samym nie ma zła:
    "Piotr rzekł do niego: „Skoro stałeś się tłumaczem
    12. żywiołów i wydarzeń w świecie, powiedz nam:
    13. Co jest grzechem świata?”
    14. Nauczyciel odparł:
    15. „Nie ma grzechu.
    16. To wy sprawiacie, że grzech istnieje,
    17. kiedy działacie zgodnie ze zwyczajami
    18. swej zepsutej natury; w niej tkwi grzech."
    Jeśli i tym słowom nie wierzysz, to spytaj kobiet - matek: czy rodzą złe dzieci? A odpowiedzą ci, że moje dziecko było nieudane lub że zbłądziło, a błądzić jest rzeczą ludzką. Itd. Itd. Wszystko jest tylko kwestią nazewnictwa.
  • @wiedza - sen 21:13:39
    Dosyć to zabawne, że bronisz się przed zarzutem sekciarstwa, a posługujesz się cytatem z Ewangelii apokryficznej i nawet tego nie zaznaczasz.

    Z tym „nie ma grzechu kiedy nie działacie zgodnie ze swą zepsutą naturą”, podobnie jak z „nie ma temperatury, kiedy nie ma termometru (albo stłuczemy termometr)”, albo „nie ma winy, kiedy nie osądzamy (albo kiedy nie ma sędziego)”.

    To są wszystko „mądrości wałęsowskie” – kłamanie nie kłamiąc wprost, kłamstwa najgorsze, czyli półprawdy, albo taka narracja rzeczywistości w której szuka się przeciwieństwa dla zła, grzechu, zaprzeczenia, czy negacji. Fałsz tu jest w tym, że w narracji rzeczywistości wprost, czyli przez prawdę, przeciwieństwem dla dobra jest zło. Jednak w drugą stronę to nie działa, bo przeciwieństwem dla zła jest inne zło, gdyż dobro z zasady jest tylko kropelką w bezmiarze możliwości zrobienia w danej sytuacji czegoś złego.

    Nic dziwnego, że Ci później wychodzi, że „Wszystko jest tylko kwestią nazewnictwa”. Oczywiście nie tylko Tobie, bo całkiem sporo osób czytuje ku swojej zgubie zwodniczą literaturę gnostyczną. Nadto to z nieosądzaniem, to spotkałem i u jakiegoś księdza, a Twoje o obronie dziecka przez matkę, to spotkałem nawet w formie obrony dziecka przez matkę uważającą się za dobrą matkę przed słuszną i wychowawczą karą ze strony ojca. Gdzieś w tym ma źródło i sądowne karanie za klapsa itp. Za tym idzie i nie napominanie grzeszników, i nie nawracanie żydów. Niemniej jednak wszystko to prowadzi do patologii.

    Reasumując, to to, co Ci się wydawało ciekawe okazuje się mocnym dowodem na fałszywość i wyraźną zdradzieckość Ewangelii wg św. Marii Magdaleny.
  • @miarka 03:27:18
    Wszystko co piszesz to są bajki i piękne słuszne idee, które potrzebne są dla kobiet dla wyhodowania różnych wartości moralnych, sprowadzających się do tego, że świat jest piękny i dobry. Nie podajesz żadnych konkretów jak praktycznie nie dać się zwyciężyć złu i zło dobrem zwyciężać, które to konkrety są potrzebne z kolei dla mężczyzn do prawidłowego rozwoju psychicznego.
    Odrzuciłeś nie tylko Ewangelię św. Marii Magdaleny, ale wcześniej też Ewangelię św. Mateusza. Ponadto komentując Ewangelię św. Marii Magdaleny, nie dość, że w swoim sercu nie uznajesz jej za świętą z której należy brać przykład, to jeszcze przeinaczasz dla swoich celów treść przytoczonego przeze mnie fragmentu.
    Zręcznie też omijasz najważniejsze, a Ci niewygodne: czy Jezus powiedział te słowa, które zapisała Magdalena, czy też nie?
    Na marginesie całe Twe rozważania o grzechu i grzesznikach należy zacząć od definicji grzechu, bo jak się wydaje jeden z nas rozmawia o zupie, a drugi o d.... Maryni.
  • @wiedza - sen 16:37:18
    Nie cygań.
    Piszesz tu jakiejś "instrukcji postępowania człowieka prawego" (którym jako domniemany sekciarz oczywiście być nie możesz), "wypowiedzianą przez Jezusa, a zawartą w zacytowanym przeze mnie Ewangelii św. Mateusza",
    ...kiedy tam nie ma nic takiego.

    Dokładnie to wykazałem w komentarzu powyżej: 30.03.2016 11:54:17

    Odrzuciłem tylko to, co Tobie się napisało, nie Ewangelię.

    Sam uznajesz iż odrzuciłem Ewangelię św. Marii Magdaleny, a zarzucasz mi że "omijasz najważniejsze", a mi niewygodne: "czy Jezus powiedział te słowa, które zapisała Magdalena, czy też nie?".

    To Ty możesz tu mieć wątpliwości? Przecież to jasne, że Jezus nie mógł tego powiedzieć. To są oszustwa i manipulacje. To jest zwodnicza narracja rzeczywistości. Przecież dlatego odrzucam tą fałszywą ewangelię.
    Jezus to Prawda. Teraz jaśniej?

    a to: "... bo jak się wydaje jeden z nas rozmawia o zupie, a drugi o d.... Maryni."

    ... to się nadaje na zamknięcie naszej dyskusji.
  • @miarka 18:28:23
    Wszystko co piszesz, to tylko przenoszenie przez Ciebie niechcianych mieszkańców Twej duszy na mnie, jako uosobienie w Twoich oczach Szatana.
    Jest rzeczą oczywistą, że w Państwie Bożym nie ma grzechu. Dlatego św. Augustyn formułując koncepcję "Państwa Boże", podał taką definicję grzechu:
    Grzechem jest miłość;
    miłość siebie
    aż do pogardy Boga.
    Miłość siebie jest sprzeczna z naturą człowieka, gdyż człowiek jest istotą społeczną. W przeciwieństwie do zwierząt, niemowlę nie jest w stanie przeżyć bez matki i jej opieki oraz pokarmu. Ponadto z ssaków tylko człowiek odbywa stosunek seksualny twarzą w twarz. I dlatego Maria Magdalena nawet jak to wymyśliła ma rację. Człowiek - istota społeczna żyjąca zgodnie ze swoją naturą nie odrzuca drugiego człowieka, a tym samym nie nazywa go grzesznikiem i nie stawia warunków powrotu do społeczeństwa.
    Tymczasem w Twoim świecie, świecie mężczyzn obowiązuje taka - podana za Słownikiem Języka Polskiego definicja grzechu: przekroczenie norm religijno - etycznych rozumianych jako nakazy boskie.
    To kościół mężczyzn i tym samym Ty tworzycie normy etyczne i przez to grzech oraz dobro i zło.
    Jezus powiedział: jeżeli twoja ręka jest powodem grzechu (czyli życia niezgodnie z normami społeczeństwa) odetnij ją. To ja wymierzam sam sobie karę, a nie osąd bliźniego.
    Twierdzisz, że u Mateusza nie jest napisana instrukcja postępowania człowieka prawego i zaprzeczasz abyś odrzucił Ewangelię Mateusza. To niby skąd jest ten zakwestionowany cytat z mego wpisu:
    //4. Instrukcja zwyciężania zła dobrem jest zapisana w Ewangelii św.Mateusza:
    "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
    Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! "//
  • @wiedza - sen 09:40:40
    "Jest rzeczą oczywistą, że w Państwie Bożym nie ma grzechu. Dlatego św. Augustyn formułując koncepcję "Państwa Boże", podał taką definicję grzechu:
    Grzechem jest miłość;
    miłość siebie
    aż do pogardy Boga".

    Owszem. Tylko że żeby z tej definicji korzystać trzeba z pewnością godną św. Augustyna wiedzieć czym jest miłość.
    W dzisiejszych czasach nie tylko lewacy wypaczyli, zakłamali po odwrócenie definicję miłości. Efekt - człowiek chce zajmować miejsce Boga). To człowiek chce być kochanym i to według jego wyobrażeń.
    W świecie lewackim to człowiek decyduje co jest miłością, a w konsekwencji co jest grzechem.
    Również świat się spoganizował, a w nim życie jest bez miłości może nie bardziej jak u lewaków, ale miłość jest bez znaczenia. A to oznacza, że i wszystko co dotyczy Boga jest bez znaczenia - wszystko jest szukaniem interesu i przyjemności.
    Jak dla świata Bóg jest bez znaczenia to i grzech względem niego jest bez znaczenia.

    Bez powrotu do oryginalnych definicji nie pogadamy. Najlepszy przykład to:

    "Miłość siebie jest sprzeczna z naturą człowieka, gdyż człowiek jest istotą społeczną".

    Cóż to za natura, co zmienia prawo Boże o miłości bliźniego JAK SIEBIE SAMEGO?
    Przecież jak ktoś nie kocha siebie to i jest niezdolnym do miłości bliźniego.
    Nadto miłość jest bazą dla relacji społecznych. Ergo: kto kocha siebie, jest zdolnym do budowy zdrowych relacji społecznych.
    Tak więc dalej, to już piszesz głupoty.

    Np. : " I dlatego Maria Magdalena nawet jak to wymyśliła ma rację. Człowiek - istota społeczna żyjąca zgodnie ze swoją naturą nie odrzuca drugiego człowieka, a tym samym nie nazywa go grzesznikiem i nie stawia warunków powrotu do społeczeństwa".

    Przede wszystkim Ty nie mówisz o biblijnej Marii Magdalenie, tylko o Marii Magdalenie z fałszywej ewangelii. Ta nie nazywa nikogo grzesznikiem, ani go nie odrzuca i nie stawia mu warunków powrotu do społeczeństwa, bo ona nikogo nie kocha - siebie też.

    Jak nie kocha, to i nie nienawidzi grzechu ani zła, ani nie chce siebie i osób przez siebie kochanych separować, izolować, bronić, chronić je od osób które mogą im robić krzywdę. Nawet nie osądza tych krzywdzicieli, ani nie bada czy są dobrzy, czy źli, jakie mają plany - faktycznie to oni są dla niej przedmiotem ochrony, a nie ona sama i bliskie jej osoby.
    Głupia? Samobójczyni i zabójczyni? Niewolnica krzywdzicieli? Satanistka?

    Nie stawia warunków powrotu do społeczeństwa, to tyle co chce budować społeczeństwo dobrych i złych (lub samych złych) jednocześnie, a to recepta na materiał wybuchowy - przeciwieństwa się unicestwiają, wyzwolona energia niszczy ich otoczenie: "Nie ostoi się dom skłócony".

    W zdrowym społeczeństwie nie może być nikogo złego, nikogo, kto krzywdzi innych, nikogo, kto ma prywatną moralność, kto ma wrogie zamiary. Skądże miałaby Ta MM wiedzieć, czy ma takie osoby w swoim otoczeniu, jak nie chce nikogo osądzać, ani wykluczać ze społeczeństwa ze sobą?
    Ta Twoja MM w tym "Państwie Bożym" potłukła termometry, żeby nikt się nie skarżył, że ma temperaturę.


    "Tymczasem w Twoim świecie, świecie mężczyzn obowiązuje taka - podana za Słownikiem Języka Polskiego definicja grzechu: przekroczenie norm religijno - etycznych rozumianych jako nakazy boskie.
    To kościół mężczyzn i tym samym Ty tworzycie normy etyczne i przez to grzech oraz dobro i zło".

    Sam tu sobie przeczysz - jak się kierujemy "nakazami boskimi" to przecież nie tworzymy "normy etycznych i przez to grzechu oraz dobra i zła", bo one już są zawarte w tych "nakazach Boskich". My tu nic nie musimy wymyślać.

    A stwierdzenie: "To kościół mężczyzn"
    ... jest fałszywe. Kobiety też mają w nim swoją rolę do spełnienia. Czujesz się niedoceniana jako kobieta?


    "Jezus powiedział: jeżeli twoja ręka jest powodem grzechu (czyli życia niezgodnie z normami społeczeństwa) odetnij ją. To ja wymierzam sam sobie karę, a nie osąd bliźniego".

    Problem jest w tym, że ludzie sami wobec siebie nie mają właściwej skali do osądu - albo są zbyt pobłażliwi, albo tracą umiar w samokaraniu. Bywa nawet, że nie są w stanie wybaczyć sobie swojego grzechu. Bywa i odwrotnie, czyli samookłamują się, zrzucają winę na innych... Natomiast w oczach życzliwego bliźniego, czy Sędziego Sprawiedliwego, albo spowiednika już możemy przeglądać się jak w lustrze.

    Jak chcesz się sama oceniać zawsze zbłądzisz, a "życzliwy" (diabeł) niewidzialnie, a chętnie dopomoże w tym.


    "Twierdzisz, że u Mateusza nie jest napisana instrukcja postępowania człowieka prawego i zaprzeczasz abyś odrzucił Ewangelię Mateusza. To niby skąd jest ten zakwestionowany cytat z mego wpisu:
    //4. Instrukcja zwyciężania zła dobrem jest zapisana w Ewangelii św.Mateusza:
    "Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa.
    Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! "//

    Nie odrzucam Ewangelii Mateusza, tylko sugerowane jej przez Ciebie zastosowanie.

    Zło dobrem zwyciężyć to tyle, zło w miejscu dotąd opanowanym przez zło zainstalować dobro. To dosyć trudne, bo trzeba mieć atrakcyjną na daną sytuację ofertę.

    Czyn miłości bliźniego, jakim jest napominanie grzeszników przynosi taki skutek bardzo rzadko - tylko wtedy, kiedy dokładnie wiadomo jak ma być żeby po przepędzeniu zła zapanowało dobro.
    Można więc powiedzieć, że zwykle po przepędzeniu zła, ono wraca - nawet w otoczeniu "kolegów złych duchów złośliwszych od niego".

    Samo napominanie jest niewiele warte. Jest warte dużo, kiedy wynika ono z miłości, a więc i wyraża deklarację współpracy z grzesznikiem, żeby w jego sercu zainstalować dobro, czy raczej, żeby dobro, które w nim jest mogło się rozwinąć.
    Po drugie grzesznik może nie posłuchać i wtedy nie ma poprawy ani na chwilę - ani zło nie zostaje przezwyciężone, ani dobro zainstalowane.
  • @miarka 19:55:20
    Twój obszerny wpis nie zawiera żadnych konkretów oprócz jednego ..... że sam jesteś bez grzechu.
    Najpierw zarzuciłeś mi, że w Ewangelii św. Mateusza nie ma zapisanych słów Jezusa, instruujących jak zło dobrem zwyciężać. Potem przyparty do muru ponownym zacytowaniem tej Ewangelii wprawdzie pozornie stwierdziłeś, że nie odrzucasz Ewangelii Mateusza, tylko jej zastosowanie - czyli w rzeczywistości wyraziłeś pogardę dla słów Jezusa jako mało skutecznych.
    Tak oto miłujesz swoje słowa i uważasz się za nieomylnego, co doprowadza Cię do pogardy Boga.
    Tymczasem o skuteczności słów Jezusa z spornego fragmentu Ewangelii Mateusza napisano tomy rozważań psychologicznych - o czym nie warto pisać bo i tak odrzucisz, a poproszony o pomoc w napomnieniu bliźniego nie pójdziesz. Więc napiszę tylko ogólnie, że nie chodzi oto, żeby napominany bliźni się nawrócił, tylko dostrzegł, że mi na nim zależy. Zależy na nim moim przyjaciołom z którymi pójdę przy drugim podejściu i zależy Kościołowi, który dokona trzeciej interwencji.
    A tak jak nikt tego nie stosuje, bo nie widzi czarno na białym jaki to przyniesie efekt, to mamy to co mamy. Księża nie wiedzą nic co się dzieje u ich owieczek. Sąsiedzi też nie wiedzą jakie kto ma z drugim problemy, a potem człowiek dotknięty grzechem bliźniego robi różne głupoty, aby być zauważonym.
    Podobnie traktujesz definicję grzechu św. Augustyna. Niby się z nią zgadzasz, ale wprowadzasz własną definicję miłości, aby wyszło na Twoje, że wszyscy są źli za wyjątkiem tych co zgadzają się z pięknymi, pustymi słowami.
    Jak wygląda miłość jest opisane w "Hymnie do miłości" z Listu do Koryntian. Między innymi miłość wszystkiemu wierzy, a przez to nie wyzywa nikogo od kłamców, zdrajców i tak - jak wyzwałeś nieżyjąca i nie mogącą się bronić Marię Magdalenę. Spójrz z tej perspektywy na siebie i swój świat
    *****************
    //" jak się kierujemy "nakazami boskimi" to przecież nie tworzymy "normy etycznych i przez to grzechu oraz dobra i zła", bo one już są zawarte w tych "nakazach Boskich". My tu nic nie musimy wymyślać.//
    Właśnie, że wymyślacie grzechy, gdyż nakazów boskich jest tylko dziesięć, a w rachunku sumienia nieskończona ilość, aby każdy miał się z czego spowiadać przynajmniej raz do roku. Wśród tych grzechów i to ciężkich są takie, które nie szkodzą bliźniemu, a są tylko wymyślone po to, aby władza kościelna mogła kontrolować rozwój populacji ludzkości (wolność), tak jak się nieudolnie kontroluje rozwój bobrów, dzików itd.
  • @wiedza - sen 19:53:08
    Odszedłeś już do spodu od logiki dyskusji, np.:
    "Najpierw zarzuciłeś mi, że w Ewangelii św. Mateusza nie ma zapisanych słów Jezusa, instruujących jak zło dobrem zwyciężać".

    Bo nie ma. To, na co się powołujesz to nauka o napominaniu.


    "Potem przyparty do muru ponownym zacytowaniem tej Ewangelii wprawdzie pozornie stwierdziłeś, że nie odrzucasz Ewangelii Mateusza, tylko jej zastosowanie

    Oczywiście, bo ten cytat stosuje się do napominania grzeszników. Może spowodować odwrócenie się od zła, ale nie wskazuje jak skierować się ku dobru.

    "- czyli w rzeczywistości wyraziłeś pogardę dla słów Jezusa jako mało skutecznych".

    Ależ skąd... - dla twojego ich używania.


    " ... jak wyzwałeś nieżyjąca i nie mogącą się bronić Marię Magdalenę".

    Co za bzdury. Przecież piszę, że to nie jest biblijna MM, tylko fikcyjna postać z fałszywej księgi uważanej przez Ciebie za Ewangelię, więc i wszystko wokół tego jest fałszem. Przecież piszę dlaczego...


    Albo takie np.:

    "Właśnie, że wymyślacie grzechy, gdyż nakazów boskich jest tylko dziesięć, a w rachunku sumienia nieskończona ilość, aby każdy miał się z czego spowiadać przynajmniej raz do roku".

    Nie... Kpiny sobie robisz. Więcej nie pisz.
  • @miarka 22:53:28
    // to, na co się powołujesz to nauka o napominaniu.''//
    A nauka o napominaniu to nie instrukcja jak zło dobrem zwyciężać - przez wyciągnięcie ręki do zgody. Jak zwał tak zwał

    //" Oczywiście, bo ten cytat stosuje się do napominania grzeszników. Może spowodować odwrócenie się od zła, ale nie wskazuje jak skierować się ku dobru.''//
    Jak ktoś nie wierzy w słowa Jezusa, to nigdy nie dostrzeże oczywistej wskazówki, że zostanie zawarty pokój między napominanym, a napominającym. Jeżeli pokój i zgoda nie jest dobrem, to co nim jest?

    //"Co za bzdury. Przecież piszę, że to nie jest biblijna MM, tylko fikcyjna postać z fałszywej księgi uważanej przez Ciebie za Ewangelię, więc i wszystko wokół tego jest fałszem. "//
    Twój umysł świetnie Cię broni. Mój na to by nie wpadł, że wystarczy kogoś uznać za fikcyjną postać, aby odrzucić jego słuszną naukę. Tak na marginesie to tym gorzej dla Ciebie, że wyzywałeś od zdrajczyń, głupich, samobójczyń i zabójczyń itd. A tak w ogóle gdzie jest napisane, że popełniła samobójstwo. Pytam tak z czystej ciekawości.
    Aha jeszcze jedno Jezusa też niektórzy uważają za fikcyjną postać.

    //"Więcej nie pisz."//
    Nie musisz odpisywać. Piszę z nadzieją, że oprócz Ciebie ktoś inny czyta Twoje notki i poda konkretne metody załagodzenia konfliktu z bliźnim, jakie sam wypróbował w swojej praktyce, a nie tylko będzie prawił piękne morały, o pięknym Państwie Bożym, które ktoś inny za nas stworzy.
  • @wiedza - sen 15:38:15
    "// to, na co się powołujesz to nauka o napominaniu.''//
    A nauka o napominaniu to nie instrukcja jak zło dobrem zwyciężać - przez wyciągnięcie ręki do zgody. Jak zwał tak zwał"

    Dalej niepoważna jesteś. Od tego, jak coś zwiemy, zależy rezultat rozumowania.
    Bo każde słowo ma nie tylko swoje znaczenie, ale i jego definicja ma swoją intencję, wyraża określoną narrację rzeczywistości.
    Tak więc i napominanie to nie "wyciągnięcie ręki do zgody".

    Pierwsze dotyczy bliźniego, który robi coś aspołecznego w przestrzeni publicznej, burzy ład życia publicznego, krzywdzi innych (mnie w stopniu niewielkim, tak, ja i innych), szkodzi sobie. Drugie dotyczy bliźniego, który skrzywdził mnie samego.

    W pierwszym przypadku dobrem chronionym jako pierwsze jest dobro wspólne wspólnoty i relacje wewnątrzwspólnotowe (oparte o przyjaźń).
    W drugim przypadku reprezentuję siebie, ale działam w pierwszym rzędzie w interesie samego mojego krzywdziciela, któremu chcę przebaczyć, aby miał łatwo wrócić do normalnych relacji ze mną (oparte o miłość braterską), oraz do życia wspólnotowego.


    //" Oczywiście, bo ten cytat stosuje się do napominania grzeszników. Może spowodować odwrócenie się od zła, ale nie wskazuje jak skierować się ku dobru.''//
    Jak ktoś nie wierzy w słowa Jezusa, to nigdy nie dostrzeże oczywistej wskazówki, że zostanie zawarty pokój między napominanym, a napominającym. Jeżeli pokój i zgoda nie jest dobrem, to co nim jest?

    Tu chodzi o dobro w ogóle, czyli o dobroć jako sposób na życie, o smakowitość, atrakcyjność takiego sposobu życia w którym wszyscy uczestnicy danej wspólnoty patrzą, żeby innym wokół siebie "dobrze czynić", czyli być dla nich możliwie jak najbardziej życzliwym, użytecznym, przewidywać ich problemy i zapobiegać im, dzielić się z nimi swoimi radościami i smutkami. Taka postawa rodzi wzajemność i nawet będąc formalnie obcymi ludźmi, żyjemy jak bracia (siostry też :-))

    Pokój to zostanie zawarty i między przebaczającym, a tym, który przyjmuje łaskę przebaczenia i podejmuje współpracę z celem uzyskania odbudowy zaufania i życia w pojednaniu i między napominanym, a napominającym,kiedy napominany wróci do życia w przyjaznych relacjach wewnątrzwspólnotowych.
    Problem, że życie w pokoju nastąpi na skutek zwyciężania zła napomnieniem lub przebaczeniem. To tyle co zwyciężanie zła miłością (ku dobru w drugim człowieku jeśli ten odpowie miłością wzajemną), nie zaś w wyniku zwyciężania zła dobrem samym (opisywałem powyżej).


    //"Co za bzdury. Przecież piszę, że to nie jest biblijna MM, tylko fikcyjna postać z fałszywej księgi uważanej przez Ciebie za Ewangelię, więc i wszystko wokół tego jest fałszem. "//
    Twój umysł świetnie Cię broni. Mój na to by nie wpadł, że wystarczy kogoś uznać za fikcyjną postać, aby odrzucić jego słuszną naukę".

    Dziękuję w imieniu mojego trzeźwego, mocno stojącego na ziemi, nieskłonnego do budowy zamków na lodzie umysłu.


    "Tak na marginesie to tym gorzej dla Ciebie, że wyzywałeś od zdrajczyń, głupich, samobójczyń i zabójczyń itd. A tak w ogóle gdzie jest napisane, że popełniła samobójstwo. Pytam tak z czystej ciekawości.
    Aha jeszcze jedno Jezusa też niektórzy uważają za fikcyjną postać".

    Przecież nie pisałem, że popełniła samobójstwo, tylko że nie istniała, bo to nie biblijna Maria Magdalena, bo te postacie zdecydowanie się różnią.
    A tak w ogóle to zamierzam temat podrążyć w oddzielnej notce.


    "//"Więcej nie pisz."//
    Nie musisz odpisywać"

    Jak już napisałaś, to odpisuję. Chodziło mi o to że uciekłaś w absurd zakończony sugestią, że Kościół grzechy wymyśla, a przykazania i spowiedź są po to, żeby Kościół miał władzę nad wiernymi, a nie dla zbawienia wiernych.
    Swoją drogą to każde z tych 10 Przykazań skutkuje nieskończoną możliwością popełnienia złego uczynku w danej sytuacji, oraz nieskończoną liczbą sytuacji, do których może się ono stosować. Nadto może się stosować do (licząc nienarodzonych) nieskończonej liczby osób i w nieskończonym czasie (może i przez wieczność. Nadto są możliwe nieskończone ilości kombinacji między tymi grzechami, osobami i "okazjami".
    Ty wiesz, iluż to wieczności trzeba, aby spisać cały wzorcowy rachunek sumienia? Ciesz się, że odprawiałaś taki skrócony do "jednej nieskończoności". :-) :-) :-)

    Pamiętaj, że dobro-zło, to nie relacja cyfrowa, ani liniowa, tylko odpowiednik kropelki dobra w bezmiarze możliwości uczynienia zła dla danej sytuacji. Tu przeciwieństwem dla dobra jest zło, ale już przeciwieństw dla zła jest inne zło, nawet nieskończona możliwość sposobów dopuszczenia się złego uczynku.

    Moja rada na rachunek sumienia, to skupiaj się na tym, co powinno być zrobione, zwłaszcza na powołaniach i odpowiedzialnościach czy podjętych zobowiązaniach i na swoich dążeniach, by tak było jak być powinno, by zrobić swoje, a rezerwy używać na budowę dobrych, życzliwych, przyjaznych i dalekowzrocznych relacji z innymi.
    Przykazania wtedy okazują się być pomocą, by nie popadać w kłopoty, czy nawet zniewolenia, a nie uciążliwością.
    Wtedy się okaże że grzechów nie masz aż tak wiele - to tylko sytuacje, kiedy nie zrobiłaś tego, co powinno być zrobione. A to wiesz i bez książeczki.
    Dobrze też podczas modlitwy wieczornej poświęcić chwilę refleksji na to, co można było zrobić lepiej i co jeszcze można poprawić.


    "Piszę z nadzieją, że oprócz Ciebie ktoś inny czyta Twoje notki i poda konkretne metody załagodzenia konfliktu z bliźnim, jakie sam wypróbował w swojej praktyce, a nie tylko będzie prawił piękne morały, o pięknym Państwie Bożym, które ktoś inny za nas stworzy".

    Zwyciężanie zła dobrem to co innego, jak szukanie "konkretnych metod załagodzenia konfliktu z bliźnim". Konflikty mają różne powody - tu zaś chodzi o sytuację, gdy chodzi nie o relację między osobami a o relację między złem atakującym, a osobą dobrą zagrożoną tym atakiem i muszącą się obronić - nie dać się mu zwyciężyć, lecz go przezwyciężyć.

    To wymaga działań radykalnych, a nie jakiejś stopniowej poprawy, w podtekście której stoją kompromisy ze złem, mniejsze zła, tolerancje dla zła... co w praktyce może nic nie dać, bo zło wciąż może tu atakować.

    Niemniej jednak, jak ktoś i o takich sprawach będzie chciał poważnie rozmawiać, to jestem.
  • @miarka 02:28:37
    Za bardzo teoretyzujesz. Tymczasem sprawa jest krótko i węzłowato przedstawiona w innym fragmencie Ewangelii Mateusza i tym razem dotyczy grzesznika:
    "A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz."
    Z tego jasno i wyraźnie wynika, że w Królestwie Bożym nie ma gniewu, którym rządzi siedem demonów wypędzonych z Marii Magdaleny.
    Upomnienie grzesznika przez poszkodowanego lub pojednanie się grzesznika z poszkodowanym ma zapobiec oddaniu sprawy pod sąd, w którym nie ma miłości, tylko wojna jednej strony z drugą - co niesie zmiany w psychice. Jest to królestwo Szatana - czyli prokuratora, który stoi na straży praworządności i od niego zależy kogo oskarży, a kogo uniewinni.
    *******************************
    //"Przecież nie pisałem, że popełniła samobójstwo, tylko że nie istniała, bo to nie biblijna Maria Magdalena, bo te postacie zdecydowanie się różnią."//
    A te Twoje słowa (wyzwiska) z wpisu z dnia 03.04.2016 poniżej to kogo dotyczyły, bo zaczynasz coś plątać:
    //"Głupia? Samobójczyni i zabójczyni? Niewolnica krzywdzicieli? Satanistka?"//
  • @wiedza - sen 20:42:15
    Piszesz:
    "Za bardzo teoretyzujesz. Tymczasem sprawa jest krótko i węzłowato przedstawiona w innym fragmencie Ewangelii Mateusza i tym razem dotyczy grzesznika:
    "A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! 25 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz."

    Za chu-chu nie rozbierze w czym według Ciebie teoretyzuję, a co tu jest "krótko i węzłowato".

    Może się zastanów o co Ci chodzi, bo dotąd myślałem, że o "Państwo Boże", o którym już zdążyłem napisać, że "Ta Twoja MM w tym "Państwie Bożym" potłukła termometry, żeby nikt się nie skarżył, że ma temperaturę".

    Różnica jest.
    "Królestwo Boże" identyfikujemy z niebem do którego dopiero aspirujemy (ale i ziemską rzeczywistością duchową "między nami" gdy między nami jest Jezus, czyli nasze relacje społeczne ).
    "Państwo Boże" to już jest ziemskim - jako Państwo które sami sobie organizujemy i na swoją odpowiedzialność. Władza jest nasza. Jest ono co prawda poddane duchowemu panowaniu nie Chrystusa Króla, ale nasze władze polityczne, wywodzące się z cywilizacji turańskiej, bizantyńskiej, czy z ideologii islamskiej, talmudycznej, protestanckiej, czy globalistycznej udają że o tym nie wiedzą..

    Nadto mataczysz nie tylko przez wprowadzanie niejasności sugerując że to ma coś wyjaśniać, ale i manipulujesz poprzez rozszerzanie zakresu rozmowy.

    Grzeszysz też przeciw przestrzeganym w blogosferze przyjazaniom "Nie trolluj" i "Nie manipuluj" przez wprowadzenie tu tematu gniewu.

    Albo jesteś „pierwsza naiwna”, albo „perfidnie wyrachowana”, bo ten gniew tutaj to typowy temat zastępczy (z „obroną” swojej niesłusznej pozycji „do ostatniego żołnierza u sojusznika”, a więc strategia ataku wyprzedzającego typowa dla zbrodniarzy, co się boją słusznej kary („Najlepszą obroną jest atak” „Jak kto kogo skrzywdzi, to i znienawidzi”).

    - Stąd już prosta droga do całej serii manipulatorskich powiązań: naganności "mowy nienawiści", dalej poprawności mowy poprawnej politycznie, dalej naganności antysemityzmu, rasizmu i dyskryminacji „zagrożonych mniejszości”, zwłaszcza bezkarnych naszych wrogów wewnętrznych i drugiej mniejszości „niewielkiego procentu” najbogatszych, możnych, spisków zorganizowanych ponadnarodowo, oligarchów i faszystów (związek korporacji prywatnych i państwa).

    Na to wszystko przychodzi presja na czynienie wszystkiego płynnym, niejednoznacznym, relatywnym, mętnym, niewyraźnym, tolerancyjnym i kompromisowym, koncyliacyjnym, kunktatorskim i mającym „zdolność koalicyjną” („Ręka rękę myje” - brudna brudną ). – Zwłaszcza przez zacieranie granic dobra i zła, prawdy i zła, piękna i brzydoty, wolności i swawoli, nawet bycia kobietą a mężczyzną, czy człowiekiem, a bestią w ludzkiej skórze, oraz sprowadzania wszystkiego do narracji rzeczywistości przez prawo (jako wartości samej w sobie), nie wiadomo skąd przychodzące i dokąd prowadzące, w czyim interesie, a przeciw komu tak naprawdę stanowione.

    Konkluzja że nic się nie da zmienić bo to jest matrix, gdyż szatan znów wrócił do funkcji władcy tego świata i głosi swoje „Lasciate ogni speranza”, mogło by być niezłym wytłumaczeniem tej manipulacji. A może to tylko opętanie ...?

    Jasne, że słowa: „Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!”...

    ... dotyczą ścisłej wspólnoty – nie tylko wspólnej wiary, wspólnej sprawiedliwości i serii dóbr wspólnych na których stoi wspólny dom i zdolność do jego obrony, oraz wspólnej tożsamości a więc i wspólnego całego systemu ludzkich wartości, wspólnie rozumianych definicji słów i ich intencji (a „Nie ostoi się dom skłócony”), ale i wspólnego interesu, wspólnych zabiegów o dobro wspólne, którym jest zwłaszcza państwo. Logiczne, że dotyczą i innych osób dopuszczonych do życia w państwie jako uczestnicy społeczeństwa, ale i zobowiązują ich do lojalnego respektowania w życiu publicznym zasad narodu w państwie, które jest jego własnością.

    (Raka to Dosł.: "pusta głowo" lub "człowieku godny pogardy" – sprawa jest więc poważna, bo sprawa jest poważna – kompromis wykluczony – strony mogą mieć swoich sojuszników i wspólnocie grozi podział, więc dociekanie racji jest koniecznością. Wspólnota, aby przetrwała nie może mieć ani jednego wroga wewnętrznego – dotyczy to i społeczeństwa, kiedy odmienności mniejszości wewnętrznych zostaną wyniesione na forum życia publicznego w państwie i spowodują wrogość między obywatelami. Ta wrogość już musi spowodować rozpad wewnętrzny państwa).


    Co do gniewu to masz pecha, bo trafiłaś na kogoś, kto conieco o tym wie.
    Gniew sam w sobiejest emocją, a więc przychodzi mimo woli stąd potępieniu nie podlega. Bywa "grzechem głównym" ale dopiero kiedy pozwolimy tej emocji rosnąć poza zdolność do samokontroli, czyli pozwalać sobie na zniewolenie nim i na tzw. "nademocjonalizm", który znieprawia, upośledza rozum, deformuje postrzeganie rzeczywistości w kierunku myślenia magicznego - "życzeniowości" i chciejstwa, oraz pożądliwości, a także zagłusza uczucia i sumienie.
    Może być uczuciem, a więc decyzją naszej wolnej i świadomej woli, czyli naszym dążeniem i przeświadczeniem, że tak trzeba. Też nie podlega potępieniu.
    Nawet czyny, których dokonujemy pod wpływem uczucia takiego jak gniew mogą być nagannymi, ale mogą i chwalebnymi. Np. Jezus kiedy przegania bankierów ze świątyni, był mocno zagniewany, ale dokonał czynu chwalebnego.
    Jasno trzeba powiedzieć, że bez gniewu nie ma ani prawości, ani moralności, ani człowieczeństwa dojrzałego. Zdolność do nieskrępowanego wyrażania swojego gniewu to podstawa naszej zdolności do samoobrony, do obrony naszych bliskich i naszych świętości.
    Człowiek, który tłumi swój gniew staje się duchowym eunuchem, "ciepłym kluchem", którego Bóg wypluje zgodnie ze swoją zapowiedzią.
    Tak więc atak na gniew jest oszustwem tych, którzy zamierzają nas krzywdzić. Po co więc to robisz?

    Sąd o którym mówi Jezus, to zwykły sąd, prawdziwie sprawiedliwy, który sądzi posługując się prawem sprawiedliwym wyrażonym w formie zakazów i nakazów dotyczących umów zawieranych przez ludzi, czy rozporządzeń władz dotyczących postaw ściśle politycznych (ekonomii, gospodarki, porządku, czy bezpieczeństwa, w tym praworządności), a tylko w kwestii zadośćuczynień wydaje nakazy dla winnego wkraczające w dziedzinę ludzkich wartości, prawem naturalnym i Bożym.

    Sąd sprawiedliwy nie jest od tego żeby karać, ale i brać w obronę tych, których działania są usprawiedliwione racjami wyższego rzędu jak sprawiedliwość. Życie musi być regulowane sprawiedliwością jako nadrzędną nad prawem i polityką - dlatego nie ma sensu, bo i możliwe nie jest tworzenie prawodawstwa na każdą okoliczność.
    To zaś pierwszą nadrzędną nad sprawiedliwością jest prawość, a więc zwłaszcza kierowanie się naturą, nauką, logiką i rozumem, oraz działania motywowane zwłaszcza obroną swojej tożsamości i człowieczeństwa oraz czynienia dobra innym - razem chodzi o bazę naszego człowieczeństwa, jego minimum.
    Dalej moralność, czyli to, co gwarantuje naszą zdolność przetrwania, naszą własność i tożsamość w wymiarze osobistym i wspólnotowym, ochroni nasze dobra i dobra wspólne, w tym Państwo.

    Temat sądu jest w tym Twoim apokryfie potężnie zniekształcony. To dlatego Twoja MM potłukła termometry, by nie osądzać nikogo z diabłem na czele.
    To dlatego teraz podmieniasz „Państwo Boże” (z grzechem i demonami) na „Królestwo Boże” (doskonałe).

    Może mi wskażesz opracowania z których czerpiesz swoją "apokryficzną wiedzę"?


    „Upomnienie grzesznika przez poszkodowanego lub pojednanie się grzesznika z poszkodowanym ma zapobiec oddaniu sprawy pod sąd, w którym nie ma miłości, tylko wojna jednej strony z drugą - co niesie zmiany w psychice. Jest to królestwo Szatana - czyli prokuratora, który stoi na straży praworządności i od niego zależy kogo oskarży, a kogo uniewinni”.

    To co piszesz nie ma sensu. W powyższym przykładzie jest o trójstopniowości osądzania:
    1. Sprawy, która wzbudziła gniew. 2. Sprawy, która odebrała drugiemu ludzką godność osobistą. 3. Sprawy, która odegrała drugiemu godność osobową, godność dziecka Bożego.
    Pierwszą sprawę idzie w sądzie obronić usprawiedliwiając prawością, drugą zaś moralnością. Dopiero trzecia obraża Boga.

    Z tym „królestwem Szatana” - czyli prokuratora, który stoi na straży praworządności i od niego zależy kogo oskarży, a kogo uniewinni” to nieprawda. Już od prawie 2 tysięcy lat szatan sam JEST OSĄDZONY i władzy nie ma nawet prokuratorskiej, a Królem tego świata jest Jezus Chrystus, zaś „prokuratorem” jest nasze sumienie (dlatego mamy dbać o jego dobre uformowanie).

    Sądy „praworządne” to stosują ludzie, którzy udają, że nie wiedzą, iż sądy mają być sprawiedliwe.
    Praworządność też ma swoje ludzkie służebności, a ludzkie umowy, czy prawa stanowione wszystkiego nie są w stanie z góry przewidzieć.
    Też zostaną osądzeni.


    //"Przecież nie pisałem, że popełniła samobójstwo, tylko że nie istniała, bo to nie biblijna Maria Magdalena, bo te postacie zdecydowanie się różnią."//
    A te Twoje słowa (wyzwiska) z wpisu z dnia 03.04.2016 poniżej to kogo dotyczyły, bo zaczynasz coś plątać:
    //"Głupia? Samobójczyni i zabójczyni? Niewolnica krzywdzicieli? Satanistka?"//

    No właśnie, kogo dotyczyły te słowa? Nadto, czy to były wyzwiska, czy pytania?
    Doprawdy jesteś tak przewrażliwiona i zemocjonalizowana, tak Cię życie bije, że reagujesz na słowo, a nie na intencję w której go użyto?
    Celowo nie podałem w formie twierdzenia, tylko pytania w stylu „co by to mogło znaczyć, gdyby prawdą było to, co piszesz”, aby Cię pobudzić do myślenia, a tu nic?
  • @miarka 22:43:08
    //"Za chu-chu nie rozbierze w czym według Ciebie teoretyzuję, a co tu jest "krótko i węzłowato".//
    Teoretyzowanie polega najogólniej mówiąc, że na jedno moje słowo masz pięćdziesiąt swoich, a żadne nie zawiera wskazówek jak według Ciebie - autora notki - należy zło dobrem zwyciężać. Twoje komentarze i notka zawierają tylko Twoje definicje miłości, grzechu itd. oraz zawierają plany teoretyczne jak będzie wyglądać Królestwo Boże itd.
    Jezus powiedział krótko: jeżeli Twój brat gniewa się na Ciebie, to nie przychodź do kościoła, tylko pojednaj się z bratem. I co tu jeszcze do komentowania i odwracania kota ogonem, że gniew nie jest grzechem tylko uczuciem.
    Konkrety zawiera też nowy nurt myśli religijnej zwany teologią otwartą.
    Wskazuje on, że należy przejść od „nakazów do zaproszeń, od praw do ideałów, od definicji do tajemnicy, od gróźb do przekonywania, od zmuszania do respektowania sumienia, od monologu do dialogu, od rządzenia do służenia, od wykluczania do włączania, [...] od wrogości do przyjaźni, od rywalizacji do partnerstwa".
    Oczywiście przeciwnego zdania jest jednak duża część najwyższych władz kościelnych, które zwierają szeregi i przyjmują postawę konfrontacyjną, bo to im "chleb" odbierze.

    //" "Ta Twoja MM w tym "Państwie Bożym" potłukła termometry, żeby nikt się nie skarżył, że ma temperaturę".//
    Ta moja - jak nazywasz MM nie potłukła żadnych termometrów, tylko zapisała słowa Jezusa. To Jezus stwierdził, że grzech jest wymysłem człowieka. Jak dotąd nie odpowiedziałeś wprost czy są to słowa Jezusa czy nie, a zasłoniłeś się, że MM jest fikcją literacką. Ktoś inny z kolei uważa, że Jezus jest fikcją literacką i to prowadzi do tego, że Jezus jest królem którego nikt tak naprawdę nie słucha. Gdyby było inaczej to do Twego tematu ustawiłaby się kolejka potrzebujących porady jak zło dobrem zwyciężyć.

    //"Grzeszysz też przeciw przestrzeganym w blogosferze przyjazaniom "Nie trolluj" i "Nie manipuluj" przez wprowadzenie tu tematu gniewu.''//
    Już Ci pisałem, nie musisz odpowiadać. Ja wiem jaki jest temat tej notki i piszę na temat. Nic ja na to nie poradzę, że uważasz inaczej i dopatrujesz się jakiegoś ataku wyprzedzającego oraz grzechu przeciwko nie wiadomo jakiemu przykazaniu bożemu.
    Poza tym sam sobie ubzdurałeś, że jestem głupią babą, gdy akurat jest płci przeciwnej. Czy facet musi tylko popierać Ewangelię facetów?

    //"Może mi wskażesz opracowania z których czerpiesz swoją "apokryficzną wiedzę"? ''//
    Nie korzystam z żadnych apokryficznych opracowań. Dla Twojej ciekawości mogę wskazać, że odesłanie do Ewangelii Marii Magdaleny samo się wyświetliło w wyszukiwarce, gdy szukałem odpowiedniego cytatu. To co jest zapisane w Ewangelii Marii Magdaleny pokrywa się zresztą z tym co doznały osoby wskutek tzw. śmierci klinicznej.

    //''//"Głupia? Samobójczyni i zabójczyni? Niewolnica krzywdzicieli? Satanistka?"//

    No właśnie, kogo dotyczyły te słowa? Nadto, czy to były wyzwiska, czy pytania? ''//
    Zaopatrywanie zniewag znakiem zapytania to sztuczka ś.p. Andrzeja Leppera. Z tego co pamiętam prokurator był wówczas innego zdania.
    Więc jeżeli możesz i chcesz, to odpowiedz konkretnie o kogo Ci chodziło w tych zniewago-pytaniach.
  • @wiedza - sen 10:53:11
    "//"Za chu-chu nie rozbierze w czym według Ciebie teoretyzuję, a co tu jest "krótko i węzłowato".//
    Teoretyzowanie polega najogólniej mówiąc, że na jedno moje słowo masz pięćdziesiąt swoich, a żadne nie zawiera wskazówek jak według Ciebie - autora notki - należy zło dobrem zwyciężać. Twoje komentarze i notka zawierają tylko Twoje definicje miłości, grzechu itd. oraz zawierają plany teoretyczne jak będzie wyglądać Królestwo Boże itd."

    Doceniasz więc że się staram :) Gorzej, że to chyba czas stracony.


    Masz mnóstwo wskazówek, np.
    "Tym razem jednak “piłka jest po naszej stronie” – rezultat tych zmagań tylko od nas zależy. Jezus przetarł nam drogę i nie jesteśmy w tych zmaganiach sami -“światło zmartwychwstania Chrystusa daje moc i znaczenie każdej ludzkiej nadziei, każdemu oczekiwaniu, pragnieniu, projektowi…”"

    Nie wystarczy? Lepiej by było, gdybym napisał:

    „Jeśli kto chce iść za Mną niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9, 23)".

    A to?:
    "Człowiek sam z siebie powinien rozsiewać dobro, bez czyjejkolwiek nakazu ! NIE BYŁOBY wówczas ludzi kamikadze wysadzających się w tłumie ,mordując setki innych ludzi dla swojego boga".

    A to?:
    "Ze złem się nie wchodzi w żadne układy, w żadne kompromisy."

    A to?:
    "Dać się zwyciężyć złu to np. wejść z nim w układ czy kompromis. W ten sposób ono już zdobywa placówkę i zaczyna szkodzić coraz bardziej".

    A to?:
    "Najważniejsze w tym rozumowaniu, a najistotniejsze w naszej radości wielkanocnej jest, że :

    „Ze złem się nie walczy, tylko stwarza dla niego alternatywę dobra. I co dla nas istotne - broni dobra”.

    Oczywiście najpierw mamy przykazanie: „Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi!”. W szczególności nie jest to zgodne życie możliwe, kiedy mamy do czynienia z wrogiem (wrogowie to ci, co nas sobie wybierają jako tych, na których będą osiągali swoje korzyści na drodze głównie szkodzenia nam, osłabiania nas i demoralizowania w zakresie spójności wewnętrznej i wspólnotowej, kuszenia doraźnymi korzyściami, pozbawiania nas obrony ze strony wspólnoty, pozbawiania majątku, wolności i życia).

    O tym mówi św Paweł (Rz 2, 17-21):

    „Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi!4 Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi! Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]! Napisano bowiem5: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód - nakarm go. Jeżeli pragnie - napój go! Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!”

    Czyli że żadne zło nas nie zwycięży, nie zmusi do kompromisu, czy układu z nim, by miało w naszym otoczeniu choćby swoją enklawę, do uznania go choćby jako tzw, “mniejszego zła” dopóki przeciwstawiamy mu własną alternatywę dobra – własną propozycję atrakcyjniejszą jak ta, oferowana przez zło.

    Dobrze czynić, to więcej jak być sprawiedliwym (sprawiedliwość to tyle, co praworządność plus otwarcie na człowieczeństwo dojrzałe, które zaczyna się od czynienia innym dobrych uczynków).

    Finałem czynienia dobrze jest pokój społeczny. Ten jest wtedy, kiedy wszyscy nawzajem chcą sobie dobrze czynić. To zaś znaczy, że Królestwo Boże już nadeszło i Królestwo Boże jest pośród nas.

    Kontynuując radość wielkanocną musimy już myśleć o tym pokoju społecznym, o panowaniu Chrystusa Króla w wymiarze społecznym. O pełnym podporządkowaniu się tej władzy władz państwowych i …kościelnych.

    Dobrze czynić to być człowiekiem prawym. To cecha ludzi prawych: rozróżniać dobro i zło i wybierać dobro".


    A to?:
    "Ta “alternatywa dobra” którą zawsze mamy przeciwstawiać pokusom czynienia zła, to tyle co atrakcyjność, smakowitość naszego stylu życia. O pierwszych chrześcijanach mawiano: “Patrzcie jak oni się kochają”, ale to nie wszystko – mamy być “światłem na górze i solą dla ziemi”, mamy być wolni od zniewoleń, uzależnień i nałogów, które wiążą się z odejściem od zdrowej nauki Chrystusowej."

    Chcesz, to jeszcze drugie tyle dozbieram. Tylko po co, jak Ty i tak nie czytasz.


    "Jezus powiedział krótko: jeżeli Twój brat gniewa się na Ciebie, to nie przychodź do kościoła, tylko pojednaj się z bratem. I co tu jeszcze do komentowania i odwracania kota ogonem, że gniew nie jest grzechem tylko uczuciem".

    Ileż Ci mam tłumaczyć, że ten cytat dotyczy czego innego jak zwyciężanie zła dobrem???


    To ja odwracam kota ogonem? Przecież nie pisałem ani, że "gniew nie jest grzechem", ani że "tylko uczuciem".
    Przeczytaj jeszcze raz, a zobaczysz kiedy są, a kiedy nie są.

    Jak będziesz sobie na takie rzeczy jeszcze pozwalała, to dostaniesz bana :-(


    "Konkrety zawiera też nowy nurt myśli religijnej zwany teologią otwartą."

    Tyle w tym sensu, co i w "społeczeństwie otwartym" Sorosa.
    W świecie ludzkich wartości żadne kompromisy nie istnieją, a przeciwnie - jest hierarchia.


    "To Jezus stwierdził, że grzech jest wymysłem człowieka. Jak dotąd nie odpowiedziałeś wprost czy są to słowa Jezusa czy nie, a zasłoniłeś się, że MM jest fikcją literacką".


    ""Sam uznajesz iż odrzuciłem Ewangelię św. Marii Magdaleny, a zarzucasz mi że "omijasz najważniejsze", a mi niewygodne: "czy Jezus powiedział te słowa, które zapisała Magdalena, czy też nie?".

    To Ty możesz tu mieć wątpliwości? Przecież to jasne, że Jezus nie mógł tego powiedzieć. To są oszustwa i manipulacje. To jest zwodnicza narracja rzeczywistości. Przecież dlatego odrzucam tą fałszywą ewangelię.
    Jezus to Prawda. Teraz jaśniej?

    a to: "... bo jak się wydaje jeden z nas rozmawia o zupie, a drugi o d.... Maryni."

    ... to się nadaje na zamknięcie naszej dyskusji." miarka 01.04.2016 18:28:23

    Tak, że kółko się zamknęło i kończymy.
  • @miarka 00:21:09
    Skoro podsumowałeś swoje wypowiedzi, to na zasadzie wzajemności również należy mi się podsumowanie:
    1) U Ciebie nawet słowo: "konkret" znaczy coś innego niż u wszystkich. Oczekując od Ciebie i odwiedzających ten temat konkretu, oczekiwałem podania z Twego życia wziętego i Twoich przyjaciół oraz znajomych namacalnego przykładu zwyciężenia konkretnego zła konkretnym dobrem. Takiego przykładu nie podałeś, a więc - logicznie rozumując - nie posiadasz żadnego konkretnego sukcesu w zwyciężaniu zła dobrem. Teraz jaśniej?
    ("konkretny" to według Słownika Języka Polskiego - istniejący materialnie).

    2) Jedyny Twój konkretny przykład zwyciężania zła dobrem jaki na koniec podałeś to banowanie
    //"Jak będziesz sobie na takie rzeczy jeszcze pozwalała, to dostaniesz bana"//

    3) Na koniec wpadłeś też na czytaniu cudzych komentarzy na zasadzie "piąte przez dziesiąte", aby tylko odnaleźć jakieś moje zdanie do wyuczonej odpowiedzi.
    Napisałem: "Poza tym sam sobie ubzdurałeś, że jestem głupią babą, gdy akurat jest płci przeciwnej'', a ty dalej swoje: "pozwalała".

    4) Kolejny Twój wymysł to rzekome poszukiwanie kompromisu ze złem, gdy do niczego takiego nie namawiałem Ciebie. Jest wręcz przeciwnie, gdyż teologia otwarta głosi zasadę przypierania przeciwnika do muru argumentami o swojej przewadze, na zasadzie ewangelicznej opowieści o królu co rozważał zawarcie pokoju z agresorem, który zmierza do niego z większymi siłami. A więc w zamian za dobro w postaci ocalenia poddanych król gotów był zrezygnować ze swego urzędu - a mówiąc inaczej nadstawić drugi policzek i stać się poddanym, aby ocalić życie swego ludu.

    5) //""Człowiek sam z siebie powinien rozsiewać dobro, bez czyjejkolwiek nakazu ! NIE BYŁOBY wówczas ludzi kamikadze wysadzających się w tłumie ,mordując setki innych ludzi dla swojego boga".//
    Owi kamikadze to pomsta Boga. A konkretnie i dokładnie pomsta ta nazywa się "Captagon" . To lek (pochodna amfetaminy) stosowany od 1961 roku w Europie oraz Stanach Zjednoczonych w leczeniu ADHD oraz depresji. Obecnie po 25 latach stosowania uznany za narkotyk. Jest narkotykiem (lekiem) bojowników Państwa Islamskiego. Zwykłego najemnika zamienia w superżołnierza, a normalnych ludzi w pozbawione emocji maszyny do zabijania. Jeśli ktoś zażyje 30 pigułek popada w paranoję, staje się brutalny i całkowicie pozbawiony strachu.
    Notabene haszysz też był kiedyś lekiem.

    6) Wynik dyskusji: Maria Magdalena wygrała (obroniła prawdziwość zapisanych przez siebie słów Jezusa), gdyż zło przed którym broni się Europa w rzeczywistości stworzyli ludzie żądni władzy nad człowiekiem przy użyciu chemii, a nie matki natury. Captagon został wynaleziony w Niemczech, co nie słuchają antypsychiatrów.
  • feministka
    "Człowiek - istota społeczna żyjąca zgodnie ze swoją naturą nie odrzuca drugiego człowieka, a tym samym nie nazywa go grzesznikiem i nie stawia warunków powrotu do społeczeństwa.
    Tymczasem w Twoim świecie, świecie mężczyzn obowiązuje taka - podana za Słownikiem Języka Polskiego definicja grzechu: przekroczenie norm religijno - etycznych rozumianych jako nakazy boskie.
    To kościół mężczyzn i tym samym Ty tworzycie normy etyczne i przez to grzech oraz dobro i zło.
    wiedza - sen 02.04.2016 09:40:40"

    Czyż to nie dowód, że wiedza-sen to jest wojująca ze "światem mężczyzn" i z "kościołem mężczyzn" feministka?
  • @miarka 13:57:35
    //"Czyż to nie dowód, że wiedza-sen to jest wojująca ze "światem mężczyzn" i z "kościołem mężczyzn" feministka?''//
    Nie. To jest dowód, że za wszelką siłę, przez dowolną interpretację rzeczywistości, chcesz udowodnić, że jesteś nieomylny i bez grzechu.
    Fakty są takie:
    1) Wymyśliłeś sobie, że jestem głupią babą i cały czas zwracałeś się do mnie jak do głupiej baby, nawet po oficjalnym wskazaniu przeze mnie, iż nie jestem kobietą.
    2) W moim świecie nie ma podziału na dobro i zło i przez to nie ma wojny dobra ze złem, nie mogę być zatem wojującą feministką. Przez cały czas tej dyskusji oczekiwałem konkretnego sposobu jak zło dobrem zwyciężać, czyli mówiąc językiem mego świata, jak sprawić by mój bliźni szanował normy etyczne i moralne.
    3) Faktem jest, że władzę kościoła katolickiego należy do mężczyzn, a z faktami dżentelmeni nie dyskutują. Wyjątkiem od tego faktu była papieżyca Joanna, udająca faceta. Ci mężczyźni znieśli indeks dzieł zakazanych i czytanie Ewangelii Marii Magdaleny nie jest zakazane, nie jest grzechem, ani nie grozi za to spalenie na stosie.
    4) Nie przyszedłem na świat, aby znieść świat mężczyzn, ale aby go naprawić - to znaczy, aby było tak jak w Biblii, że mężczyzna i kobieta stanowią jedno ciało.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930