Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
131 postów 2039 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Lustra prawdy, czy narracja rzeczywistości?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Prezentuję tekst o nowej formie zniewalania nas i obronie przed nim – jeszcze ciepły, jeszcze nie skorelowany z odniesieniami do rzeczywistości politycznej, a powiązany z modnym ostatnio tematem prawdy. Może więc być ciekawa dyskusja.

 Kilka moich notek i wiele komentarzy już dotyczyło narracji rzeczywistości – ta jest ogólniejsza, a planuję i następne, bo to niebezpieczne zjawisko jeszcze się rozwija przy dość powszechnej ludzkiej bierności.

 

W zwykłej logice mamy A i nieA, oraz B i nieB, przy czym A może być tożsamym z nieB, a B z nieA. Razem: lusterko dopełnień utożsamianych z przeciwieństwami. Zawsze też płaszczyzna tego lustra – czyli element obiektywny informacji, który nie podlega przemianie  jest neutralna – nie wprowadza żadnych zniekształceń obrazu.

Można sobie narysować lustro po którego obu stronach będą np. wartości i antywartości, albo potrzeb i pożądań, czy władzy i uzurpacji - np. polityka i antypolityka, czy sprawiedliwość i niesprawiedliwość. – Jednak zawsze, kiedy już pojawia się element czasu i życia, płaszczyzną neutralną będzie prawda. Dla tego co realne, prawda będzie fundamentem, zaś dla tego, co iluzją – otrzeźwieniem, czy zawstydzeniem.

Zawsze jak popatrzymy w to lustro na siebie - będziemy widzieli swój obraz, i traktowali go jak prawdziwy, choć będzie tylko iluzją, dopełnieniem, jednym z nieskończonej ilości możliwych dopełnień. Również aparaty fotograficzne mogą nas fotografować w formie lustrzanej (tzw. lustrzanki). Zdjęcia podobne, ale budzą niepokój, bo duchowo to już alternatywa satanistycznej odwrotki z lewoskrętnością, lewactwem, wynaturzeniem, czy grzechem zamiast prawości.

Jak pomyśleć, że tylko dzęki rozumowi możemy tu rozróżniać jedno od drugiego, to widać, że naprawdę warto go cenić.

 

Mamy  nieskończoną możliwość ustawienia lustra w którym się przeglądamy, czyli i nieskończoną ilość prawd zawartych w płaszczyźnie luster, prawd na które normalnie nie zwracamy uwagi właśnie z powodu ich neutralności, a także znaczenia tylko lokalnego, czy chwilowego.

Wybór właściej pozycji ustawienia lustra w którym widzimy siebie i rzeczywistość tak, żeby pokazywało prawdę, to cała sztuka naszej mądrości życiowej: ja i rzeczywistość razem. – W tym stanie to co dobre i prożyciowe dla mnie, jest tożsame z tym, co jest dobrym i prożyciowym dla całej mojej rzeczywistości.

Razem jest tu naturalna narracja rzeczywistości przez całą prawdę, a więc uporządkowanie duchowe takie, że wszystko jest na swoim miejscu, wszystko trwa w spójności i samopodtrzymaniu, oraz ma perspektywę trwałości.

 

Ta prawda ukryta w samym lustrze zawsze wydaje się nam naszą prawdą – ona wyraża punkt startowy naszej świadomości, nasz początek i fundament przestrzeni w której żyjemy. Jednak oczywistym jest, że postać, którą widzimy z drugiej strony lustra może myśleć tak samo – że to jest jej realny świat, a to my jesteśmy lustrzanym jego odbiciem.

W rezultacie powstaje obraz nie tylko naszeg alter-ego, ale i naszego wyobrażenia jak nas ludzie widzą. Nawet użyteczny. Problem, że wymaga biegłości w patrzeniu na rzeczywistość ze wszystkich czterech stron i nie pogubienia się w tym. Czterech, bo kiedy wdają się manipulacje, to np. B nie musi być tożsame z nieA – patrząc więc z czterech stron, możemy się ustrzec oszustwa i zdrady.

Użyteczny więc do czasu. - Kiedy z drugiej strony lustra będą już prawdziwi ludzie, i będą nami manipulować. I to nie tylko miejscem ustawienia lustra, czyli naszym punktem widzenia siebie (zza tego lustra) i swojej rzeczywistości, czyli naszym poglądem na to, co nas interesuje.

Warto tu też pamiętać zasadę mniemanologii stosowanej, że „Kiedy ja mniemam, że cię mam, to ty mnie masz, że mnie masz”, i jej materialną korelację: „Chwycił Kozak Tatarzyna, a Tatarzyn za łeb trzyma”.

 

Problem, że powierzchnia lustra wcale nie musi być jednorodnie płaska, a może być też fragmentami wklęsła lub wypukła. – Wtedy jedne rzeczy w obrazie naszym, lub naszej rzeczywistości będziemy widzieli jako powiekszone, czyli uwypuklone, a inne nie tylko pomniejszone, zlekceważone, ale nawet całkiem znikną nam z pola widzenia.

Możemy też widzieć i fragmenty naturalnego obrazu, ale które nasza świadomość odczyta jako lustrzane, a więc przypisze nam cechy naszego alter-ego. – Możemy tu nawet ulegać nie tylko np. pedagogice winy, czy traktowania naszych cnót jako wad, ale i uwierzyć w swoją schizofrenię (sztuczka polega na takim ukształtowaniu powierzchni lustra, aby się odpowiedni fragment naszego obrazu odbijał w nim podwójnie).

Każde takie krzywe zwierciadło będzie narracją rzeczywistości przez to lustro, w którym to będziemy luż niewolnikami tego, co to lustro przygotował i nam podstawił. On będzie znał naszą logikę, nasz sposób odczytywania obrazu siebie na tle naszej rzeczywistości, on będzie miał do tego sztaby fachowców i liczne badania, zresztą wszystko na nasz koszt w przekonaniu, że to dla naszego dobra, bo i to nam podpowie nasze lustro.

Normalnie to oswajamy się z lustrem, czyli nasz mózg racjonalizuje otrzymywane informacje. Jednak kiedy jest ich nadmiar, lub sbudzą silne emocje, mózg staje się niewydolny, a nawet zablokowany – wtedy już sami racjonalizujemy wszystko, rzeczy, które uznamy za niewiarygodne odrzucamy ( i o to też chodzi reżyserom lustra – to typowe dla krzywego zwierciadła). Kiedy się oswoimy że lusterko prawdę nam mówi, podstawiają nam telewizor, a przez to i mogą przedstawiać nam narracje rzeczywistości tak wyrafinowane, że nasza świadomość mimo wysiłków i sceptycyzmu uzna je za prawdę.

Wszyscy jednak najpierw od nas oczekują prawdziwej informacji. Kiedy ją otrzymają, zaczyna się ich władza. Kiedy komuś zaufamy, powierzamy mu władzę nad sobą. Chyba że wejdziemy w związek przyjaźni, czy miłości – gdy jest wzajemna, to zaufanie jest naszym dobrem wspólnym. Dobrem wspólnym jest nasza jedność - i naszych odmienności, i dopełnień – czyli dopełniamy się wzajemnie. Np. dobór małżonków „na zasadzie przeciwieństw” ma sens, ale tylko kiedy naszymi przeciwieństwami będą nasze dopełnienia w człowieczeństwie, ale już nigdy w moralności, , prawości, czy sprawiedliwości w tym prawdzie.

I jeszcze wrócę do tego lustra narysowanego na początku, bo dotyczącego bytów duchowych, które są, działają – i to z mocą nawet stwórczą, twórczą, czy płodną, które są konieczne bo poprzedzają byty materialne, a co który bardziej duchowy to i poprzedza jako byt władczy, byt niższego rzędu.

Być dobrym się opłaci bo dobry jest zawsze „na prawie”, jest chroniony porzez sprawiedliwość, a nadto jest kandydatem do władzy w swojej grupie jako że konstrukcje moralne i ludzkie buduje się nie tylko na prawdzie, ale i na prawości, a ta najpełniej wyraża się w naszej decyzji bycia dobrym człowiekiem.

W rezultacie tego, że nawet zły chce być traktowany jak dobry, a jest przy tym taki zakłamany, że nie chce być dobrym rzeczywiście, zaczyna się traktowanie przez nich  ludzi dobrych jako złych, a więc jest tu chęć bycia dobrym z pominięciem prawdy. Ta jest bowiem zawsze z tymi, którzy są dobrzy, czy precyzyjniej, to są „w duchu dobrym”.

Manipulacja faktami wprowadza fałsz w nasze rozumienie prawdy. To tyle, co w prezentowanym tu obrazie luster prawdy podstawianie nam tych luster w miejsca, w których jest to najbardziej pożądane dla manipulatora dla ze względu na przewidywalną naszą reakcjekorzystną dla niego, a niekorzystną dla nas. Manipulator jest tu osobą zupełnie zewnętrzną. Darzoną zaufaniem, ale zupełnie zewnętrzną.

 

Jednak znacznie lepsze efekty w przejmowaniu nad nami władzy jak przez manipulacje wrogowie nasi osiągają przez narracje rzeczywistości.

Narracja rzeczywistości jest szalenie niebezpieczna, bo stwarza iluzję w samym fundamencie postrzegania prawdy, iluzję która niszczy naszą świadomość i zdolność samoobrony przed narzucaną fałszywą prawdą o rzeczywistości i o nas samych.

 Wzorcową tu jest narracja rzeczywistości przez prawo, która oznacza za filozofem protestantyzmu Kantem narzucanie zwierzchności praw stanowionych na życie społeczne i system wartości duchowych. W tych okolicznościach „legalną” może być każda niesprawiedliwość, nieprawość i niemoralność, każda zbrodnia i bestializacja, nawet satanizm. I tej to narraci rzeczywistości bronią całe armie „prawników”, na niej stoją UE, USA, korporacje prywatne i cały korporacjonizm-syjonizm-globalizm. Na niej stoi umowa CETA zabójcza dla Polski, a jeszcze nie odrzucona przez polski Sejm.

 Iluzja, że prawo jest najważniejsze jest oparta i o steretyp władzy jako dobrej i kochającej poddanych, moralnej, sprawiedliwej i chroniącej dobrych przed złymi. Władzę władcy uważano za pochodzącą od Boga i jej prawidawstwo uważano za sprawiedliwe, wywodzące się z Prawa Bożego. W XIXwieku, wraz z filozofią protestancką Kanta to się wszystko zmieniło, ale nie w systemie prawnym, który wraz z modernizmem zaczęto narzucać i krajom katolickim. Wraz z wejściem do Polski UE ta zaraza rozpowszechnia się i u nas, często zupełnie nieświadomych o co tu chodzi i naiwnych.

 

Wszelkie oszustwa z którymi się spotykamy, czy w które sami się przez swoją głupotę pakujemy polegają zawsze na zerwaniu związku obrazu nas samych z obrazem naszej rzeczywistości w tle.

Chodzi zwłaszcza o ten obraz naszej rzeczywistości jednocześnie materialnej, relacyjnej i duchowej - rzeczywistości postrzeganej z naszymi dobrami wspólnymi nas i naszych przyjaciół na pierwszym planie, a obok których są wszystkich nas przyjaciół indywidualne cele.

Z jednej strony chodzi o obraz nas samych jako bytów duchowych, naszej władzy duchowej, decydującej o naszych poczynaniach, oraz obraz stanu sił, środków i możliwości materialno technicznych w wolnej dyspozycji, oraz możliwości organizacyjnych.

Z drugiej strony chodzi o obraz naszej rzeczywistości w tle - tak zewnętrznej, jak wewnętrznej, jej potencjału i ograniczeń. – Chodzi więc o obraz naszego zdrowia ciała i ducha, przyjętych powołań, zobowiązań i podjętych ofiar, poświęceń i samoograniczeń i odpowiedzialności, trwających obowiązków i działań w toku, a także obrazu zagrożeń z powodu wrogów wewnętrznych i powodowanych przez nich demoralizacji i skłóceń.

Nie można bezkarnie burzyć tych obrazów trzymających nas w trzeźwości i odpowiedzialności wiążących nas z dalekowzroczną mądrością. Oszuści i wszelcy nasi wrogowie zawsze bądą nas zwłaszcza tutaj atakowali. Nie pomogą kłamstwa, nie pomogą manipulacje, to bądą nam próbowali narzucić taką narrację rzeczywistości, że cokolwiek zrobimy, będzie to dla nas złe, zniewalające nas lub samozatraceńcze, a korzystne dla tych co nam przeznaczoną dla nas narrację rzeczywistości nam narzucają jako jedynie słuszną.

Narracja rzeczywistości ma funkcję programowania naszej świadomości wmanipulowywania i wtapiania nas w świat dwubiegunowy już tak nam wymoszczony, że co nie wybierzemy, zrobimy źle – będzie dobrze tylko w jakimś wycinku rzeczywistości, aspekcie, zwłaszcza czasowym, na „tu i teraz”, a ogólnie i docelowo dla nas zabójczo - więc jak w matrixie.

 

To, co może nas uratować to zwłaszcza trzeźwość, mądrość serca, twardy kręgosłup wartości i pilnowanie granic jakie ustaliła nasza tożsamość, nagromadzona wiedza i tradycja kochających nas przodków.

Mało tego. Prawdę o nas i naszym otoczeniu mówią nam nasi kochający nas rodzice. Na tej samej zasadzie wierzymy paniom w przedszkolu, nauczycielom, lekarzom i policjantom, rolnikom i producentom żywności i leków ... i dziennikarzom. Tu niestety dopiero trzeba walczyć aby te zawody stały się zawodami społecznego zaufania. Póki co winniśmy im najwyższą nieufność, tak jak i „politykom”.

Nie ulega wątpliwości, że prawdę o nas i naszej rzeczywistości mówi nam słowo Boże, w tym słowo Boże egzystencjalne – czyli wydarzenia naszego życia, czyli nasza rzeczywistość – czyli to, co jest – zwłaszcza stan naszych własności, czyli tego czego nikt nam nie może odebrać – własności i materialnych, cielesnych i duchowych, których często nie doceniamy.

Najważniejsze jednak na codzień są nasze miłości wzajemne i nasi wierni, najlepiej tacy od najmłodszych lat przyjaciele. To w ich oczach mamy rzetelne lustra prawdy o sobie i swojej rzeczywistości.

 

Prawda jest zawsze o tej stronie lustra, która jest rzeczywista (podobna jest tu sprawa z dobrem i złem, bo również nie mają punktu wspólnego - brak dobra już jest złem). Niestety często wolimy ucieczki od rzeczywistości a bardziej od niej realnym staje się to wirtualne co kreują dla nas inni, czy nasz zmanipulowany rozum.

 Tu od razu jeszcze trzeba zauważyć, że alternatywą w poznawaniu rzeczywistości dla rozumu jest wiara, a dla emocji uczucie, zaś dla materii duch. 

Kiedy więc kierujemy się wiarą, uczuciem, czy duchem, postępujemy irracjonalnie, z dalekowzroczną mądrością serca, otrzymując obraz rzeczywistości znacznie bardziej dokładny jak ten otrzymywany od zmanipulowanego rozumu i jego łatwo oszukiwalnych narzędzi poznawczych.

 

KOMENTARZE

  • Lustra prawdy
    Trudny tekst. Za długi dla większości. Można go zrozumieć, gdy ma się podobne doświadczenia. Miałem kiedyś znajomego rysownika, dla którego organizowałem przed prawie 40 laty jego pierwsze wystawy.

    Przed wernisażem zawsze się mnie pytał: Jak ci się wydaje, przyjdzie dużo ludzi czy mało? Ostatnią wystawę z nim zorganizowałem w bardzo dobrym miejscu, w izbie adwokackiej. Znajoma sekretarka związku zorganizowała informacje dla wszystkich adwokatów i ich klientów. Ja zawiadomiłem krytyków z najważniejszych gazet. Byłem pewny sukcesu wystawy i artysty. Widziałem przed sobą tłumy ludzi i dyskusje w prasie.

    Gdy mnie się zapytał, jak ci się wydaje, ile przyjdzie ludzi, to mu odpowiedziałem, jak czułem: mnóstwo, a przynajmniej 150. Do dzisiaj nie zapomnę jak on się wstrząsnął i zbladł. Powiedział o cholera. Następnie się ode mnie odwrócił i poszedł. Nie był też na wernisażu. Ten człowiek już tydzień przed otwarciem wystawy wiedział, że ja mu prawie nic nie sprzedam.

    http://iddd.de/rys/merkelpolitik.jpg
  • @adevo 02:13:52
    Ciekawa ilustracja tekstu:

    1. Narracja rzeczywistości przez sprawiedliwość. Pomoc jest tutaj pomocą solidarną. Chwalą mnie głodni potrzebujący pomocy. Mam nadmiar, to daję tym, co cierpią niedostatek. To jest dobre dla życia społecznego. Jest autentyczne, spontaniczne i dobrowolne. W rezultacie może i mi zapewnić solidarną pomoc, jeśli się znajdę w potrzebie.

    2. Narracja rzeczywistości przez socjalizm. Bez patrzenia czy naprawdę pomaga potrzebującymChwalą mnie i potrzebujący, i pasożyty żerujące na pomocy. Rysunek wyraża również że "na głowie mi siedzą" również socjaliści, którzy zmuszają mnie do dalszych świadczeń już obowiązkowo, a ja oddaję wszystko co mam. Socjalizm jeszcze niejest najgorszy, bo ogranicza się do rabowania mnie z wszystkiego co mam.

    3. Narracja rzeczywistości przez "prawa". Chwalą mnie wszyscy chętni na darmochę. Podpinają się pod mój sukces. Stan patologii, kiedy to po pomoc sięgają i ci co jej potrzebują, i pasożyty, i ci, co sami powinni pomoc świadczyć, bo mają swój nadmiar, którym mogliby się podzielić z potrzebującymi. To już demoralizacja tych, co powinni tą pomoc solidarną świadczyć. To zrobienie sobie ofiary z osoby działającej w dobrej wierze. "Mający prawa" zmuszają ofiarę do "pomocy", nawet jak nie ma już nic, co mogłaby im dać. Ma się zadłużyć u samego diabła - dzieci oddać na wychowanie homoseksualistom, a dać, "bo oni mają prawa", a do tego wnuki zapisać mu w cyrografie to pożyczy jeszcze pieniędzy, żeby mógł kupić ziarno i dać tym co chcą jeszcze i jeszcze.
    4. Potwierdzenie jaką zbrodnią jest "Narracja rzeczywistości przez prawo". Ci co naiwnie uwierzyli w "prawa", które są "drukowane z powietrza" są już gotowi do wszelkiego bestialstwa, aby tylko ich "prawa" były zaspokojone. Horror "Ptaki".

    Razem to by się bardziej nadawało pod ilustracę "Państwa opiekuńczego" po nadaniu obywatelom "praw" zaczerpniętych z podręcznika ideologii satanistycznej. Na ostatnim rysunku "Państwo opiekuńcze" upada, w waadza przepędzona "na zbity pysk" i poszczuta sforą psów (zaraz to i tam przeniosę).

    Tutaj, w odniesieniu do portalu dyskusyjnego mamy na drugim rysunku obraz po dopuszczeniu do bezkarnego funkcjonowania na nim czeredy trolli, a na rysunku trzecim - trolli-satanistów, którzy opanowują i rozwalają portal.
    Rysunek czwarty to ucieczka normalnych blogerów, zaś rysunek pierwszy, to obraz sytuacji, kiedy bloger pisze dla tych, co naprawdę potrzebują tego, co on im może dać.

    Oby mieć takich jak na pierwszym rysunku czytelników.
  • @adevo 02:13:52
    Dodam, że to życie jest trudne, a unikanie poruszania trudnych tematów powoduje, że stają się one coraz trudniejszymi i coraz mniej zrozumiałymi dla czytelników.
    Czytelnicy też się przy trudnych tekstach muszą wysilić i nie wstydzić pisać o swoim odbiorze oraz pytać.
  • Dołożę ilustrację
    z własnego doświadczenia.
    Fotografowałem zwykle lustrzanką, (taką co się patrzy przez obiektyw za pośrednictwem lustra) aż pewnego razu ktoś dał mi cyfrówkę z wyświetlaczem i powiedział zrób mi zdjęcie, tam obraz był normalny i długo nie mogłem ustawić kadru, bo obraz się przesuwa nie w tę stronę, do której byłem przyzwyczajony.
    Który obraz był bardziej prawdziwy, albo które przyzwyczajenie?
    A może chodzi o to, żeby rozpoznawać z jakim lustrem ma się do czynienia i jak je "czytać"?, bo co winien kawałek szkła?
  • @Ywzan Zeb 15:22:41
    Waśnie o to chodzi żeby cały czas rozpoznawać co jest prawdą, a co iluzją, co jest tylko odbiciem, który nasz mózg już sobie tak obrobi, że w błąd nie zostaniemy wprowadzeni, a kiedy w ogóle nie zauważymy, że obraz nasz , naszego otoczenia lub jego fragmentu jest odbiciem, czy też będziemy myśleli że to odbicie lub zniekształcenie, a to będzie prawda.

    I właśnie rzecz jest w tym, że lustro też nie bywa płaskie, czyli naturalne, a więc takie do którego jesteśmy przyzwyczajeni.
    Można powiedzieć "wina lustra", a można i "wina tego, co nam to lustro powstawia i nim manipuluje, czy też podstawia nam takie lustro, z tak oszukaną powierzchnią, że będziemy wszystko widzieli w jego "narracji rzeczywistości.
    Oszust sytuacje ma ułatwioną, bo kryje się za lustrem, a nawet przy tzw. lustrze weneckim może nas widzieć, a my jego nie. On wie o nas wszystko i podsuwa nam decyzje jakie chce, a my myślimy, że to nasze.

    Bo w rzeczywistości rolę lustra spełniają inni ludzie, lub media - tak ci, którym nie ufamy, jak co, co im wierzymy.
    Wierzymy w to co widzimy lub słyszymy, a może i tylko to, co chcemy widzieć, czy szłyszeć.
    Ogromną tu rolę grają nasze emocje i ich relacje z uczuciami, rozumem, czy wolą naszego ducha.
    Stosujący wrogie nam narracje rzeczywistości tylko patrzą, aby nam gdzieś podsuwać lusterka.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930