Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
131 postów 2039 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

W obronie Janusza Korwina-Mikke.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Podczas debaty w PE na temat różnic w wynagrodzeniach między kobietami i mężczyznami w ubiegłą środę p. Korwin-Mikke powiedział: "To oczywiste, ze kobiety muszą zarabiać mniej, bo są słabsze, mniejsze i mniej inteligentne".

 Zanim przejdę do jego obrony, to mu troszkę dołożę.

Bo zaatakował jak ktoś, kto chce, a nie może.

I to w temacie kobiecym, a nie starczyło mu męstwa,

Aby sprawę doprowadzić do spór kończącego zwycięstwa

 

A to wszystko z tego, że jest głupolem,

I do tego całkiem antypolitycznym trollem;

Zaś każdy troll, co rzecz oczywista,

To obrzydliwiec, szkodnik i satanista.

 

I tu jeszcze dołożę od serca,

Bo to zdrajca i polskości przeniewierca.

Warto się więc przyjrzeć jaka to sprawa była  w intencji

Jego w PE  wygłoszonej antyfeminazistowskiej sentencji.

 

Żeby tak ruszyć publicznie temat dyżurny większościowego w PE lewactwa, to każdy normalny człowiek musi wiedzieć dobrze, z jaką się reakcją spotka. Jak się to jednak robi, to trzeba być albo skończonym idiotą, albo skończonym zdrajcą.

Żeby zrozumieć o co chodziło, starczy zauważyć, że to było to na kilka dni przed decyzją władzy państwowej w Polsce co do państwowego kandydata na szefa jednej z okupanckich władz unijnych. Sprawa miała więc wydźwięk narodowy, zanosiło się, że pełniący tą funkcję Tusk nie uzyska poparcia władz pragnących uchodzić za reprezentujące polską rację stanu.

Cóż więc wymyślił Korwin-Mikke? Wymyślił temat zastępczy do nadchodzącego wydarzenia, ale satanistycznie przewrotny w stylu: „cały ogień na mnie”. Jak generał Świerczewski – „Człowiek który się kulom nie kłaniał” (dowodził stojąc odsłonięty na wzgórzu pod ostrzałem artylerii wroga. - Mechanizm tu jest taki, że klasyczna broń strzelecka ma pewien rozrzut, więc stojący w samym celu jest najbezpieczniejszy).

Istny bohater ten Korwin-Mikke: „Ja rozbudzę wielkie emocje i zepsuję jako Polak opinię Polsce na ile się tylko da, a w efekcie UE nie będzie musiała się liczyć z Polski zdaniem. Nawet jak mi nałożą karę finansową to zaraz mi to ktoś wdzięczny zrekompensuje. W końcu UE na korupcji stoi”.

 

Zanim przejdę do obrony Korwina – Mikkego to jeszcze zauważę, że zagrał rolę samca-troglodyty - silniejszego, większego i bardziej inteligentnego, który nie lubi wiązać się z kobietami inteligentnymi, bo „instynktownie chce, aby jego dzieci miały dobrą opiekę – a taką mogą im zapewnić tylko mało inteligentne kobiety”. Logicznie wyjaśnił też na facebooku, że kobiety są mniej inteligentne, bo  "Nawet mopa i tampony wynalazł mężczyzna". Inteligentnie wsparł to listą 100 najlepszych szachistów, na której nie ma żadnej kobiety.

 

Rzecz w tym, że jego argumenty są zupełnie bezwartościowe – one mówią o faktach, a te zwykle nie są prawdą – często mają wartość zdania wyrwanego z kontekstu. http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/136739,prawda-a-fakt-w-kontekscie-dyskusji-o-adamie-mickiewiczu

Prawda zaś jest zawsze powiązana i z tożsamością, i z życiem, a tu Korwin-Mikke mimo swojej inteligencji pozostaje faktycznym kłamcą i prostakiem.

 

Jednak Korwina-Mikke każdy normalny mężczyzna i każda normalna kobieta powinna w przedmiotowym temacie zarobków kobiet bronić. Bronić bo lewaczki, zwłaszcza feminazistki tu chcą robić samozatraceńczą destrukcję życia społecznego w swoim zupełnie krótkowzrocznie pojętym interesie.

Femininazistki oznaczają tutaj przedstawicielki ideologii szowinizmu płciowego zmierzającego do niszcznia i zniewalania mężczyzn, aby ich kosztem budować swoje prawa i przywileje – im zostawiając za to obowiązki i dyskryminację – i nawet nie muszą się tu wysilać – to automat.

Ich nie obchodzi co się stanie z tymi, co będą zaspokajali ich „prawa”. Ich nie obcodzi to, w jakie dołki upokorzeń i zniewoleń wpadną ci, co „będą musieli udzielać przywilejów” feminazistkom/nadludziom pod groźbą przemocy aparatu państwowego z policją, sądami i ośrodkami „pomocowymi” na czele.

Normalne reacje damsko-męskie nie polegają bowiem ani na walce, ani na rywalizacji, a na uzupełnianiu się. Nie ma tu miejsca na żadną grę praw i przywilejów, choćby narzucanych i legalizowanych przez władze państwowe.

 

Co do zarobków, to najpierw trzeba zauważyć, że mężczyźni jako bardziej dalekowzroczni są skuteczniejsi od kobiet w bojach ze światem zewnętrzym, zdobywaniu potrzebnych dóbr i stanowieniu pokoju, a kobiety jako bardziej pragmatyczne - w zagospodarowywaniu przestrzeni pokoju i dysponowaniu pieniędzmi, czy ogólniej dobrami materialnymi.

I w Polsce ten podział ról od zawsze, sięgając naszej przeszłości sarmackiej z wywodzoną stamtąd potężną pozycją Matki-Polki świetnie zdaje egzamin. Zachód w tym temacie zawsze miał i ma problemy. To zachodni sposób funkcjonowania relacji męsko-damskich zrodził lewaczki i feminazistki zwane też feministkami.

 

Nie ulega wątpliwości, że ta zaraza bez potrzeby pcha się i do Polski. Warto się więc tematowi przyjrzeć bliżej.

Kiedy relacje mężczyzn i kobiet są postrzegane w miłości, ich odmienności są nie tylko w pełni respektowane, ale i widziane jako baza dla specjalizacji i dumy ze swojej tożsamości. Kiedy się jednak wda tutaj wynaturzone pragnienie bycia kim innym jak się jest, zaczyna się tworzyć niezdrowa konkurencja.

Najpierw następuje uwłaszczenie się na swoich cechach indywidualnych (a pożądanych przez drugą stronę,  przynoszących więc korzyści w ramach wymiany świadczeń nawet kiedy zabraknie miłości jako motywu działań), aby już przechodzić do żądań wymiany świadczeń włączonych dotąd do puli dóbr wspólnych małżeństwa.

W dalszym rozwoju patologii następuje żadanie podziału dóbr, którymi naturalnie dysponuje druga strona, a nawet równouprawnienie w dostępie do nich z jednej strony (tak w dostępie do zarobków męża, jak w przypadku pracy do otrzymywania takich samych zarobków jak mężczyzna, czy obejmowania takich samych stanowisk jak mężczyzna).

- Tu też jest zwykle oszustwo co do równoważności kwalifikacji i gwarancji, czy rokowań niezawodności, a z drugiej strony równouprawnienie rozumiane jako wyzbycie się własnych, typowych dla swojej płci i funkcji społecznej w rodzinie uciążliwych funkcji.

- Tu też jest też wielkie oszustwo, bo przedmiotem roszczeń są tylko te stanowiska dające wysokie zarobki i władzę, czy pozycję, zaś co do innych, aspiracji feministki już nie mają. Tym sposobem wszystko, co feministki wywalczają spycha mężczyzn na stanowiska i funkcje ich degradujące.

 

Podkreślić tu trzeba dobitnie, że cała patologia feminizmu bierze się stąd, że to, co kobiety mają jako swoją naturalną przewagę względem mężczyzn, feministki zachowują. To, co jest im niewygodne w aspekcie lekkiego i konsumpcyjnego życia, przezrzucają na mężczyzn, a to, w czym akurat mężczyźni mają naturalną przewagę, chcą z nimi dzielić co do korzyści.

Tworzy się w ten sposób wymuszona nierównowaga – terrorystyczne samouprzywilejowanie. Feminazistki podtrzymują tyranię.

Feminazistki to groźne terrorystki.


 Natomiast jest tu i możliwość naturalna, aby kobiety zarabiały pieniądze równe mężczyznom, a nawet większe.

Chodzi o podział zawodów na zagospodarowujące strefę pozyskiwania dóbr społecznie użytecznych i na zawody zagospodarowujące strefę pokoju - strefę kultury i życia rodzinnego, relaksu, wypoczynku.

Podstawowym rozróżnienie, które zawody powinny być lepiej opłacane jest stan kont.

Jak nasze konta bankowe pękają w szwach i grozi inflacja, o! -  to mamy czas na pokój, a więc i wysokie zarobki w zawodach typowo kobiecych.

Jak konta są już cieniutkie, albo co nie daj Boże, zaczynamy popadać w długi, a do tego grozi deflacja z powodu zawyżonych cen i zbyt małej oferty dóbr społecznie użytecznych, o!, to już czas na wysokie zarobki mężczyzn.

 

 Mamy od dawna nabrzmiały bąbel do przekłucia - od dawna są powszechne długi nie tylko  rodzin i obywateli, ale i państw.

Już od dawna brakuje oferty nowych dóbr, a dobra tradycynie użyteczne społecznie mają ceny zawyżone aż po rangę ich przestępczych wymuszeń i zmów producencko-handlarsko-banksterskich.

Już od dawna deflacja nie tylko grozi, ale jest sztucznie powstrzymywana.

 

To jest czas odpowiedni na premiowanie mężczyzn o jakich mówi Korwn-Mikke: silniejszych, większych i bardziej inteligentnych.

I to nie tylko że teraz jest ten czas, ale to już od dawna jest ten czas. Mamy tu zaległości.

Jest już najwyższy czas, żeby przejść do realizacji tego, o czym mówi Korwin-Mikke .

Czas na czas mężczyzn.


 

KOMENTARZE

  • @
    Cyt://Feminazistki//

    Łączenie Hitlera z feminizmem to idiotyzm większy niż oskarżanie go o socjalizm (ekonomiczny) jak to czyni Korwin.

    http://renegadetribune.com/wp-content/uploads/2015/08/Familie.jpg
  • @Arjanek 08:54:13
    "Łączenie Hitlera z feminizmem to idiotyzm większy niż oskarżanie go o socjalizm (ekonomiczny) jak to czyni Korwin".

    Kierujesz się jakimś błędnym uprzedzeniem. Musiałeś nie przeczytać notki. Owszem, eksponuję tu nazwę "faminazizm", ale używam i feminizm". Masz to dokładnie opisane tutaj:

    "Femininazistki oznaczają tutaj przedstawicielki ideologii szowinizmu płciowego zmierzającego do niszcznia i zniewalania mężczyzn, aby ich kosztem budować swoje prawa i przywileje – im zostawiając za to obowiązki i dyskryminację – i nawet nie muszą się tu wysilać – to automat.

    Ich nie obchodzi co się stanie z tymi, co będą zaspokajali ich „prawa”. Ich nie obcodzi to, w jakie dołki upokorzeń i zniewoleń wpadną ci, co „będą musieli udzielać przywilejów” feminazistkom/nadludziom pod groźbą przemocy aparatu państwowego z policją, sądami i ośrodkami „pomocowymi” na czele".

    I nazizm jako narodowy socjalizm i feminizm, i każdy jeden szowinizm ideologiczny to jedna rodzina. Zwróć uwagę, że używam na ich opisanie i terminu "nadludzie" typowego dla nazistów.

    Łączy je tu i faszystowska wszechmoc aparatu państwowego wyzbytego kontroli narodowej, i tak samo uzurpatorskiego, aparatu uninego. Jest tu i niszczona demokracja, bo ich skutkiem zostaje wypromowana nierównowaga między rolami mążczyzn i kobiet. - Wbrew krzykowi o równości zostaje wymuszona nierówność. Wbrew unijnemu zakazowi dyskryminacji, feminizm wprowadza dyskryminację.

    Owszem, jest tu i socjalizm. I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej socjalizmu.

    "Feminazizm" trzeba tłumaczyć jako odpowiednik nazizmu, z tym tylko, że dotyczny on różnic płciowych, a nie narodowych. Natomiast wspólne z nazizmem ma i "szowinizm", i "ideologię" i "socjalizm".

    Socjalizm to rabunek jednym, aby dawać innym. To, że Hitler rabował państwa podbijane i zniewolonych ich obywateli, a nie swój naród to tylko specyfika tego socjalizmu w porównanie do socjalizmu współczesnego, który rabuje swoich, swłaszcza własną klasę średnią (nadto państwa starej unii stosując neokolonializm rabują też na cele socjalizmu w swoich państwach państwa "nowej unii".
    Do tego i ich, i nawet własne przyszłe pokolenia.


    To co feministki uzyskują jako swoje specjalne prawa i przywileje odbywa się na zasadzie rabunku tego mężczyznom.
    W ich rezultacjie mężczyznom narzucane są specyficzne, krzywdzące ich obowiązki na rzecz zaspokajania feministycznych "praw", a przy tym są faktycznie mężczyźni dyskryminowani - bo taka jest logika uprzywilejowania w zamkniętej społeczności - czyimś kosztem te "wymuszone przywileje" przecież muszą być.

    Oczywiście są też kosztem dzieci i rodzin wielopokoleniowych, ale to już inna sprawa.
  • Małe wyjaśnienie do obrazka wprowadzającego.
    Linia dotyczy nie tylko wzrostu członków rodziny, ale i rangi siłowej w czasach wojny i fałszywego pokoju. Jest związana z walkami prowadzonymi na zewnątrz domu rodziny.

    Zupełnie inaczej wygląda relacja władzy w rodzinie w tym czasie wojennym, czasie walk i zmian. Tu najwyższą pozycję ma dziecko. Na drugim miejscu jest matka, a dopiero na trzecim ojciec, który w tych warunkach ma najmniej czasu i cierpliwości dla rodziny. W ogóle dziecko jest największą władzą w rodzinie już w czasie ciąży matki. Tu sama natura organizmu płodu podporządkowuje sobie organizm matki. Do tego mąż i ojciec przyjmują wobec matki i płodu rolę służebną.

    Jeszcze inaczej jest w czasach pokoju. Wzrost i siła przestają mieć znaczenie. Tu najważniejszą staje się żona i matka. Nabiera ciała, staje się „przy kości”, wokół niej się wszystko kręci. Ona jest wtedy faktyczną władzą. To jest właśnie ten przypadek, kiedy kobieta, o ile pracuje na zewnątrz domu powinna zarabiać więcej od mężczyzny, a kiedy tylko w domu, powinna wydawać nawet więcej jak mąż zarabia, czerpiąc z nagromadzonych zasobów (oczywiście bez żadnego zadłużania się, wyprzedawania rzeczy potrzebnych, czy korzystania z rezerw „na czarną godzinę”).

    A gdzie ta pozycja głowy domu, pozycja „pana i władcy”? Okazuje się, że na codzień, czy to w czasie wojny, czy czasie pokoju wcale jej nie ma. „Na codzień” to jednak wcale nie znaczy że mąż i ojciec nie jest głową domu, bo jest, gdyż to on, jako ten z natury dalekowzroczny jest i z natury odpowiedzialnym za życie rodziny. Tylko że robi to dyskretnie i praktycznie wyłącza się, kiedy wszystko idzie dobrze. Ponadto do niego należy decydujący głos w kwestiach spornych.
    To, że feminazistki/feministki potrafią tą rolę głowy domu kwestionować, nie najlepiej świadczy o ich inteligencji.
  • Jest już najwyższy czas, żeby przejść do realizacji tego, o czym mówi Korwin-Mikke .
    1*

    Myśli tak chaotycznie sklecone w zdania kompromitują Autora. Należy popracować nad logiką. Co do treści, to Autor wcale mnie nie zaskoczył.


    "Seksizm (z ang. sexism, sex – „płeć”) – pogląd, że kobiety i mężczyźni nie są sobie równi lub że nie powinni posiadać równych praw. Zazwyczaj sprowadza się do „wiary w wyższość mężczyzn i wynikających z niej dyskryminujących zachowań wobec kobiet.
    Chociaż, z uwagi na źródłosłów, „[W] podstawowym znaczeniu, »seksizm« oznacza nieuczciwą dyskryminację z powodu płci”, „w bardziej precyzyjnym i konkretnym znaczeniu (...) »seksizm« odnosi się do historycznej i globalnie powszechnej formy dyskryminacji kobiet”. Często oznacza przekonanie, że mężczyźni są lepsi od kobiet i zasługują na to, by sprawować nad kobietami kontrolę." (WiKi)
  • @AgnieszkaS 17:44:09
    "Jest już najwyższy czas, żeby przejść do realizacji tego, o czym mówi Korwin-Mikke .
    1*
    Myśli tak chaotycznie sklecone w zdania kompromitują Autora. Należy popracować nad logiką".

    Nie wiem, co Panią tak zaślepiło że mogło zaistnieć tutaj tak wielkie nieporozumienie.

    Tego, że bronię Korwina-Mikke wyłącznie w kwestii zarobków - i to jeszcze tylko w czasie wojny lub fałszywego pokoju to powinna się Pani doczytać.
    Przecież nawet dwukrotnie odnoszę się do tego, że w czasie rzeczywistego pokoju zarobki kobiet powinny być nawet wyższe.

    Tego, że bronię przed wyaznawczyniami ideologii feminizmu również kobiet w ich ogóle, czy dokłaniej w ich niefeministycznej, normalnej większości, też się Pani powinna doczytać.

    Szczególne bolesnym dla mnie jest zarzut seksizmu, bo choć słowa tego nie używam to dotyczy on w mojej wypowiedzi właśnie feministek/feminazistek. Na pewno poglądów seksistowskich w mojej wypowiedzi Pani nie znajdzie.

    Używam natomiast zwrotu "szowinizm ideologiczny", a to nie tylko również seksizm, ale znacznie gorzej jak seksizm.

    Doprecyzowuję to nawet: ""Feminazizm" trzeba tłumaczyć jako odpowiednik nazizmu, z tym tylko, że dotyczny on różnic płciowych, a nie narodowych. Natomiast wspólne z nazizmem ma i "szowinizm", i "ideologię" i "socjalizm"."
  • @miarka 18:24:52
    "Szczególne bolesnym dla mnie jest zarzut seksizmu,"/Miarka/

    Czy to jest żart, Panie Miarka?

    Pan broni skandalicznej wypowiedzi fanfarona i reklamiarza dorabiającego się na publicznych pieniądzach, który wyznaje seksizm i mizoginizm.
  • hahaaaa....
    JKM jest politykiem i z tego żyje. Kazda reklama dobra czy zła dla polityków chcących tylko istnieć zawsze jest reklamą. To właśnie do politycznej reklamy swojej osoby JKM wykorzystuje kobiety i ich czuły punkt jakim jest równouprawnienie. No nie wiem ale jeżeli kobiety dają się
    na takie sztuczki łapać to może w wywodach JKM jednak jest źdźbło prawdy?
  • @AgnieszkaS 18:59:24
    ""Szczególne bolesnym dla mnie jest zarzut seksizmu,"/Miarka/
    Czy to jest żart, Panie Miarka?".

    Nie. To Pani raczyła sobie zażartować.


    "Pan broni skandalicznej wypowiedzi fanfarona i reklamiarza dorabiającego się na publicznych pieniądzach, który wyznaje seksizm i mizoginizm".

    Nie proszę Pani. Nie bronię.
    Według pierwotnego planu notki miała być to nawalanka w Korwina -Mikkego zakończona jednym zdaniem dotyczącym jednego aspektu jego wypowiedzi.

    Notka miała kończyć się w tym miejscu:

    "Jednak Korwina-Mikke każdy normalny mężczyzna i każda normalna kobieta powinna w przedmiotowym temacie zarobków kobiet bronić. Bronić bo lewaczki, zwłaszcza feminazistki tu chcą robić samozatraceńczą destrukcję życia społecznego w swoim zupełnie krótkowzrocznie pojętym interesie".

    Miało być tylko dodane, że to dlatego iż właśnie dzisiaj jest ten czas fałszywgo pokoju, czas walki o organizację naszego życia społecznego, czas samozatraceńczo dla naszego życia gospodarczo-ekonomicznego hamowanej deflacji i że typowe w tym aspekcie kwalifikacje mężczyzn, konieczne dla postawienia naszego świata znów na nogi powinny być szczególnie nagradzane.


    Jednak kiedy już doszedłem do tego etapu, stwierdziłem, że to, co mam w tej notce najważniejszego do powiedzenia przeniesie się tym sposobem do dyskusji. W rezultacie czytelnicy innych portali, które zamieszczają nasze notki będą stratni, bo przeważnie dyskusji już tam nie zamieszczają.

    To spowodowało, że rozbudowałem jednak to uzasdnienie - jednak w żadnym aspekcie nie zmieniłem swojej oceny wystąpienia europosła. Skądże więć to krzywdzące mnie domniemanie, że pochwalam seksizm i mizoginizm?
  • @Stara Baba 20:17:31
    "JKM jest politykiem i z tego żyje. Kazda reklama dobra czy zła dla polityków chcących tylko istnieć zawsze jest reklamą".

    Ja takich ludzi kwalifikuję jako antypolityków, a to, co uprawiają, jako antypolitykę. To owszem, ludzie działający na scenie politycznej jako politycy, i przez tych, co się dają nabrać za takich uważani, ale w rzeczywistości oni działają dla różnych celów, ale nie z pozycji służby narodowi, który reprezentują i nie w celu bieżącego zarządzania dobrami wspólnymi tego narodu, w tym państwe.

    Zasadniczym oszustwem, którego dokonują szukając popularności jest polaryzacja tak rozumianej sceny politycznej (to znaczy takiej, na której występują politycy i antypolitycy, czy nawet sami antypolitycy).
    Przy scenie spolaryzowanej - tej przepatologii życia politycznego wystarczy że się nie lubi kogoś z drugiej strony polaryzacji i już byle głośna osoba zyskuje awans.
    Niestety jest to awans negatywny, awans na zasadzie "mniejszego zła".

    A że nie ma czegoś takiego jak "dobro z racji "mniejszego zła"", to takich ludzi nie wolno nam traktować jako polityków.
    Polityk zawsze musi działać dla rzeczywistego dobra swojej społeczności, która mu powierza mandat polityka.


    "No nie wiem ale jeżeli kobiety dają się
    na takie sztuczki łapać to może w wywodach JKM jednak jest źdźbło prawdy?"

    Nie musi być tylko "źdźbło prawdy". W oszustwie może być i 99% prawdy.
    Dlatego wobec wszelkich "polityków" obowiązuje nieufność, a głoszone przez nich poglądy trzeba weryfikować i tą prawdę od fałszu odcedzać - oczywiście cały czas kontrolując ich postawy , w tym w życiu osobistym, a przy tym zmierzając do wyborów w każdym aspekcie ludzi bardziej moralnych jak poprzednicy, i bardziej wiarygodnych.
    Korwin-Mikke tu stanowczo za długo się ślizga - a to tylko dowód, jak głęboko zaszła u nas antypolityka.
  • W takim razie do meritum
    To w której części swej wypowiedzi JKM skłamał?
  • @miarka 20:28:28
    "Według pierwotnego planu notki miała być to nawalanka w Korwina -Mikkego zakończona jednym zdaniem dotyczącym jednego aspektu jego wypowiedzi." /Miarka/

    Nie mam powodu aby Panu nie ufać, że taki był pomysł pierwotny. Niestety, efekt końcowym okazał się obroną tego dorobkiewicza i bufona.

    Ja zamieszczone poniżej konkluzje odbieram w sposób jednoznaczny.


    "Zanim przejdę do obrony Korwina – Mikkego to jeszcze zauważę, że zagrał rolę samca-troglodyty - silniejszego, większego i bardziej inteligentnego, który nie lubi wiązać się z kobietami inteligentnymi, bo „instynktownie chce, aby jego dzieci miały dobrą opiekę – a taką mogą im zapewnić tylko mało inteligentne kobiety”./Miarka/


    "To jest czas odpowiedni na premiowanie mężczyzn o jakich mówi Korwn-Mikke: silniejszych, większych i bardziej inteligentnych."/Miarka/
  • @miarka 21:15:22
    Ja JKM oceniać nie mam zamiaru. Zostawiam to innym.
    Bycie politykiem jest jego sposobem na życie. Nie zna innego tak jak
    na przykład Clintonowie, grubszego kalibru oczywiście.
  • @AgnieszkaS 21:28:18
    "Nie mam powodu aby Panu nie ufać, że taki był pomysł pierwotny. Niestety, efekt końcowym okazał się obroną tego dorobkiewicza i bufona."

    Nie. To, co napisałem w części nawalankowej pozostało niezmienne. Obrony tu nie było. Obrona dotyczyła tylko jednego aspektu zarobków - w części drugiej.


    ""Zanim przejdę do obrony Korwina – Mikkego to jeszcze zauważę, że zagrał rolę samca-troglodyty - silniejszego, większego i bardziej inteligentnego, który nie lubi wiązać się z kobietami inteligentnymi, bo „instynktownie chce, aby jego dzieci miały dobrą opiekę – a taką mogą im zapewnić tylko mało inteligentne kobiety”./Miarka"

    No to niby gdzie tu jest jego obrona. "Samiec-troglodyta", co chce się otaczać kobietami mało inteligentnymi komplementem nie jest.


    ""To jest czas odpowiedni na premiowanie mężczyzn o jakich mówi Korwn-Mikke: silniejszych, większych i bardziej inteligentnych."/Miarka"

    Oczywiście - tylko trzeba jeszcze pamiętać jak i dlaczego chodzi mi właśnie o ten czas, a także pamiętać, że bywa i czas zupełnie odwrotny.

    Także pamiętać, że to jedyny aspekt wypowiedzi Korwina-Mikke, który nie tylko pochwalam, nie tylko bronię, ale i twierdzę, że każdy normalny mężczyzna i każda normalna kobieta powinni go w tym punkcie bronić.

    Bronić, bo choć może i tego nie zamierzał powiedzieć, ale powiedział to, czego żaden inny aktor sceny politycznej nie wypowiedział, a pewnie i długo jeszcze by nie wypowiedział.
    Powiedział mianowicie to, że jesteśmy w czasie szczególnym, czasie w którym typowo męskie cechy charakteru są szczególnie potrzebne i powinny być premiowane. To w szczególności czas fałszywego pokoju, czas dopuszczenia do udziału w życiu politycznym wrogów wewnętrznych, czas nadchodzących wielkich przemian.

    To, jak to wywodzę dalej wprost wynika z wyczerpania się naszych rezerw finansowych, z rozprzestrzenienia się oszustów zawyżających ceny produktów rynkowych, czy niszczących rynek wybiórczymi regulacjami - a jednocześnie powodujących zubożenie rynku w produkty społecznie użyteczne, powodujących więc czas deflacji, czas trudny, czas w którym gospodarka będzie w wielu dziedzinach upadać, a więc potrzeba wszelkich osób dalekowzrocznych i odpowiedzialnych. Do tego potrzeba odważnych i mężnych "rąk na pokładzie", czy "za sterami polityki", czy też "w armii walecznych".

    W te dziedziny poprawność polityczna nigdy sięgać nie może - to kwestie moralne. Tu żadnych kompromisów być nie może. Nie wystarczy równouprawnienie, nie ma nawet miejsca na jakąkolwiek tolerancję zła, nawet na typowo podwyższone u kobiet delikatność i wrażliwość.

    Żadna normalna kobieta tu się pchać nie powinna. Jej pole działania, czyli kiedy to jest ważniejsza, odpowiedzialna i mądra, kiedy bardziej są doceniane jej typowe cechy charakteru, to czasy rzeczywistego pokoju.
  • @zadziwiony 21:25:49
    " W takim razie do meritum
    To w której części swej wypowiedzi JKM skłamał?"

    Jego wypowiedź to:

    "To oczywiste, ze kobiety muszą zarabiać mniej, bo są słabsze, mniejsze i mniej inteligentne".

    To samo zdanie w zależności od okoliczności raz jest zdaniem prawdziwym, a raz fałszem.

    Ja tutaj bronię tej wypowiedzi jako słusznej na czasy dzisiejsze, czasy kiedy szczególnie cenionymi powinny być typowo męskie cechy charakteru i prezentowane postawy.

    Natomiast w czasach rzeczywistego pokoju to samo zdanie byłoby fałszywym, prowadzącym do błędów.
    Wtedy właściwym powinno być premiowanie i nagradzanie cech kobiecych charakteru i kwalifikacji, zwłaszcza duchowych wyrażających się umiejętnościami mądrej organizacji życia publicznego w czasach pokoju, zagospodarowywania przestrzeni pokoju (oczywiście pokoju prawdziwego, nie takiego jak teraz mamy "pokoju fałszywego" (z wrogiem ukrytym i zdradzieckim), gorszego jak jawna wojna na której to ma się pełną jasność kto jest wrogiem i gdzie.
  • @miarka 22:46:51
    Osobiście nie twierdzę, że kobiety powinny zarabiać mniej. Uważam, że na równorzędnych stanowiskach powinny zarabiać tak samo i chyba nawet tak jest. Mniejsze zarobki kobiet wynikają z tego, że są one bardziej skłonne brać gorzej płatne płace niż mężczyźni. I nie ma się czego dziwić. Mężczyzna przynoszący do domu mniej jak kobieta prędzej czy później będzie przez tą kobietę szykanowany. Odwrotna sytuacja nie następuje prawie nigdy. No cóż kobiety już takie są. Ona bardzo rzadko bierze sobie za męża istotnie biedniejszego od niej. Odwrotne sytuacje są nagminne i nie budzą zdziwienia. Kobiety są po prostu praktyczne i ciało traktują jak towar. Nawet się im nie dziwię. To takie atawistyczne zachowanie w celu stworzenia jak najlepszych warunków do wychowania potomstwa. Nie jedna pani na to moje stwierdzenie się oburzy, ale wystarczy rozejrzeć się wokół siebie. Popatrzmy na wianuszek pięknych kobiet kręcących się wokół znanych sportowców, biznesmenów , aktorów itp podobnych męskich środowisk z grubymi portfelami.
    W wielu dziedzinach biją mężczyzn na głowę, jednak tylko poprawność polityczna karze się oburzać na słowa JKM. które faktycznie choć prawdziwe to były prowokacją polityczną.
  • @miarka 22:24:14
    "Żadna normalna kobieta tu się pchać nie powinna. Jej pole działania, czyli kiedy to jest ważniejsza, odpowiedzialna i mądra, kiedy bardziej są doceniane jej typowe cechy charakteru, to czasy rzeczywistego pokoju."

    Przez "normalna" rozumie się tutaj"mało inteligentna kobieta (patrz wcześniejszy cytat z Miarki). A czasów rzeczywistego pokoju chyba na naszej kuli ziemskiej jeszcze nie było i z całą pewnością nie będzie. Dobra to wiadomość dla mężczyzn, którzy tak bardzo się obawiają o swoje uprzywilejowane pozycje.

    Na szczęście mieliśmy i mamy na świecie kobiety "nienormalne", a te wykazały się cechami, które przypisuje się tylko mężczyznom, a może nawet okazały się w sztuce wojny lepsze od mężczyzn.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Women_in_ancient_warfare

    Czy uważa Pan, że nasza pani premier powinna okazać swoją odpowiedzialność i mądrość i w tak trudnych czasach ustąpić ze stanowiska?
  • @AgnieszkaS 23:17:17
    ""Żadna normalna kobieta tu się pchać nie powinna. Jej pole działania, czyli kiedy to jest ważniejsza, odpowiedzialna i mądra, kiedy bardziej są doceniane jej typowe cechy charakteru, to czasy rzeczywistego pokoju."

    Przez "normalna" rozumie się tutaj"mało inteligentna kobieta (patrz wcześniejszy cytat z Miarki)"

    Nie. Niech już Pani nie przekręca. Ta "normalna" to przeciwstawienie do feminazistki/feministki.


    "A czasów rzeczywistego pokoju chyba na naszej kuli ziemskiej jeszcze nie było i z całą pewnością nie będzie".

    Nas nie interesuje pokój na całym świecie. Nam starczy pokój tu, gdzie sięga nasza odpowiedzialność i władza, tu gdzie żyją nasze rodziny.


    "Dobra to wiadomość dla mężczyzn, którzy tak bardzo się obawiają o swoje uprzywilejowane pozycje".

    Gdzie ma Pani takich mężczyzn?


    ""Na szczęście mieliśmy i mamy na świecie kobiety "nienormalne", a te wykazały się cechami, które przypisuje się tylko mężczyznom, a może nawet okazały się w sztuce wojny lepsze od mężczyzn.

    https://en.wikipedia.org/wiki/Women_in_ancient_warfare"

    Akurat tutaj to Pani sięgnęła po argument z którego to ja powinienem tutaj skrzystać. Amazonki bowiem za sprawą naszych przodków Sarmatów dały początek Matkom-Polkom - wzorowym matkom i żonom.


    "Czy uważa Pan, że nasza pani premier powinna okazać swoją odpowiedzialność i mądrość i w tak trudnych czasach ustąpić ze stanowiska?"

    Tak, uważam, że w tych czasach premierem powinien być zdecydowany mężczyzna, polski patriota, najlepiej wojskowy z tradycjami rodzinnymi.
  • autor chyba nie czyta tego co sam pisze
    podsumowując rozważania
    "W oszustwie może być i 99% prawdy."

    następnie coś o faktach co "zwykle nie są prawdą" to doprawdy ciekawa uwaga

    całość wieńczy idealistyczna definicja pokoju , podczas którego jak tłumaczy autor - JKM nie ma racji. Problem w tym , że od czasu wyjścia z Raju - taki pokój nigdy nie istniał i tak już pozostanie.

    a całość dotyczy rozważań o zarobkach , które powinien regulować wolny rynek i wystarczy zapytać dowolnego właściciela firmy , aby się dowiedzieć na jakim stanowisku i w jakich warunkach kobieta powinna zarabiać mniej czy więcej niż mężczyna.
    Zresztą niższy , słabszy i mniej inteligentny mężczyzna także zarabia mniej , to dlaczego kobiet ma nie dotyczyć ta prawidłowość ?
  • @zadziwiony 23:07:48
    "Osobiście nie twierdzę, że kobiety powinny zarabiać mniej. Uważam, że na równorzędnych stanowiskach powinny zarabiać tak samo i chyba nawet tak jest. Mniejsze zarobki kobiet wynikają z tego, że są one bardziej skłonne brać gorzej płatne płace niż mężczyźni".

    Patrzysz z punktu widzenia sprawiedliwości. Gdyby tylko sprawiedliwość miała decydować, tak by było.
    Taka sprawiedliwość jest jednak jakaś "wyrwana z kontekstu. - Trzeba też widzieć tu koszt społeczny pracy kobiet, a więc koszt prac użytecznych społecznie, które mogłyby wykonać, gdyby nie praca zarobkowa.

    Najważniejsze jednak, że ktoś jednak musi zadbać o to, abyśmy przeżyli wszelkie możliwe zakłócenia dla naszego bytowania.

    Potrzebne więc jest też patrzenie z punktu widzenia moralności.
    Potrzeba gromadzenia sił, środków i możliwości skutecznego działania.
    Dlatego to raz powinni zarabiać więcej mężczyźni a raz kobiety - pod zapotrzebowanie motywowane w różnych okresach: raz sprawiedliwością, raz naturą, raz moralnością a raz kulturą i pokojem.

    Przecież mamy jeszcze swoją ludzką naturę i ludzką tożsamość, oraz ludzkie powołania, które razem oznaczają pewien nasz potencjał z którym przychodzimy na świat, wyznaczające nam pewne zadania życiowe.
    I to wszystko nie jest wyłącznie nasze - to należy również do naszej społeczności. To, co mamy przeznaczone do celów moralnych nie może podlegać żadnym handlom, bo roztropność tu podpowiada, że czasami mogło by ich nie starczyć do tych celów moralnych.

    Jest tu nawet znana reguła, że to, czego ludzie najbardziej potrzebują, otrzymują od Boga w nadmiarze inni ludzie, a to co oni potrzebują, otzymują w nadmiarze jeszcze inni, itd.
    Zawłaszczanie "swoich" nadmiarów jest już grzeszną pychą...
    W tych okolicznościach wyciąganie ręki po socjal, czy równouprawnienie skutkuje np. feminazizmem.

    To wszystko powoduje że jak jesteśmy normalni, to się i się naturalnie różnimy, i możemy specjalizować, a każdy jest w swoim czasie w czymś najlepszy. Wszyscy się wzajemnie uzupełniamy i wspieramy. Tak rosną ludzkie wspólnoty.

    I to wszystko tworzy nasze uwarunkowania moralne, a więc wyznaczające naszą zdolność przeżycia jako ludzkich wspólnot w których działamy najpierw dla dobra wspólnego.

    Np. kiedy w czasie wojennym, czy fałszywego pokoju żona-feministka skupi się na tym, żeby korzystać z okazji i dobrze zarabiać, mąż nie będzie mógł prowadzić swoich koniecznych walk, bo będzie szczególnie uwiązany przy domu. Patologia. Co jej z tych większych pieniędzy, jak przyjdzie wróg ze swoją władzą i ustanowi podatki, które cały jej "wysoki" zarobek sprowadzą do "niskiego"?


    "Ona bardzo rzadko bierze sobie za męża istotnie biedniejszego od niej... Kobiety są po prostu praktyczne i ciało traktują jak towar. Nawet się im nie dziwię. To takie atawistyczne zachowanie w celu stworzenia jak najlepszych warunków do wychowania potomstwa".

    Nie uważam, żeby to była droga do wychowania ludzkiego potomstwa. U ludzi duch idzie przed materią - dobry duch, duch broniący ludzkiej godności, ludzkich uczuć i ludzkiej wolności. Bez dobrego ducha materia szybko podlega roztrwonieniu. Dochodzi do demoralizacji. Bez miłości zawsze zabraknie woli obrony wartości, w tym nawet woli obrony dzieci.

    Na sprawy materialne, w tym zarobki, to jest sens patrzeć dopiero po rozwiązaniu problemów istotnych dla życia. Dopóki tego nie ma - wszystkie siły i środki mają iść na walkę (oczywiście poza zapokajaniem potrzeb niezbędnych do przeżycia).
  • @Marqus 00:35:26
    "następnie coś o faktach co "zwykle nie są prawdą" to doprawdy ciekawa uwaga"

    W polecanej notce o tym było.


    "całość wieńczy idealistyczna definicja pokoju , podczas którego jak tłumaczy autor - JKM nie ma racji".

    Pokój jest ideą, to jaka ma być definicja pokoju? Pokój jest stanem do którego dążymy, bo wyraża on dojrzałość naszego człowieczeństwa. Jeżeli pokój jest ideą, to nawet nie potrzebuje, żeby już kiedyś w praktyce jakiejś większej społeczności był na długi czas zrealizowany. Idee mają to do siebie, że do nich dopiero dążymy.


    "Problem w tym , że od czasu wyjścia z Raju - taki pokój nigdy nie istniał i tak już pozostanie".

    A niby dlaczego miałoby tak pozostać. Mamy od Jezusa dar pokoju. Wiemy jak żyć, aby on panował.


    "a całość dotyczy rozważań o zarobkach , które powinien regulować wolny rynek i wystarczy zapytać dowolnego właściciela firmy , aby się dowiedzieć na jakim stanowisku i w jakich warunkach kobieta powinna zarabiać mniej czy więcej niż mężczyna.
    Zresztą niższy , słabszy i mniej inteligentny mężczyzna także zarabia mniej , to dlaczego kobiet ma nie dotyczyć ta prawidłowość ?"

    Nie chodzi o ekonomię, czy sprawiedliwość (polecam tu moją odpowiedź ciut wyżej - do zadziwionego).
    - Nie przejdzie i powołanie się na "wolny rynek", bo jest on fikcją, kiedy wchodzi w rachubę jakieś szczególne prawo, czy jakiś przywilej, czy regulacja wybiórcza podniesiona do rangi aktu "prawnego". - Musi być realna równość podmiotów (a nie jakaś "wydrukowana z powietrza" i "zalegalizowana" tym samym prawodawstwem unijnym, nie jakiez "zrównanie biznesu" klasy średniej, a nawet chłopskiego z rynkiem korporacji prywatnych, co to z samymi państwami są w stanie skutecznie wygrywać).


    "Zresztą niższy , słabszy i mniej inteligentny mężczyzna także zarabia mniej , to dlaczego kobiet ma nie dotyczyć ta prawidłowość ?"

    To bardzo dobry argument - powinien zgasić feminazistki ;-)
    Problem, że one wcale się nie uważają za niższe, słabsze i mniej inteligentne, a często jest odwrotnie.

    Problem że one chcą zarabiać równo mimo swoich faktycznych niedostatków i mimo zaniedbywanych przy tym swoich funkacji społecznych, bo ich roszczenia są motywowane ideologicznie; bo one uwierzyły w swoje prawa i przywileje, podczas kiedy tak naprawdę to nikt im ich nie dał, a prawodawcy nawet nie mieli zdolności po temu by je dawać, czy ich udzielać, bo ich nie mieli, gdyż mężczyźni wcale się swoich posiadań i własności, wolności, powołań i władz w takim zakresie nie zrzekali na rzecz władz państwowych, czy unijnych, albo np. ONZ-towskich - są to więc tylko ich uzurpacje.
  • @miarka 03:34:50
    co do faktu - jest to coś co realnie zaszło i dochodzenie czy jest on prawdą czy fałszem to problem zupełnie rozdzielny logicznie.

    co do pokoju - skoro jest to idea , nie realny stan , czy choćby mierzalna przyszłość - to twierdzenie , że w czasie trwania idei - czyjeś słowa są fałszywe trąci nieco mąceniem wody . JKM mówi tu i teraz o stanie obecnym.

    oczywiście , że wolny rynek jest fikcją jeśli istnieje jakieś prawne ograniczenie i możemy raczej mówić o wolnym rynku w granicach prawa. Zatem twierdzenie, że jest fikcją jest fałszywe. Natomiast równość podmiotów polega właśnie na braku preferencji czy pomocy dla jakiejś grupy.

    z końcówką oczywiście zgoda - najciekawsze są dyskusje z feministkami , które twierdzą, że nie są gorsze , ale trzeba takich i siakich regulacji je wspomagających ... :)
  • @Marqus 08:27:46
    "z końcówką oczywiście zgoda - najciekawsze są dyskusje z feministkami , które twierdzą, że nie są gorsze , ale trzeba takich i siakich regulacji je wspomagających ... :)"

    A dokładnie jakich, bo taki i siaki to nie znaczy nic.
  • Czyżby to był rok 1917?
    "Tak, uważam, że w tych czasach premierem powinien być zdecydowany mężczyzna, polski patriota, najlepiej wojskowy z tradycjami rodzinnymi."

    A ja sądziłam, że to powinien być człowiek z talentem politycznym i dyplomatycznym, mający pojęcie o ekonomiii i łatwość porozumiewania. W żadnym razie nie wojskowy, bo z generałów zawsze wychodzili najgorsi prezydenci.

    NIe nadaje się Pan na doradcę, Panie Miarka, bo ciągle Pan żyje w roku 1917. Poza tym bigoteria gubi Pana.
  • @AgnieszkaS 08:33:41
    "z końcówką oczywiście zgoda - najciekawsze są dyskusje z feministkami , które twierdzą, że nie są gorsze , ale trzeba takich i siakich regulacji je wspomagających ... :)"

    A dokładnie jakich, bo taki i siaki to nie znaczy nic.

    praktycznie w każdej rozmowie jest narzekanie na nierówne płace i sugestia , że prawo powinno to regulować. Parytety na listach wyborczych też nie wzięły sie znikąd
  • @Marqus 08:27:46
    “co do faktu - jest to coś co realnie zaszło i dochodzenie czy jest on prawdą czy fałszem to problem zupełnie rozdzielny logicznie”.

    Nie. To jest problem realny na codzień. Prawda jest nam konieczna, aby na niej budować naszą przyszłość ludzką, aby na niej wznosić nasze konstrukcje duchowe. Prawda to logiczna kontynuacja duchowa tego co było jest i będzie.

    Fakty można ustalać. Jak trzech, czy w jakiś sposób kwalifikowana większość coś mówi zgodnie, to można przyjąć ustalenie, że coś nastąpiło faktycznie. Prawda natomiast nie potrzebuje ustaleń, czy głosowań. Jest tam, gdzie jest.

    Fakty to tyle samo co seria zdań wyrwanych z kontekstu. To wręcz seria zdań logicznych na temat faktu, a więc takich, którym nie sposób zarzucić braku sensownoś, ale „samej w sobie”, sensowności zupełnie nam nieużytecznej. – Natomiast prawda to to, co jest dla nas użyteczne. „Samej w sobie”, a więc tpowej dla demonizacji i budowy ideologii – do budowy nawet stronnictw bardzo licznych rozpalonych chęciami, poądliwościami i chciejstwami, a zawsze okazującymi się bez korzenia i bez przyszłości.

    Taką ideologią jest przedmiotowy dla naszej dyskusji feminizm. Nic dobrego z niego wyniknąć nie może. Tak jak wszelkie ideologie, np. bratni dla niego homoseksualizm jest „spuszczaniem pary w gwizdek (o homoseksualistach wspomniałem tu właśnie ze względu na ten gwizdek, który towarzyszy fizycznie gejowskim paradom).

    Fakt to tylko to, co jest. Wszystko co w faktach nie włącza się w definiowanie prawdy jest szumem informacyjnym, gdybaniem i trollingiem. Kiedy to jest włączane do naszych dialogów, prowadzi dyskusje na manowce wirtualizmu i abstrakcji (już nawet bez cynicznego włączania wątków pobocznych celem świadomych manipulacji, abyśmy podejmowali złe dla nas decyzje, czy o faktach przedstawianych w swoistej narracji informacyjnej, czy narracjach „przez coś tam” budzących nasze interesowności, czy niskie instynkty, czy też „faktach” zmyślonych).


    „co do pokoju - skoro jest to idea , nie realny stan , czy choćby mierzalna przyszłość - to twierdzenie , że w czasie trwania idei - czyjeś słowa są fałszywe trąci nieco mąceniem wody . JKM mówi tu i teraz o stanie obecnym”.

    Oczywiście, cała notka jest o obronie Korwina-Mikkego w odniesieniu do stanu obecnego. Jest tu jednak i mocno wyrażone odniesienie do pokoju. Mamy tu bronić Mikkego właśnie ze względu na wymóg stanowienia pokoju.

    I właśnie ze względu na normalne kobiety, które w ten sposób otrzymają warunki dla zagospodarowywania okresu stabilizacji i przestrzeni pokoju, który w wyniku tego ma nastąpić.

    Bez realnych dążeń do poju on nigdy nie nastąpi – zawsze będą tylko wojny i wyrywanie sobie dóbr z rąk, aż po pełne zezwierzęcenie...

    A ludzka przyszłość nie musi być mierzalna – wszak też jest ideą.

    Człowiek może tylko robić najlepiej jak potrafi, strzelać jak najcelniej, ale "to Pan Bóg kule nosi". Jednak strzelać trzeba. Pokoj chcieć stanowić trzena, trwałość życiu chcieć zapewniać trzeba. - Mechanizmy samopodtrzymujące w działaniu też konstruować trzeba, powszechną zgodność wspólnot ludzkich też budować trzeba.


    „oczywiście , że wolny rynek jest fikcją jeśli istnieje jakieś prawne ograniczenie i możemy raczej mówić o wolnym rynku w granicach prawa. Zatem twierdzenie, że jest fikcją jest fałszywe. Natomiast równość podmiotów polega właśnie na braku preferencji czy pomocy dla jakiejś grupy”.

    Tak może być tylko wtedy, kiedy to prawo jest w pełni sprawiedliwe, a więc nie wprowadzające „praw” w randze przywilejów, czy praw nie mających pokrycia w posiadaniu, a przywilejów we własności, „równości podmiotów”, uczciwości i lojalności. Mało tego – wolny rynek wymaga zgodnej, a więc najwyższej możliwej moralności jego uczestniów – bo cóżn nam z korzyści nawet jak je zgodnie z planem osiągniemy, ale stracimy swoją tożsamość, wolność, czy własność chroniące naszą zdolność do przeżycia i w końcu pomrzemy – to nie tylko jako jednostki, czy wspólnoty i w ogóle ludzkość, a właśnie to nam oszołomstwo spod znaku korporacjonizmu-syjonizmu-globalizmu szykuje.

    Nie może tak być, kiedy tego nie ma, a „granice prawa” wyznacza widzimisię aktualnych kacyków przy władzy. Wtedy „wolny rynek jest fikcją”


    „z końcówką oczywiście zgoda - najciekawsze są dyskusje z feministkami , które twierdzą, że nie są gorsze , ale trzeba takich i siakich regulacji je wspomagających ... :)”

    Podjęcie dyskusji na poziomie „czy są gorsze” jest bez sensu. Tego się po prostu nie da zadekretować, czy ustalić na drodze przepisu prawnego tak jak idiotyczny przepis o „równości kobiet i mężczyzn” z którym teraz nie wiadomo co zrobić. Może i mogą to być dyskusje ciekawe, ale to jest od początku do końca jałowizna.

    To jest dokładnie to samo, jak byśmy rozmawiali o tym, które zło jest mniejsze, a które większe. Tu jest dokładnie to samo, co rozmowa o budowie przyszłości, ale w oparciu o fakty, nie zaś o prawdę, a nawet bez patrzenia na ludzkie uczucia i ludzkie perspektywy życiowe.

    „Regulacje je wspomagające” to tyle co gwałt na naturze. Sens ma zgoda i dogadywanie się co do budowy przyjaznej, harmonijnej jedności, przy uzupełnianiu się, a nie jakieś przemoce i terroryzmy dla uzyskania i praktykowania tego „wspomagania” służącego wyłącznie iluzji że taki stan rzeczy może trwać, że może wytworzyć się w tych warunkach jakaś samopodtrzymująca się stabilizacja.

    Nie można przekraczać granic tego co naturalne, bo natura nie tylko że tego nie uzna, ale i tu się srodze zemści.
  • @AgnieszkaS 08:53:51
    "NIe nadaje się Pan na doradcę, Panie Miarka, bo ciągle Pan żyje w roku 1917. Poza tym bigoteria gubi Pana."

    Nie wiem, co takiego w tematyce męskiej, czy wojskowej mam kojarzyć z rokiem 1917?
    A wąsy to zgoliłem blisko 10 lat temu :-)
  • @Arjanek 08:54:13
    W temacie socjalizmu (łączącego nazizm z feminizmem) bardzo dobitnie (i od razu w odpowiednim dla naszej dyskusji kontekście) wypowiedział się ostatnio pan Michalkiewicz:
    http://www.michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=3880

    "Ale to jeszcze nic w porównaniu, z zarzutem, że władza „stoi po stronie kapitalizmu”. Kierowanie takiego zarzutu przeciwko rządowi pani Beaty Szydło, który intensywnie forsuje program przedwojennej sanacji, czyli kierowania nie tylko życiem gospodarczym, ale całokształtem życia społecznego przez „państwo” („W ramach państwa i w oparciu o nie kształtuje się życie społeczeństwa” - głosił art. 4 ust. 1 „sanacyjnej” konstytucji kwietniowej z 1935 roku), dowodzi nie tylko karygodnego braku spostrzegawczości kobiet zrzeszonych w Porozumieniu 8 marca, ale również - niskiego poziomi rozeznania politycznego. Przecież najistotniejszym elementem rządowego programu firmowanego przez pana wicepremiera Morawieckiego, jest renacjonalizacja gospodarki – w dodatku w oparciu przede wszystkim o pożyczone pieniądze – tak samo, jak za Gierka. Z żadnym „kapitalizmem” nie ma to nic wspólnego. Jest to program par excellence socjalistyczny, podobnie jak inne postulaty organizatorek tegorocznej „Manify”. Widać z nich, że wśród kobiet zrzeszonych w Porozumieniu 8 marca dominuje ideologia socjalistyczna. Tymczasem – jak w rozmowie z Antonim Słonimskim zauważył Stanisław Cat-Mackiewicz - „człowiek inteligentny nie może być socjalistą”. To oczywista oczywistość – bo inteligencja polega między innymi na dostrzeganiu związku przyczynowego między przyczynami i skutkami, a socjaliści tej umiejętności wydają się być pozbawieni. Czy jest to cecha wrodzona, czy też efekt duraczenia – to trzeba by jeszcze wyjaśnić, ale niezależnie od tego nie da się ukryć, że opinia wyrażona w Parlamencie Europejskim przez Janusza Korwin-Mikke ma solidne podstawy."

    Dodam, że wątek dotyczący socjalistycznego ze wszechmiar rządu Beaty Szydło tłumaczy też feministyczną postawę jej obrony (powyżej) przez AgnieszkęS. - I Szydło, i feminizm oraz nazizm odnajdują się w łączącym je socjaliźmie, za którym już musi iść rabunek, gwałt i zbrodnia mimo na pozór, czy pod publikę i propagandę, dobrych intencji.
  • @miarka
    Lech Osikowicz: "To sądy rodzinne, Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy z 1964 roku i ogólnie rozwody - odwróciły role w naszych rodzinach. To one spowodowały, że głowami naszych rodzin stały się Kobiety, Żony i Matki, a nie tak jak zawsze Mężczyźni, Mężowie i Ojcowie."

    https://www.facebook.com/17592...
    Program "Studio Polska" w TVP, dnia 22.10.2016.

    Konsekwencją tych zmian w społeczeństwie jest to, że dziewczynki wychowuje się teraz na żołnierzy (do walki o kasę i władzę), a chłopców na niewaleczne, uspokojone i pracowite dziewczynki, które w przyszłości mają służyć swoim żonom.

    Link do źródła (26 minuta):
    https://vod.tvp.pl/27174630/22...

    A tutaj część pierwsza:
    https://vod.tvp.pl/27174630/22...
  • @miarka
    Polska jako pierwszy kraj w OECD osiągnie zrównanie płac kobiet i mężczyzn. Zgodnie z raportem "Women in Work Index 2017" przygotowanym przez PriceWaterhouseCoopers, Polska będzie prawdopodobnie pierwszym krajem wśród państw skupionych w OECD (rozwinięte gospodarki świata), gdzie zarobki kobiet zrównają się z zarobkami mężczyzn. Jeśli nasz kraj utrzyma dotychczasowe tempo równania zarobków obu płci wykonujących taką samą pracę, to stan ten zostanie osiągnięty już ok. 2021 r. Najgorzej pod tym względem wypadają Niemcy. Tam niwelowanie dyskryminacji kobiet w zakresie osiąganych zarobków będzie trwało jeszcze 300 lat...
    http://niewygodne.info.pl/
  • @kula Lis 66 15:11:03
    "To sądy rodzinne, Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy z 1964 roku i ogólnie rozwody - odwróciły role w naszych rodzinach. To one spowodowały, że głowami naszych rodzin stały się Kobiety, Żony i Matki, a nie tak jak zawsze Mężczyźni, Mężowie i Ojcowie."

    Powyżej piszę:
    "... A gdzie ta pozycja głowy domu, pozycja „pana i władcy”? Okazuje się, że na codzień, czy to w czasie wojny, czy czasie pokoju wcale jej nie ma. „Na codzień” to jednak wcale nie znaczy że mąż i ojciec nie jest głową domu, bo jest, gdyż to on, jako ten z natury dalekowzroczny jest i z natury odpowiedzialnym za życie rodziny. Tylko że robi to dyskretnie i praktycznie wyłącza się, kiedy wszystko idzie dobrze. Ponadto do niego należy decydujący głos w kwestiach spornych.
    To, że feminazistki/feministki potrafią tą rolę głowy domu kwestionować, nie najlepiej świadczy o ich inteligencji.
    nadużycie link skomentuj usuń
    miarka 07.03.2017 14:33:44"

    I teraz, przy tym zestawieniu wszystko mamy jesne. Otóż przyszło fałszywe prawo - prawodawstwo, które chciało stanowić jakąś uzurpatorską "sprawiedliwość społeczną", ale wyniosło się ponad to, co moralne.
    I to jest sedno tej wielkiej patologii, która sieje dziś nieprawość i demoralizację, która powoduje rozbestwienie feministek.
  • @kula Lis 66 15:12:36
    "Polska jako pierwszy kraj w OECD osiągnie zrównanie płac kobiet i mężczyzn. Zgodnie z raportem "Women in Work Index 2017" przygotowanym przez PriceWaterhouseCoopers, Polska będzie prawdopodobnie pierwszym krajem wśród państw skupionych w OECD (rozwinięte gospodarki świata), gdzie zarobki kobiet zrównają się z zarobkami mężczyzn".

    Już na oko widać, że to jest patologia. Czasy nie są pokojowe. Nie mamy zapasów gotówki, które powodują inflację, a przeciwnie - długi i deflację już grożącą. W tej sytuacji pobudzanie gospodarki jest już zdradzieckie, jest wyrzucaniem dziś inwestowanych w gospodarkę pieniędzy w błoto.

    Te płace kobiet promują demoralizację, konsumpcję i hedonizm. - Widać tu całe "tuskowe" (przez niego lansowane) skupianie się na niefrasobliwym życiu "tu i teraz" - i to w sytuacji kiedy powinny promować twórczość, wynalazczość, waleczność, męstwo, ofiarność i poświęcenie, szczególnie wyrzeczenia i cierpliwość, potrzebne są kroki męskie i stanowcze, odpowiedzialność i dalekowzroczność, plany mądre i strategie typu wojennego co do wrogów zewnętrznych chcących nas niszczyć i typu moralnego jednoznacznie budującego naszą zdolność przetrwania względem wrogów wewnętrznych, chcących nas zdradzać.

    Ci, którzy w dzisiejszych czasach żądają jeszcze ogólnego wzrostu płac kobiet to już nasi wrogowie wewnętrzni.
  • @AgnieszkaS 08:53:51
    https://pbs.twimg.com/media/C6ZD-CAWAAQDS_z.png
  • @Husky 17:19:32
    Kobiety u władzy symbolizują erę dobrobytu, rozkwit kultury i prawdziwego pokoju.
    Jak myślisz Husky, ile ten dobrobyt, rozkwit kultury i pokój jeszcze mogą potrwać?
  • @miarka 17:29:21
    Do końca świata i dwa dni dłużej 8-)))
  • @Husky 18:24:51
    Chyba się musiałeś z Owsiakiem przez ścianę macać.
    - Te dni to od teraz, a po nich koniec świata, czy od końca świata?
    - A jak od końca świata, to skąd wtedy dni?
  • @miarka 18:39:22
    no dobra juz dobra 8-)))
  • @miarka 14:17:55
    Cytaty z Miarki:

    " I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej socjalizmu."

    "Dodam, że wątek dotyczący socjalistycznego ze wszechmiar rządu Beaty Szydło tłumaczy też feministyczną postawę jej obrony (powyżej) przez AgnieszkęS. - I Szydło, i feminizm oraz nazizm odnajdują się w łączącym je socjaliźmie, za którym już musi iść rabunek, gwałt i zbrodnia mimo na pozór, czy pod publikę i propagandę, dobrych intencji."





    Otrzymał Pan ode mnie ocenę 1* nie za poglądy tylko za formę w jakiej zostały one wyrażone. Bigoterii i szowinizmu nie ma co się wstydzić i ukrywać tego rodzaju przekonań w meandrach słów bez znaczenia. W swoich koncepcjach na temat roli kobiet reprezentuje Pan głos męskiej większości w Polsce. Po co więc kluczyć, wynajdować jakieś sztuczne idee "fałszywdgo pokoju"? Czy nie lepiej napisać dobitnie i bez zahamowania, że w pełni podziela Pan poglądy Korwina-Mikke. Wśród tylu godnych pochwały cech typowo męskich powinna być odwaga. Czego się Pan obawia, Panie Miarka?

    Jak zrozumiałam, każda kobieta, która nie podziela pańskich poglądów, otrzymuje natychmiast etykietkę "feministka". Feministka stosuje feministyczną postawę obrony - jak się domyślam- feminizmu. Tego rodzaju wątpliwej wartości koncepcjami przesiąknięty jest pański tekst. Wtórują Panu, bucząc i hucząc radośnie, inne "żuczki" rodzaju męskiego ( w tym republikański "żuczek" Michałkiewicz) turlając przed sobą coraz to większe kulki pożywnego dla ich ambicji łajna, które być może chwilowo zaspokoi ich wiecznie nienasycony głód męskiej wielkości.

    Uważam, że ma Pan poważne kłopoty z logiką w wyrażaniu myśli. Stąd wzięła się moja negatywna ocena pańskiego tekstu. Nie muszę nadmieniać, że ideologia socjalistyczna jest składową socjalizmu, bo gdyby socjalizm nie zawierał socjalistycznej ideologii to nie byłby już socjalizmem. Nawiązuję tutaj do przeuroczej sentencji :" I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej socjalizmu." Interesujące jest również, w jaki sposób czyni Pan swoje porównania. Przykładem może być tutaj następujący twór pańskiej wyobraźni:" I Szydło, i feminizm oraz nazizm odnajdują się w łączącym je socjalizmie...". Nie przeszkadza mi, że porównuje pan feminizm z ideologią nazizmu, chociaż uważam, że to porównanie powinno odbyć się tylko na zasadzie kontrastu, ponieważ nazizci byli bardzo antyfeministyczni. Prawdę mówiąc mieli poglądy podobne do pańskich. Nie da się jednak, Panie Miarka, porównać osób z ideologiami. Chyba zgodzi się Pan ze mną w tym punkcie. Z tego rodzaju paradoksalnego myślenia zbudowana jest pańska notka.

    Cytowanie Michałkiewicza również nie przynosi Panu chluby, gdyż konkluzje tegoż żurnalisty nie są w żadnym razie oparte na logice. Aby to udowodnić zaprezentuję urywek z cytatu powyżej:
    "To oczywista oczywistość – bo inteligencja polega między innymi na dostrzeganiu związku przyczynowego między przyczynami i skutkami, a socjaliści tej umiejętności wydają się być pozbawieni. Czy jest to cecha wrodzona, czy też efekt duraczenia ..." Michałkiewicz sugeruje tutaj, że socjaliści nie dostrzegają związku pomiędzy przyczynami i skutkami i może to być cecha wrodzona. Na szczęście Michałkiewicz nie urodził się socjalistą.

    Powrócę jeszcze do szowinistycznego bufona, czyli Korwina-Mikke i jego dowodu na kobiecą niższość umysłową. Są dwie listy stu najlepszych szachistów na świecie. Na liście kobiet nie ma ani jednego mężczyzny, a na liście mężczyzn nie znajduje się ani jedna kobieta.
  • @Husky 17:19:32
    Husky,
    Dziękuję za tak świetne uzupełnienie mojej wypowiedzi. Dla mężczyzn bez kompleksów kobiety nie są zagrożeniem. Powinniśmy być dumni, że Polska ma utalentowaną panią premier.
  • ZAKŁADAJMY PANOWIE STOWARZYSZENIE OBRONY PRAW MĘSKICH!?
    Feministki wywalczyły już dla kobiet wiele specjalnych PRAW!?
    Dalej nie możemy Panowie na to pozwalać , bo dziś IN WITRO i usuwanie ciąży bez pytanie o zgodę OJCA spłodzonego przez niego dziecka a jutro zażądają te KOBIETY rewolucjonistki legalnego KLONOWANIA!?
    MĘŻCZYZNI wtenczas staną się wcale już tym KOBIETOM niepotrzebni!?

    CZERWONY KORSARZ Z GDAŃSKA
    SŁAWOMIR
  • @AgnieszkaS 19:12:59
    "Cytaty z Miarki:
    " I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej socjalizmu.""

    Z trudem znalazlem to miejsce. Fakt. Tak napisałem. Wyszło mało maślane. Pytanie tylko, czy to tak trudno się domyślić, że to pomyłka i jak powinna wyglądać właściwa treść?
    W trakcie szukania zauważyłem z dziesięć literówek - dobrze że choć tego się Pani tylko raz czepiła.

    Ze zwykłymi literówkami się idzie domyślić, a tu nie? Na klasówce kolega się podpisał Tadeusz Tadeusz. Nauczycielka nie podejrzewała zmiany nazwiska, tylko od razu wiedziała kto to.

    Cały kontekst tego nieszczęsnego zdania adesowanego do Arjanka był:

    "I nazizm jako narodowy socjalizm i feminizm, i każdy jeden szowinizm ideologiczny to jedna rodzina. Zwróć uwagę, że używam na ich opisanie i terminu "nadludzie" typowego dla nazistów.

    Łączy je tu i faszystowska wszechmoc aparatu państwowego wyzbytego kontroli narodowej, i tak samo uzurpatorskiego, aparatu uninego. Jest tu i niszczona demokracja, bo ich skutkiem zostaje wypromowana nierównowaga między rolami mążczyzn i kobiet. - Wbrew krzykowi o równości zostaje wymuszona nierówność. Wbrew unijnemu zakazowi dyskryminacji, feminizm wprowadza dyskryminację.

    Owszem, jest tu i socjalizm. I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej socjalizmu.

    "Feminazizm" trzeba tłumaczyć jako odpowiednik nazizmu, z tym tylko, że dotyczny on różnic płciowych, a nie narodowych. Natomiast wspólne z nazizmem ma i "szowinizm", i "ideologię" i "socjalizm"."


    Cały ten fragment dotyczy porównań i zależności. Czyż zakwestionowane zdanie mogło mieć zamierzony inny sens jak:

    "Owszem, jest tu i socjalizm. I w ogóle błędnym jest pomijanie ideologii socjalistycznej jako składowej feminizmu".

    "... socjalistycznej jako składowej feminizmu" - bo o tym mówimy.
    A nawet, gdyby to ktoś zrozumiał odwrotnie, czyli:
    "... feministycznej jako składowej socjalizmu", to też by było to zdanie prawdziwe, bo socjalizm był wcześniej, i jest to ideologia-matka dla feminizmu.
    Tutaj też - to cecha feminizmu/feminazizmu.


    "Otrzymał Pan ode mnie ocenę 1* nie za poglądy tylko za formę w jakiej zostały one wyrażone. Bigoterii i szowinizmu nie ma co się wstydzić i ukrywać tego rodzaju przekonań w meandrach słów bez znaczenia".

    Nie wiem o co chodzi z tą bigoterią. Mi się kojarzy z wąsikiem i przecież pisałem już, że wąsy zgoliłem :-)

    Nie myślę nawet dociekać, czym to mi Pani usiłuje tutaj dokuczyć.

    Co do szowinizmu, to ja z nim na każdym kroku walczę. Tutaj też. To jakieś głupie przezbytki, żeby to mi go próbować przypisywać.


    "W swoich koncepcjach na temat roli kobiet reprezentuje Pan głos męskiej większości w Polsce".

    Bzdura. Ja się nie zajmuję oceną roli kobiet. Prezentuję racje moralne, a więc na żadne większości, mniejszości, czy poprawności względu nie mam.
    Piszę tylko jakie cechy charakteru powinny być premiowane w czasach wojny i fałszywego pokoju, a jakie w czasach pokoju faktycznego.

    Ja tutaj nawet bronię kobiet przed usiłującymi występować w imieniu kobiet feministkami/feminazistkami.


    "Po co więc kluczyć, wynajdować jakieś sztuczne idee "fałszywdgo pokoju"? Czy nie lepiej napisać dobitnie i bez zahamowania, że w pełni podziela Pan poglądy Korwina-Mikke.

    Czy podzielam? A po co te nadinterpretacje?


    "Wśród tylu godnych pochwały cech typowo męskich powinna być odwaga. Czego się Pan obawia, Panie Miarka?”

    Hola, hola. To Pani nie ma pojęcia co to jest odwaga. Obawy motywują odwagę, odwaga jest mimo obaw.


    „Jak zrozumiałam, każda kobieta, która nie podziela pańskich poglądów, otrzymuje natychmiast etykietkę "feministka".”

    Doprawdy? Zrozumiała Pani szóstym zmysłem? ...


    „Interesujące jest również, w jaki sposób czyni Pan swoje porównania. Przykładem może być tutaj następujący twór pańskiej wyobraźni:" I Szydło, i feminizm oraz nazizm odnajdują się w łączącym je socjalizmie...".

    Nie. To już przesada. To ja nie rozumiem, jak Pani może nie rozumieć, że ideologia socjalizmu dotyczy i postawy pani Szydło, i socjalizm jest ideologią matką i dla ideologii feminizmu, i dla ideologii nazizmu, czyli narodowego socjalizmu.


    „Nie przeszkadza mi, że porównuje pan feminizm z ideologią nazizmu, chociaż uważam, że to porównanie powinno odbyć się tylko na zasadzie kontrastu, ponieważ nazizci byli bardzo antyfeministyczni”.

    Nie ma tu mowy o kontraście. Nie raz to pisałem i zapewne nie raz napiszę: Przeciwieństwem dla dobra jest zło, a przeciwieństwem dla zła jest inne zło. Dobro jest tylko kropelką w bezmiarze możliwości zrobienia czegoś złego dla danej sytuacji.

    To, że naziści byli antyfeministyczni wcale nie znaczy że któraś z tych ideologii była, czy jest dobra.


    „Prawdę mówiąc mieli poglądy podobne do pańskich”.

    Doprawdy? Widzi Pani u mnie szowinizm? Widzi Pani u mnie socjalizm? ...


    „Nie da się jednak, Panie Miarka, porównać osób z ideologiami. Chyba zgodzi się Pan ze mną w tym punkcie. Z tego rodzaju paradoksalnego myślenia zbudowana jest pańska notka”.

    Owszem, są pewne osoby, które tak się zrastają z wyznawanymi ideologiami i związanymi z nimi emocjami, że zupełnie nie dopuszczają do siebie logicznych, rozumowych argumentów z jednej strony, a z drugiej strony, że cechy tych ideologii charakteryzują i te osoby, np. Szydło-socjalistka. Tylko dlaczego to mnie, który o tym piszę chce Pani za to winić, a nie te osoby?


    „Cytowanie Michałkiewicza również nie przynosi Panu chluby, gdyż konkluzje tegoż żurnalisty nie są w żadnym razie oparte na logice. Aby to udowodnić zaprezentuję urywek z cytatu powyżej:
    "To oczywista oczywistość – bo inteligencja polega między innymi na dostrzeganiu związku przyczynowego między przyczynami i skutkami, a socjaliści tej umiejętności wydają się być pozbawieni. Czy jest to cecha wrodzona, czy też efekt duraczenia ..." Michałkiewicz sugeruje tutaj, że socjaliści nie dostrzegają związku pomiędzy przyczynami i skutkami i może to być cecha wrodzona. Na szczęście Michałkiewicz nie urodził się socjalistą”.

    Myślę, że Michalkiewiczowi chodzi tutaj o to, że socjalizm też kiedyś został powołany do życia – zapewne w ramach piekielnego związku Marksa z Engelsem.
    Socjalizm to demon – on się udziela ludziom, którzy się rodzą zupełnie normalni. Nawet ich potrafi opętać.


    „Powrócę jeszcze do szowinistycznego bufona, czyli Korwina-Mikke i jego dowodu na kobiecą niższość umysłową. Są dwie listy stu najlepszych szachistów na świecie. Na liście kobiet nie ma ani jednego mężczyzny, a na liście mężczyzn nie znajduje się ani jedna kobieta”.

    Myślę, że Pani tu próbuje sprytnie kłamać. Lista szachistów Mikkego dotyczyła mistrzów szchowych i rodzaju męskiego, i żeńskiego razem. I nie było na niej kobiet wyłącznie dlatego, że ich kwalifikacje nie sięgały pierwszej setki.

    Inaczej mówiąc, to gdyby najlepsza z listy kobiecej siadła do partii szachów z najgorszym z listy męskiej, to by szans nie miała.

    I nie podkreślam tego tutaj, aby bronić poglądu o wyższości mężczyzn, tylko żeby podkteślić że są pewne cechy charakteru męskiego, które dają im wyższość w jednych dziedzinach, a kobiece kobietom w innych dziedzinach.

    Pisałem też że nie ma tym nic złego, bo zróźnicowanie naturalne jest po to, abyśmy się wzajemnie uzupełniali, współpracowali i budowali zgodną, harmonijną jedność.
  • @Czerwony Korsarz z Gdańska 21:59:55
    "ZAKŁADAJMY PANOWIE STOWARZYSZENIE OBRONY PRAW MĘSKICH!?
    Feministki wywalczyły już dla kobiet wiele specjalnych PRAW!?
    Dalej nie możemy Panowie na to pozwalać ..."

    Owszem, różne stowarzyszenia broniące ludzkiej normalności, świadomości dobra i zła, prawdy i moralności, a w związku z rozpowszechnianą patologią feminizmu można, a nawet trzeba powoływać.
    Problem, że bez sensu jest organizowanie się dla obrony tzw. praw, więc ważny jest i dobry, ludzki, życiowy cel tych organizacji.

    Wszystkie te "prawa" przyznawane ludziom przez świat polityki to oszustwa i uzurpacje. Nie ma czegoś takiego, co by nam tu mogli dać. Oni tu metodą komunistyczną dają to, czego dać władni nie są, żeby za chwilę to zabierać już całkiem realnie. Np. ONZ dał kiedyś ludziom "prawo do życia", a teraz i daje kobietom "prawa reprodukcyjne", a więc zgodę za aborcję, czyli pozbawianie życia człowieka w stadium płodu, a nadto sam staje na czele ideologii "zrównoważonego rozwoju", którego elementem jest tzw. depopulacja Ziemii, czyli praktyce zaplanowane i z zimną krwią przeprowadzane ludobójstwo 95% ludzkiej populacji.
    A to wszystko jeszcze na koszt nas, podatników, bo przecież oni żyją z naszych składek.

    My się nie mamy tu bronić przed feministkami, bo te całe ich "prawa" są nielegalne i tak bzdurne, że natychmiast trzeba tu przywracać cały naturalny i moralny ład życia publicznego i politycznego tak w skali krajów jak społeczności międzynarodowej.

    My ich po prostu mamy nie uznawać i przywrócić normalność.

    Poczytaj dokładnie moją ostatnią notkę w tym temacie:
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/137276,legalnosc-praw-i-przywilejow
  • @AgnieszkaS 19:12:59
    Jeszcze jeden temat. Pisze Pani w moim kierunku:

    "Po co więc kluczyć, wynajdować jakieś sztuczne idee "fałszywdgo pokoju"?".

    Otóż nie jest sztucznym temat fałszywego pokoju. On jest wielekroć niebezpieczniejszy jak otwarta wojna.
    Jesteśmy w stanie fałszywego pokoju.

    "Frederic Joliot-Curie przepowiedział: “Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa”".
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/125646,imigracja-temat-zastepczy

    „Tak, to wojna.
    – wojna niewypowiedziana, wielelekroć niebezpieczniejsza od tej militarnej, wojna powiązana z wrogami wewnętrznymi i zdradą, z fałszywymi przyjaciółmi i fałszywym pokojem oficjalnie głoszonym przez wszelkich urzędowych proroków – podobnie zresztą jak liczni prorocy biblijni, którzy prorokowali pod „zamówienie społeczne” grup interesu, podczas kiedy wróg już sieje spustoszenie w granicach, bo jest w nich po ich zdradzieckim otwarciu przez zdrajców i agenturę. Wojna jako jeden z koniecznych sposobów zapewnienia bytu wszelkich ideologii, typowa forma pozyskiwania środków na pasożytnicze życie. Drugi taki, to kradzież wewnętrzna, zwłaszcza socjal i zawyżone podatki.
    Każdy interes, który jest robiony przez oligarchów z innymi oligarchami wrogich państw, czy bloków politycznych potrzebuje takiej opinii usypiającej o braku zagrożenia dla państwa i narodu, o braku konieczności mobilizacji wewnętrznej, braku konieczności zbrojenia się i szykowania do wojny.
    Każdy ruch szowinistyczny – nie tylko antynarodowy, ale i antyideologiczny i antymoralny jest ruchem ekspansjonistycznym (typowym tu obrazem jest nazizm, w który przerodził się początkowo szlachetny, moralny nacjonalizm)– po syjonizm, inaczej mówiąc globalizm.
    Ekspansjonizm jest mu konieczny, bo sam jest destrukcją i destabilizacją, rozregulowaniem wszelkich mechanizmów samoobronnych i samopodtrzymania, trzeźwości i zdrowego rozsądku.
    Fałszywy pokój jest jadem, który wstrzykują niektóre pasożyty w ciała ofiar, aby te nie czuły, jak są zjadane, wysysane jako masa pokarmowa, może i świadoma, ale bezsilna.
    Takim „znieczulaczem” jest też ideologia poprawności politycznej.
    Takim znieczulaczem jest też korzyść osobista.
    Takim znieczulaczem jest też wszelka nieczystość rozumiana jako zgoda na stan trwania w brudzie moralnym, w destrukcji duchowej dla korzyści materialnych i dla przyjemności, dla FAŁSZYWIE rozumianej radości, a do tego FAŁSZYWEJ miłości jako motywu działania, nadto FAŁSZYWEGO PRZEBACZENIA (najpierw samemu sobie za to, co było, ale również jest i będzie) i w ogóle FAŁSZYWEGO dobra, zwłaszcza dobra rozumianego krótkowzrocznie – „na tu i teraz”.
    Ekspansjonizm działa w celach pasożytniczych – sam jest ogromnym marnotrawstwem i potrzebuje ciągłego trwania w otwarciu na zasilanie zewnętrzne, na nieustanny dopływ środków – i to w coraz wiekszych ilościach
    Interesów nie wolno ubijać z aktywnymi wrogami, bo to niemoralne – bo wiadomo, że wcześniej, czy później ruszą do ataku na nas, by nas już jawnie grabić i zabijać, pobawiać środków przetrwania, samoobrony i rozwoju, pozbawiać własności, potencjału intelektualnego i ludzkiego – zniewalać.
    Najgroźniejsza jest jednak sytuacja kiedy wróg , czy demoralizator, sabotażysta i agent uzyska uznanie dla jego pozycji – dobrowolne przystąpienie „naszych” (dotąd) do jego obozu. Zyskuje on wtedy nie tylko akceptację dla wszelkich jego złodziejstw, kłamstw, oszustw, manipulacji zbrodni, spisków i zmów, sabotażu, dywersji i szpiegostwa, agentury i korupcji, rabunkowej eksploatacji zasobów i dalszego zniewalania sztucznie kreowanymi długami państwa opanowanego w rządach FAŁSZYWIE przedstawicielskich narodu przez agenturę najeźdźcy faktycznego – zwykle skrytego za pozycją inwestora strategicznego, dobroczyńcy, czy filantropa”.
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/134597,co-jest-dzis-tematem-zastepczym-cz-ii-2
  • @miarka 23:03:46
    "Myślę, że Pani tu próbuje sprytnie kłamać. Lista szachistów Mikkego dotyczyła mistrzów szchowych i rodzaju męskiego, i żeńskiego razem. I nie było na niej kobiet wyłącznie dlatego, że ich kwalifikacje nie sięgały pierwszej setki.*



    *Proszę to sprawdzić:https://pl.wikipedia.org/wiki/Judit_Polg%C3%A1r

    Nie mam powodu, żeby kłamać. Żródła z którego korzystałam: https://ratings.fide.com/top.phtml?list=men
    https://ratings.fide.com/top.phtml?list=women


    "Doprawdy? Widzi Pani u mnie szowinizm? Widzi Pani u mnie socjalizm? ..."
    Socjalizm jest zaprzeczeniem szowinizmu. Pan nienawidzi socjalizmu. Odpowiedź na pańskie pierwsze pytanie jest chyba oczywista.

    To byłoby tyle na dzisiaj. Dobranoc!
  • @AgnieszkaS 02:32:32
    Co do szachistek to owszem, mają swoje rankingi, ale one swoje punkty zdobywają grając między sobą, a nie w rywalizacji z mężczyznami, bo odstają od poziomu.


    "Socjalizm jest zaprzeczeniem szowinizmu".

    Ależ skąd. To jest bliźniactwo. I jedna ideologia i druga żyje z niszczenia innych, z żerowania na innych, ze zniewalania innych, z pasożytowania na innych, z rabunku i zbrodni, są bezproduktywne i krótkowzroczne. Obie ideologie są ekspansjonistyczne, bo zostawiają za sobą wyżarte pastwiska i wyeksploatowane zasoby.
    W obu przypadkach jest uzurpatorstwo i "równanie innych w dół". Różnica między nimi jest tylko w tym, że szowinista ma się za kogoś lepszego, a socjalista uważa, że "ma prawo".
    I "ojczyzna socjalizmu" planowała, że "związek jej bratni ogarnie ludzki ród", i szowinizmy nie ustają w imperialiźmie po korporacjonizm-syjonizm-globalizm.
    A przecież w obu przypadkach to się dzieje tylko dla pasożytnictwa, dla sycenia najgorszych zwierzęcych, nawet bestialskich instynktów.

    Jeżeli socjalizm jest tu czegoś zaprzeczeniem, to demokracji - demokracji rozumianej jako sprawiedliwość wspólnotowa z "równaniem w górę" potrzebujących, aby nabierali zdolności samodzielnego radzenia sobie.


    "Pan nienawidzi socjalizmu".

    Normalny człowiek kocha to co dobre więc musi nienawidzić tego co złe.

    W socjaliźmie nie ma nic dobrego. To zbrodnia, rabunek, fałsz, demoralizacja, wynaturzenie i pozory dobra.

    Socjal jest oparty na motywie oszustwa - w pierszym ruchu jest motyw dawania czegoś, by w nieuniknionym ruchu drugim odebrać więcej, a nawet wszystko co obdarowany w ogóle posiada, wyłączyć ze struktur wspólnotowych, zdemoralizować, pozbawić perspektyw, zabezpieczeń i warunków, aby mógł samodzielnie rozwiązywać swoje problemy i zaspokajać swoje potrzeby, pozbawić warunków do wychowywania dzieci, oraz przestrzeni życiowej - po to, aby zniewolić i w dowolnym momencie pozbawić życia.
  • @miarka 04:00:41
    Pańskie wypowiedzi wskazują, że jest Pan libertarianinem i zwolennikiem katolickiego patriarchatu.

    Rysunek dołączony do notki ma obrazować pozycję kobiety w społeczeństwie. Kobieta, według wypowiedzi Korwina, to forma pośrednia pomiędzy mężczyzną a dzieckiem. Czy w takiej sytuacji kobieta powinna mieć prawa wyborcze? Kobieta, według Pana, ma tylko wartość jako matka-Polka. To jest jej rola i z tą rolą związane są jej obowiązki. Ma Pan oczywiście rację twierdząc, że szowinista uważa się za kogoś lepszego.

    "Co do szachistek to owszem, mają swoje rankingi, ale one swoje punkty zdobywają grając między sobą, a nie w rywalizacji z mężczyznami, bo odstają od poziomu."/Miarka/

    Polecam tutaj przeczytanie interesującego artykułu na temat gry w szachy (men's club). Z artykułu dowie się Pan między innymi jak dziewczynki zainteresowane grą w szachu są zniechęcane do tego "męskiego hobby" i że kobiety-szachistki mogą tylko zarobić jedną trzecią tego, co zarabiają mężczyźni. W artykule wspomniano, jak zmieniono reguły gry w szachy od czasów antycznych i jaki to miało wpływ na grę. Odnotowano również spostrzeżenia z pewnego eksperymentu. Otóż mężczyźni grając w szachy z kobietami, od samego początku każdej partii szachów, przyjmowali wyjątkowo napastliwe strategie. Ci sami mężczyźni w grze z innymi mężczyznami nie wykazywali tego rodzaju agresji.
    https://aeon.co/essays/why-are-only-two-of-the-world-s-top-100-chess-players-women


    Panie Miarka,
    Ponieważ nasze poglądy są absolutnym przeciwieństwem. Ja uważam libertarianizm za wyraz prymitywnego egoizmu i braku wrażliwości, a Pan uważa, że socjalizm jest złem - chyba dlatego, że pozwala całemu społeczeństwu na godne życie. Co do pańskich przekonań na temat roli kobiet (patrz wypowiedź libertarianina - pasożyta Korwina-Mikke), to jesteśmy na dwóch różnych biegunach. Nie widzę więc większego sensu kontynuowania tego bolesnego procesu zderzenia dwóch przeciwieństw.


    Dziękuję za intrygującą i kulturalną wymianę myśli.
    Pozdrawiam!
  • @AgnieszkaS 20:02:25
    Już tak ładnie Pani kończy, ale jeszcze parę zdań dorzucę :-)

    "Rysunek dołączony do notki ma obrazować pozycję kobiety w społeczeństwie. Kobieta, według wypowiedzi Korwina, to forma pośrednia pomiędzy mężczyzną a dzieckiem. Czy w takiej sytuacji kobieta powinna mieć prawa wyborcze?"

    W swoim drugim komentarzu, zatytułowanym: "Małe wyjaśnienie do obrazka wprowadzającego" przedstawiam swój pogląd na ten temat, z którego to wynika coś zupełnie przeciwnego poza oczywiście stanem wojny lub fałszywego pokoju, kiedy to trzeba się zgodzić z Korwinem-Mikke.

    Stan wojny to taki specyficzny stan, kiedy i demokracja jest faktycznie zawieszona, a specjalnych uprawnień nabiera osoba wybrana na przywódcę. Kiedy się wojna kończy, on jest natychmiast usuwany ze stanowiska i demokracja wraca. Takim wzorcowym tego przykładem był tutaj Churchil.

    Pani uwaga, że kobiety mogłyby w tym stanie nie mieć praw wyborczych ma coś na rzeczy.


    "Ja uważam libertarianizm za wyraz prymitywnego egoizmu i braku wrażliwości, a Pan uważa, że socjalizm jest złem - chyba dlatego, że pozwala całemu społeczeństwu na godne życie".

    Ja z kolei nie uważam się za libertarianina więc trudno mi tu mówić o poglądach.
    Jeszcze gorzej z socjalizmem, bo to że go zdecydowanie potępiam nie ma nic wspólnego z poglądami, a jest oparte na faktach.

    Socjalizm to zbrodnia, która zwsze pokazuje swoje oblicze bestii, nawet jak w pierwszej chwili daje "całemu społeczeństwu godne życie". Problem że środki na to życie pozyskiwane są nie tylko kosztem pasożytnictwa, ale i wszelkiej zbrodni, łącznie z życiem na kredyt, którego ta społeczność nie jest w stanie i nie zamierza spłacać. On formalnie ma być spłacany przez przyszłe pokolenia, ale w rzeczywistości to tych przyszłych pokoleń nawet ma nie być - 95% stanu ludzkość według już przyjętych planów ONZ-owskich "zrównoważonego rozwoju" ma być "zdepopulowane".
    Jakby nie patrzeć, to oznacza ludobójstwo - bezpośrednio, czy pośrednio ("fałszywy pokój").

    Czy nie trzeba tu patrzenia narodowego, oznaczającego patrzenie na dobro całego narodu - tych co byli przed nami, i zostawili nam swoje dziedzictwo, nas żyjących, i naszych potomków, którzy w swojej większości jeszcze się nie narodzili, ale to my dziś jesteśmy zobowiązani tworzyć im warunki i po temu, i po temu, aby oni mieli godne życie.

    Chce się jeszcze pani tego fundowania "godnego życia całemu społeczeństwu" i sobie?

    Nie dociera do pani, że aby urządzać socjalizm, to trzeba na to mieć środki? Nie dociera do pani, że co najmniej 50-80% tych narabowanych środków na socjal jest tracone na pasożytów od ich dystrybucji zanim dotrze do potrzebujących?
    Nie dociera, że i tak tych środków nie starcza aby potrzebujący mogli "równać w górę" i wracać do normalnego życia, tylko przeciwnie - "podlegają "równaniu w dół" do poziomu zdemoralizowanych i marginesu społecznego?

    Nie dociera do Pani, że w normalnej gospodarce pieniądze muszą krążyć produkując dobra społecznie użyteczne, a nie być trwonione na pasożytów?
    Myśli Pani że da się żyć na dłuższy dystans drukując pieniądze z powietrza - pieniądze które nie mają pokrycia w towarze potrzebnym i społecznie użytecznym.

    Chyba to Michalkiewicz ostatnio mówił o konieczności kojarzenia przyczyn ze skutkami - a Pani tak go sponiewierała.
    Ale to dopiero początek logicznego myślenia, a więc i realnego stania na ziemi.
    Proszę się obudzić!


    Pisze też Pani: "Kobieta, według Pana, ma tylko wartość jako matka-Polka".

    Wcale nie piszę że "tylko". Piszę o tym w sensie, że cechy dobrej żony i matki, które uosobiają Matki-Polski są ich cechami najcenniejszymi.

    One są wręcz nie do zastąpienia w realizacji naszych ludzkich powołań.

    Bez tego nie da się ocalić naszego człowieczeństwa.

    Bez tego nic w naszych działaniach nie ma sensu - byłoby to już tylko pasmo samounicestwienia.

    Broni Pani feministek. - O to im chodzi?
  • Kontynuacja dyskusji:
    Ponieważ poniższy wątek dyskusji pod notką: http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/137604,dosc-tej-patologii
    został ztrollowany w kierunku feministycznym, dla porządku i kontynuacji niniejszej dyskusji we właściwym miejscu, przenoszę go tutaj:

    Złodziejskie piętno
    Dla mnie dyskwalifikujące jest już przyjęcie nicka "Rzeczpospolita".
    nadużycie link skomentuj usuń
    Andrzej Madej 20.03.2017 21:15:2

    @Andrzej Madej 21:15:23
    To samo dotyczy PO, N.. i PSL, lewactwa którzy to wypowiadają się ponoć w imieniu wszystkich Polek i Polaków. A czy wszystkie Polki i wszyscy Polacy dali im na to przyzwolenie? Nie!
    nadużycie link skomentuj usuń
    kula Lis 66 21.03.2017 10:00:27

    @kula Lis 66 10:00:27
    "To samo dotyczy PO, N.. i PSL, lewactwa którzy to wypowiadają się ponoć w imieniu wszystkich Polek i Polaków. A czy wszystkie Polki i wszyscy Polacy dali im na to przyzwolenie? Nie!"

    Nie chodzi tyle o przyzwolenie, co o to, jakie oni mają pojęcie o życiu normalnych ludzi?
    Miałem niedawno rozmowę z fanką feminizmu. Grupka do której należy pewnie mniej jak 1% kobiet nie tylko że chce się wypowiadać za wszystkie kobiety, ale twierdzi, że również broni osób starszych i dzieci.
    Tylko pytanie przed kim?
    Razem wyraża się z tego obraz patologii roszczeniowej typu zbrodniczego socjalizmu żerującego na krzywdzie osób normalnych, zdolnych do konstruktywnego, dalokowzrocznie i prożyciowo nakierowanego działania.
    nadużycie link skomentuj usuń
    miarka 21.03.2017 10:40:52

    @miarka 10:40:52
    "Miałem niedawno rozmowę z fanką feminizmu. Grupka do której należy pewnie mniej jak 1% kobiet nie tylko że chce się wypowiadać za wszystkie kobiety, ale twierdzi, że również broni osób starszych i dzieci. "/Miarka/

    Jeszcze się ta rozmowa nie skończyła, Szanowny Miarka. Nie jestem "fanką feminizmu". Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet przed pańskimi atakami. Zastanawia mnie, czy wyznaczył Pan sobie jakieś granice w szerzeniu fałszywych informacji na temat innych ludzi. "Chwalebny cel" uświęca jednak mefistofeliczne sposoby.

    Nie rozumie Pan istoty argumentum ad personam.

    Posłużę się więc Wiki:
    "Argumentum ad personam (łac. „argument skierowany do osoby”) – pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. W ten sposób unika stwierdzenia, że jego racjonalne argumenty zostały wyczerpane, a jednocześnie sugeruje audytorium, że poglądy oponenta są fałszywe. Dodatkowo obrażanie oponenta ma na celu wyprowadzenie go z równowagi, tak by utrudnić mu adekwatne reagowanie na przedstawiane argumenty.

    Artur Schopenhauer w swoim dziele Die eristische Dialektik (Erystyka czyli sztuka prowadzenia sporów) wymienia Argumentum ad personam jako ostatni sposób nieuczciwej argumentacji, stosowany, gdy wszystkie inne sposoby zawodzą i nie ma szans na wygranie sporu argumentacją merytoryczną."

    Przykłady z Miarki:
    Dariusz Kosiur to bestia.
    Ja to fanka feminizmu.
    nadużycie link skomentuj usuń
    AgnieszkaS 21.03.2017 16:42:56

    @AgnieszkaS 16:42:56
    ""Miałem niedawno rozmowę z fanką feminizmu. Grupka do której należy pewnie mniej jak 1% kobiet nie tylko że chce się wypowiadać za wszystkie kobiety, ale twierdzi, że również broni osób starszych i dzieci. "/Miarka/

    Jeszcze się ta rozmowa nie skończyła, Szanowny Miarka. Nie jestem "fanką feminizmu". Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet przed pańskimi atakami".

    Wprosiła się Pani do tej dyskusji, tylko po co? Przecież specjalnie tak napisałem, żeby Pani nie dotykać.

    W naszych burzliwych dyskusjach:
    http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/137368,w-obronie-janusza-korwina-mikke
    http://trybeus.neon24.pl/post/137540,o-sypaniu-perel-przed-dariusza-kosiura

    ...„broniła Pani kobiet” z pozycji jednoznacznie feministycznych.

    Atakowała Pani mnie, że nie dość mocno skrytykowałem Korwina-Mikke, żądając żebym go skrytykował jeszcze w kwestii stosunku do płac, niezależnie, czy mamy wojnę, pokój, czy fałszywy pokój.

    W moim rozumowaniu kobiety powinny zarabiać nawet więcej od mężczyzn, ale w czasach pokoju, zaś w czasach wojny i fałszywego pokoju te relacje powinny być odwrócone.

    Dokładnie tu się ujawniło Pani myślenie feministyczne: zawłaszczyć to, w czym kobiety mają przewagę, jeśli by doszło do konkurencji do dóbr, a tam, gdzie naturalną przewagę mają mężczyźni, ż ądać równouprawnienia w konkurencji do dóbr – tu płac.

    Ten stan daje feministkom/femonazistkom nie tylko roszczeniową socjalistyczną, ale i szowinistyczną pozycję. Dokładnie taki rodowód musi tez mieć Pani roszczenie do reprezentowania starców i dzieci.

    W tej sytuacji miałbym prawo nawet do napisania o Pani feministka/feminazistka. I wcale nie byłby to „atak ad personam”, a „samoobrona ad meritum”, bo taką pozycję Pani zajmowała, co powyżej dowiodłem. Pisałem zresztą o tym i wcześniej.

    Tak samo z „bestią”. To nie żaden atak personalny, tylko samoobrona „ad meritum”.

    Nie raz rozwijałem w swoich tekstach czym jest „bestia w ludzkiej skórze”, ale jak to nie dotarło, to mam dobrą okazję, żeby powtórzyć:

    Miejsce zła jest tylko na zewnątrz naszej przestrzeni życiowej – a w tej czynimy dobro jako rzecz naturalną.
    Jeśli go wewnątrz niej pozostawimy, będziemy „chcąc-nie chcąc” czynili dobro i tym „zdeklarowanym złym”, a to go będzie tylko wzmacniać i rozzuchwalać, czynić bezkarnym, tolerowanym, a w końcu i równouprawnionym.

    Zło jako takie będzie odtąd zajmowało coraz więcej przestrzeni koniecznej nam do życia, tym samym nas, dobrych ludzi i innych dobrych ludzi tej przestrzeni i innych dóbr nam koniecznych które dotąd mieliśmy, któreśmy sobie wypracowali pozbawiało.

    W czym jeszcze rzecz. – Otóż ono w swoim postępie będzie się upodobniało w zewnętrznej postaci do nas – dobrych, godnych w swoim człowieczeństwie ludzi (ono będzie jako na zewnątrz literalnie poprawni faryzeusze – groby pobielane, wewnątrz robactwo).

    Jak będziemy w nim widzieli ludzi, to jesteśmy ugotowani, bo zło dopóki nie wyrzeka się zamiaru niszczenia nas jest złem bezwzględnym, bestią.
    – Że bestią w ludzkiej skórze, to tym bardziej niebezpieczną, bo zdradziecką, działającą „od wewnątrz” tego co uważamy za nasze.

    Obrona przed bestią w ludzkiej skórze jest samoobroną konieczną: albo my, albo ona.
    Pisałem też ostatnio:

    „Dodam, że nawet dobrej woli nie ma by dla jakiegoś wspólnego dobra działać.
    To już jest bestia - dopóki będzie miał możliwość szkodzenia dobrym ludziom, będzie szkodził i tylko siła może go powstrzymać”. http://miarka.neon24pl.neon24.pl/post/137576,troll-bloger-blaznuje#comment_1375056


    Pisze Pani:
    „Nie jestem "fanką feminizmu". Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet przed pańskimi atakami".

    Czy Pani gdzieś widziała, żebym atakował kobiety? Co za bzdura? Co za feministyczne urojenie? To przed feministkami trzeba bronić kobiety.

    Czyż któraś feministka nie deklaruje: „Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet”?
    Właśnie tu o tym mówimy, że lewactwo i wszystko co pokrewne do lewactwa tak ma.


    Jeszcze co do tego „Argumentum ad personam”.
    Pani podała bardzo dobrą definicję z wikipedii, tylko że Pani jej zupełnie nie rozumie.
    I argumenty „ad personam” i argumenty „ad meritum” są kierowane do osób, a Pani już to wszysko nazywa „ad personam”.
    Nie bierze Pani pod uwagę, że jak swoją opinię opieramy o argumenty merytoryczne to nasze argumenty są w pełni poprawne, choćby to było: „to debil”.

    Nie bierze też Pani pod uwagę, że w dyskusji możemy rozmawiać właśnie o osobie, a wtedy wszystko co mówimy jest merytoryczne i wnioski są „ad meritum”.

    Jeszcze raz Pani taką bzdurę napisze to będę to traktował jako złośliwy trolling.
    nadużycie link skomentuj usuń
    miarka 21.03.2017 20:09:22



    @miarka 20:09:22
    "Wprosiła się Pani do tej dyskusji, tylko po co? Przecież specjalnie tak napisałem, żeby Pani nie dotykać."/Miarka/

    Pisze Pan kłamstwa, które mają bezpośredni związek ze mną, a później w arogancki sposób się tłumaczy.

    "Czyż któraś feministka nie deklaruje: „Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet”? Właśnie tu o tym mówimy, że lewactwo i wszystko co pokrewne do lewactwa tak ma"/Miarka/

    Na fałsz w pańskiej argumentacji można się natknąć na każdym kroku.
    Czy przez samą deklarację "jestem kobietą i będę broniła kobiet" osoba deklarująca staje się feministką i to tylko dlatego, że wszystkie feministki to rzekomo mówią?

    Nie posługuje się Pan argumentami jedynie używa etykietek typu: "feministka", "feministka/femonazistka, "lewactwo" i oczywiście "bestia".


    "Atakowała Pani mnie, że nie dość mocno skrytykowałem Korwina-Mikke, żądając żebym go skrytykował jeszcze w kwestii stosunku do płac, niezależnie, czy mamy wojnę, pokój, czy fałszywy pokój." /Miarka/

    Również to zdanie nie ma nic wspólnego z prawdą. Nie krytykowałam Pana tylko pańskie zapatrywania. Pańska upozorowana krytyka Korwina Mikke zamierzona była na osiągnięcie efektu przeciwnego. Napisałam wtedy, że zagubił się Pan w meandrach własnej chytrości. Niczego od Pan nie żądałam. Stwierdzenie faktu nie jest żądaniem.

    A fakty były następujące: nie akceptował Pan tych samych zarobków dla kobiet i mężczyzn za tę samą pracę i uważał Pan kobiety za istoty fizycznie i intelektualnie mężczyznom podrzędne.


    Tutaj powrócę do pańskiego "meritum":

    "Zło jako takie będzie odtąd zajmowało coraz więcej przestrzeni koniecznej nam do życia, tym samym nas, dobrych ludzi i innych dobrych ludzi tej przestrzeni i innych dóbr nam koniecznych które dotąd mieliśmy, któreśmy sobie wypracowali pozbawiało. W czym jeszcze rzecz. – Otóż ono w swoim postępie będzie się upodobniało w zewnętrznej postaci do nas – dobrych, godnych w swoim człowieczeństwie ludzi (ono będzie jako na zewnątrz literalnie poprawni faryzeusze – groby pobielane, wewnątrz robactwo). "/Miarka/

    Czy nie wie Pan jak wiele zła zrodziło się przez wieki poprzez "dobrych, godnych w swoim człowieczeństwie ludzi" z dobrymi chrześcijańskimi intencjami, którzy potrzebowali przestrzeni życiowej tylko i wyłącznie dla siebie? Przykro mi, że nie znajduję aż tak wiele dobra w Panu. Znajduję go bardzo mało. Może tyle, ile zmieści się na ostrzu szpilki.

    Proszę zaprzestać przyklejania mi etykietek, a ja nie będę się wpraszała do pańskiej dyskusji. Z mojego punktu widzenia, pańskie twierdzenia, te z pozoru "ad meritum", nie mogą być przyjęte jako merytoryczne argumenty.

    "Jeszcze raz Pani taką bzdurę napisze to będę to traktował jako złośliwy trolling." /Miarka/

    Proszę to sobie traktować tak, jak Pan zechce. Jeszcze by tego brakowało, abym zaczęła się tutaj tłumaczyć, przed "dobrymi ludźmi", że nie jestem trollem.
    nadużycie link skomentuj usuń
    AgnieszkaS 22.03.2017 01:25:12
  • @miarka 04:23:48
    ""Wprosiła się Pani do tej dyskusji, tylko po co? Przecież specjalnie tak napisałem, żeby Pani nie dotykać."/Miarka/

    Pisze Pan kłamstwa, które mają bezpośredni związek ze mną, a później w arogancki sposób się tłumaczy".

    Nie. To nie było kłamstwo - nazwać można by to raczej uinkognitowieniem pewnej osoby autentycznej, po to, aby ją postawić jako przykład rozwijający wątek dyskusji, tak, żeby nie na niej był akcent, a na meritum sprawy.
    Pani zaś wykorzystując fakt, iż wiedziała, że to Pani przykład tu wykorzystałem, włączyła się w nią w intencji jej strollowania i w wątku lewackim i w wątku głównym notki.

    Moja tu wina, że nie zastosowałem zasady "nie karmić trolla", tylko zasadę "kamić trolla" - tylko dać mu tak bardzo obfitą michę pokarmu, że się mu już odechce dalszego trollowania".
    Okazało się, że nie dość pełna to była micha, skoro Pani jeszcze znalazła zaczepki.


    ""Czyż któraś feministka nie deklaruje: „Jestem jednak kobietą i będą broniła kobiet”? Właśnie tu o tym mówimy, że lewactwo i wszystko co pokrewne do lewactwa tak ma"/Miarka/

    Na fałsz w pańskiej argumentacji można się natknąć na każdym kroku.
    Czy przez samą deklarację "jestem kobietą i będę broniła kobiet" osoba deklarująca staje się feministką i to tylko dlatego, że wszystkie feministki to rzekomo mówią".

    Nie. To Pani fałszuje przebieg rozmowy.
    To ja podważam Pani agrument, że nie jest "fanką feminizmu" (czy feministką), bo "broni kobiet z racji tego iż jest kobietą". W tej sytuacji to bardzo miałki argument. Mówi tylko tyle, że Pani nie jest feministką bo jest kobietą.

    Dokłada jeszcze drugi miałki argument, że broni kobiet, bo jest kobietą, co jest faktem, ale nie jest prawdą - co najwyżej półprawdą, bo nie każda kobieta występuje z pozycji feministycznych (można tu mówić o kolejnym fałszu, że fakt jest tożsamy z prawdą).

    Pani tu jeszcze dopuszcza się trzeciego fałszu. - Iż według mnie przez "samą deklarację że "jestem kobietą i będę broniła kobiet" osoba deklarująca staje się feministką". Ten fałsz to "odwrócenie kolejności przyczyny i skutku". - Pani tu najpierw jest feministką, a dopiero w drugiej kolejności występuje jako "obrończyni kobiet".

    Jest jeszcze i czwarty fałsz, z "obroną kobiet". W Pani wystąpieniu do mnie nie ma obrony kobiet. - Jest tylko obrona racji feministycznych w kwestii płac.
    To, że beneficjentkami miałyby być i inne kobiety nie zmienia istoty rzeczy. Nawet daje feministkom dodatkową korzyść - jeśliby coś osiągnęły, miałyby powód do chwały, że to "feministki załatwiły" - może i adeptek by im przybyło (że to załatwienie krótkowzroczne, szkodliwe i dla przyszłości kobiet, to inna sprawa, że cały feminizm jest szkodliwy, bo rozbija jedność damsko-męską, to jeszcze inna sprawa).


    "Nie posługuje się Pan argumentami jedynie używa etykietek typu: "feministka", "feministka/femonazistka, "lewactwo" i oczywiście "bestia"."

    I znowu mówi Pani o faktach, nie o prawdzie. Dokładnie to o "faktach wyrwanych z kontekstu" - dokładnie tak, jak zwykła manipulator wybiera sobie z czyjejś wypowiedzi jedno zdanie i na jego podstawie robi zniekształcające uogólnienie, aby osiągać swój zamierzony cel.

    Bo ten kontekst jest - czy we wcześniejszych fragmentach mojej wypowiedzi bieżącej, czy w licznych innych wcześniejszych wypowiedziach. Nie ma problemu żeby je odszukać.


    "Nie krytykowałam Pana tylko pańskie zapatrywania".

    Raczej trudno tu rozdzielić czy mnie (z powodu moich zapatrywań), czy moje zapatrywania. Nawet trzeba by się tu upierać że skoro to było aderowane do mnie, to jednak była to krytyka mnie.


    "Pańska upozorowana krytyka Korwina Mikke zamierzona była na osiągnięcie efektu przeciwnego".

    Znów Pani wypacza znany sobie sens.
    Przecież to tłumaczyłem, że według planu notki była to nawalanka w Mikkego (a dużo tego było), a dopiero w końcówce była jego obrona w jednym konkretnym aspekcie.
    Krytyka była krytyką (nie była udawana, co Pani tu sugeruje), a tylko logika notki zmierzała do innego jak krytyka celu - a to co innego.


    "A fakty były następujące: nie akceptował Pan tych samych zarobków dla kobiet i mężczyzn za tę samą pracę i uważał Pan kobiety za istoty fizycznie i intelektualnie mężczyznom podrzędne".

    Nie można mówić że były takie fakty, a pomijać kontekst innych faktów, bo tam było parę aspektów co do kwestii zarobków.

    A co do tej "podrzędności" to coś Pani wymyśla.
    O ten obrazek z większym mężczyzną mniejszą kobietą i małym dzieckiem chodzi?

    Przecież o to chodzi, żeby na czas zagrożeń (wojna, fałszywy pokój) to mężczyzna szedł do przodu jako ten większy, ważniejszy, walczył, swoim ciałem zasłaniał rodzinę. Nawet jak nie zawsze tak jest, to normalna kobieta powinna go tu dowartościowywać, a nie żeby zostawiała go z jego problemami, a sama walczyła o swoje roszczenia finansowe z ich celowością obliczoną na tu i teraz.
  • AgnieszkaS 22.03.2017 01:25:12
    Jeszcze jeden problem:

    "Tutaj powrócę do pańskiego "meritum":
    "Zło jako takie będzie odtąd zajmowało coraz więcej przestrzeni koniecznej nam do życia, tym samym nas, dobrych ludzi i innych dobrych ludzi tej przestrzeni i innych dóbr nam koniecznych które dotąd mieliśmy, któreśmy sobie wypracowali pozbawiało. W czym jeszcze rzecz. – Otóż ono w swoim postępie będzie się upodobniało w zewnętrznej postaci do nas – dobrych, godnych w swoim człowieczeństwie ludzi (ono będzie jako na zewnątrz literalnie poprawni faryzeusze – groby pobielane, wewnątrz robactwo). "/Miarka/

    Czy nie wie Pan jak wiele zła zrodziło się przez wieki poprzez "dobrych, godnych w swoim człowieczeństwie ludzi" z dobrymi chrześcijańskimi intencjami, którzy potrzebowali przestrzeni życiowej tylko i wyłącznie dla siebie?"

    Nie. Pierwsze o tym słyszę. To nie jest możliwe. Pani zupełnie opacznie rozumie problem.
    Pani tu zapewne chce włączyć w temat hitlerowskich, narodowo-socjalistycznych szowinistów, ludzi złych, którzy potrzebowali powiększenia swojej przestrzeni życiowej kosztem odbierania jej narodom podludzi.
    Nie mówi Pani o tym wprost z jednego powodu - socjalizmu i szowinizmu, które łączą tych ludzi z feministkami.

    Ja natomiast raczej ujmuję się za tymi "podludźmi" z narodów podbijanych przez III Rzeszę, za ofiarami socjalizmu, czyli tymi,co jeszcze mają obra, o które mogłaby się opierać zdrowa goskodarka, czy od normalnych - tj. prawych i dobrych ludzi - mężczyzn, ale i kobiety - te normalne w sensie nie-feministki, nie-lewaczki, nie-socjalistki, te, które patrzą dalekowzrocznie i mądrze.

    Ujmuję się zresztą nawet nie za ich prawami, nawet nie za ich krzywdami, a za tym co jest im niezbędne do życia, a więc do czego są powołani, a czego obrona jest obroną konieczną.


    Widzę tu jeszcze jeden bardzo istotny dla naszej dyskusji aspekt.

    Otóż feministki "broniąc" prawa do równych zarobków kobiet i mężczyzn zakładają, że takie prawo jest prawem sprawiedliwym, a jak jest sprawiedliwe, to jest i moralnym, a z kolei jak moralne, to i ludzkim, zaś jak ludzkie, to i świętym, a jak święte, to i Bożym.

    Jest tu od razu cała lista zbrodni protestantyzmu/kantyzmu - aż tu się prosi wniosek feministek o opodatkowanie wszelkich relacji damsko-męskich z ustanowieniem ich wyłącznymi dysponentkami tego podatku. - Nie czuje tego Pani?

    Że to się wiąże ze stawianiem się feministek na pozycji "sędziów sprawiedliwych", a do tego "prawych prawodawców" i "przykładów moralnych" realizujących swoją "misję świętości"... - Nie czuje Pani tu wielkiego fałszu i karygodnej uzurpacji feministek?


    Cały problem, który tutaj stanął jest problemem najistotniejszym dla ideologii feminizmu. Przedstawiane przeze mnie problemy obnażają uzurpacje feministek, lewactwa, socjalistów, banksterów i satanistów.

    Bo o co ja się tu upominam jak nie o konieczną samoobronę ludzi dobrych przed uzurpacjami ludzi złych?


    Pani wniosek, żeby się tu nie bronić, nie bronić swojej przestrzeni życiowej przez ludzi dobrych, bo z tego może wyniknąć zło, to idiotyzm.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930