Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
160 postów 2370 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Bóg jest przyczyną wszystkiego, co piękne.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Piękno to ludzka wartość wyższego rzędu jak kształt, choćby najpiękniejszy. Kształt to niewiele, bo w piękne kształty ubierają się i demony.

 Nie wolno przestawiać naturalnej hierarchii ludzkich wartości, bo to jest samozatraceńcze.

Nie wolno, bo zawsze wychodzi z tego kłamstwo, zło, satanizm i śmierć.

 

Jeden z blogerów opublikował ostatnio notkę, której mottem, a zarazem i treścią w jego rozwinięciu są słowa Norwida „Piękno kształtem jest miłości”.

Rzecz trzeba od razu sprostować, bo jest odwrotnie jak to sugeruje tzw. pierwsze czytanie i logika tego blogera.

 

Odwrotnie tym sensie, że jednak to piękno wyraża się przez miłość.

To miłość wyraża kształt piękna. – Wyraża go przez swoje formy działania – bo jako relacja też nie ma określonego kształtu.

Piękno nie ma kształtu – bo to kształt jest piękny. To kształt ma swoje odzwierciedlenie w pięknu (lub odpowiednio w brzydocie).

 

To, że motto jest autorstwa jednego z największych narodowych poetów nie ma tu żadnego znaczenia.

Już większej rangi,  tu podobnym zdaniem jest stwierdzenie Apostoła: „Bóg jest miłością” (J, 4, 8 „Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością”).

Jednak w obu przypadkach miłość (dobrze rozumiana) nie jest bytem, tylko relacją.

Tak jak relacja nie ma kształtu, tak i relacji nie można uosabiać.

Bóg jest dobry i Bóg jest piękny. Widzimy dobro – widzimy Boga. Widzimy piękno – widzimy Boga. Cała filozofia.

Tak słowa Poety, jak Apostoła trzeba starać się zrozumieć nie popełniając błędów logicznych.

 

U Apostoła „Bóg jest miłością”, bo cały się wyraża w swojej miłości - I nie wolno tego rozumieć że „Bóg jest Miłością”, bo nie dość że to by był błąd logiczny, to jeszcze było by to bałwochwalstwo – wtedy uważalibyśmy, że Miłość jest bogiem. A to by prowadziło do kosmicznych bzdur, z możliwością miłości zła, a więc i pochwały szatana, czyli satanizmu.

Bóg jest miłością, ale miłość nie jest Bogiem.

Miłość jest decyzją postawy pokory i służby na rzecz wywyższenia kochanego dobra aż po panowanie dobra.

 

Podobnie jest ze zdaniem Poety.„Piękno kształtem jest miłości” to tylko poetycki skrót myślowy. 

Logiczne tu rozumowanie jest takie oto:

Bóg jest piękny. W każdym pięknu widzimy więc obraz Boga. Bóg jest też dobry.

Dobro jako dobrzy kochamy. Kochamy w nim obraz Boga. Widząc więc piękne kształty mamy od razu skojarzenie z Bożą miłością, miłością dobra.

 

Piękno też kochamy, kochamy go bo kochamy Boga, który jest piękny.

Kiedy jesteśmy w Komunii z Bogiem, piękno jest i w nas.

Podobnie kiedy jesteśmy ochrzczeni, mamy w sercu pieczęć Bożą, a więc i obraz Bożego piękna. Sumienie więc nam nie pozwala kierować swojej miłości ku brzydocie.

Kochamy Boga jako pięknego, bo i w sobie widzimy piękno. Nasza relacja miłości odbywa się tu na płaszczyźnie piękna.

 

Podobnie zresztą i z dobrem. Nasza relacja miłości z Bogiem odbywa się na płaszczyźnie dobra.

 

Można tu pójść dalej.

Identycznie jest z życiem. Bóg jest życiem, ale życie nie jest Bogiem. Życie jest w Bogu. Kiedy jesteśmy w Komunii z Bogiem, Bóg jest w nas, a my w Nim.

Bóg jest w nas, bo życie jest w nas. Kochamy życie, bo kochamy Boga.

Nasza relacja miłości z Bogiem odbywa się na płaszczyźnie życia.

 

I odwrotnie. Gdybyśmy powiedzieli, że kochamy Boga, bo kochamy życie, byłaby to bzdura. To nie byłaby miłość, tylko egoistyczna interesowność.

To samo, gdybyśmy powiedzieli, że kochamy Boga, bo kochamy piękno.

To samo, gdybyśmy powiedzieli, że kochamy Boga, bo kochamy dobro.

W każdym z tych przypadków byłaby motywowana ludzką pychą uzurpacja i kradzież Bożych atrybutów.

Za tym szedłby wybór drogi szatana: „Być jak Bóg” -  drogi nakładania na całą ludzką rzeczywistość kłamliwych definicji i narracji, drogi ku śmierci i zagładzie rodzaju ludzkiego.

 

Podkreślę więc:

- to piękno wyraża się przez miłość

- to dobro wyraża się przez miłość

- to życie ludzkie wyraża się przez miłość

... miłość kierowaną najpierw ku Bogu.

Miłość Boga wymaga aktywnych działań jednocześnie na rzecz piękna, dobra i życia ludzkiego.

 

KOMENTARZE

  • Uwaga fałsz:
    Autor wspomnianej notki pisze:
    „Piękno występuje tylko wtedy, gdy oddaje kształt różnych form miłości”.

    Tu jest cały fałsz – tu odbywa się proces wyprowadzania piękna z miłości. To oszustwo. To nie ma nic wspólnego z pięknem.
    To pominięcie piękna i zastąpienie go podróbką.
    To przestawienie naturalnej kolejności ludzkich wartości. Z tego zawsze wyjdzie satanizm.
    W konsekwencji typowym już będzie: „To tak brzydkie, że aż piękne”, albo jak w jednej reklamie: „W piekle też jest pięknie”, czy zwrot „Piękna śmierć”.
  • Miłość tkwi w realiźmie życia
    Autor wspomnianej powyżej notki wyróżnia rodzaje miłości jako „stosunek:
    - rodzica do dziecka; miłość tkliwa i opiekuńcza.
    - dziecka do rodzica; pełna uwielbienia i oddania.
    - partnerska; dwojga ludzi równego statusu.
    W zasadzie te trzy typy miłości obejmują wszelkie rodzaje relacji występujących zarówno między ludźmi jak i względem całej otaczającej nas rzeczywistości". I pisze:
    "Jak bowiem zakwalifikować stosunek do przyrody? Wydaje się, że to dosyć oczywiste – jako mutację pierwszego z rodzajów. Miłość homoseksualną? To mutacja miłości partnerskiej, gdzie, jeśli odrzucić seksualność, może pozostać przyjaźń”.

    Nie można łączyć miłości z homoseksualizmem, bo nie ma w nim dążenia do panowania dobra. Tak rozumiana miłość byłaby abstrakcyjną, oderwaną od realiów piękna i życia.
    Nie można „odrzucać seksualności”. To nie celibat, w którym żyjemy tak, jakby życie seksualne nas nie dotyczyło.
    Tu szczególnie ważnymi są słowa powyższej notki:
    „Miłość Boga wymaga aktywnych działań jednocześnie na rzecz piękna, dobra i życia ludzkiego”.
  • Skąd on to bierze?
    Ciekawe skąd on to bierze i w czyim interesie takie rzeczy wypisuje:
    „Chrześcijaństwo jest egalitarne i personalistyczne; tu nie ma miejsca na traktowanie gromadnościowe. Niewolnik - nie jest osobą; jest zależny od swego pana”?

    Weźmy gromadnościowe - jest - bo braterstwo, rodzina, naród, wspólnota, dobro wspólne ...
    Egalitarne? Poza kręgami braterstwa nie ma
    - bo każdy jest inny, każdy ma inne powołania.
    - bo wyeksponowana jest miłość - ona wyklucza egalitaryzm. – Kocha się całym sobą, kochaną osobę traktuje wyjątkowo, wyróżnia nad wszystkie – tak kocha, że wszystkich innych w tym czasie, czy miejscu nienawidzi.
    - bo są wspólnoty. One są z natury zamknięte. Dla będących spoza nich nie ma nawet równouprawnienia, a często i tolerancji...
    Weźmy personalistyczne - tak, ale też niezupełnie,
    - bo jednak priorytet ma wspólnotowe.

    Nadto niewolnictwo nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem Ga 5, 13: "Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie!"
  • Bóg jest rasistą tak twierdzą ci co z nim rozmawiali
    i ci w jego imieniu nauczali 2000 lat temu..
    Wystarczy przeczytać Stary testament, Torę czy Talmud.
    Późniejsze interpretacje tworzone kilkaset czy tysiąc lat później nie mogą być wiarygodne bo co mogą powiedzieć o Bogu ludzie którzy urodzili się 500 czy 1000 lat po historycznych wydarzeniach ?.
    Mogą jedynie powoływać się na stare zapisy z tego okresu (stary testament, Tora...) albo zmyślać wg bieżących potrzeb propagandowych.
    Nowy Testament to zmyślona upudrowana wg bieżących potrzeb historyjka
    pełna przekłamań, białych plan, przemilczeń , nadinterpretacji...
    (wystarczy porównać zapisy Starego i nowego testamentu oraz ich interpretacje stare i nowe).

    Ze starych pierwotnych dokumentów jednoznacznie wynika że Bóg jest rasistą jest mściwy i często każe zabijać..
    Wg najstarszych dokumentów Bóg jest mniej więcej taki jakim go widzą obecni Islamiści z najkrwawszej sekty islamskiej czyli Wahabici.

    Wahabici i Arabia Saudyjska jest najbliżej prawdy o Bogu.
    Izrael też jest bliki prawdy o Bogu (rasistowska koncepcja narodu wybranego i gojów jako trzody przyzagrodowej) czyli rasizm i niewolnictwo to świat Boga.

    Chrześcijaństwo i jego odłamy to niezgodne z oryginałem kopie kultu Boga stworzone dla uzyskania i utrzymania władzy i pieniędzy.
    Sama koncepcja Boga, Pana i jego sługów jest z definicji, z założenie rasistowska.. kreuje postawy zależne niewolnicze... Boga ciągle wierzący o coś błagaj`a i to na kolanach jak niewolnicy...o łaskę proszą, dary mu przynoszą by go przebłagać...
    toż to czyste niewolnictwo jest.
    Dary oczywiści konsumują "urzędnicy Pana Boga" no bo kto ?

    I ciemny lud to kupuje.
    Rozumiem kilka set lat temu.. wtedy lud był ciemny .. ale dzisiaj w XXI wieku ? Szokujące jest ile jeszcze jest ciemnego ludu w światłym ponoć i demokratycznym społeczeństwie.
    Kult rasizmu i niewolnictwa w dobie przebijającej się przez tyranię oligarchów demokracji ?
    To prawdziwy absurd.
  • @miarka 18:57:37
    Byś kiedyś kościele na mszy ?
    Kto rozmawia na kolanach z Panem lub jego urzędnikiem ? To klasyczne relacje Pan - niewolnik.
    Kto błaga Pana o różne rzeczy .. to klasyczna postawa niewolnicza
    Kto wprost deklaruje że jest wiernym sługą Pana ?.. no niewolnik przecież..
    Kto znosi dary dla Pana by Pan zesłał na niego pomyślność albo odpuścił mu grzechy ?
    Kto jest zaszczuty wiarą że Pan wszystko widzi ,,, klasyka niewolnictwa
    życie w matrixie w 24h/ dobę pod okiem "kamery"...Pana.
    Toż to czyste zniewolenie , totalitaryzm władza absolutna niepodważalna...zniewolenie totalne...
    A do tego Pana trzeba nieustannie wielbić, wychwalać, przymilać si`e jemu... To przecież psychologia wzorcowego niewolnika.
  • @Oscar 08:21:04
    "Bóg jest rasistą..."

    Panu się coś pomyliło - tu rozmawiamy o pięknie.
    Rozmawiamy o jego istocie, o jego związku z miłością, o niebezpieczeństwie złego zrozumienia twierdzenia Norwida, że „Piękno kształtem jest miłości”.

    Oczywiście, że stwierdzamy też, że piękno pochodzi od Boga, podobnie jak dobro i życie.
    Od Boga, a nie z jakichś fałszywych spekulacji umysłowych o miłości jak to robi autor notki "Miłość a piękno".

    Pan widzę też czerpie swoją wiedzę o człowieczeństwie, świecie i ich Stwórcy z jakichś zatrutych źródeł, stąd i obraz Boga ma fałszywy, płynący z niedoczytania i pochopnych, a tendencyjnych interpretacji. Obraz inny niż ten, jaki mamy po przeczytaniu całego Pisma Świętego.


    Oczywiście, że czytając Biblię natrafiamy na niesprawiedliwą naszym zdaniem promocję "narodu wybranego".
    Problem, że on jest wybranym raczej jako przykład Bożej pedagogiki wobec ludzi, a nie dla promocji "rasy panów".

    Tu już bardziej chodzi o to, że ci "wybrani" to najpodlejsze z ludzkich plemion i jak oni się nawrócą to już i wszyscy się nawrócą.

    Proszę zwócić uwagę, że kiedy trwali w nawróceniu do Boga dobrze im się wiodło, kiedy zaś zaczynali kombinować po swojemu, popadali w prześladowania i zniewolenie.


    "Kult rasizmu i niewolnictwa w dobie przebijającej się przez tyranię oligarchów demokracji ?
    To prawdziwy absurd.".

    Oczywiście. Tylko że to nie płynie od Boga, a ze zniekształceń obrazu Boga, podobnie jak przez ludzi - i to złych ludzi - wymyślona jest i sama "tyrania oligarchów", którzy w swoich uzurpacjach już stawiają się na miejscu Boga.

    Znana jest zasada: "Pycha kroczy przed upadkiem".
    To właśnie wniosek z doświadczeń "narodu wybranego" opisanych w Biblii.
    Analogia prowadzi do wniosku, że "tyranię oligarchów" czeka już niechybny upadek.
    Teraz ich czekają prześladowania i zniewolenie. Teraz już się tego bardzo boją - tak bardzo, że chcą śledzić i kontrolować wszystkich ludzi, nawet ich czipować.

    Nie oznacza to jeszcze, że jak już upadną, to damy radę od razu ustanowić rzeczywistą demokrację, a więc opartą na naturalnych ludzkich wartościach (z Bogiem na pierwszym miejscu), ale przynajmniej jedno negatywne doświadczenie ludzkość będzie miała za sobą.
  • @miarka 09:50:54
    Wielu patrzy i widzi co chce widzieć.
    Sztuką jest patrzeć i widzieć to co widać rzeczywiście.

    Jedynym materiałem źródłowym o Bogu jest "dokumentacja" powstała w czasach gdy Bóg działał na ziemi i kontaktował się z ludźmi.
    Reszta "dokumentacji" to twory wtórne to optyka tego co chce się zobaczyć a nie tego co było.

    Ja powołuje się na jedyne znane dokumenty PIERWOTNE.
    Innych nie ma lub są nieznane.

    Dopisywanie swoich interpretacji to już jest widzenie tego co się chce zobaczyć a nie tego co było realnie zwłaszcza jak się dopisuje po kilku stuleciach.

    Chcica i rzeczywistość to całkiem równe sprawy.
    Chcica jest fantazją, ułudą, mirażem a świat jest rzeczywistym, realny.
  • @miarka 09:50:54
    Bóg jest Oligarchą posiadającym wszystko na ziemi.
    A demokracja nie jest możliwa w warunkach rządów Oligarchów czyli np Boga.

    Ułuda że Bóg jest dobrym oligarchą jest ułudą.
    Bóg jest tak dobrym Oligarchą jak jego słudzy na ziemi którzy konsumuj`a realnie cała władzę Boga nad ludźmi.

    Jeżeli Bóg jest Oligarchą to jego sługusy automatycznie są Oligarchami bo to oni realnie pełną władzę na prostym ludem.
    A władza oligarchów nigdy nie jest i nie będzie demokracją.
    Władza zwłaszcza "dana od Boga" kusi do dyktatury w imieniu Boga do bogacenia się na uprzywilejowanej pozycji urzędnika Boga.

    Nie da się zbudować demokracji z Bogiem na czele..
    Demokracja może być tylko ateistyczna a Bóg to przestrzeń prywatnych wierzeń rozdzielna od demokracji, sprzeczna z demokracją.
  • @Oscar 08:27:49
    "Kto rozmawia na kolanach z Panem lub jego urzędnikiem ? To klasyczne relacje Pan - niewolnik.
    Kto błaga Pana o różne rzeczy .. to klasyczna postawa niewolnicza
    Kto wprost deklaruje że jest wiernym sługą Pana ?.. no niewolnik przecież".

    Oczywiście, że można modlić się stojąc i wyciągając do Boga ręce w geście prośby motywowanej brakiem czegoś.
    Jednak przyczyną zła, które nas dotyka jest nie tylko brak, ale i nadmiar - wszystko co gromadzimy w nadmiarze krzywdzi nie tylko innych, ale i nas samych.
    Dobro jest sednem tego potrzebujemy. Bywa dobre i bardzo dobre. Zły jest tylko niedostatek dobra i nadmiar dobra.

    Postawa modlitwy na kolanach jest bardziej odpowiednia do stanu naszych zbłądzeń, wwchodzenia w nadmiary, pychy i uzurpacje.
    Ręce złożone też są tu istotne - przywołują skojarzenie Boga, który nie tylko, że jest wielkim Stwórcą i Panem wszystkiego, więc jest poza nami, ale i Boga, który jest już w naszym wnętrzu, w naszym sercu, myślach, pamięci, wcześniejszych doświadczeniach...

    Uznanie Boga za swojego Pana nie jest niewolnictwem a świadomą i dobrowolnie przyjętą służbą. Nie zmienia tego faktu to, iż takiej postawy uczą już od maleńkiego dobrzy rodzice kochający swoje dzieci.
    Służba oznacza przylgnięcie, przywiązanie do pana motywowane miłością - tu więc jest mocne skojarzenie z opieką, dawstwem dóbr, piękna i życia. Wolnej woli nie narusza.
    Nie po to Bóg nam ją dał, aby nam ją odbierać.

    Chrześcijaństwo nie uczy niewolnictwa, a przeciwnie - życia w wolności, oraz takiego życia, aby nie popadać w niewolę, w tym w niewolę grzechu od której zaczyna się i wszelka niewola zewnętrzna.

    Weźmy np. takie cytaty z Biblii:
    "Ga 5, 1 Ku wolności wyswobodził nas Chrystus. A zatem trwajcie w niej i nie poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli!"
    "Ga 5, 13 Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! "


    "Kto jest zaszczuty wiarą że Pan wszystko widzi ,,, klasyka niewolnictwa
    życie w matrixie w 24h/ dobę pod okiem "kamery"...Pana.
    Toż to czyste zniewolenie , totalitaryzm władza absolutna niepodważalna...zniewolenie totalne..."

    Ależ jest zupełnie odwrotnie - wiara to oddech wolności i życia. To odejście od wiary prowadzi do zniewoleń i niewolnictwa po totalitarne - dziś korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistyczne.

    To świat złych ludzi nas zniewala jako tych biernych, co sobie pozwalają narzucać niewolnicze stosunki w miejsce gwarantującego nam wolność i życie ładu Bożego.
  • @Oscar 10:00:07
    "Jedynym materiałem źródłowym o Bogu jest "dokumentacja" powstała w czasach gdy Bóg działał na ziemi i kontaktował się z ludźmi".

    To zupełnie błędny pogląd - policyjno-prawniczy i antropologiczny, oznaczający, że o Bogu rozmawiamy jakby zrobił co miał zrobić i poszedł spać albo i umarł. Nie, nie umarł. Jest i pisze dalej naszą historię - tylko że z nami i naszym życiem.
    Jego Duch wciąż może być i naszym Duchem.
    Zdarzenia, które nas dotyczą, ludzie stawiani na naszej drodze są nie tylko zadaniem dla na, ale są też i nam od Niego danymi jako Jego "słowo egzystencjalne" do nas.
  • @miarka 11:20:18
    Dogmat nad rozumem.
    A co to jest dogmat ?
    To jest domniemanie czegoś czego nie wiemy...
    czyli prosto mówiąc nasz chcica...
    Przy pomocy dogmatu możemy "udowodnić" wszystko co tylko chcemy.

    Manipulacja dogmatami.. zabija mniejsze rozumki...odbiera im argumenty jak tylko łykną jakiś dog,mat.

    Dogmat "on jest wszędzie, wie wszystko, może wszystko" i jest niewidoczny...ale jest choć go nie ma i nie można go dotknąć.. zabija małe rozumki i czyni z nich niewolników.

    Twarda logika nie poddaje się dogmatom, pyta o dowody..
    twarde powtarzalne, zweryfikowane.
  • @Oscar 10:08:12
    "Bóg jest Oligarchą posiadającym wszystko na ziemi.
    A demokracja nie jest możliwa w warunkach rządów Oligarchów czyli np Boga".

    O oligarchii to już rozmawialiśmy niedawno na blogu Narymounta - notka "Bujanie w oparach absurdu".

    Wciąż nie dotało do Ciebie czym jest oligarchia. Przede wszystkim to "Oligarchia zaczyna się od uzurpacji roli władzy w państwie z tytułu posiadania znacznego majątku".

    Bóg jako Stwórca i jest właścicielem wszystkiego, ale nie sprawuje z tego tytułu władzy.

    Bogu służymy, Bogu jesteśmy poddani, ale Bóg nas nie zniewala.
    Nie jesteśmy jakimś państwem teokratycznym nad demokracją.
    Jest przeciwnie.
    Bóg panuje nad nami z racji poddania Mu naszych serc i naszego życia społecznego w akcie intronizacji Jezusa Chrystusa na króla Polski.
    I jedno i drugie jest decyzją naszej woli, a nie Bożej uzurpacji.

    Zaś co do demokracji to jest ona od strony duchowej ludzką wartością - sprawiedliwością wspólnotową. To wartość naszego życia społecznego.
    Demokracja teraz zyskała w Polsce wielkie szanse na swój prawdziwy rozwój, bo i władze polityczne uczestniczyły w Intronizacji.


    "Władza zwłaszcza "dana od Boga" kusi do dyktatury w imieniu Boga do bogacenia się na uprzywilejowanej pozycji urzędnika Boga".

    Kusi to diabeł. Władza dana od Boa jest dana władcy po to, żeby "po Bożemu", czyli oddolnie i z miłością służyła swoim poddanym.
    A uprzywilejowaną pozyycję to zajmują uzurpatorzy, którzy zawłaszczają na swój prywatny użytek "władzę daną im od Boga".
    Bóg nie dał im władzy. Bóg im władzy udzielił.
    Władza to nie dar - władza to łaska.

    Wszelka władza na ziemi to jest władza uprawniająca władców tylko do bieżącego zarządu powierzonymi jej dobrami.
    Jeden jest Pan.

    Władzą zwierzchnią w państwie jest naród. I on też nie daje swojej władzy władzom państwowym - on im tej władzy tylko udziela - i na czas kadencji i w ramach umowy społecznej zawartej i w konstytucji i według złożonych w trakcie wyborów obietnic.

    Władze państwowe też udzielają swojej władzy zwierzchniej powoływanej administracji - to też dobrowolna służba obywatelom.

    Ich też diabeł kusi, żeby się przekształcali w biurokrację panującą "nad obywatelami".
    Dopiero tu występuje korupcja, a na drodze korupcji możliwość rządów oligarchii.
    Rządów patologii.


    "Nie da się zbudować demokracji z Bogiem na czele..
    Demokracja może być tylko ateistyczna a Bóg to przestrzeń prywatnych wierzeń rozdzielna od demokracji, sprzeczna z demokracją".

    Prawdziwa demokracja jest z Bogiem na czele. Ma dwa skrzydła: materialno-prawniczo-organizacyjne i duchowe.
    Żeby byt był zdolny do życia, duch musi panować nad materią.
    W demokracji to już oznacza panowanie sprawiedliwości nad prawem.

    Z jednej strony oznacza prawodawstwo tworzone z potrzeb sprawiedliwości i jako służebne wspólnotom ludzkim składającym się na państwo, zwłaszcza wspólnocie narodowej narodu wiodącego w państwie, a więc i narodu właścicielskiego jego dóbr wspólnych, oraz innym równouprawnionym obywatelom.
    Z drugiej strony to duch - narodu, z jego tożsamością, kulturą i tradycją, pamięcią i historią, oraz duch spójności całego naturalnego systemu wartości wokół którego zorganizowany jest ten naród.
    U nas to chrześcijaństwo - i to jako religia katolicka.

    Nie oznacza to, że Bóg jest na czele, czy że ma być na czele.
    Jednak oznacza, że w Polsce będzie sprawiedliwy ład w całym życiu publiczny Państwa kiedy rzeczywiście będzie realizowany w życiu politycznym duchowy system wartości Narodu Polskiego.

    Unijny system z przerostem prawnictwa i biurokracji, a więc i korupcją materialną i polityczą, a z drugiej strony praktycznym brakiem systemu wartości to patologia i życia społecznego, i polityki.

    To na pewno nie służy demokracji, ale system wartości z Bogiem na czele już najbardziej służy.
  • @Oscar 12:19:35
    "Dogmat nad rozumem.
    A co to jest dogmat ?"

    I tak, to, co pisałeś wcześniej było na granicy trollingu, ale ten wtręt o dogmatach to już trolling złośliwy.

    Albo zaczniesz dyskusję ściśle w temacie notki, albo będę usuwał Twoje komentarze.
  • @miarka 12:30:09
    I to jest prawdziwy obraz "demokracji" i dyskusji z dogmatykami.
    Albo się zgadzasz albo kopa w m..dę.

    Na tym tle gadanie o miłości o dobru .. jest szczególnie Macciawelistyczne.
    Kościół był taki i nadal jest ..od zawsze...
    miłością lub mieczem zbombardujemy i przekonamy...
    a jak się nie przekona to zniszczymy...
  • @miarka 12:30:09
    Moja wypowiedź o dogmacie to twarda logika.
    Kopać za czystą matematyczną logikę .. to takie ...hmm brak słów.
    Logika nie poddaje si`e wierzeniom.
    Wierzenia naginają, gwałcą, mordują logikę dla swoich potrzeb.

    A obiektywna jest tylko logika oparta na zweryfikowanych faktach.
  • @miarka 12:30:09
    Powiem jeszcze tylko jedno kluczowe zdanie.

    Wiara nad rozumem
    albo rozum nad wiarą.
    To dwie podstawowe filozofie życiowe.

    Jak każda z nich działa, każdy łatwo sobie dopowie.
  • @Oscar 13:43:24
    "Moja wypowiedź o dogmacie to twarda logika".

    Co Ty z siebie idiotę robisz? Jakaż to logika pozwala łączyć piękno z dogmatem?


    "A obiektywna jest tylko logika oparta na zweryfikowanych faktach".

    Sam sobie wrzucasz tematy poboczne, sam sobie odpowiadasz, a do tego bzdury.
    To prawdę określamy na podstawie faktów, a logika to narzędzie - z faktów nie wynika.

    Zmieniam zdanie. Nie będę usuwał, tylko dam Ci bana.
  • Autor!
    Ależ zapętliłeś się Pan w tych abstrakcjach o pięknie. Nawet sam sobie inscenizujesz sprzeciw. Prawdziwy dramat w kordianowskim stylu.
    A tu pospolitość skrzeczy!
    Piękno to pojęcie materialne i nie pochodzi od Boga tylko od ludzi, a w szczególności od poetów.
    Piękno rzecz jasna jest kształtem, ale nie miłości jak tego by chciał Norwid. Dziwne, że hermetyczny poeta, akurat tą sentencją tak rozpala wyobraźnię pięknoduchów.
    Miłość to zupełnie inna kategoria niż piękno. Oczywiście miłość może być piękna. Mówi się: jaka piękna miłość! Ale na taką ocenę trzeba sobie zasłużyć czynem, charakterem, oddaniem. To są czynniki, które kształtują miłość. Piękno jest tylko ozdobnikiem, kwiatkiem do kożucha codzienności.
    Jak już powiedziano piękno ma kształt i jest to kształt fizyczny. Gdy patrzymy na kobietę wartą grzechu, to z reguły jest to kobieta piękna. Ba, jej piękno wywodzimy z rysów twarzy a może się okazać że ma także inne walory na miano pięknych zasługujące, np. piękne nogi, piękne piersi, piękne dłonie itd. itp. Gdy rozpatrujemy piękno na przykładzie kobiety, to widzimy, że jest ona obiektem pożądania a pragnienie jej zdobycia wiąże się z różnymi niebezpieczeństwami. Wniosek? Piękno jest niebezpieczne! Piękno nie jest jednoznaczne i każdy powinien mieć świadomość, że tak jak księżyc, tak i piękno ma swoją ciemną stronę.
    Czyż bowiem nie trzymamy pięknych przedmiotów pod kluczem? Czyż nie zabezpieczamy ich za pomocą różnych urządzeń alarmowych, elektroniki, tudzież uzbrojonych po zęby ochroniarzy? Piękne rzeczy bowiem wyzwalają niepohamowane żądze, agresję, generują zbrodnię.
    Do tego piękno jest potęgowane poprzez różne zabiegi pielęgnujące. Kreuje się piękno a nawet powiększa się jego obszary. Innymi słowy, dolewa się oliwy do ognia.
    Zatem, panie miarka zachowaj proporcje i nie mieszaj do tego Boga!
    Bóg, gdy tworzył Ziemię, nie miał zamiaru uczynić ją piękną. Jego celem było uczynić Ziemię funkcjonalną a wybór jej położenia w kosmosie uzależnił od niemożliwości ucieczki z niej ludzi.
  • @Slav 16:53:24
    „Ależ zapętliłeś się Pan w tych abstrakcjach o pięknie. Nawet sam sobie inscenizujesz sprzeciw. Prawdziwy dramat w kordianowskim stylu”.

    Dziękuję za cenny głos. Dziękuję za docenienie tym bardziej, że tekst nie wyszedł tak przejrzystym jak zasługuje na to sam temat. Rzecz w tym że to była reakcja na fałszywy tekst blogera Wojtasa, a więc już byłem zdeterminowany zajęciem przez niego części przestrzeni dyskusji.


    „A tu pospolitość skrzeczy!
    Piękno to pojęcie materialne i nie pochodzi od Boga tylko od ludzi, a w szczególności od poetów”.

    Odpowiem po góralsku: „tysz prawda”. Jak najbardziej możemy rozmawiać o pięknu w tej kategorii, ale to dopiero jedno skrzydło piękna. Bo jest jeszcze i drugie skrzydło - duchowe.
    Tu jest analogicznie jak z poznaniem rzeczywistości, które ma dwa skrzydła: rozumu i wiary.

    W obu przypadkach otrzymujemy z zasady właściwy obraz, i tylko w szczególnych przypadkach musimy się opowiadać po którejś stronie, ale do fruwania, czyli swobodnego życia potrzebujemy obu skrzydeł.


    „Piękno rzecz jasna jest kształtem, ale nie miłości jak tego by chciał Norwid”.

    Nie, to nie tożsamość. Piękny może być nie tylko kształt – może być np. piękny kolor, czy piękna melodia. Piękno nie jest kształtem, a cecha kształu (czy koloru lub melodii).
    Nawet może być wiele cech jednocześnie składających się na różne aspekty piękna.


    „Dziwne, że hermetyczny poeta, akurat tą sentencją tak rozpala wyobraźnię pięknoduchów”.

    Poeta to poeta, swoje prawa do poetyckiego wyrazu ma. Tu moim zdanieł użył skrótu myślowego.


    „Miłość to zupełnie inna kategoria niż piękno. Oczywiście miłość może być piękna. Mówi się: jaka piękna miłość!. Ale na taką ocenę trzeba sobie zasłużyć czynem, charakterem, oddaniem. To są czynniki, które kształtują miłość”.

    Tak, to prawda. Ja napisałem tu jeszcze, że „to piękno wyraża się przez miłość”. Później jeszcze doszło, że dobro wyraża się przez miłość, a nawet, że życie ludzkie wyraża się przez miłość (tu warto podkreślić, że szczególnie wtedy, kiedy wyraża, że zmierzając w swoim życiu ku dojrzałemu człowieczeństwu jesteśmy dziećmi Bożymi – a więc jest w nas piękno Boga).

    Proszę zauważyć, że „czyn, charakter, oddanie” to też są odpowiedniki koloru – i tu mamy właśnie to uzupełnianie się miłości jako pojęcia materialnego (związanego np. z kształtem) z pojęciem duchowym (tu. np. „czyn, charakter, oddanie”


    „Piękno jest tylko ozdobnikiem, kwiatkiem do kożucha codzienności”.

    Tak, ale i znacznie więcej. Właśnie przez tą stronę duchową, którą Pan tu lekceważy.
    Piękno kiedy go „widzimy” jako ducha staje się motywem dla naszych uczuć, one motywem chęci, zaś chęci motywem działań - a w efekcie i dalszego piękna, i dobra, i życia.


    „Jak już powiedziano piękno ma kształt i jest to kształt fizyczny. Gdy patrzymy na kobietę wartą grzechu, to z reguły jest to kobieta piękna. Ba, jej piękno wywodzimy z rysów twarzy a może się okazać że ma także inne walory na miano pięknych zasługujące, np. piękne nogi, piękne piersi, piękne dłonie itd. itp. Gdy rozpatrujemy piękno na przykładzie kobiety, to widzimy, że jest ona obiektem pożądania a pragnienie jej zdobycia wiąże się z różnymi niebezpieczeństwami. Wniosek? Piękno jest niebezpieczne! Piękno nie jest jednoznaczne i każdy powinien mieć świadomość, że tak jak księżyc, tak i piękno ma swoją ciemną stronę”.

    Dokładnie tak jest. To właśnie o tym już w drugim zdaniu notki napisałem, że „Kształt to niewiele, bo w piękne kształty ubierają się i demony”.

    To, że „jest warta grzechu” to już podszept diabła, czy inaczej mówiąc demona w niej. Np. demona, który dociera do nas w emocjach nadmiernych, które budzą się w nas jak pewien dźwięk w kamertonie pod wpływem dźwięku emocji zawartej w jej pięknym kształcie.


    „Czyż bowiem nie trzymamy pięknych przedmiotów pod kluczem? Czyż nie zabezpieczamy ich za pomocą różnych urządzeń alarmowych, elektroniki, tudzież uzbrojonych po zęby ochroniarzy? Piękne rzeczy bowiem wyzwalają niepohamowane żądze, agresję, generują zbrodnię”.

    Dokładnie tak jest. Ale to też można zrozumieć tylko przez zestawienie pojęcia materialnego piękna z pojęciem duchowym piękna.

    Materialnie odbieramy piękno jako emocje, zaś duchowo jako uczucia. Nasze człowieczeństwo wymaga, byśmy swoimi uczuciami panowali nad swoimi emocjami. Nie żeby je gasić, tylko żeby uczucia miały zawsze priorytet, żeby były silniejsze, czy większe.

    To jest właśnie to „trzymanie pięknych przedmiotów pod kluczem” o którym Pan mówi.
    W kwestii emocji, które budzą piękne kształty, to trzymamy je pod kluczem uczuć, czy dokładniej to decyzji uczuciowych – zwłaszcza takich, które podejmujemy raz na całe życie – np. miłości małżeńskiej, czy rodzicielskiej.
    Oczywiście nie zawsze musimy sięgać aż po uczucia – zwykle starczy rozum, kultura, dobre wychowanie, tradycja, czy zwyczaj, ale uczucia to już klucz mocny.

    Niestety na emocje nadmierne nie zawsze wystarczy, bo nie zawsze mamy wystarczająco dojrzałe sumienie, stąd dla panowania nad emocjami nadmiernymi trzeba sięgać i po inne klucze.


    „Do tego piękno jest potęgowane poprzez różne zabiegi pielęgnujące. Kreuje się piękno a nawet powiększa się jego obszary. Innymi słowy, dolewa się oliwy do ognia”.

    Tak to prawda. Tylko że w tym, że „Kreuje się piękno a nawet powiększa się jego obszary” nie ma nic złego. „Dolewa się oliwy do ognia” dopiero wtedy, kiedy się nie zadba o to, aby nasze „klucze” były dość mocne, zwłaszcza klucz uczuć.


    „Zatem, panie miarka zachowaj proporcje i nie mieszaj do tego Boga!”

    O nie. Bóg w sercu to też potężny klucz. Ba, Najmocniejszy. Jego łaska potrafi nas uchronić od najsilniejszych emocji.


    „Bóg, gdy tworzył Ziemię, nie miał zamiaru uczynić ją piękną”.

    Tego, czy miał tak zamiar, czy nie miał, to nie wiem. Wiem jednak, że cechy każdego twórcy znajdują odzwierciedlenie w jego dziele. I to niewątpliwie dlatego, sam będąc pięknym Bóg stworzył cały świat wypełniony Jego pięknem.


    „Jego celem było uczynić Ziemię funkcjonalną a wybór jej położenia w kosmosie uzależnił od niemożliwości ucieczki z niej ludzi”.

    To ostatnie to rozumiem jako żart. :-)
    Od Ziemi może i by się dało technicznie uciec, ale jak i po co uciekać od Boga?
  • @miarka 21:33:14
    Uciekając od Boga uciekasz do wolności, tak jak syn gdy dojrzeje ucieka spod opiekuńczych skrzydeł ojca by żyć własnym życiem.
  • @Slav 23:04:45
    "Uciekając od Boga uciekasz do wolności, tak jak syn gdy dojrzeje ucieka spod opiekuńczych skrzydeł ojca by żyć własnym życiem".

    Ależ skąd. To tylko złudzenie. Chyba, że mu się coś pomyliło, zamierza marnować życie i za wolność uważa swawolę.

    Normalny mężczyzna jak dorośnie to idzie ku samodzielności. Samodzielność to władza, ale i odpowiedzialność. Odpowiedzialność to i wolność - tyle wolności, ile odpowiedzialności.
    Przy samodzielności wszelkie konsekwencje tego stanu rzeczy trzeba już ponosić na własnej skórze.
    Wtedy się tęskni za bezpieczeństwem tacinego domu.

    U taty był brak odpowiedzialności to i wolność była niewielka, nawet doskwierała - ale to było mądre i wychowawcze.

    Wolności się nie uzyskuje jakąś sztuczką. Nikt nam wolności nie da. Nikt nas nie weźmie na odpowiedzialność na całe życie. Zresztą to by było złe wychowanie.
    Wolność trzeba sobie wywalczyć - i to najpierw w zmaganiu z własną nieodpowiedzialnością.
    Ile odpowiedzialności, tyle wolności.
  • @miarka 23:54:33
    A czytałeś moją notkę "Cóż jest dobro", czym jest świat?
  • @Slav 00:00:01
    Owszem, uznałem za ciekawą, wręcz poetycką, ale nie miałem czasu na wgłębienie się bo temat jest bardzo poważny i ogromny, więc na razie go mijam bokiem na ile mogę :-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031