Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
160 postów 2370 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Miejsce przy stole.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Priorytet fałszywy to uprzywilejowanie wewnątrzwspólnotowe wywalczane oddolnie przez silniejszych jako ich cel sam w sobie, lub instalowane odgórnie przez sprawujących władzę dla jej umocnienia.

 Priorytet fałszywy to uprzywilejowanie wewnątrzwspólnotowe wywalczane oddolnie przez silniejszych jako ich cel sam w sobie, lub instalowane odgórnie przez sprawujących władzę dla jej umocnienia.

Priorytet fałszywy to budująca hierarchię wewnętrzną wspólnoty „równiejszość między równymi” w relacjach wewnętrznych, a samodzielnie działającymi na jej zewnątrz, ale korzystającymi z jej wsparcia.

Priorytet fałszywy to  zasada starszego brata rozumiana jako zasada silniejszego, zasada „równania w dół” dyskryminowanych przez uprzywilejowanego, przez biurokratę jako wybrańca władzy, czy z priorytetem wywalczonym z tytułu bycia silniejszym, lub uzyskanym groźbą skrzywdzenia słabszego po to, aby sięgnąć gwałtem po dobro uzurpowane, a będące lub mogące być w posiadaniu słabszego.

Priorytet fałszywy tworzy formalnie relacje poziome – ale oparte o trwały priorytet, czyli faktyczną hierarchię według potrzeb silniejszego aż po zawłaszczanie przez niego dobra wspólnego wspólnoty. – Twoje potrzeby są ważne, tylko że moje muszą być zaspokajane wcześniej, gdyż jestem ważniejszy, a więc “masz to daj”. Daj  i od razu znajdź sobie kogoś, kto w razie twojej potrzeby będzie dawał tobie według zasady „masz to daj”.

Ta zasada tworzy patologiczny łańcuch pokarmowy pasożytów wewnątrzwspólnotowych. To ideologia szowinizmu zewnętrznego przenoszona na grunt wewnątrzwspólnotowy. Przenosi ona zasady „walki wszystkich ze wszystkimi” z wrogiego świata zewnętrznego na teren wspólnoty czyniąc ją bytem chwilowym, zanikającym. Zasada „masz to daj” to źródło gwałtów i wojen tak zewnętrznych jak wewnętrznych.

 

Priorytet uczciwy, to uprzywilejowanie wewnątrzwspólnotowe rozumiane jako pierwszeństwo honorowe przyznawane oddolnie w ramach docenienia zasług.

Priorytet uczciwy, to równiejszość między równymi” w relacjach wewnętrznych, a samodzielnie działającymi na zewnątrz,  zmierzająca do jej niwelowania na rzecz zasłużonego elitaryzmu.

Priorytet uczciwy, to zasada starszego brata rozumiana jako zasada odpowiedzialniejszego, zasada „równania w górę” tego, kto zasłużył na honory oddawane mu przez przez uczciwego z tytułu jego dzieł budujących jej pozycję zewnętrzną, jak i dzieł budujących zgodność wewnątrz wspólnoty opartą o miłość braterską, zwłaszcza zmierzającą do „równania w górę” tych, co sobie chwilowo słabiej radzą.

Priorytet uczciwy jest oparty o rzeczywiste relacje poziome – o priorytet służby wartościom i budowy dobra wspólnego. – Moje potrzeby są ważne, tylko że twoje muszą być zaspokajane wcześniej, gdyż osłabłeś a przez to i tobie źle się dzieje, i wspólnota może osłabnąć, a więc “mam to dam”. Weź i zacznij żyć normalnie i odpowiedzialnie, a jak już będziesz miał więcej jak inni to od razu znajdź sobie kogoś nie dość samodzielnego, komu w razie jego potrzeby będziesz dawał według zasady „mam to dam”.

Ta zasada tworzy silny łańcuch pokarmowy wspólnoty honorowych. Nadto wnosi w życie wspólnotowe zasady miłości czyniąc ją bytem samopodtrzymującym się i trwałym. Czyni wspólnotę oazą kultury i pokoju, przestrzenią życia. Z dobrze rozumianej zasady wewnątrzwspólnotowej „mam to dam” wyrasta i dążenie do pokoju zewnętrznego.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Widzę, że zaczyna Pan samodzielnie myśleć i to nie "na złość cioci...". Dlatego skomentuję .
    Otóż, po pierwsze, ma Pan tendencje do "owijania w bawełnę", czyli brak umiejętności syntetycznego ujęcia tematu - pisze Pan dziesięć słów zamiast jednego. W efekcie teksty są sążniste i mało kto je czyta, bo niewiadomo o co chodzi, temat ucieka wraz ze ślinotokiem wypowiedzi.

    Tu poruszył Pan sprawę hierarchiczności i to w dobrym ujęciu. W miarę krótko, ale niech Pan to porówna do słów Mistrza, jakim był Chrystus.
    On to ujął po prostu: "nie wie sługa, co czyni pan jego".

    W tym zdaniu jest wszystko. W rodzinie, jeśli wiemy kto jaką funkcję pełni, to ta osoba jest stosownie honorowana i jest to akceptowane przez resztę tej lokalnej społeczności. Ojciec - nie jest hierarchicznie ważniejszy, ale jego funkcja wymaga wypełniania roli ważniejszego i mądrzejszego z racji wiedzy i doświadczenia.
    Jeśli zatem w strukturze każdy jej członek wie jaką rolę pełni i wie też jaka jest rola innych - nie ma mowy o hierarchiczności.
    Oczywiście są sytuacje niejednoznaczne. Tak jest w wojsku, gdzie trzeba wypełniać rozkazy bez analizy decyzji. Tu jednak potrzebne jest przekonanie, że działa się we wspólnym celu.
    Jeśli jest to tylko na zasadzie podporządkowania - w przypadku najemników - chodzi o wspólny cel pieniądze, to określa zakres podporządkowania i dalej jest to struktura egalitarna. Jeśli jednak zadania zlecone wykraczają poza "umowę" i jest narzucanie podległości poza jej zakres (pobór żołnierzy, którzy nie chcą walczyć), to powstaje struktura hierarchiczna.
    Dotyczy to wszystkich - także państwa, gdzie, tak jak obecnie, realizowane są cele sprzeczne z ideą Rzeczypospolitej, a rząd wymusza ich wykonanie wbrew interesom społecznym.
    Podobnie w Kościele, gdzie hasła głoszone przez hierarchów odbiegają od Ewangelii, a są głoszone rzekomo nieuświadomionym wiernym z twierdzeniem, że oni wiedzą lepiej i żądają podporządkowania.

    Cóż, w tej notce - Pan poszukuje i to w dobrym kierunku. Jednak chyba Pan jeszcze nie ogarnia całości, stąd wyskoki na miarę przygłupa.
    Ale życzę Panu rozwoju - nikt nie jest doskonały. Ważne, aby uczciwie chcieć przy ograniczaniu wpływu ego.
  • No ciekawe spostrzeżenia.
    W rodzinie z reguły jest takowe miejsce gospodarza, zwykle zajmowane przez głowę rodziny przy okazji właśnie świątecznych posiłków, czy imprez.
  • @Krzysztof J. Wojtas 09:38:40
    Przytyki personalne pominę, ale cieszy mnie pochwała obiektywizmu i tym razem zwięzłości pozwalającej wyłowić z tekstu konstruktywne treści.

    Tak. Na hierarchiczność mamy wspólne spojrzenie - przynajmniej jeśli chodzi o relacje wspólnotowe.

    "Oczywiście są sytuacje niejednoznaczne. Tak jest w wojsku, gdzie trzeba wypełniać rozkazy bez analizy decyzji. Tu jednak potrzebne jest przekonanie, że działa się we wspólnym celu".

    Relacje wewnątrzwspólnotowe są zbieżne z relacjami zewnętrznymi w czasach pokoju. Jednak dopuszczenie, że mogą być te "sytuacje niejednoznaczne" zawiera już przynajmniej zalążek demoralizacji, a więc i klęski w czasach wojny lub fałaszywego pokoju.

    Te relacje zewnętrzne - o ile pozwolimy się im rozwijać ich trybem dyktowanym przez agresję wroga - już wymykają się naszemu typowemu oddziaływaniu.
    - O ile we wspólnocie prowadzimy dialog i mamy po temu wspólną płaszczyznę moralną, to ten, co postanowił być naszym wrogiem, już chce zniszczyć nas czy zniewolić i już żadnego dialogu prowadzić nie chce, bo on opreuje na innej płaszczyźnie moralnej.

    Jeżeli więc stwarza pozór chęci dialogu, to tylko dla zwiedzenia nas i wykorzystania naszej osłabionej czujności. I tu jest sedno tej niejednoznaczności, która demoralizuje.
    Wtedy wchodzi w rachubę konieczność i poboru najemników i powołania żołnierzy, którzy nie chcą walczyć, a więc i racji bytu nabierają struktury hierarchiczne władzy.

    Oczywiście na czas pokoju takie struktury powinny podlegać cywilizacji.

    Inaczej może dojść do tego do czego doszło w Kościele - wróg atakuje, Kościół (a przy tym i Naród) jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Kościół przyspał, bo zdawało mu się że walczy z szatanem, a zaatakował nie szatan, a zaatakowali wyznawcy ideologii satanizmu.
    Kościół formalnie jest Kościołem Walczącym, zakonnicy noszą nawet pasy żołnierskie, a hierarchi zdolnej by kierować walką nie ma.

    Nie zadziałał przełącznik mobilizacja-cywilizacja kiedy się struktury kościelne miały cywilizować (optymalny czas był po bitwie pod Grunwaldem), nie zadziałał i teraz, kiedy przyszedł czas mobilizacji.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031