Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
177 postów 2607 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Uwaga na podchody wokół miłości!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Temat istotny i dla wspólczesności, pierwotnie mający stanowić część notki "Ekskluzywność Izraela, czy inkluzywność objawienia Bożego?". Polemika z blogerem norwidem - czy podczas ofiary składanej z życia syna Abrahamem powodowała wiara czy miłość?

 Dziś często można spotkać tłumaczenia wszystkich zalecanych postaw przez miłość, czy miłosierdzie. To próby modernistyczno-poprawnopolitycznego tworzenia jakiejś bardzo uproszczonej namiastki religijności promowanej przez NWO i masonerię-iluminatów dla jej narzucania planowanemu światu niewolników jako jedynej dopuszczalnej. Uproszczonej, bo już nie odwołującej się do dobra, piękna, prawdy i życia którym miłość normalnie służy – przynajmniej nie w naturalnym znaczeniu tych słów.

Za tym idą i próby głębszego upraszczania, bo miłosierdzie, miłość i wynikające z niej przebaczenie najwyraźniej mają być w tej nowej pseudoreligii nakazane, obowiązkowe, do tego uważane za dar, a nie łaski jakimi są w rzeczywistości.

Lewackie upraszczanie zmierza też ku zrobienia z miłosierdzia, miłości i przebaczenia praw tych, których by miały dotyczyć. Tak więc ci co by ich mieli udzielać byliby ku temu zniewalani już nie tylko manipulowani by to robić czy naciskani terroryzmem poprawności politycznej że to właściwa postawa (a i „autorytety religijne” swój sabotaż tu robią), ale i przymuszani prawodawstwem. – Ofiarom przestępstw, nawet gwałtów nie wolno by się bronić.

W rezultacie prawodawstwo miałoby objąć wszelkie sfery ludzkiej duchowości – marzenie filozofa protestantyzmu Kanta by miało zostać zrealizowane.

Wszystko razem miało by być i powrotem do cywilizacji turańskiej, gdzie władca jest właścicielem wszystkiego i dyktatorem, i faktycznym wahhabityzmem – psedoreligią w której w praktyce cała religijność jest podporządkowana państwu, czy wprost władcy wobec którego wszyscy to niewolnicy.

 

Abrahamem powodowała wiara Bogu, Bożej obietnicy. Gdyby to jednak miłość była motywacją Abrahama, to by była to miłość źle pojęta, miłość swoja traktowana jako pierwotna i połączona z oczekiwaniem Bożej miłości wzajemnej, a jednocześnie odtrącenie faktycznej, pierwotnej miłości Bożej do niego, czyli faktyczna nienawiść do Boga.

Byłaby to faktyczna wzgarda darem Bożym jakim był dla Abrahama Izaak. – Byłoby to zwrócenie Bogu otrzymanego odeń prezentu. Byłby to nie tylko brak miłości do syna, ale i byłoby to faktyczne wzgardzenie tym wyjątkowym prezentem od Boga - ojcostwem na stare lata (Abraham miał ponad 180 lat).

 

Nadto byłby to idiotyzm, bo w przypadku Abrahama nie byłoby w tym zwycięstwa żadnego dobra (czyny motywowane miłością spełniają ten warunek) , bo żeby spełniła się obietnica Boża, musiałby Abraham znów zostać ojcem. Bóg znów by musiał uczynić cud. Abraham wzgardziłby już posiadanym darem, by prosić o nowy – a to już grzeszna pycha. Mało tego – w świetle ekonomi Ducha Świętego gdyby Abraham działał „z miłości” popełniłby zuchwały grzech i liczyłby na to, że Bóg przywróci stan naturalny sprzed jego zajścia – a więc byłby to grzech przeciw Duchowi Świętemu.

 

Wiara w Bożą wszechmoc nie zawsze oznacza wiarę w to, że Bóg znów sprawi zaistnienie tego, co człowiek dobrego już miał i tym wzgardził.  – Gdyby Abraham swój czyn złożenia ofiary Bogu z syna motywował miłością do Boga, a więc posłuszeństwem i zaufaniem Bożej odpowiedzialności za skutki wydanego polecenia, to i towarzyszyłaby temu jego wiara w Bożą wszechmoc. – Jednak tutaj to by nie była wiara, tylko grzeszna naiwność równa tej, której się oparł Jezus w Jego kuszeniu przez szatana, aby się rzucił w przepaść.

Taką motywację przez miłość musiałby mu w jakiś sposób podsunąć diabeł. Natomiast bez motywacji iż działa z miłości, a więc że działa z wiary Bogu nie popełnił żadnego grzechu.

 

Miłość nie jest dawaniem kochanej osobie tego czego ona chce. - Jest dawaniem tego, co ona dostać powinna. Dotyczy to i sytuacji gdy swoją motywację określamy jako akt miłości Bogu.

Przed aktem miłości realizować trzeba priorytet odpowiedzialności. Tu obowiązuje zasada: ”Dobry ojciec daje dobre dary swoim dzieciom” – nie to co dzieci chcą, a to, co dostać powinny.

Można to uogólnić: „Osoba kochająca najpierw kieruje się odpowiedzialnością za osobę kochaną, a więc dbałością, aby ta otrzymywała dobre dla niej rzeczy i dopiero wtedy daje jej swoje dobre dary. – Daje więc niekoniecznie to, czego ona chce, a to co ona dostać powinna, aby z tego dla niej wynikło dobro”.

 

Nawiązując do dzisiejszych czasów, to często mamy taką właśnie sytuację, że gdyby tak jak u Abrahama to jednak miłość była jego motywacją, to by była to miłość źle pojęta, miłość swoja traktowana jako pierwotna i połączona z oczekiwaniem Bożej miłości wzajemnej, a jednocześnie odtrącenie faktycznej, pierwotnej miłości Bożej do niego, czyli faktyczna nienawiść do Boga.

Na tym tle powszechnie wpadają w pułapkę logiczną sekciarstwo i wszelkie pogaństwo (nawet jak uznaje jednego boga). - Człowieka uważają jako pierwszego kochającego i składającego Bogu ofiary jako pierwszy. Siebie widzą jako pierwszego dokonującego swoich czynów i zawsze oczekującego na należne uznanie zasłu i korzyści. Uwłaszczają się na wszelkim posiadaniu w dyspozycji. Boga pomijają, człowieka wynoszą na jego miejsce. Faktycznie więc uprawiają bałwochwalstwo – siebie uważają za boga, a Boga za tego, co ma odpowiadać na ich „miłość”.

Jakoś do ich pogańskiej mentalności nie dociera, że to Bóg pokochał ludzi jako pierwszy i jak coś robią z miłością, to odpowią miłość to odpowiadają na miłość Bożą .

 

Nie dociera do nich, że naturalnym i sprawiedliwym w takiej sytuacji jest przyjmowanie Bożych darów, odczytanie związanego z nimi Bożego planu i realizacja go, oraz okazywanie Bogu wdzięczności. - Robienie z nich dobrego użytku tak na rzecz swoją jak i swoich najbliższych, swoich wspólnot (w tym Kościoła) i ludzkości jako takiej.

 

Z miłość składamy więc ofiary, poświęcamy się, pracujemy, walczymy, wyrzekamy się korzyści, zaszczytów, czy przyjemności. Celem tego jest jednak zawsze dobro wyjątkowe, dobro wyższego rzędu jak będące przedmiotem ofiary. Jeśli nie ma dobra osoby kochanej w intencji i realnych możliwościach jako efektu czyjegoś czynu deklarowanego jako motywowany miłością, to nie jest to miłość.

KOMENTARZE

  • Postawa Abrahama uczy nas całkowitego zawierzenia Bogu.
    Wszechmogący i Jedyny Bóg był dla niego wielkim odkryciem, wiara Abrahama była czysta i bezwarunkowa.
    Pan Jezus powątpiewał, czy znajdzie wiarę na ziemi, gdy ponownie przyjdzie. Ponadto mówił "gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy..", albo, że jego uczniowie są zdolni czynić więcej cudów niż On, bo On odchodzi.
    Obecnie ludzie są słabi wiarą, pojęcie miłości uległo spłyceniu. Trudno znależć szlachetność, za to na każdym kroku interesowność, chitrość, obojętność -przykrywane maską poprawności. Słowa mają znaczenie. Teraz ludzie nadużywają słowa miłość, bo po przeciwnej stronie jest tylko nienawiść. Jak się Zyda, lewaka, czy kogokolwiek nie kocha, to pewno sie go nienawidzi, a to już krok do faszyzmu. Przykazanie kochaj bliżniego swego jak siebie samego (śp. ks.Tischner dodawał: ale nie więcej) wymaga jeszcze ustalenia, kto jest bliżnim (ktoś w potrzebie) a więc to miłość mądra, chroniąca przed bezzasadnymi nadużyciami. Jezus nakazywał jeszcze miłość nieprzyjaciół (przekraczanie własnych emocji, dążenie do naprawy zła)- to trudne, ale przecież naśladowcy Chrystusa powinni dążyć do doskonałości.
    ps. Dobrą metodą na "nieprzyjaciół" jest modlitwa psalmami. Niepotrzebne emocje odchodzą w cień. Psalmy też umacniają wiarę.
  • @wercia 21:20:00
    "Postawa Abrahama uczy nas całkowitego zawierzenia Bogu".

    Właśnie - zawierzenia Bogu, słowu Bożemu, obietnicy Bożej. Pokazuje jego chęć szukania i zrozumienia woli Bożej, by już za nią zdecydowanie i niezwłocznie podążyć czynem.


    "Teraz ludzie nadużywają słowa miłość, bo po przeciwnej stronie jest tylko nienawiść. Jak się Zyda, lewaka, czy kogokolwiek nie kocha, to pewno sie go nienawidzi, a to już krok do faszyzmu".

    Tak, to dokładnie wpisuje się w to co piszę o tych podchodach wokół miłości, aby nas oszukiwać i manipulować nami ku naszej krzywdzie a nawet zgubie.


    Ta "nadużywana miłość" zostaje "uproszczona, bo już nie odwołująca się do dobra, piękna, prawdy i życia którym miłość normalnie służy – przynajmniej nie w naturalnym znaczeniu tych słów".

    To "zmierza też ku zrobienia z miłosierdzia, miłości i przebaczenia praw tych, których by miały dotyczyć".
    "Zyd, lewak, czy ktokolwiek" przez tak pokraczne rozumienie miłości, która jakoby nie musi służyć dobru, nabiera prawa by go kochać - i to "oczywiście" kochać tak, jak on tego chce, dawać mu to czego on chce. Jak tego nie otrzyma to już czuje się skrzywdzony w swoich prawach.

    "Kochać" staje się synonimem dobra, a "nie kochać" - synonimem zła i to niezależnie od tego, gdzie faktycznie leży dobro i zło. "Nienawidzieć" - synonimem zła i to nawet kiedy chodzi o nienawiść grzechu i zła.


    "Tak więc ci co by ich mieli udzielać byliby ku temu zniewalani już nie tylko manipulowani by to robić czy naciskani terroryzmem poprawności politycznej że to właściwa postawa (a i „autorytety religijne” swój sabotaż tu robią), ale i przymuszani prawodawstwem. – Ofiarom przestępstw, nawet gwałtów nie wolno by się bronić".

    Za tym wszystkim stoją nie tylko wszelkiego rodzaju przestępcy, zatwardziali grzesznicy, czy "gorszyciele maluczkich", ale i sataniści.


    Zarzut faszyzmu stawiają dziś głównie media poprawnopolityczne i lewackie jako coś już bardzo złego, ale nie widzą, że faszyzm to jeszcze przedszkole wobec korporacjonizmu, który łączy już w sobie cały konglomerat ideologii i zbrodni, ani nie widzą, że poprawność polityczna stoi właśnie po stronie korporacjonizmu prywatnego, a przeciw państwom i narodom, ani nie widzą że ich lewactwo to też forma faszyzmu i to szczególnie patogenna, bo przede wszystkim będąca związkiem faszyzmu i satanizmu.


    "Przykazanie kochaj bliżniego swego jak siebie samego (śp. ks.Tischner dodawał: ale nie więcej) wymaga jeszcze ustalenia, kto jest bliżnim (ktoś w potrzebie) a więc to miłość mądra, chroniąca przed bezzasadnymi nadużyciami".

    Jeszcze by trzeba dodać że "wzajemna", wspólnototwórcza, odpowiedzialna nie tylko za siebie nawzajem, ale i za wspólnotę, za jej dobro wspólne - "Nowe przykazanie wam daję, abyście się nawzajem miłowali".


    "Jezus nakazywał jeszcze miłość nieprzyjaciół (przekraczanie własnych emocji, dążenie do naprawy zła)- to trudne, ale przecież naśladowcy Chrystusa powinni dążyć do doskonałości".

    Z nieprzyjaciółmi to jeszcze nie jest tak źle, bo przyjaciół i nieprzyjaciół to się wybiera samemu. Z nieprzyjacielem zawsze dialog jest możliwy. Gorzej, że niektórzy próbują stosować "przykazanie miłości nieprzyjaciół" i do wrogów, a to już patologia, bo z nimi dialogu nie ma żadnego, chyba że zdradziecki, bo zmierzający do oszukańczego, podstępnego krzywdzenia i niszczenia oraz zniewalania i zabijania nas. Wróg to bestia w ludzkiej skórze i najpierw go trzeba pozbawiać wszelkich możliwości szkodzenia nam i otrzymywania wsparcia z zewnątrz.
    Sam Jezus na krzyżu pokazał tu kto jest wrogiem, bo współukrzyżowanemu skazańcowi przebaczył, a krzyżującym Go wrogom już nie, ograniczając się tylko do modlitwy za nimi.
  • @miarka 23:04:39
    Wrogów się obecnie nazywa poprawnie nieprzyjaciółmi i nakazuje miłość do nich. Trafnie Pan to nazwał patologią.
    Faktycznie ćwiczy się, z udziałem modernistycznego Kościoła, "populację" w uległości, bezmyślności i zezwierzęceniu.
    Serdecznie pozdrawiam.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031