Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
160 postów 2370 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Najpierw kultura, później cywilizacja.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bloger Wojtas pisze na opak. To cywilizacje wywodzą się od kultur, a nie odwrotnie.

 U Wojtasa w jego tekście: http://cygnus.neon24.pl/post/138851,cywilizacja-a-kultura jest zaś:Natomiast kultury to mutacje cywilizacyjne dostosowujące formy do odmiennych okoliczności występujących w danym regionie” – itp.

To kultury są pierwotne. Kultura to priorytet i dla ludzkich wartości indywidualnych, i wspólnotowych.

 

Podobnie pisze: „kultura jest formą kultu, którego celem jest uzyskanie określonego efektu”.

Bzdura – to definicja antykultury. W kulturze otaczamy kultem jakieś dobro dla niego samego i bezinteresownie. Liczy się cel dobry dla przedmiotu kultu, a nie dla kultywatorów. Tu jest jak z miłością. To, że oczekujemy iż przedmiot kultu odpowie nam wzajemnym dbaniem o nasze dobro nie oznacza działania dla interesu. Właśnie działanie dla interesu zabija kulturę.

To przedmiot kultu czynimy swoim panem. Kiedy o przedmiot kultu zabiegamy dla naszych celów, to uprawiamy kult demonów – pogaństwo i bałwochwalstwo.

 

Pisze:„Kultura ma bardzo podobne cele – także dąży do uzyskania korzystnego celu bez naruszania „godności” strony ku której aktywność jest kierowana. Łatwo to zauważyć biorąc za przykład kulturę rolną, gdzie zabiegi agrotechniczne można zaliczyć do „kulturalnych”, o ile nie naruszają stanu gleby”.

Nie. Kultura jest i ponad godnością. Nie narusza ludzkiej godności osobowej, bo to dla niej stan normalności (o godność osobistą to już każdy musi dbać sam). Te zabiegi agrotechnicze nie są „kulturalne” - one tylko nie są barbarzyńskie i rabunkowe. Agrokultura to dopiero priorytetowa najwyższa dbałość o dobro roślin szlachetnych, które rolnik uprawia.

 

Pisze: "W przypadku kultu oddawanego bóstwu jest to sytuacja, gdzie niewłaściwa forma obrzędu może powodować konsekwencje z racji „obrazy” bóstwa, co powoduje zerwanie z dotychczasowym stanem rzeczy”.

To nie obrzędy obrażają bóstwo, bo obrzędy to tylko forma kultu a nie jego treść. Obraża wynoszenie nad bóstwo siebie i swoich utylitarnych celów. To jest faktycznie jednostronne zaprzestanie uznawania bóstwa za swoje bóstwo, swoje wszystko. Nazwanie tego „obrazą” to faktyczne bagatelizowanie swojego odejścia od religii.

 

„Kultura to wszelkiego rodzaju zabiegi, których celem jest podtrzymanie istnienia społeczności ludzkich”.

Bzdura. To moralność stoi za „zabiegami, których celem jest podtrzymanie istnienia społeczności ludzkich”. Chodzi więc o element nie kultury, a cywilizacji jako takiej - o wysokie miejsce moralności w hierarchii ludzkich wartości. I nie „wszelkiego rodzaju”, bo cel nie uświęca srodków – moralne to dalekowzroczne. To również nie barbarzyńskie, nie szowinistyczne, nie nastawione na zysk, zwłaszcza zysk „za wszelką cenę”.

 

Czy możliwe jest zatem tworzenie społeczeństwa wielokulturowego? Sprawa jest skomplikowana i nie do końca jednoznaczna, gdyż odpowiedzią jest stwierdzenie, że jest to możliwe jedynie bez naruszania spójności systemu wartości cywilizacyjnych”.

 

Znowu ta odwrotka, a więc i jałowizna i bałamuctwo. Cywilizacja to tyle co materia względem kultury jako ducha. Duch, i to dobry duch, zawsze musi iść przodem, bo popadamy w fałsz. Nie ma w ogóle mowy o działaniach dla kultury przez ujednolicanie narzędzi cywilizacyjnych. Ostateczne cele to cele kultury, a te bowiem mogą być wtedy zupełnie sprzeczne.

 

"Przykładem jest tu odniesienie do personalizmu, jako wartości podstawowej i kultury pasterskiej, i rolnej. Traktując bowiem ziemię jako matkę kultury pasterskie odrzucają możliwość ranienia ciała Matki Ziemi zruszaniem jej powierzchni. Personalizm, tu szacunek dla Matki Ziemi, w tym się objawia”.

Przecież to dziecinne i pogańskie pojęcie personalizmu. Odpowiedzialnym, ojcowskim jest siać w matkę nasienie, aby rodziła - tu aby Matka Ziemia dostarczała pokarmu dla wszystkich swoich dzieci. Szacunkiem nie jest oprawienie przedmiotu szacunku w ramki i podziwianie, a docenianie go w jego prawdzie, istocie i funkcji którą pełnić powinien, oraz pozwalanie mu jej pełnić w zgodzie z jego przeznaczeniem lub powołaniem.

 

Przykład dotyczący kultury pasterskiej i rolniczej pozbawiony podtekstu personalistycznego staje się konfliktogenny, gdyż pomija równoprawność racji strony przeciwnej dążąc do narzucenia własnej wizji rozwojowej. Ten rodzaj konfliktu zauważalny jest obecnie w postaci „protestów ekologów”, którzy bardzo często dążą do narzucenia swojej wizji. I równie skrajne stanowisko środowisk eksploatujących przyrodę bez zwracania uwagi na konsekwencje jakimi jest niszczenie środowiska w którym żyjemy”.

Ojej. Mowa o kulturze a on tu wyjeżdża z równoprawnością, która nawet nie dotyczy cywilizacji a tylko praworządności, a więc rzeczy w ogóle służebnej wszelkim ludzkim wartościom. Ideologie ekologizmu i barbarzyństwa, a pewnie i satanizmu rolniczego jakim jest GMO chce równać z kulturą rolną. Ideologie to patologia polityki – gdzie im do ludzkiej kultury?

 

W efekcie są to działania akulturowe, gdyż prowadzą do konfliktu, a to jest sprzeczne z rolą kultury w społeczeństwie”.

Nieprawda. To uzurpacja. Społeczeństwo (ani polityka) nie może wyznaczać ról kulturze. Ona musi pełnić swoje funkcje przed funcjami społeczeństwa. To społeczeństwo żyje w przestrzeni kultury – nie odwrotnie.

Zły jest konflikt wewnętrzny. „Nikt nie może dwom panom służyć”, „Nie ostoi się dom skłócony”, „Oto nadchodzi władca tego świata, ale nie ma on nic swojego we Mnie”. Każda osoba musi się wyzbywać swojej grzeszności, swojego wroga wewnętrznego. Podobnie i ze wspólnotą i z kulturą. Chwastów i pasożytów nie wolno kultywować – z nimi konflikt musi trwać aż do rozwiązania, aby to co szlachetne mogło być docelowo otaczane kultem, aby wokól niego trwała stabilność i doskonalenie poziomu życia. Konflikty są niezbędne ludziom po to, aby je rozwiązując wzrastać w człowieczeństwie dojrzałym.

 

„Niniejszy tekst powstał jako reakcja na dążenie do budowy społeczeństwa wielokulturowego z imigrantami z odrębnej strefy kulturowej. Takie społeczeństwo może powstać tylko na bazie wspólnie akceptowanych wartości cywilizacyjnych, a Europa odwołuje się do chrześcijaństwa, które odwołuje się do personalizmu. Wszelkie formy ksenofobii burzą możliwość istnienia społeczeństwa wielokulturowego”.

Takie społeczeństwo nigdy nie powstanie jako zgodne, bo cywilizacja nie jest ważniejsza od kultury. Do tego to co robi UE, to nie cywilizacja, tylko ideologia prawnictwa, przemocy i terroryzmu. Walka z ksenofobią w tych warunkach jest faktycznie walką przeciw siłom samoobronnym i samozachowawczym tak na poziomie wspólnot wspólnot, w tym narodu, jak kultury. – Walka z ksenofobią to tyle co ideologiczny zamiar potłuczenia wszystkich termometrów „aby nie mieć temperatury”, aby budować powszechną urawniłowkę pod patologiczne potrzeby korporacjonistów-syjonistów-globalistów.

 

„Przykładem jest Rzeczpospolita, w której współżyły ze sobą różne plemiona tworząc wspólnotę narodową, gdzie nawet odmienność religijna (Tatarzy, a nawet Żydzi, jeśli nie eksponowali swej ksenofobii), nie przeszkadzały w budowie Narodu Polskiego”.

O, tu już brzydkie kłamstwo. Tatarzy i Żydzi byli nie tylko odmiennymi religijnie. Byli i pozostali odmiennymi i narodowo, i kulturalnie. I nie chodziło o jakieś prawnicze pojęcie ksenofobii, a o wartości - o moralny ład życia publicznego, który łączył obywateli Rzeczpospolitej, a ten był oparty o moralność Narodu Polskiego. Nie było żadnego konglomeratu kulturowego. Nikt nie próbował ujednolicać kultur. Nadto Żydzi nigdy się nie zintegrowali – byli tylko obywatelami Rzeczpospolitej, ale nie członkami Narodu Polskiego. Zawsze byli i są ciałem obcym w Polsce.

 

„Przyjęcie imigrantów o odmiennej kulturze, bazującej na odmiennych wartościach cywilizacyjnych, musi prowadzić do konfliktu, a nawet rozpadu więzi społecznych”.

To zdanie powinno brzmieć: Przyjęcie imigrantów o odmiennych wartościach cywilizacyjnych, bazującej na odmiennej kulturze, musi prowadzić do konfliktu, a nawet rozpadu więzi społecznych, oraz do końcowego zwycięstwa kultury niższej, bardziej prymitywnej, pasożytniczej i barbarzyńskiej.

 

Natomiast cytat: człowiek cywilizowany, jeśli zdarzy mu się w tramwaju, czy podobnym miejscu, na skutek tłoku bądź hamowania, nastąpić komuś na odcisk, to bardzo grzecznie przeprosi.A człowiek kulturalny? Człowiek kulturalny nigdy nie następuje innym na odciski”.

...jest wartościowy. Pod warunkiem że się rozumie iż nie deptanie nikomu po odciskach nie oznacza że wysoki poziom cywilizacji czyni nas kulturalnymi, ale że to normalność stanu kulturalności, a „cywilizowani” z trudnością się tego uczą.

KOMENTARZE

  • Medytacje znad sadzonek
    Zgadza się, dawno nie czytałam takiego steku bzdur jak ten wpis Wojtasa, który zresztą już odpłynął z NEonu w siną dal, z zaklęciami, że jego stopa nigdy więcej, itd. .... a jednak wrócił i nadal sieje spustoszenie potęgą swojego rozumku wypisując różne brednie na temat cywilizacji. Nie wiadomo, czy to te jego nalewki takiej mu dają mądrości, zacięcia i animuszu, czy też jego kultura rolna, a raczej ogrodnicza?
    Nawet pies Husky takich bredni nie wypisuje.

    5*
  • @DEUS DAGON EPISCOPUS VATICANUS 02:35:12
    "Natomiast kultury to mutacje cywilizacyjne dostosowujące formy do odmiennych okoliczności występujących w danym regionie"

    Bloger Wojtas nie raz, nie dwa, dowodził, że dotyka go kompleks (mania) wielkości. Widać to w deprecjonowaniu wszystkiego, co mniejsze, cząstkowe, fragmentaryczne, przy jednoczesnym chwaleniu tego, co wielkie, mega, giga całościowe. Chiny, Persja, Rzeczypospolita Jagiellonów - to coś, co p. Wojtasa rajcuje. Natomiast takim zjawiskom, jak regionalna współpraca pomiędzy Zgorzelcem a Goerlitz tudzież szkolna wymiana młodzieży między Lwowem a Przemyślem, pan Wojtas
    nie poświęci ani wiersza łam blogsfery, bo to nie ten format przeca...


    Zgadzam się, że żeby zbudować Cywilizację, trzeba inwestować właśnie w Kultury.

    Żeby wybudować dom, trzeba gromadzić cegły.
    Żeby opanować język obcy, trzeba mozolnie uczyć się słówek.
    Żeby zostać lekarzem, trzeba najpierw znać biologię, fizykę i chemię.

    Nie każdy budowlaniec ma kwalifikacje na inżyniera / architekta. Nie każdy, kto zna 5 tys. obcych słówek, potrafi poprawnie mówić w obcym języku. Nie każdy student medycyny faktycznie zostaje lekarzem - część wybiera intratne prace przedstawiciela medycznego.

    Tak samo nie każda kultura, w którą się inwestuje, urasta do rangi budulca, który może zostać wykorzystany przez Cywilizację. Niemniej czy trzeba za wszelką cenę zwalczać jakieś pokłosie bokiem sobie wzrastające (gloryfikację UPA na Ukrainie, tęsknotę za komunizmem w ZSRR), jeśli wiadomo, że żadnego owocu z tego nie będzie, bo to ślepa uliczka?

    Na czym powinno polegać dowartościowanie pojęcia Kultur? Na inwestowaniu w szukanie, I tak:

    1. w szukanie porozumienia z Ukraińcami - w oparciu o wspólną galicyjską przeszłość, wbrew Wołyniowi, rozumiejąc ich starania o niepodległość w oparciu o (europejskie ich ówczesnym zdaniem) Niemcy - z ich perspektywy mieli za wroga nie Polskę, nie Niemcy, lecz Rosję Sowiecką, która im Wielki Głód zafundowała. I zrozumienie dla tego ichniego punktu widzenia trzeba wykazywać, podkreślając jedynie, że temu wyborowi politycznemu towarzyszył absolutny brak kwalifikacji moralnych (brak pomysłu na to, by tysiące Polaków (wszak antykomunistów w przeważającej masie) przekonać do poparcia idei ukraińskości.

    2. w szukanie porozumienia z Niemcami - walka z komunizmem była walką z rakowatą naleciałością na ciele Europy. Hitler - jak trafnie wywodzi Suworow - wybił czerwonemu tygrysowi zęby, wskutek czego zatrzymał się na Łabie, a nie na Pirenejach.

    3. w szukanie porozumienia z Rosją (tą przedrewolucyjną i tą, która przyznała, że Katyń to sprawka ZSRR). Tą, która w oparciu o kościół prawosławny chce odbudować na postsowieckich zgliszczach elementarne wartości i przywrócić elementarny ład.

    Mamy absolutne ułożone relacje z Czechami i Słowakami, z Litwą trochę niedomaga z powodu braku ich zrozumienia dla potrzeby dwujęzyczności nazw. Z Białorusią (nieodkryte pole dla wymiany doświadczeń) aż się prosi, by zacieśnić więzi...

    Paradoksalnie wszyscy nasi dzisiejsi sąsiedzi to państwa, które odrzuciły komunizm, z tego tylko Rosja do retoryki komunistycznej (jako relikt potęgi, a nie jako atrakcyjna forma państwowości) nawiązuje. Więc ta płaszczyzna może być ogólną płaszczyzną nawiązania stosunków partnerskich, wspólnym mianownikiem dla wszystkich.

    Dziś zagrożeniem dla społeczeństw natomiast nie jest żaden kapitalizm, lecz towarzyszący mu pazerny konsumeryzm, który się tutaj wkrada pokątnie, czyniąc ze społeczeństw bezrozumnych konsumentów miałkich treści. A do tego dochodzi islam i narzucone nam kontyngenty uchodźców, którzy tu nie chcą wcale przyjeżdżać.

    Kapitalizm, jeśli długofalowo nastawiony i do tego wsparty moralnością (zyski tutaj wypracowane tutaj powinny być inwestowane), powoduje WZROST, chęć do inwestowania, rozwoju, budowania. Tworzy całą sieć wzajemnych zależności (inwestor - wykonawca - szereg podwykonawców) i ożywia region.

    Jeśli to jest tylko pazerny krótkotrwały kapitał, nastawiony na doraźne zainwestowanie w celu wyciągnięcia możliwie wysokich zysków, pozostawia po sobie zgliszcza i upadłości.

    To jest kryterium, które pozwala odróżnić prawdziwy kapitalizm od ślepej pogoni za zyskiem.
  • @maharaja 12:18:17
    "Zgadzam się, że żeby zbudować Cywilizację, trzeba inwestować właśnie w Kultury".

    Ja to nazywam: "Najpierw kultura, później cywilizacja". Wspólna, jednakowo przez wszystkich rozumiana kultura. Jest to priorytet tak ważny, że cywilizacja buduje się, skleja wtedy z elementów niejako sama, po drodze, jako efekt uboczny.


    "Tak samo nie każda kultura, w którą się inwestuje, urasta do rangi budulca, który może zostać wykorzystany przez Cywilizację".

    To nie tak. Nie buduje się cywilizacji z elementów kultury, bo kultura musi być spójna, bez sprzeczności, skłóceń i podziałów. To cywilizacja musi się wpasowywać w kulturę.


    "1. w szukanie porozumienia z Ukraińcami - w oparciu o wspólną galicyjską przeszłość, wbrew Wołyniowi..."

    Nie widzę tu sensu. Porozumienia nie będzie dopóki nie połączy naszych narodów wspólny system wartości - najpierw ludzkich. Nawet tolerancja wymaga wspólnego rozumienia prawdy i kłamstwa oraz dobra i zła i stosowania się do tego, a co mowa porozumienie będące formą równouprawnienia. Równouprawnienie dopuszcza inne drogi do tego samego celu, ale już wymaga wspólnej moralności - i to z najwyższej półki. Z udziałem jakiejkolwiek patologii równouprawnienia być nie może - wszelkie tu próby to tylko strata sił i środków oraz czasu odpowiedniego na działanie.

    W stanie w jakim są Ukraińcy z powodu kultywowania szowinistycznej i syjonistycznej ideologii banderyzmu, nawet handlować nam z nimi nie wolno, a jak otwierać granice z powodu ich wojny to tylko po to, aby ich od razu izolować w ośrodkach dla internowanych - coś jak naszych żołnierzy w "39 internowano w Rumunii.

    To samo dotyczy nawiązywania stosunków partnerskich: Najpierw wspólny system ludzkich wartości, dalej normalizacja stosunków międzynarodowych, wyprostowanie zaległości, a dopiero można rozmawiać o działaniach wspólnych i stosunkach partnerskich.


    "Kapitalizm, jeśli długofalowo nastawiony i do tego wsparty moralnością (zyski tutaj wypracowane tutaj powinny być inwestowane), powoduje WZROST, chęć do inwestowania, rozwoju, budowania. Tworzy całą sieć wzajemnych zależności (inwestor - wykonawca - szereg podwykonawców) i ożywia region".

    Wnioski bardzo dobre, tylko zmieniłbym tutaj "moralnością" na "sprawiedliwością", bo chodzi o stan normalności.
    Dopiero w stanach patologicznych, kiedy trzeba podejmować walkę o przetrwanie z powodu zagrożenia wywiezieniem z kraju wszystkich pieniędzy i jeszcze wpedzenia nas w długi trzeba mówić o konieczności przywrócenia tu moralności.
    Zwykła kradzież jest naruszeniem sprawiedliwości. Kradzież wielka burzy już moralność i oparty o nią ład życia publicznego, oraz naszą zdolność przetrwania.
    Do tego kapitalizm nie jest wspierany moralnością ani sprawiedliwością, ale jako element polityki musi być służebnym i sprawiedliwości, i moralności. Zamiast tego należy raczej napisać:
    "Kapitalizm powinien być długofalowo nastawiony na funkcjonowanie w warunkach normalności - pełnienie obowiązków względem sprawiedliwości (a wraz z nią również prawości i moralności). Będzie funkcjonował mocno i stabilnie. - Zyski tutaj wypracowywane tutaj powinny być inwestowane. To powoduje WZROST - chęć do inwestowania, rozwoju, budowania. Tworzy całą sieć wzajemnych zależności (inwestor - wykonawca - szereg podwykonawców) i ożywia region".
  • @miarka 14:13:14
    "Nie widzę tu sensu. Porozumienia nie będzie dopóki nie połączy naszych narodów wspólny system wartości - najpierw ludzkich."

    Po pierwsze, dzisiejsi pogrobowcy OUN/UPA to ludzie szukający korzeni i odróżnienia się od Rosjan.

    Po drugie, wielu z nich nie wie (nie chce wiedzieć), co się działo na Wołyniu lub usprawiedliwia te czyny "wyższą racją". Oczywiście to frazes, ale frazes pozwalający żyć z głową podniesioną do góry.

    Po trzecie chyba nie ma ludzi absolutnie szlachetnych i absolutnie złych, więc trzeba umieć odróżnić w człowieku (także w ludzkich kierunkowych zbiorowościach i aktywnościach, jakimi są nurty i akcje polityczne) to, co szlachetne (w przypadku Ukraińców: walka o niepodległe państwo pod ramieniem Wehrmachtu - była to walka wymagająca poświęcenia, niewątpliwie ze szlachetnych pobudek realizowana) od tego, co niskie i żądzą zwykłą napędzane (u susieda chatka była, u susieda żenka myła, a u meny ani chatki ani żenki)
  • @maharaja 16:04:09
    "Po pierwsze, dzisiejsi pogrobowcy OUN/UPA to ludzie szukający korzeni i odróżnienia się od Rosjan".

    Przecież mają. Historycznie patrząc to ich drogi się rozeszły jakieś 1000 lat temu. Ukraińcy się z zbratali i spokrewnili z Chazarami.
    Problem, że to nie jest dobra konotacja, Chazarzy bowiem za swoje zbrodnie zostali przepędzeni z Azji. Już z tego powodu Ukraina była już skażona turanizmem i "u-kraju" Azji. Drugie "u-kraju" miała z Zachodu - od strony Polski. To była kraina, gdzie zwykli zbiegać różni przestępcy przed karą - tak z Polski jak i z zachodniej Europy. Te "korzenie" też były niechlubne. Można nawet powiedzieć że Ukraińcy nigdy nie zorganizowali się jako naród - nigdy nie dopracowali się kultywowanych ludzkich wartości.

    Nawiązując do notki, te "korzenie", to tożsamość - wartość ludzka i narodowa wyrażająca ich naturę.
    Tej też nie mają jako wartości którą by mogli chronić i na której budować swoje ludzkie i narodowe konstrukcje.
    - Naturę ludzką mamy od czasów grzechu pierworodnego skażoną skłonnością do złego postępowania. U nich te skażenia jeszcze narastają. Nie raz "rezali panów", ale na Wołyniu ich bestialstwo sięgnęło szczytów.
    "Kulturę" odziedziczyli zdecydowanie barbarzyńską. - To wyjaśnia brak u nich spójnego systemu wartości, a więc i narodu.
    Nikt za nich tej pracy nie wykona - a jak nie wykonają, pozostaną niewolnikami.


    "Po drugie, wielu z nich nie wie (nie chce wiedzieć), co się działo na Wołyniu lub usprawiedliwia te czyny "wyższą racją". Oczywiście to frazes, ale frazes pozwalający żyć z głową podniesioną do góry".

    Prawda to fundament sprawiedliwości i wszystkich ludzkich wartości, a więc i w ogóle człowieczeństwa. Nie chcą wiedzieć bo wolą żyć w kłamstwie. Owszem, mają dług do spłacenia, a jeszcze długo nie będą mieli z czego, ale nie to jest ważne. Ważne jest to, że nie wyciągają w prawdziwej historii wniosków dla przemiany siebie aby nie popełniać błędów swoich przodków. Niestety popełniają.
    Np. w czasie II wojny ich "wolna" Ukraina miała być protektoratem Niemiec, a teraz w ogóle miałaby zniknąć jakby weszła Judeopolonia. Ciekawe co im jedni i drudzy obiecywali i obiecują?


    "Po trzecie chyba nie ma ludzi absolutnie szlachetnych i absolutnie złych, więc trzeba umieć odróżnić w człowieku (także w ludzkich kierunkowych zbiorowościach i aktywnościach, jakimi są nurty i akcje polityczne) to, co szlachetne..."

    Nie, proszę Pana. Mamy budować relacje na przyszłość. Ludzie nie są ukształtowani raz na zawsze. Nie to się liczy jakimi byliśmy czy jesteśmy, a jakimi się stajemy. Liczy się to, żebyśmy chcieli z Bożą pomocą stawać się absolutnie szlachetnym i absolutnie dobrymi.


    Takie stanowisko: "chyba nie ma ludzi absolutnie szlachetnych i absolutnie złych", jeśli ktoś to odniesie do siebie i pogodzi się z tym, to będzie to nie tylko pobłażanie sobie jako komuś niesprawiedliwemu i nieodpowiedzialnemu, ale i wejście w odczłowieczenie.
    Człowieczeństwo bowiem, to ciągłe doskonalenie się i wzrastanie, to kultywowanie ideałów (nie mylić z patologią zwaną ideologią).
    Nawet można to rozważać, tylko zaraz wyjdzie że to jest bez sensu, bo to by było już i nasze, i tego człowieka samookłamywanie się, że dobro i zło to tyle, co plusy i minusy, a więc starczy porobić działania matematyczne, a jak wyjdzie więcej tych plusów jak minusów, to już i on się nie musi poprawiać, budować swoją osobowość jako nadającą się do uczciwego, konsekwentnego i zgodnego współżycia z innymi ludźmi, i w tym oczywiście z nami.
    Takiego kogoś to trzeba trzymać na bardzo duży dystans, bo on już nie jest w stanie wchodzić w normalne relacje międzyludzkie, a wszystkich co w takowe z nim wejdą zawsze będzie krzywdził i nawet nie poczuwał się do winy.

    Możemy sobie nawet chcieć dobrych relacji z Ukraińcami, tylko że to się nie da bez ich zdeklarowanej dobrej woli. Tymczasem jej u nich nie tylko nie ma, ale oni nie przestają rozumować po pogańsku, z oparciem się o głupie, egoistyczne, krótkowzroczne cwaniactwo, za którym już idą i skłonności zbrodnicze i liczenie na bezkarność.
    Tu pasuje to pańskie: "od tego, co niskie i żądzą zwykłą napędzane (u susieda chatka była, u susieda żenka myła, a u meny ani chatki). To ich nie usprawiedliwia z niczego - to mentalność zbója.


    A Pan tu opisuje Ukraińców jako właśnie takich "pogodzonych", takich, którzy już nigdy nie będą czynili dobra innym ludziom bezinteresownie, czyli po ludzku, a i w interesach będą oszukiwać, słowa nie dotrzymywać, zawsze znajdować sobie wykręt, czy "usprawiedliwienie" jeśli tylko będą mieli dość siły aby to zrobić bezkarnie.


    "trzeba umieć odróżnić w człowieku...to, co szlachetne (w przypadku Ukraińców: walka o niepodległe państwo pod ramieniem Wehrmachtu - była to walka wymagająca poświęcenia, niewątpliwie ze szlachetnych pobudek realizowana) ".

    Przecież to bzdura. To ich państwo od początku było planowane jako podległe Niemcom. Wehrmacht nie osłaniał ich bez powodu. Bandera był niemieckim agentem. Polaków mordowano przede wszystkim dla przypodobania się Niemcom.
    I niech Pan tu nie bałamuci o pobudkach, bo cel nie uświęca środków. Do tego środki, które obrali wykluczają szlachetność ich pobudek.
    Ponadto o jakichże Pan tu poświęceniach mówi? - Napadali watahami na bezbronnych i to pod osłoną faktycznego okupanta. Tak najgorsze zbóje postępują. Niby co oni poświęcali? Oj, walczyli "ofiarnie" - że niemowlę nabijali na widły i nimi wymachując pokazywali wszystkim: "Patrzcie, to polski orzeł?"

    A poza tym na Ukrainie dzisiaj wcale nie chodzi o władzę Ukraińców. Tą zawłaszczyli Chazarzy - blisko z Ukraińcami spokrewnieni, ale to nie to samo.
  • @miarka 02:27:36
    "Polaków mordowano przede wszystkim dla przypodobania się Niemcom."

    Nieprawda.
    Na poziomie elit robiono to -z podpuszczenia wyższych elit ukraińskich (nie mi oceniać, czy Bandera był agentem niemieckim) - dla osiągnięcia celu politycznego, na poziomie najniższym po prostu z chęci zysku. Może jakaś tam część "chciała się przypodobać", ale nie to było nadrzędną motywacją Ukraińców na Wołyniu. Przypodobać się chcą co najwyżej ci, którzy dziś na zlotach aut z demobilu jeżdżą szkopskimi gazikami z czasów II W.św. - "nadzieja umiera ostatnia, narcyzm nie umiera nigdy", jak mówił Piotrowski, goląc się przed rozprawą w 1985 r.
  • @maharaja 11:52:20
    ""Polaków mordowano przede wszystkim dla przypodobania się Niemcom."
    Nieprawda"

    Pisząc to miałem na myśli cel realny. Na wdzięczność Niemców mogli z tego tytułu liczyć. Naród ukraiński też wymyślili Niemcy w XIX wieku - było im to potrzebne żeby brać Polskę w kleszcze.

    Za drugi cel realny widziałem chęć zysku (np. jakichś szmat, pierzyn, garnków itp - bo cóż mogła tam mieć wiejska biedota). Oczywiście zostawały domy i ziemia, ale te to już nie dla byle rzezimieszków.

    Natomiast nie widziałem w ogóle celu politycznego. Ludobójstwo motywowane szowinizmem to zbrodnia a nie polityka. Zbrodnia to sycenie ułomności duchowych zbrodniarza przez zabijanie ludzi. Nikt normalny w całym świecie nie uzna tego za politykę.

    Polityka ma i cele, i środki moralne.

    To, że dzisiejsza korporacjonistyczno-syjonistyczno-globalistyczna patokracja idzie coraz bardziej w stronę szowinizmów ideologicznych, powszechnych wywłaszczeń, zaczynając od dóbr wspólnych narodów i ludobójstwa "mądrze" zwanego depopulacją to oczywiście taka sama zbrodnia. - I jedno i drugie nigdy nie może być nazywane polityką.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031