Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
177 postów 2611 komentarzy

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

My chcemy Boga

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Tegoroczny Marsz Niepodległości ma się odbyć pod hasłem „My chcemy Boga”. Tymczasem według pieśni z której jest to cytat, to „my” znaczy „my poddani”. Tu w sposób oczywisty niepodległość gryzie się z niewolniczym poddaństwem.

I tego nie osłodzi już dalszy tekst: „On naszym Królem”, bo tu wciąż chodzi o bezwzględne poddaństwo w życiu codziennym Prawu, co znów wynika z dalszych słów pieśni: „On nasz Pan”.

To „On naszym Królem” jest i pożądane, ale jest i zwodnicze:

- łączy się z logicznym wnioskiem iż jako naszym Królem dobrym i sprawiedliwym, i z sugestią że chodzi o nasze poddanie się osądowi Bożej sprawiedliwości, co jest w ogóle sugestią tu kłamliwą, gdyż naprawdę to chodzi o społeczne panowanie Chrystusa Króla, o jego panowanie w naszym życiu społecznym, w tym i politycznym;

- łączy się z sugestią uznającą iż skoro dziś niepodległości Polski zagrażają najbardziej sądy niesprawiedliwe, sądy będące wciąż żywym reliktem po zbrodniczej żydokomunie przywiezionej na ruskich tankach i mordującej polskie elity, aby Polski Naród zniewalać, a jego dobra tak prywatne, jak wspólne, w tym Państwo zawłaszczać sobie i swoim zagranicznym poplecznikom, a przy tym oszukańczo i powierzchownie przybierając i polskie nazwiska, i polską tożsamość, i polskie znamiona kulturowe, a nawet znamiona patriotyczne i religijne według katolickiej religii Ojców naszych, to odtąd (jak już „otrzymamy to, co chcemy”, czyli Boga Syna jako Króla Polski), to sądy będą już sprawiedliwe i prawo państwowe będzie już uchwalane pod potrzeby sprawiedliwości, i pod potrzeby służebności tej sprawiedliwości na rzecz naszych, Narodu Polskiego wartości wyższego rzędu jak sama sprawiedliwość;

- z sugestią, że władze państwowe w magiczny sposób od razu staną się i sprawiedliwe, i patriotyczne, osadzone w polskiej duchowości, wierne, uczciwe i lojalne. A niby co miało zmienić ich wolną wolę z którą szli do władzy na inną?

Jak bardzo jest to zwodnicze myślenie niech świadczy fakt, że „Prezydent Polski Andrzej Duda” uczestniczył w akcie koronacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski, ale treść duchowa tego aktu do niego nie dotarła - zbrodniczych i niesprawiedliwych sądów jednak wciąż broni. Jakoś nie zmieniło mu to duchowości ani na polską, ani na katolicką.

 

Przenoszenie rzeczywistości duchowej na grunt polityczny, które tu się dokonuje jest dla nas szalenie niebezpieczne, gdyż w tle mamy i zasadę, że „każda władza pochodzi od Boga”.

Niebezpieczne, bo tą zasadę już łatwo przekręcić na opak – np. że nie nie chodzi o władzę zwierzchnią nad władzami państwowymi w Państwie Polskim władzę Narodu Polskiego, ale o władzę państwową, w tym i władzę ustawodawczą stanowiącą prawo państwowe według różnych, nawet antypaństwowych i antynarodowych motywacji, i władzę wykonawczą zdolną nie tylko do jego egzekucji przemocą i gwałtem, ale też do uzurpatorskiego rozszerzania swoich uprawnień faktami dokonanymi, i władzę sądowniczą zdolną narzucać swoje interpretacje prawa państwowego, interpretacje niekoniecznie w duchu wartości Narodu Polskiego.

 

Pokutuje w naszym świecie pochodzące od Żydów przekonanie, że Przykazania Boże wyrażają Prawo Boże z naciskiem na „Prawo”. Za tym idzie i rozumienie Boga jako Prawodawcy, a więc Władcy odgórnego, a wyłaniający się z tego ustrój polityczny deistyczny staje się ustrojem niewolniczym.

I to wciąż pokutuje w ludzkiej świadomości. Mało tego – to wciąż jest ożywiane. Temu ożywianiu służy i hasło „My chcemy Boga”.

 

Za tym już idzie wiązanie praw z obowiązkami, a więc i rozumienie tego „Prawa” jako serii zakazów i nakazów.

Tak nie jest, bo to wyklucza myślenie w kategoriach sprawiedliwości, a buduje cywilizację barbarzyńską, która jest niczym innym jak nieco uporządkowanym pogaństwem.

Myślenie w kategoriach prawa niszczy ludzką służebność człowieczeństwu w każdym jego aspekcie i w hierarchii oraz priorytetach ludzkich wartości duchowych według świadomości „z górnej półki”. Działa odwrotnie – prymitywizuje relacje społeczne, czyni je indywidualistycznymi i egoistycznymi. Buduje hierarchię społeczną niewolniczą i „równającą w dół” według faszystowskiej zasady: „inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem, a chłopa z ziemią, buduje ustrój pasożytniczy, który szybko wyczerpuje zasoby dóbr do konsumpcji, buduje ideologie wojenne i szowinistyczne dla ekspansji oligarchii na zewnątrz, oligarchii, która obiecuje wspierającej ją społeczności socjal, czyli udział w łupach.

W wyłaniającej się z tego cywilizacji barbarzyńskiej nie ma miejsca ani na miłość, ani na odpowiedzialność za osoby bliskie i wspólnoty jako takie, ani na myślenie w kategoriach służby na rzecz tego co buduje trwały ład życia społeczności tak w sensie duchowym (system wartości) jak i ład oraz organizację życia publicznego a także wspólną dla społeczności infrastrukturę materialną ułatwiającą zaspokajanie potrzeb indywidualnych i wymianę dóbr społecznie użytecznych.

Za tym idzie i specyficzna narracja rzeczywistości. – To już wstęp po narzucania wszystkim odgórnych (jak każda) ideologii, wstęp do ideologii prawnictwa. Ideologii, która głosi, że ten, kto ma prawo do czegoś, może go realizować choćby po trupach, ideologii która czyni z prawa „uświęcony środek do celu”, buduje wręcz „religię prawnictwa”, „religię”, która jest pochodną od ideologii satanizmu.

 

Tymczasem Przykazania Boże wyrażają nie Prawo Boże a Prawość Bożą zawartą zresztą i w całej naturze świata przezeń stworzonego, a więc sięgającej stanu kiedy jeszcze nie było w nim grzechu ludzkiego i grożącego ludziom zła, choroby ani śmierci.

To najgorszy możliwy władca, który chciałby rządzić zakazami i nakazami, tymczasem z logiki traktowania Przykazań Bożych jako prawo to z Boga usiłuje się robić tego najgorszego możliwego Władcę.

Jakże na tym tle łatwo wmanipulować ludzi w ideologię socjalizmu z „dobrą władzą która daje”, choć to co daje bierze ze zbrodniczego rabunku, a więc wcześniej czy później rachunek do zapłacenia przyjdzie, a nadto daje tylko część, a rachunek obejmie wszystko.

Przykazania Boże natomiast mają sens jako wyrażające Prawość Bożą. Ona według hierarchii ludzkich wartości jest nadrzędną i nad prawem, i nawet nad sprawiedliwością, a nadto od razu służebną i wobec moralności, a więc i wobec życia w każdym jego aspekcie, i wobec człowieczeństwa w nieustannym wzroście w godności osoby ludzkiej, wzroście ku życiu w pokoju ze wszystkimi pragnącymi życia w pokoju na zewnątrz, wzroście aż po człowieczeństwo dojrzałe, życie w zgodności, przyjaźni i miłości wzajemnej wewnątrz swoich wspólnot.

 

W Przykazaniach Bożych chodzi o Prawość Bożą zawartą zresztą i w całej naturze świata nie tylko nam danego jako wolny od grzechu, ale i zadanego. Zadanego, aby go w stanie nie gorszym jak sami go otrzymaliśmy w dziedzictwo, przekazywać następnym pokoleniom – tak rodziny (nie gender, nie antykultura, a sprawdzona tradycja), jak narodu (nie korporacjonizm-syjonizm-globalizm, nie oligarchia i długi, a odpowiedzialność oddolna, tożsamość, własność, pokój i priorytet wspólnotowego), jak i ludzkości (nie GMO, nie szczepionki a profilaktyka, zdrowa żywność i czysta natura).

 

Jezus zanim został aresztowany po zdradzie Judasza przez strażników Świątyni uspokoił uczniów, że nic Mu nie grozi, bo „Nadchodzi władca tego świata, ale nie ma on nic swego we Mnie”. Szatan nie miał nic swego u Jezusa nie tylko żeby Mu to odbierać, czy Go karać, ale i nic, co mógłby mu zabrać, a co jest Mu niezbędne, czego więc musiałby bronić dając przy tym sobą manipulować. Jezus nie miał zwłaszcza żadnego długu, w tym grzechu zawsze zawierającego w sobie dług do spłacenia.

Jezus dobrze wiedział, że w tej sytuacji może nawet brać na siebie wszystkie dokonane grzechy świata włącznie z dotyczącymi nie tylko przestępstw wobec prawa i sprawiedliwości, ale również grzechy jeszcze niedokonane, czy dotyczące prawości, moralności i człowieczeństwa za które karą według litery prawa już może być śmierć.

Jezus został zabity, ale to, że nie mógł spełnić swoich zobowiązań dotyczących grzechów innych osób które wziął na siebie obciąża tylko tych, co Go skazali i wyrok wykonali. Jak chciał się z tych zobowiązań wywiązać to już jego sprawa. Nie ze swojej winy stracił jako człowiek możliwość realizacji przyjętych w ten sposób zobowiązań.

Ci, których grzechy wziął na siebie pozostają od nich wolnymi, pozostają jednak nie bezwzględnie, ale pod określonymi warunkami.

A te warunki wręcz krzyczą o tym że naszym zadaniem podstawowym jest aby z naszego życia wykluczyć wszystko co gorszy, co stoi na ideologiach prawnictwa i satanizmu. Krzyczy aby nie tylko nie chcieć zawłaszczać nic obcego, ale nawet nie patrzeć na to pożądliwie. Krzyczy aby naśladować Jezusa.

Przebaczenie to łaska – ją nie tylko że trzeba przyjąć w pełni, ale i trzeba współpracować z łaskawcą według jego nauki i prowadzenia.

 

Jezus wziął na siebie te winy grzeszników nie po to, aby znów ich poddać Prawu, a w akcie miłości do nich. Wziął po to, aby oni już jako od nich wolni, mogli wrócić do normalnego życia dobrych ludzi i bez czekających ich kar doczesnych, a więc i ludzi wolnych jako nie podlegających już Prawu.

Odtąd dawni grzesznicy mogą się już czuć jakby swoje winy odpokutowali, a skutki win naprawili i wszystko zrekompensowali pokrzywdzonym tak, jakby nic złego nie zrobili. I to mają i w sakramencie chrztu i w sakramencie pokuty i pojednania.

Jezus już nam przebaczył nasze grzechy - nawet tym, co jeszcze o to nie prosili (w przekonaniu że kiedyś podziękują) jakby prosili, oraz tym co dopiero kiedyś poproszą (gdy zgrzeszą), jednak z wyjątkiem tych co wciąż robili krzywdę Jemu. Za tych co prawda modlił się aby Bóg Ojciec im wybaczył, ale sam im nie wybaczał, nie brał takich grzechów na siebie. To nieprzebaczenie dotyczy i wszystkich, którzy wciąż trwają w zamiarze dalszego grzeszenia, a zwłaszcza grzeszących zuchwale w nadziei na skorzystanie z łaski Jezusowego przebaczenia. – Grzeszenia zuchwale zuchwałością grzechu przeciw Duchowi Świętemu, który od Ojca i Syna pochodzi, zuchwale zuchwałością grzechu niewybaczalnego, zuchwale zuchwałością świętokradczą i heretycką.

W Jezusowym przebaczeniu jest przede wszystkim nauka aby wciąż pozostawać ludźmi wolnymi jako przywróconymi do sprawiedliwości, sprawiedliwości jako stanu naszej bazowej normalności, i nakierowanych ku życiu. Nakierowanych ku życiu jako powołanych do życia w wolności. W wolności i w niepodległości rozumianych jako nasze ludzkie i narodowe wartości. W niepodległości naszej Ojczyzny i w wolności odpowiedzialnej osobiście jako nie tylko nam danych, ale i zadanych jako powołanie. „Do wolności powołał nas Pan”.

A jak powołanie to i droga walki. A jak walki to i ofiary z siebie na rzecz swoich wartości wyższego rzędu, nie dla siebie. „My chcemy Boga” jest na Dzień Niepodległości złym hasłem. Oznacza że chcemy dla siebie, że chcemy brać.

Z chęci działania „dla siebie” nikt życia nie poświęci, a przecież wolność i niepodległość może wymagać i takiej ofiary – i to zarówno na ich etapie stanowienia, obrony, jak i czczenia.

Niepodległość Ojczyzny to już sprawa najgłębiej moralna, tymczasem hasło „My chcemy Boga” wyraża „pragnienie i łaknienie sprawiedliwości”. W nim chodzi tylko o sprawiedliwość, podczas kiedy w hierarchii ludzkich wartości wyżej od niej stoi prawość, zaś moralność jest wartością jeszcze wyższego rzędu.

Hasło „My chcemy Boga” jest tutaj anemicznym i bałamutnym – bo w kontekście walki o niepodległość to niemal tyle co nic.

Na Marsz Niepodległości to trzeba iść dziarsko, jak do boju.

KOMENTARZE

  • No ślicznie , idzie NOWE !!!
    Kto to hasło wymyślił „My chcemy Boga” ?

    Czy koniecznie trzeba w te sprawy mieszać Boga. Nie wystarczy pójść do kościoła, czy trzeba wyciągać go jeszcze na ulice ? A co z ateistami, niewierzącym ?

    Jako, że nasz Król jest w niebie zajęty, to pewnie władze za niego będzie w Polsce sprawował kościół, a przewodnikiem duchowym zostanie ojciec Rydzyk.

    A JUŻ MIAŁEM NADZIEJĘ ŻE BEDZIE LEPIEJ !
    Tym razem chyba sobie już odpuszczę udział w marszu, szkoda czasu i paliwa, by zabierać Polskę żydom, by następnie przekazać ją Redemptorystom.
  • @Fischer 23:41:48
    "Czy koniecznie trzeba w te sprawy mieszać Boga. Nie wystarczy pójść do kościoła, czy trzeba wyciągać go jeszcze na ulice ?"

    W tym temacie to jesteśmy zgodni. Mój obrazek wprowadzający przedstawia wnętrze kościoła.


    "A co z ateistami, niewierzącym" ?

    A tutaj to się nie rozumiemy. Skąd pomysł, że niewierzący i ateiści mogliby chcieć uczestniczyć w Marszu Niepodległości?
    Oni to raczej te marsze zawsze atakowali.

    Druga sprawa to co do "ateistów" to już się wypowiadałem, choć nie używałem tego słowa, a słowa "sataniści", ale to to samo.

    "A te warunki wręcz krzyczą o tym że naszym zadaniem podstawowym jest aby z naszego życia wykluczyć wszystko co gorszy, co stoi na ideologiach prawnictwa i satanizmu".

    Tak że tych ateistów/satanistów to trzeba od Marszu i w ogóle od związków nami gonić, a nie o nich się matwić...
  • @miarka 00:33:19
    Ateiści to nie sataniści. Słowianie też byli ateistami, zanim ich nawrócono nie znaczy to, że byli satanistami.

    Inna sprawa, że jeździliśmy busem rok w rok na marsze i nie przypominam sobie by atakowali nas ateiści.

    To jednak nie jest tak istotne. PYTAŁEM- Kto to hasło wymyślił „My chcemy Boga” ?

    Piszesz o tym, więc zapewne wiesz ? To ważne, gdy ktoś przemawia i usiłuje coś narzucić innym w imieniu wszystkich uczestników marszu.
    Wiesz dobrze że w marszu biorą udział różne formacje i nie wszyscy maja zgodne poglądy. Łączy ich tylko jedno, dobro Polski.

    WIĘC PYTAM PROSTO OD KOGO WYSZŁA PROPOZYCJA TEGO HASŁA I CZY BYŁA KONSULTOWANA ?
  • Bóg jest wszędzie, czyli energia życia, my mamy go w sobie.
    Ten slogan "My chcemy Boga" kompromituje marsz.
    Od kogo oni chcą tego boga? Kto im ma go dać?
    Nie mają go w sercu i w duszy?
  • @lorenco 01:24:02
    Ja rozumiem jak rozwija miarka w kontekście on naszym Królem, Panem , Władcą. Ja tego nie neguje.

    Ale on przyziemnych problemów Polski nie załatwi, jego rola sprowadza się do oceny naszych działań i życia wiecznego. Tak jak nie powinniśmy modlić się by Bóg ukarał Kowalskiego, tak nie powinniśmy mieszać go do polityki.

    Oddajmy Bogu co Boskie, a Cesarzowi co Cesarskie.

    Wzywanie Boga, nawet modlitwy do niego nie zmienia naszej tragicznej sytuacji politycznej. Musimy nasze sprawy brać w własne ręce, a nie oglądać się na Boga. Nie należy Boga mieszać w sprawy ziemskie, on jest tylko po to, by je i nasze uczynki rozliczać gdy odejdziemy z tego świata.

    To jest nadużywanie imienia Boga, dla własnych potrzeb.
  • @Fischer 01:00:14
    "WIĘC PYTAM PROSTO OD KOGO WYSZŁA PROPOZYCJA TEGO HASŁA I CZY BYŁA KONSULTOWANA ?"

    Nie wiem w czym problem, że o to pytasz? Przecież takich szczegółów Komitet Organizacyjny Marszu Niepodległości nigdzie nie publikuje.
    Jest seria propozycji, jest głosowanie. Może i nikt nawet nie wiedzieć kto daną propocycję składał. Ważne że większości się spodobała.


    "Ateiści to nie sataniści".

    Owszem, to sataniści, dokładniej to ateizm jest satanizmem racjonalistycznym w odróżnieniu od satanizmu obecnie rządzących elit wyznających satanizm rytualny w którym wszystko jest mówione wprost.
    Każda droga życiowa odrzucająca totalnie Boga jest satanizmem.
    Ateizm też odrzuca totalnie Boga więc jest satanizmem który można nazwać wzorcowym.

    Niewierzący wierzą że Boga nie ma, a satanistami mogą być i ci, co nie wierzą w istnienie szatana. Ważne że robią to, co się diabłu podoba. Jemu nawet jego sztuczki najlepiej wychodzą kiedy ludzie uwierzą że go nie ma.
    I Bóg i szatan są bytami duchowymi, a byty duchowe są, czy nam się to podoba czy nie i są tam gdzie są, a nie tam, gdzie chcielibyśmy je widzieć.


    "Słowianie też byli ateistami, zanim ich nawrócono nie znaczy to, że byli satanistami".

    Ależ skąd, byli ludźmi jak najbardziej wierzącymi - tylko że wierzyli w wielu bogów, jak to już typowo poganie mają.

    A satanistami to nie byli, bo bogowie pogańscy są ze swojej natury raz dobrzy a raz źli, a szatan jest zawsze zły, bo nawet jak robi coś co uważamy za dobro, to zawsze jest w tym oszusto, zdrada i zdecydowane zło.
    Słowianie więc i nie mogli się zdeklarowanie opowiadać po stronie zła, jak tego oczekuje szatan.


    "Inna sprawa, że jeździliśmy busem rok w rok na marsze i nie przypominam sobie by atakowali nas ateiści".

    No tak, to może jeszcze na kominiarkach mieli to sobie napisać?

    A ja pamiętam jednoznacznych ateistów/satanistów. To ci co podnosili larum, kiedy manifestanci nieśli hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna".
  • @lorenco 01:24:02
    "Bóg jest wszędzie, czyli energia życia, my mamy go w sobie...Od kogo oni chcą tego boga? Kto im ma go dać?
    Nie mają go w sercu i w duszy?".

    To jeszcze nie zamyka sprawy. U pana Jeznacha pisałem ostatnio w tym temacie:
    ""Kultura ludzka stoi na wartościach ludzkich, w tym wspólnotowych, w tym wspólnoty z Bogiem w Jego funkcjach zewnętrznych wobec nas, oraz na ludzkich świętościach zewnętrznych i wewnętrznych, w tym religijnych, w tym na Bogu.
    - I to niezależnie od rodzaju kultury, czy też dążenia do zniszczenia kultury i bycia kompletnym ateistą.
    Bóg i tak będzie wszędzie gdzie zechce w swojej świętej woli według swojej właściwości...".

    Widzimy więc Go i w funkcjach wobec nas wewnętrznych, ale i zewnętrznych. Do tych zewnętrznych mógłby nawiązywać Marsz w sensie walki o "panowanie społeczne Chrystusa Króla".
    W notce jedna rozprawiam się z tym pomysłem.


    "Ten slogan "My chcemy Boga" kompromituje marsz".

    Też tak uważam i o tym jest notka. Tu tylko powtórzę mały akapit:

    "Niepodległość Ojczyzny to już sprawa najgłębiej moralna, tymczasem hasło „My chcemy Boga” wyraża „pragnienie i łaknienie sprawiedliwości”. W nim chodzi tylko o sprawiedliwość, podczas kiedy w hierarchii ludzkich wartości wyżej od niej stoi prawość, zaś moralność jest wartością jeszcze wyższego rzędu".

    To za mały kaliber jak na walkę o niepodległość. Tu czekać nie można, tak jak można "pragnąć i łaknąć sprawiedliwości, ale czekać. Tu podległość to śmierć, tu obrona jest konieczna i to niezwłocznie.
  • @Fischer 01:58:43
    "Ale on przyziemnych problemów Polski nie załatwi, jego rola sprowadza się do oceny naszych działań i życia wiecznego".

    Co Ty mówisz? Bez Niego świat by chwili nie istniał choćby z racji tego iż jest Panem czasu. A Jego ról jest mnóstwo, nie tylko wymienione dwie.


    "Tak jak nie powinniśmy modlić się by Bóg ukarał Kowalskiego, tak nie powinniśmy mieszać go do polityki".
    "Nie należy Boga mieszać w sprawy ziemskie, on jest tylko po to, by je i nasze uczynki rozliczać gdy odejdziemy z tego świata".

    To raczej polityka wkracza władczo w sfery człowieczeństwa, w ludzki system wartości, a to są i jak najbardziej sprawy Boże. To politycy są tu uzurpatorami.
    Właśnie panowanie społeczne Chrystusa Króla ma być remedium na te patologie, ma ustanowić system polityczny i prawny, cały ład życia publicznego opartym o Prawość Bożą tak, aby służył człowiekowi jak nalepiej i dalekowzrocznie, czyli w układzie samopodtrzymującym się, a więc i bez pasożytnictwa.


    "Oddajmy Bogu co Boskie, a Cesarzowi co Cesarskie".

    Cały problem w tym, że nie da się jednoznacznie, czy w ogóle rozdzielić władzy oddolnej od odgórnej, tej związanej z materią i ciałem od tej związanej z duchem. Człowiek żyje jednocześnie w obu tych sferach.

    A co do zasady, to jak się uprzeć, to można powiedzieć że wszystko jest Boże, szystko co dobre, bo On to wszystko stworzył od podstaw.


    "Wzywanie Boga, nawet modlitwy do niego nie zmienia naszej tragicznej sytuacji politycznej".

    O nie, Bóg jest Wszechmogący. Ma co prawda swoje plany i nie wszystko czego chcemy "może być", ala zawsze warto próbować.


    "Musimy nasze sprawy brać w własne ręce, a nie oglądać się na Boga".

    Oczywiście - tam gdzie mamy siły, środki i możliwości działania, czy możliwości ich zdobycia według potrzeb czasu i miejsca czy o własnych siłach, czy po uzyskaniu pomocy innych ludzi, to jak najbardziej musimy. Bóg nam to po to dał, czy po to postawił odpowiednich ludzi na naszej drodze.
    Wierzący prawdziwie zaczynają nawet wbrew tym ograniczeniom, licząc na Bożą pomoc w trakcie.


    "To jest nadużywanie imienia Boga, dla własnych potrzeb".

    Nie widzę tu problemu. Kiedy wykorzystamy możliwości o których pisałem powyżej, to jak najbardziej powinniśmy prosić Boga o pomoc.

    "Po próżnicy" to by było, gdybyśmy z tych możliwości nie korzystali, a prosili o rzeczy gotowe.
  • autor
    Hasło piękne, ale na pielgrzymki, msze św. hasło silnie związane z życiem duchowym danego narodu itp. ale MN jest i był odzewem politycznym i takim powinien pozostać.
    Moim zdaniem to hasło ma odwrócić uwagę młodych polaków w kwestiach zasadniczych, jaką jest okupacja Polski przez wojska amerykańskie, które działają w interesie światowej mafii banksterskiej i oni pragną rozpętać wojnę z Rosją rękami polaków i naszą krwią.
    Drugim problemem jest aż nadto widoczna agentura w świecie polityki, ponieważ są ewidentni szpiedzy zarządzający niewolnikami Polsce.
    Przecież tzw. ,,Marsz Niepodległości" jest już fałszywym hasłem, ponieważ nie ma żadnej Niepodległości Polski, bo wszelkie decyzje polityczno - ekonomiczne w stosunku do Polski zapadają na zewnątrz naszego kraju, a realizatorami tych decyzji są szpiedzy, którzy sztucznie się kłócą w o to kto ma byc lepszym nadzorcą w imieniu sowich mocodawców swoimi niewolnikami.
    Hasłem autentycznego Marszu Niepodległosci powinno być np; ,,chcemy odzyskać Niepodległość" Amerykanie won z Polski, wspominać i domagać sie kar dla ludobójców z Upadłej, walka z lichwa, decentralizacja korporacji, ujawnienia raportu WSI, otworzenia wszelkich archiwów tzw. komuny, jawność życia publicznego w Polsce, trybunały dla architektów rozbiorów Polski, wiezienie dla tych co oddali Polskę obcym, wyjscie z UE, obalenie TL, NBP w służbie polakom itd.
    Moim zdaniem, gołym okiem widać, że kolejny MN jest sterowany z zewnatrz za pomocą leni i karierowiczów, którzy robią wszystko by jak najmniej w MN było słowo ,,Niepodległość"
  • @Wrzodak Z. 11:38:40
    Dzięki za mądry i dobitny komentarz. Tak, dokładnie o to chodzi.
    " ,,Marsz Niepodległości" jest już fałszywym hasłem, ponieważ nie ma żadnej Niepodległości Polski".

    Gdyby niepodległość była, i była niezagrożona to tak, wtedy hasło „My chcemy Boga”, Boga Sędziego Sprawiedliwego, hasło które wyraża „pragnienie i łaknienie sprawiedliwości” mogło by mieć sens.

    Tylko że nie sens na obchody dnia niepodległości, a w zupełnie innej, sprawiedliwościowej manifestacji woli Narodu.


    "... bo wszelkie decyzje polityczno - ekonomiczne w stosunku do Polski zapadają na zewnątrz naszego kraju, a realizatorami tych decyzji są szpiedzy, którzy sztucznie się kłócą w o to kto ma byc lepszym nadzorcą w imieniu sowich mocodawców swoimi niewolnikami".

    Dokładnie.
    Hasło „My chcemy Boga”, "my poddani" ustawia nas od razu na pozycji upokorzonych i złamanych na duchu.
    Mało tego - ono jest tak anemicznie słabe, że i wyrażą dążenie tych co tegoroczny Marsz poprowadzą do tego, abyśmy w ogóle zrezygnowali z dążeń niepodległościowych, abyśmy zaakceptowali stan naszego faktycznego zniewolenia i czekania na sprawiedliwość w bierności.
    Wołanie „My chcemy Boga” jest więc dla nich zupełnie niegroźne.


    "Hasłem autentycznego Marszu Niepodległosci powinno być np; ,,chcemy odzyskać Niepodległość" Amerykanie won z Polski, wspominać i domagać sie kar dla ludobójców z Upadłej, walka z lichwa, decentralizacja korporacji, ujawnienia raportu WSI, otworzenia wszelkich archiwów tzw. komuny, jawność życia publicznego w Polsce, trybunały dla architektów rozbiorów Polski, wiezienie dla tych co oddali Polskę obcym, wyjscie z UE, obalenie TL, NBP w służbie polakom itd".

    O to chodzi. To właśnie wyraża moje stwierdzenie kończące notkę:

    "Na Marsz Niepodległości to trzeba iść dziarsko, jak do boju".
    Oczywiście i z hasłami do tego boju zagrzewającymi.
  • @Wrzodak Z. 11:38:40
    Możesz mieć rację, w kontekście:
    ".......Moim zdaniem to hasło ma odwrócić uwagę młodych Polaków w kwestiach zasadniczych, jaką jest okupacja Polski przez wojska amerykańskie, które działają w interesie światowej mafii banksterskiej i oni pragną rozpętać wojnę z Rosją rękami Polaków i naszą krwią........."

    Tym bardziej, że komitet organizacyjny to członkowie PiS, prezydent Duda (o powiazaniach syjonistycznych) i wnuczka Jarosława Kaczyńskiego (o korzeniach Ukraińskich i może żydowskich jak niektórzy podają).

    Są to ludzie związani i stojący na czele obecnej władzy. To co ja (my) tam mamy demonstrować i przeciwko czemu ? Gdy TEN RZAD TRZYMA Z ŻYDAMI I BANDEROWCAMI.

    Popierać ten Rząd, poprzez udział w procesji religijnej ? Nie taka była idea tych marszy. Kościół nie jedno święto pogańskie zawłaszczył ( wigilie, Wielkanoc, Boże ciało, Matki Boskiej Zielnej ....). Teraz z marszu niepodległości, pragnie zrobić kolejne święto religijne ? Bo tu, w tym proteście, o niepodległości nie może być mowy.

    Chyba i ja przywdzieje kominiarkę. Obawiam się tylko, że wtedy dla Miarki stanę się satanistą.
  • @Fischer 20:35:33
    Widzę że dokopałeś się tutaj do grubych pokładów obłudy zawartej w tym haśle tegorocznego Marszu Niepodległości.

    "Są to ludzie związani i stojący na czele obecnej władzy. To co ja (my) tam mamy demonstrować i przeciwko czemu ? Gdy TEN RZAD TRZYMA Z ŻYDAMI I BANDEROWCAMI".

    Marsz Niepodległości musi jednoznacznie głosić czy mamy niepodległość i jest to parada radości i wdzięczności Bogu i wyzwolicielom, czy też niepodległości nie mamy lub jest poważnie zagrożona, a wtedy taka demonstracja jest nam potrzebna "żeby się policzyć", umocnić duchowo i zagrzać do walki.

    Tu nam trzeba haseł odnoszących się do naszej moralności, naszej, Narodu Polskiego władzy w naszym Państwie, naszej dalkowzrocznie widzianej przyszłości, naszego zdrowia, życia i bezpieczeństwa, możliwości obrony, stanowienia ładu życia publicznego opartego o naszą moralność i naszą polską kulturę.
    Tymczasem hasło "My chcemy Boga" nie ma tu z moralnością nic wspólnego. Tu ono jest jednoznacznym martwieniem się o sprawiedliwość, hasłem bałamutnym i destrukcyjnym dla ducha walki o niepodległość.
    Jest tu i oszustwo, bo nie walczy się o samą sprawiedliwość tylko zawsze najpierw o moralne warunki dla panowania sprawiedliwości. Tych nie ma choćby z tego powody na stołkach sędziów rozsiaddła się od lat żydokomuna
    Najpierw Polska musi być polska.
    A już udział tu Dudy to niebotyczność jego obłudy.

    W ogóle udział rządu świadczy że jego intencją będzie z jednej strony stabilizowanie swojej władzy państwowej, a z drugiej strony głoszenie iż niepodległość mamy i nic jej nie zagraża.

    "Gdy TEN RZAD TRZYMA Z ŻYDAMI I BANDEROWCAMI" to znaczy że to on sam nas niepodległości pozbawia, i to on sam jest dla naszej niepodległości zagrożeniem.


    "Chyba i ja przywdzieje kominiarkę. Obawiam się tylko, że wtedy dla Miarki stanę się satanistą".

    Nie po kominiarkach, a "po owocach ich poznacie" :-)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031