Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
194 posty 2904 komentarze

Najpierw sprawiedliwość

miarka - ...nie przestajmy czcić świętości swoje I przechowywać ideałów czystość; Do nas należy dać im moc i zbroję, By z kraju marzeń przeszły w rzeczywistość. http://www.youtube.com/watch?v=1Tw0_BtJ3as

Spowiedź święta według papieża Franciszka

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Kolejna kontrowersyjna wypowiedź aktualnego papieża w kwestii naszych największych świętości.

 

„Spowiednik wezwany jest do bycia człowiekiem słuchania: ludzkiego wysłuchania penitenta i boskiego wsłuchiwania się w Ducha Świętego – mówił papież”.

Przecież jest odwrotnie – to my się spowiadamy Bogu, więc i spowiednik dla nas jest tu Jezusem działającym w Duchu Świętym. Występuje więc tu w roli Boga, a w penitencie widzi wcale nie brata a grzesznika. To penitent stoi tu w postawie uniżonej (wobec brata, czy spowiednika traktowanego jak brat byłaby to postawa równa), stoi w postawie ludzkiej, postawie pokornej uznaniem prawdy o swojej winie wobec Boga i ludzi, postawie odkrytej w poprzedzającym spowiedź rachunku sumienia.

 

„– Słuchając brata w czasie spowiedzi słuchamy samego Jezusa, biednego i pokornego”.

- To stwierdzenie szokuje, jest surrealistyczne - nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Ani spowiednik, ani penitent nie mogą przyjąć takiej postawy. Spowiadamy się do kapłana tak jak do Jezusa, a nie tak jak Jezus by się spowiadał.

Swoje sumienie porównujemy z czystym sumieniem Jezusa, którego widzimy w kapłanie i stąd nasza pokora, a nie z porównania z pokorą Jezusa dla innych sytuacji.

Spowiednik nie może tu oczekiwać a Franciszek zalecać żebyśmy jako penitenci w jakiś sposób porównywali swoją pokorę z pokorą Jezusa. Przecież to by musiało być z gruntu fałszywe. Czyż Jezus nam pokazał taki wzór swojego zachowania pokornego? Jak można porównywać się w pokorze jeśli pokora jest subiektywną?

Jezus nigdy nie był grzesznikiem. Jezus gdyby się spowiadał to by nic nie mówił, tak jak nic nie mówił kiedy był chrzczony przez Jana Chrzciciela. Inni przy tym wyznawali grzechy, On nie. Przecież Jezus we wszystkim był podobnym do ludzi oprócz grzechu. Jak tu mówić o pokorze Jezusa-penitenta?

 

Jezus nigdy nie był biednym. Ubogim tak, ale nie biednym. Ubogi o ten co ma mało, ale ma. Może się obejść tym co ma. Z ofiarności bogatych korzysta, ale z godnością i umiarem. Biedny to ten co nie ma i już bez wsparcia innych obejść się nie może. Grzesznik jest jak biedny – on bez otrzymania łaski przebaczenia mu grzechów umiera.

Obraz Jezusa-biednego jest więc fałszywy tak samo jak obraz Jezusa-grzesznika.

To już manipulacja o złych intencjach, bo cóż nam może przychodzić z porównywania czegoś z jego fałszywym obrazem dobrym lub złym? Przecież wynikiem takiego porównania zawsze będzie fałsz i zło (przeciwieństwem dla zła jest inne zło. - Każdy wybór alternatywy do zła będzie wyborem zła, a nie dobra, bo dobro jest tylko kropelką w bezmiarze możliwości czynienia zła dla danej sytuacji. Tak samo i alternatywą dla fałszu w życiu będzie inny fałsz).

 

A teraz pytanie dlaczego papież tak bardzo przekolorował postać Jezusa?

Pokora przy spowiedzi bierze się z poczucia małości wobec prawdy o wielkości swojego grzechu. Im większy grzesznik, tym pokorniejszy.

Pokora żebracka biednego też bierze się poczucia subiektywnej nicości ekonomicznej wobec tych, co mają.

Jezus z pewnością był pokornego serca, a więc był pokorny pokorą miłości uniżającej się w swojej służebności aż do znikomości.

A teraz wyobraźmy sobie Jezusa penitenta, który tak pokornie uniży się aż do znikomości? - Bo takiej skali pokory wobec Jego grzechu oczekiwalibyśmy, i taki eksperyment mentalny zaleca tu Franciszek. Ponieważ pokora penitenta jest subiektywną wobec jego grzechu, to znaczy że grzech Jezusa, który by był źródłem takiej pokory musiałby być największym możliwym. Jego grzech musiałby być grzechem samego diabła.

Jeśli wspomnieć na omawianą wypowiedź: „– Słuchając brata w czasie spowiedzi słuchamy samego Jezusa, biednego i pokornego” i widząc że to by musiała być pokora najgłębsza, pokora największego możliwego grzesznika, nie sposób nie skojarzyć tego z wypowiedzią Lutra, że „Zanim Bóg stał się Bogiem musiał najpierw stać się diabłem”.

Papież Franciszek też już miał tu wypowiedź podobną:

„Tak, noszę krzyż, by pokazać, że jestem chrześcijaninem”. To jest „w porządku”, jednakże „nie tylko jako jako odznaka, tak jak w jakiejś drużynie, odznaka wskazująca na przynależność do jakiejś drużyny”; ale jak powiedział Franciszek, „jako wspomnienie tego, który dla nas stał się grzechem, KTÓRY STAŁ SIĘ DIABŁEM, WĘŻEM. Tak się uniżył aż do całkowitego unicestwienia”.

I co ciekawe to jest na pozór logiczne, że Jezus pod ciężarem tych grzechów „diabła, węża” (w tym i grzechów wszystkich ludzi, grzechów tych popełnionych i jeszcze nie), stał się na i przed ukrzyżowaniem i na Krzyżu uniżonym, pokornym aż do całkowitego unicestwienia.

Na pozór, bo tu jest manipulacja przez porównanie z fałszem(Cóż nam może przychodzić z porównywania czegoś z jego fałszywym obrazem dobrym lub złym? Przecież wynikiem takiego porównania zawsze będzie fałsz i zło (przeciwieństwem dla zła jest inne zło)).

Pierwszy fałsz który tu widać to że Jezus na Krzyżu umarł, ale wcześniej powierzył swojego Ducha w ręce Ojca. Unicestwienie nie było więc całkowite. Ocalała też Jego Dusza - skoro zmartwychwstał to zachowała zdolność do integracji Jego Ciała), a ocalała dlatego że On jednak umierał jako bezgrzeszny, więc i śmierć nad Nim władzy mieć nie mogła.

Jezus umierał jako bezgrzeszny, a więc nie jako diabeł, nie jako wąż, a ciężar winy grzeszników brał na siebie z miłości – przecież takie ofiarowanie się to nawet najwyższy wymiar miłości – nie grzech.

Logika Lutra i Franciszka jest tu skrajnie krzywdzącą Jezusa.

Jezus umierał za grzechy ludzi, ale nie diabła, nie węża. Diabła i węża Jezus na Krzyż ze sobą nie brał. Jezus później zmartwychwstając pokazał że diabeł i wąż są pokonane, a ci, co w Niego wierzą nawet ci pogryzieni grzechem żyć będą. Właśnie spowiedź święta z wiarą że już jako bezgrzeszni żyć będą uwalnia ich od trucizny jadu węża i siły oraz magii grzesznych pokus diabła.

 

„Słuchając Ducha Świętego nastawiamy się na uważne posłuszeństwo, stajemy się słuchaczami Słowa...”.

To też od razu się rzuca w oczy jako podejrzane, bałamutne, kłamliwe. - Bo czyż Duch Święty musi posługiwać się Słowem trafiającym do rozumu osoby w Nim działającej? - Czy On działa tyko na ludzki rozum tak że on to co chce przekazać musi ubierać w formę Słowa? Po co czekać na pokarm dla rozumu jeśli od Ducha Świętego człowiek może otrzymać Słowo którego sam nie musi rozumieć – przecież jest dar słowa i oddzielny dar rozumienia słowa?

A oddziaływanie przez argumenty dla naszej woli? - Za naszą zgodą też możliwe, tylko w ogóle po co oddziaływania na nasz rozum i naszą wolę jeżeli tu właściwą jest relacja na poziomie duchowym?

Co nam po jakimś „wsłuchiwaniu się w Ducha Świętego” przychodzącego do jego świadomości z zewnątrz (a nawet z wewnątrz) i po co, skoro spowiednik Go już ma, a więc i może działać „w Nim”, czyli Jego mocą?

A kogóż to może słuchać spowiednik jako już mający Ducha Świętego, i nie działający w tym Duchu, tylko chcący słyszeć coś gotowego, jakąś receptę na właściwe postępowanie, a więc i zalecenie na władczą odpowiedzialność tego Ducha? I po co mu oddawać nad sobą władzę, skoro mając Ducha Świętego sam może podejmować najlepsze decyzje i udzielać najlepszych nauk? – Po co miałby wsłuchiwać się jeszcze w coś innego jak to co ma rokuje już najlepiej jak można? Czyż to nie niewiara?

Czyż to nie głupota typu szukanie podszeptów do zmiany kiedy dobrze idzie, a więc podszeptów wroga?

A może to zamiar sprowadzenia spowiednika do roli biurokraty skupionego jedynie na utrzymaniu osobistej pozycji i władzy swojej i swojego zwierzchnika?

 

Duch Święty z pewnością kieruje nami przez swoje natchnienia, a natchnienia tutaj to efekt zjednoczenia ducha spowiednika z Duchem Świętym. – Kiedy spowiednik dokonuje osądu i udziela nauki to on wcale nie musi rozumieć co mówi – starczy że Duch mówi przez niego. - Nadto jest On i Duchem tych słów. - I z tymi słowami dociera do penitenta, a więc jeżeli on naukę przyjmuje z wiarą, a więc i otwartością, to słowa tej nauki nie będą tylko literą tego Słowa natchnionego, ale i nabiorą mocy sprawczej, mocy przemieniającej według tego Ducha.

Słuchanie Ducha nie jest wysłuchiwaniem Ducha żeby jego głos poddawać osądowi swojego rozumu i dopiero wtedy podejmować decyzję o posłuszeństwie. - To by musiał być duch zewnętrzny który został nam poddany, zamknięty w przestrzeniach czasowych naszego umysłu – w końcu funkcji naszego ciała, poddany osądowi naszego rozumu i naszej woli. Taki duch nie zadziała, bo żaden duch nie poczeka aż podejmiemy decyzję, aż wzniesiemy się nad niego, aby go osądzić.

- Zresztą według jakich kryteriów sądzić, skoro i tak jedynym tu właściwym wzorcem może być tylko Duch Święty, Duch Jezusa, w którym „władca tego świata nie miał nic swego”?Do słuchania ducha nie trzeba słów, bo duch nie działa na nasze zmysły – to inna rzeczywistość – ponadmaterialna i ponadcielesna.

Spowiedź to nie tylko zrzucanie z siebie grzechów przez penitenta aby już żyć w wolności, ale i korekta drogi duchowej penitenta przez kapłana działającego w Duchu Świętym.

Słuchanie Ducha Świętego to dokładnie samo posłuszeństwo Jemu - posłuszeństwo bezpośrednie, bezzwłoczne, bez żadnego pośrednictwa, ale nie z nakazu, nie w wyniku rozstrzygnięcia rozumu, czy nagięcia swojej woli, a przez zgodność duchową co do celu duchowego. Dopiero cel duchowy wzbudza nasze szczegółowe motywacje rozumu i woli.

- Przecież dopiero po owocach naszych działań w wyniku korzystania z Jego darów każdy poznaje czy Go posłuchał, czyli nasz ludzki duch został zjednoczony z Duchem Świętym u celu naszych działań. Dokąd tych dobrych owoców nie ma, wciąż nie wiemy, czy jesteśmy Mu posłuszni, czy nie, czy jesteśmy na dobrej drodze czy nie.

 

– Na sytuację spowiedzi świętej usiłowanie słuchania Ducha Świętego przez spowiednika jest bez sensu, bo kiedy przyjdą tego owoce (a przyjdą one dla penitenta i dopiero po jakimś czasie), to już będzie za późno na korektę decyzji. – Dlatego i decyzja spowiednika musi być od razu jego własną decyzją wspartą niezachwianą wiarą – wiarą nie w słowa a w bezpośrednie natchnienia Ducha Świętego – wiarą w samo bycie tego natchnienia duchowego za sprawą Ducha Świętego u celu właściwego na sytuację penitenta.

Słowa to tu tylko fanty – nośnik dla Ducha. Nie chodzi o posłuszeństwo Słowu Bożemu, czyli otwieranie się na Jego działanie w nas, czy podobnie poddawanie swojej woli woli Bożej Człowiek może tylko słuchać lub nie słuchać, ale nie słów rozumianych literalnie, ale przekazu duchowego.

 

„[Słuchając Ducha Świętego nastawiamy się na uważne posłuszeństwo, stajemy się słuchaczami Słowa,] a co za tym idzie oddajemy naszym młodym najlepszą posługę: pomagamy im nawiązać kontakt z samym Jezusem”.

Czyż to można zrozumieć inaczej jak „pomagamy im nawiązać kontakt z samym Jezusem-Człowiekiem”? - Jezusem bez Ducha Świętego (również Jezusem bez relacji z Bogiem Ojcem w Trójcy Świętej), bo w tym czasie penitent „się kontaktuje” z Jezusem, a kapłan „się kontaktuje” z Duchem Świętym, a przy tym ze spowiedzi się wyłącza i tylko nastraja swoje radary na słuchanie Ducha Świętego w gotowości posłuszeństwa?

Czyż tylko ja myślę, że to są eksperymenty mniemanologii stosowanej? Mniemanologii wyzbytej realizmu i logiki. - W swoim mniemaniu wszystko można obalać i dzielić, zakładać i łączyć. Każdy może mniemać wszystko, nawet wzajemnie, np.: „Ja mniemam, że cię mam, a ty mniemasz że mnie masz”.

I to by nawet było śmieszne – gdyby nie trzeba się było satanistycznie śmiać i z naszego życia, i z naszych największych świętości.

KOMENTARZE

  • @
    Chciałem dać 1 , ale mi się ręka omskła z wrażenia.
    Franciszek ma niewątpliwie jedna wadę: zakłada, że ci , do których mówi sa mądrzy i dobrzy . Jak widać wyżej to skończony idiotyzm: ani mądrzy, ani dobrzy, za to płodni.

    Podszedł tedy do konfesjonału i uklęknąwszy wyznał w pokorze swe grzechy, dodając na zakończenie: ale na plus muszę sobie zaliczyć to ( i do tego nakłaniam też Boga Ojca za Twym pośrednictwem Ojcze Wielebny), żem mądrzejszym jest od samego papieża. Amen.
  • @Mariusz G. 21:18:41
    "Franciszek ma niewątpliwie jedna wadę: zakłada, że ci , do których mówi sa mądrzy i dobrzy..."

    Jeżeli ma rację to raczej tego im nie poczytuje za plus, skoro swoim podejściem do ich świętości dąży do tego żeby już nie byli mądrzejsi i lepsi.
    Rzecz tym, że mądrość jest jednym z głównych darów Ducha Świętego, on zaś tu zachęca żeby nie korzystać z Jego darów i natchnień, tylko czekać na Jego polecenia słowne.
    "Czekaj tatka latka".
  • @Mariusz G. 21:18:41
    // za Twym pośrednictwem Ojcze Wielebny//

    "9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony." Mt 23:9-12 BT

    http://www.nonpossumus.pl/ps/Mt/23.php
  • @reflexión 00:00:00
    "// za Twym pośrednictwem Ojcze Wielebny//
    "9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem...".

    To jeszcze nie najgorszy błąd (bo ojcostwo duchowe ma różne wymiary), ale jest tu błąd znacznie poważniejszy odnośnie pośrednictwa:
    (1 Tm 2, 5) "Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus".
  • @reflexión 00:00:00
    no dobra: słowo Ojciec zamieńmy na Father
  • @miarka 00:17:44
    No to się pogubiłem. Jest Pan za spowiedzią w wydaniu katolickim a nawet przeciw, czy też przeciw takiej spowiedzi a nawet za?
  • @Mariusz G. 21:18:41
    "Franciszek ma niewątpliwie jedna wadę: zakłada, że ci , do których mówi sa mądrzy i dobrzy ."

    Papież powinien zakładać jedno: ma trafić w jednoznaczny sposób do WSZYSTKICH wiernych.

    Papież jest nauczycielem wiary. Jego przesłanie powinno trafiać do mądrych i tych, którzy nie dostąpili wielkiej mądrości. Jeśli do zrozumienia papieża należy skończyć teologię to ja czegoś tutaj nie rozumiem.
  • @miarka 00:17:44
    Panie Nikodemie Dyzma .. lepiej byś się nie ośmieszał ...


    @Mariusz G. 21:18:41
    "Franciszek ma niewątpliwie jedna wadę: zakłada, że ci , do których mówi są mądrzy i dobrzy..." .
    Zgadzam się z Mariuszem ...z tym że tu nie potrzeba aż takiej mądrości .
    Wielu idzie do kościoła i nie zastanawia się nad tym wszystkim .
    Prawdą jest że my wydajemy kupę kasy z publicznych pieniędzy , by kształcić od przedszkola religijnych analfabetów .
    Właśnie tu widać u miarka jak pojął nauki religii . Lepiej byś milczał i nie przyłączał do huru głupców w krytyce Papieża .

    Nie będę się tu nad tobą znęcał i edukował , niemniej trochę naprowadzę w jednej sprawie.

    Czytanie z Księgi Liczb.

    ,,W owych dniach podczas drogi lud stracił cierpliwość. I zaczęli mówić przeciw Bogu i Mojżeszowi: „Czemu wyprowadziliście nas z Egiptu, byśmy tu na pustyni pomarli? Nie ma chleba ani wody, a uprzykrzył się nam już ten pokarm mizerny”.
    Zesłał więc Pan na lud węże o jadzie palącym, które kąsały ludzi, tak że wielka liczba Izraelitów zmarła. Przybyli zatem ludzie do Mojżesza, mówiąc: „Zgrzeszyliśmy, szemrząc przeciw Panu i przeciwko tobie. Wstaw się za nami do Pana, aby oddalił od nas węże”. I wstawił się Mojżesz za ludem.
    Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: „Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu”. Sporządził więc Mojżesz węża z brązu i umieścił go na wysokim palu. I rzeczywiście, jeśli kogo wąż ukąsił, a ukąszony spojrzał na węża z brązu, zostawał przy życiu. ,,

    Wiesz kogo symbolem jest wąż ... dlaczego ma boską moc i co to ma wspólnego z ....... ,, ale jak powiedział Franciszek, „jako wspomnienie tego, który dla nas stał się grzechem, KTÓRY STAŁ SIĘ DIABŁEM, WĘŻEM. ,,

    Tu na Neonie jest dużo nauczycieli religii , może pomogą .
  • @Mariusz G. 07:59:59
    "No to się pogubiłem. Jest Pan za spowiedzią w wydaniu katolickim a nawet przeciw, czy też przeciw takiej spowiedzi a nawet za?"

    Dobrze że widzisz problem.
    Oczywiście że jestem za. Cała notka jest wokół tego. Spowiednik nie jest pasem transmisyjnym między Bogiem a penitentem, czekającym na Słowo Boże, na decyzję Bożego osądu i konkretny wyrok i naukę. Nawet nie może być takiego wyroku, bo on wciąż żyje.
    Ta sytuacja oznaczałaby możliwość przekłamań z powodu podejmowania się przez spowiednika roli pośrednika między człowiekiem a Bogiem.
    To jest wykluczone: "Jeden jest pośrednik..."
    Spowiednik już otrzymał Ducha Świętego żeby decydować bezpośrednio.

    Papież tego zmienić nie może, bo to on by faktycznie wszedł w rolę tego pośrednika, a może i jeszcze zbudował całą strukturę hierarchii biurokratycznej pośredników. Zgroza.
  • @leoparda 09:04:09
    "Papież powinien zakładać jedno: ma trafić w jednoznaczny sposób do WSZYSTKICH wiernych.
    Papież jest nauczycielem wiary. Jego przesłanie powinno trafiać do mądrych i tych, którzy nie dostąpili wielkiej mądrości. Jeśli do zrozumienia papieża należy skończyć teologię to ja czegoś tutaj nie rozumiem".

    Bardzo mądre słowa. Jednoznaczność i wiara. Jednoznaczność, a więc i prawda jedyna - bez pośredników. To co jest fundamentem dla ludzkich budowli, a zwłaszcza budowli Bożej jaką jest Kościół święty. "Ty jesteś skałą...".
    Rola papieża to stać na straży tego co niezmienne, dbać o to, aby fundament na skale był dobrze pogłębiony, dający budowli odporność na zmiany.
    Papież tu wychodzi z roli podążając za nowinkami podpowiadanymi przez ... już lepiej nie myśleć kogo.
  • @fabi 09:58:23
    ""Franciszek ma niewątpliwie jedna wadę: zakłada, że ci , do których mówi są mądrzy i dobrzy..." .
    Zgadzam się z Mariuszem ...z tym że tu nie potrzeba aż takiej mądrości.
    Wielu idzie do kościoła i nie zastanawia się nad tym wszystkim".

    Hola, hola. Mariusz tego nie mówi. To "że tu nie potrzeba aż takiej mądrości" mówisz Ty i zresztą bardzo słusznie. Tak jak od człowieka nie można wymagać heroizmu, tak i wielkiej mądrości. Od człowieka można wymagać tylko żeby był normalnym, czyli sprawiedliwym.
    Ale człowiek też nie może wchodzić między drugiego człowieka a Boga - byłby w roli pośrednika. Nie może ograniczać człowiekowi możliwości bycia bohaterem, czy mądrym, jeżeli Boże natchnienia skłaniają go ku temu. Nie może żądać od niego "dokumentu legalizacyjnego" wyrażonego Słowem.

    To, że "Wielu idzie do kościoła i nie zastanawia się nad tym wszystkim" to fakt. Tyle że to nie jest normalność, bo jednak po to chodzą, żeby pogłębiać swój fundament wiary.
    Tu więc trzeba wciąż ich budzić i trzeźwić, umacniać w niezmiennościach, a nie iść im na rękę, umacniać w jakichś "prawach do bezmyślności i oczekiwaniach gotowego, jakiejś "codziennej michy", jakichś poleceń jak dla niewolników (a "Do wolności powołał nas Pan"), wprowadzać nowinki żeby już całkiem zgłupieli, a może i przestali rozróżniać dobro i zło, a wybierać dobro...


    "Prawdą jest że my wydajemy kupę kasy z publicznych pieniędzy , by kształcić od przedszkola religijnych analfabetów .
    Właśnie tu widać u miarka jak pojął nauki religii . Lepiej byś milczał i nie przyłączał do huru głupców w krytyce Papieża".

    Może i są głupcy, którzy krytykują papieża. Mi o krytykę nie chodzi, bo nawet do niego nie dotrze. Mi chodzi o naszą samoobronę, o naszą moralność umożliwiającą nam trwanie w naszych fundamentach wiary mimo wichrów i powodzi zmierzających do zmian tego, co musi pozostać niezmienne.



    "Wiesz kogo symbolem jest wąż ... dlaczego ma boską moc i co to ma wspólnego z ....... ,, ale jak powiedział Franciszek, „jako wspomnienie tego, który dla nas stał się grzechem, KTÓRY STAŁ SIĘ DIABŁEM, WĘŻEM. ,,"
    To weź sobie przeczytaj gdzieś w środku notki co o tym piszę, zwłaszcza:
    "Jezus umierał jako bezgrzeszny, a więc nie jako diabeł, nie jako wąż, a ciężar winy grzeszników brał na siebie z miłości – przecież takie ofiarowanie się to nawet najwyższy wymiar miłości – nie grzech.

    Logika Lutra i Franciszka jest tu skrajnie krzywdzącą Jezusa.

    Jezus umierał za grzechy ludzi, ale nie diabła, nie węża. Diabła i węża Jezus na Krzyż ze sobą nie brał. Jezus później zmartwychwstając pokazał że diabeł i wąż są pokonane, a ci, co w Niego wierzą nawet ci pogryzieni grzechem żyć będą. Właśnie spowiedź święta z wiarą że już jako bezgrzeszni żyć będą uwalnia ich od trucizny jadu węża i siły oraz magii grzesznych pokus diabła"
  • @miarka 11:10:44
    Spokojnie ,spokojnie kolego .. ,,Hola, hola. Mariusz tego nie mówi. To "że tu nie potrzeba aż takiej mądrości" mówisz Ty ,, , tak ,i nic takiego nie wkładałem w usta Mariusza , można sprawdzić .

    Nie chcę brać na swoje barki eksperta do spraw wiary .. tam w Watykanie tym się trudnią .
    Bałbym się w ogóle podważać to co głosi Papież . Jego krytyka przez wielu prominentów kościelnych jest z zasady fałszywa . W tej piramidzie ..wszyscy składają śluby posłuszeństwa swym przełożonym .

    No ale ty dalej brniesz w śmieszność .. oczywiście masz prawo do własnej interpretacji .. tyle że stawiasz się wtedy poza kościołem , a to wszystko zmienia .

    Widzę ze jednak nie rozumiesz tego przekazu w ewangeliach .
    A kiedy miałeś poznać , kiedy papieżem był Wojtyła ..on nie miał czasu na to .. to było właściwie biuro turystyczne .
  • @fabi 13:13:48
    "Spokojnie ,spokojnie kolego .. ,,Hola, hola. Mariusz tego nie mówi. To "że tu nie potrzeba aż takiej mądrości" mówisz Ty ,, , tak ,i nic takiego nie wkładałem w usta Mariusza , można sprawdzić"

    Właśnie sprawdziłem. - Jeżeli "Zgadzasz się z Mariuszem" ..."z tym że tu nie potrzeba aż takiej mądrości",
    to właśnie taką treść nadajesz jego słowom.
    Nie chodzi przecież o literalny dobór słów, a o jednoznacznie rozumianą treść, którą jego słowa wyrażają.
    Zresztą słusznie, bo on zaraz dodaje, że oni wcale tacy mądrzy nie są...


    "Bałbym się w ogóle podważać to co głosi Papież . Jego krytyka przez wielu prominentów kościelnych jest z zasady fałszywa . W tej piramidzie ..wszyscy składają śluby posłuszeństwa swym przełożonym".

    Mylisz krytyczne odnoszenie się do tego co głosi, z krytyką jego osoby. Mylisz samą hierarchiczną strukturę władzy wewnątrzkościelnej z podległością wiernych wobec niej.
    Władza wewnątrzkościelna ma służyć wiernym oddolnie. Ogół wiernych jest Kościołem, który stoi na fundamencie Piotra, czyli dzisiaj Franciszka i jego hierarchicznie ustawionej struktury władzy.
    Dla nas wiernych nie ma tu podległości hierarchicznej.

    Możliwe że taką zupełnie bezsensowną i zdecydowanie antychrześcijańską podległość chciałby przeforsować Franciszek swoimi najnowszymi naukami.

    Mało tego. - I w samej strukturze hierarchicznej podległej Franciszkowi nie ma nakazanego bezwzględnego bezwzględnego posłuszeństwa. Każdy jest człowiekiem i każdy ma swoje sumienie, a sumienie nie pozwala na posłuszeństwo władzy która chce odchodzić od świętości, od człowieczeństwa dojrzałego, w tym posłuszeństwa swojemu (zawsze wolnemu) sumieniu, a nawet "tylko" od moralności.

    Tam gdzie człowiek ma choćby wątpliwości moralne nie wolno mu działać - nawet gdyby taki miał rozkaz.
    A wątpliwości mają tu nawet kardynałowie.
    Forsowanie przez Franciszka w tych warunkach zmian prowadzi do schizmy.


    "No ale ty dalej brniesz w śmieszność .. oczywiście masz prawo do własnej interpretacji .. tyle że stawiasz się wtedy poza kościołem , a to wszystko zmienia".

    Nie ja tu próbuję budować jakąś odgórną schizmę bez fundamentu niezmienników wiary z jednej strony, a bez służebności struktury Kościoła ogółowi wiernych i przez nich Bogu. Tutaj to raczej Ty przemyśl swoją postawę.

    I nie pij do mnie, bo ja na pewno nie jestem poza Kościołem. Nie robię jakich interpretacji dla wydziwiań a staram się o zdrowy osąd sytuacji na potrzeby obrony koniecznej. Już koniecznej.
  • @miarka 10:40:08
    "Rola papieża to stać na straży tego co niezmienne, dbać o to, aby fundament na skale był dobrze pogłębiony, dający budowli odporność na zmiany."

    Będąć na mszy i słuchając kazania księdza mogę mieć wątpliwości. Papież jest tutaj autorytetem i jak czegoś nie rozumiem, to powinnam odwołać się do jego wyjaśnień. A te wyjśnienia powinny być takie, że jednoznacznie zrozumie je osoba nie mająca jakiegokolwiek wykształcenia lub bardzo wykształcona.

    Przenosząc to na inną płaszczyznę. Co by się działo, gdyby była wojna i generał wydaje rozkaz, który dla wojska nie jest jednoznaczny? Giną niewinni ludzie? Dlatego nie przekonuje mnie argument, że prawidłowo odbierają papieża ludzie wykształceni, a nieprawidłowo ludzie niewykształceni. A dobro ma się wiązać z wykształceniem? Tego zupełnie nie kupuję.
  • @leoparda 14:29:35
    ""Rola papieża to stać na straży tego co niezmienne, dbać o to, aby fundament na skale był dobrze pogłębiony, dający budowli odporność na zmiany."
    Będąć na mszy i słuchając kazania księdza mogę mieć wątpliwości. Papież jest tutaj autorytetem i jak czegoś nie rozumiem, to powinnam odwołać się do jego wyjaśnień. A te wyjśnienia powinny być takie, że jednoznacznie zrozumie je osoba nie mająca jakiegokolwiek wykształcenia lub bardzo wykształcona".

    Oczywiście. Papież ma być samą skałą, na której stoi Kościół - nie autorytetem z racji władzy, a tym czym wspiera się nasza wiara.
    Jak patrzeć na hierarchię Kościoła to ona powinna być tym fundamentem, a on na jej samym dnie.
    Dopiero wtedy to odwołanie się do papieża przyniesie odpowiedź łatwo zrozumiałą i dla ludzi najprostszych i bardzo wykształonych, odpowiedź im potrzebną jako gwarancję stabilności tego co w oparciu o ten fundament budują.

    Głos takiej władzy zawsze bądzie brzmiał: wspierajcie się ma mnie, na tym co najbardziej niezmienne, czyli święte świętością Boga.
    Głos dowódcy na wojnie: brońcie z najwyższym poświęceniem tego co święte, co ma pozostać niezmienne, a w razie konieczności wyboru między wartościami brońcie do końca tego co najważniejsze dla ducha. Duch ma zawsze pozostać wolny, sumienie ma zawsze pozostać wolne, wola ma zawsze pozostać wolna (odpowiednio w kwestiach religijnych: "Kto wytrwa do końca ten będzie zbawiony" - wytrwa zwłaszcza w wierności Bogu jedynemu, a więc tu bez pośredników).
  • @leoparda 09:04:09
    Szanowna Leopardo!

    Azaliż powiadam Wam: jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził.
    Jeśli Franciszek będzie mówił jak do mądrych to głupi nie zrozumieją, jesli - jak do głupich, to mądrzy się obrażą i przestaną słuchać. Skromność i pokora (wspomniana przez autora) mają to do siebie, że człowiek zna swe miejsce w szeregu i wie, że głupoty wypowiadane przez mądrzejszego są dla niego nierozpoznawalne. Zatem jeśli głupszy słyszy z ust mądrzejszego coś , co uznaje za głupie, to z automatu dochodzi do wniosku , że jest to rzecz dla niego zbyt skomplikowana. Wówczas taki głupszy jest jedynie głupszy. W przeciwnym razie : nie dość , że głupszy, to na dodatek zwyczajnie głupi. Wyjaśnić tu należy, że głupszy choć pochodzi od słowa głupi nie koniecznie musi wiązać się z głupotą. Głupszy to po prostu taki, który w porównaniu z kimś innym nie okazał się mądrzejszym lub równie mądrym.
    Dodać należy , że katolik , to taki chrześcijanin, który uznaje , że papieża de facto wybiera Duch Święty.
  • Jaki jest zamiar Autora?
    Notka jest krytyką Franciszka, czy wprost przeciwnie, wyrazem poparcia?
  • @Mariusz G. 16:42:24
    Muszę się tu wtrącić, bo widzę, że sam tu wrzuciłeś temat mądrości i głupoty, kiedy i według Leopardy i mnie chodzi tu o fundamentalne kwestie wiary.
    Jeśli będzie mówł o tym, będzie mówił o świętościach i niezmiennikach, będzie mówił o tym co interesuje wszystkich i trafiał do wszystkich ludzi zainteresowanych pogłębianiem swojej wiary i życia duchowego, a dopiero na nich budowaniem swoich konstrukcji życiowych mogących być trwałymi i służącymi życiu.

    A co do Twojego rozważania o głupocie i mądrości to nie zgadzam się aby mądrość nazywać relatywną.
    Jest darem Bożym, jednym z siedmiu głównych darów Ducha Świętego - jest zawsze w miarę.
    To jej nadmiar (czyli przecenienie, przewartościowanie), albo przeciwnie - brak czy niedostatek, są głupotą. Oczywiście budowanie alternatyw do głupoty też zawsze da w wyniku głupotę.
    Nie istnieje "mniejsza głupota", tak jak nie istnieje "mniejsze zło" - to tylko manipulacje dla budowy złudnych namiastek mądrości czy dobra.
  • @roux 16:50:27
    A jak myślisz ... prowokujesz .. no dobrze ... papież ponoć głosi herezje ,
    ciekawym jestem twojej wersji .. ,, Jezus umierał za grzechy ludzi, ale nie diabła, nie węża. Diabła i węża Jezus na Krzyż ze sobą nie brał.,,
  • @roux 16:50:27
    "Notka jest krytyką Franciszka, czy wprost przeciwnie, wyrazem poparcia?"

    Jesteś już drugim, który zauważa że może być i tak, i tak. Z pewnością ma to związek z obszernością wypowiedzi z jednej strony, a z drugiej strony z jakimś dla mnie niezrozumiałym uprzedzeniem, że można tylko krytykować lub popierać osobę.
    Przecież do krytyki osoby wcale by nie trzeba dużo słów, to i wypowiedź była by krótka. - I odwrotnie - temat można przedstawiać argumentami merytorycznymi w jakimś w miarę spójnym obrazie, i to właśnie wtedy ma sens obszerność wypowiedzi żeby później już nie brnąć w zbędne, jałowe dyskusje.


    Jakbyś przeczytał notkę i dyskusję uważniej to już byś to wiedział. Weź choćby początek:

    "„Spowiednik wezwany jest do bycia człowiekiem słuchania: ludzkiego wysłuchania penitenta i boskiego wsłuchiwania się w Ducha Świętego – mówił papież”.
    Przecież jest odwrotnie – to my się spowiadamy Bogu, więc i spowiednik dla nas jest tu Jezusem działającym w Duchu Świętym. Występuje więc tu w roli Boga, a w penitencie widzi wcale nie brata a grzesznika".

    Czy tu jest krytyka Franciszka? Ależ skąd. To jest dyskusja merytoryczna z jego wypowiedzią. Dyskusja motywowana troską o Kościół, a więc i o ogół wiernych.
  • @Mariusz G. 16:42:24
    ,, że papieża de facto wybiera Duch Święty.,, tak ..ale to jest tylko dla tych co poważnie traktują swoją religię .
  • @Mariusz G. 16:42:24
    "Dodać należy , że katolik , to taki chrześcijanin, który uznaje , że papieża de facto wybiera Duch Święty".

    Nie zauważyłem od razu więc odniosę się oddzielnie.
    Nie. Papieża wybiera konklawe czyli ogół kardynałów w odpowiednim wieku "w asystencji Ducha Świętego", a więc przekonanych że działają pod natchnieniem Ducha Świętego.
    Cały problem w tym, że to wszyscy muszą być w tym stanie, a już piersze głosowanie pokazuje że tak nie jest. Ktos tu oszukuje. I to nie Duch Święty.
    Na pewno modlą się do Ducha świętego o asystencję, tylko czy w to wierzą. - A nawet jak wierzą to czy są zdecydowani słuchać bez względu na wszystko, skupiać się na swojej służbie ogółowi wiernych, a nie na kwestiach władzy?
    A ja myślę, że przeciętny katolik to jest trzeźwiejszy i widzi co widzi: wybierają kardynałowie, ba, nawet zauważa lobbystów kręcących się koło kardynałów.
  • @fabi 17:37:10 myślę, że
    Franciszek jest prawdziwym szczęściem dla katolików, "głosem z nieba "
  • @miarka 17:42:03 wydaje mi się, że
    z kapitanem okrętu/samolotu (niepotrzebne skreślić) się nie dyskutuje
  • @roux 18:16:13
    "z kapitanem okrętu/samolotu (niepotrzebne skreślić) się nie dyskutuje"

    Zgoda. Tylko że papież to nie kapitan, a raczej wręga, czy kil, czyli fundament tego okrętu/samolotu. Kapitan to Jezus.
  • @roux 18:12:44
    "głosem z nieba "

    niedawno tez prowadziłeś pouczającą dyskusje , z jednej Biblii czytacie a każdy wyczyta co chce . Ktoś ponoć z sekty ,inny samotny wilk to można zrozumieć . Jednak jeśli chodzi o Rzymsko Katolików sprawa jest prosta , jak sam porównałeś to z kapitanem okrętu, samolotu .
    publiczne podważanie autorytetu prowadzi do anarchii .
    Nie ma sensu tu się rozpisywać , pomijając misterium ten organizm musi jakoś funkcjonować . w skrajnych wypadkach dochodzi do schizmy .

    Sam poruszasz się w tym temacie wiesz o co chodzi .
    Kościół ma ogromną liczbę teologów , ciągle nad czymś się rozwodzą , spierają .
    ,, 21 lipca 1542 Papież Paweł III ogłosił konstytucję apostolską Licet ab initio, reformującą Świętą Inkwizycję. Powoływała ona Kongregację Rzymskiej i Powszechnej Inkwizycji (nazywaną też Świętą Inkwizycją lub Świętym Oficjum) w celu „zachowania i obrony jedności wiary oraz wykrywania i zwalczania błędów oraz fałszywych doktryn”. Początkowo miała charakter tymczasowy, ale w 1564 Pius IV przekształcił ją w stałą kongregację Kurii Rzymskiej, co w 1588 potwierdził Sykstus V, nadając jej zarazem honorowy prymat wśród wszystkich kongregacji. W tej postaci działała ona do 1965, z tym, że w roku 1908 zaniechano używania w nazwie słowa Inkwizycja.

    7 grudnia 1965 decyzją Pawła VI, jej nazwę zmieniono na Świętą Kongregację Nauki Wiary. Przy tej okazji dokonano też kilku zmian o charakterze organizacyjnym (zniesienie urzędu komisarza generalnego, ustanowienie urzędu kardynała prefekta) i kompetencyjnym (zniesienie Indeksu Ksiąg Zakazanych).

    W 1983 jej nazwę zmieniono na Kongregacja Nauki Wiary (łac. Congregatio pro Doctrina Fidei), usunięto z niej przymiotnik „Święta”, co wiązało się z wprowadzeniem nowego prawa kanonicznego.

    To wszystko tłumaczy spory toczące się i tu na neonie .

    Takie jednoznaczne wywody miarka są niepoważne i wynikają z niewiedzy . Papież nie głosi nic co by było niezgodne przyjętym kanonem wiary , w kościele Katolickim .
    Pewnie naraża się ... bo jednak wyraża swoje zdanie i co gorsza krytykuje własny aparat ,,władzy ,, choćby branie kasy za modlitwę .
  • @fabi 19:28:30
    I znowu pijesz do mnie personalnie: "Takie jednoznaczne wywody miarka są niepoważne i wynikają z niewiedzy" - nadto wcale nie pokazujesz iżbym czegoś nie wiedział.

    Za to Ty popisujesz się swoją ignorancją bo z Twojej wypowiedzi wynika, że jakoby Kościół Katolicki stoi na autorytecie:
    "Papież nie głosi nic co by było niezgodne przyjętym kanonem wiary , w kościele Katolickim Jednak jeśli chodzi o Rzymsko Katolików sprawa jest prosta , jak sam porównałeś to z kapitanem okrętu, samolotu .
    publiczne podważanie autorytetu prowadzi do anarchii".

    Kościół Katolicki stoi na osobie Jezusa Chrystusa jako Kamieniu Węgielnym Odrzuconym Przez Budujących, czy na Opoce, Skale, Fundamencie wiary świętego Piotra, albo na Krwi Męczenników, ale nie na autorytecie.
    Już w samym tym że autorytet jest odgórny jest bzdurność tego stwierdzenia o budowie na autorytecie. - Zawsze dawałaby iluzję bez fundamentów.
    Jezus nie ustanawiał Kościoła odgórnie czy nakazowo, ale przykładem, żmudną nauką, miłością i ofiarą - wszystkim oddolnie.

    A co do porównania z kapitanem to już odpowiadałem - mistyczną Głową Kościoła (którego członkami jak organy Ciała Kościoła jesteśmy my, wierni) jest Jezus Chrystus - i to On tu jest Kapitanem.

    Papież wypada ze swojej roli kiedy chce kapitanować.
    Rolą papieża, następcy świętego Piotra jest bycie oddolnym fundamentem dla wiary katolickiej. I wystarczy. Papież nie potrzebuje być "władzą z tego świata".
  • @miarka 20:53:03
    Czyli , tak konkretnie, bez pitolenia, co taki papież winien robić? Opowiadać głupim to, do czego mądrzy (czytaj: miarka) już sami doszli?
    A wracając do początku: ja osobiście (pełen dobrej wiary) zakładam , że Franciszek mówiąc o spowiedzi miał na myśli coś takiego: człowiek , który klęka przed konfesjonałem (nie pustym) i wyznaje obcemu człowiekowi trudną do wypowiedzenia na głos prawdę , prawdę , do której wielu nie potrafi się przyznać nawet przed samym sobą, jest właśnie tym za co Chrystus zginął. Więc ten który jest tego świadkiem (kapłan) winien podchodzić do tego wydarzenia tak, jak gdyby spotkał samego Chrystusa, a nie , patrząc z góry, zjebać wiernego jak burą sukę lubo tez klepnąć coś z automatu, typu żałuj za grzechy i odmów trzy razy Zdrowaś Mario... myśli mając przy tym zaprzątnięte wieczornym rozdaniem pokerka.
  • @miarka 20:53:03
    Słuchaj , nie ma sensu dalej dyskutować ..pozostajemy przy swoim ... powiedzmy jest to sprawiedliwe .
    Dyskusja o polityce i religii jest zawsze trudna i najczęściej ludzie się kłócą . Nie chcę przekraczać tej bariery , jeśli w czymś uraziłem ..przepraszam ... i dobrej nocy .
  • @fabi 17:46:01
    To, że nie odnoszę się do Twoich komentarzy wynika z faktu, że po prostu nie mam nic mądrego do dodania.
  • @fabi 23:07:02
    "Słuchaj , nie ma sensu dalej dyskutować ..pozostajemy przy swoim ... powiedzmy jest to sprawiedliwe".

    Nie ma sprawy, i tak trochę popchnęliśmy temat - inni już mogą dyskutować czy mieć nad czym myśleć.
  • @Mariusz G. 23:03:59
    „Czyli , tak konkretnie, bez pitolenia, co taki papież winien robić? Opowiadać głupim to, do czego mądrzy (czytaj: miarka) już sami doszli? "człowiek , który klęka przed konfesjonałem (nie pustym) i wyznaje obcemu człowiekowi trudną do wypowiedzenia na głos prawdę , prawdę , do której wielu nie potrafi się przyznać nawet przed samym sobą..."

    Pytasz w kontekście mojej odpowiedzi do fabi z której już wynikało że papież nie ma budować Kościoła na autorytecie, a więc i na jego własnych mądrościach, bo to droga odgórna, a więc i rola pośrednika między człowiekiem a Bogiem, a trzymać się roli oddolnej, roli przede wszystkim strażnika fundamentu wiary, a to i tyle co i nic tu nie zmieniać, a trzymać się tego co odwieczne i niezmienne. Przywódca Kościoła to nie rola władcza a służebna (Mt 20, 27 A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym, 28 na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu».) Ma naśladować Chrystusa a nie stawać przed wiernymi tak jakby przychodził od Niego ze swoimi mądrościami) Rola papieża to właśnie strażnik wiary – Skała, Opoka, to co jasne, proste i niezmienne. – Głową zawsze był i będzie Jezus.


    „ja osobiście (pełen dobrej wiary) zakładam , że Franciszek mówiąc o spowiedzi miał na myśli coś takiego: człowiek , który klęka przed konfesjonałem (nie pustym) i wyznaje obcemu człowiekowi trudną do wypowiedzenia na głos prawdę , prawdę , do której wielu nie potrafi się przyznać nawet przed samym sobą, jest właśnie tym za co Chrystus zginął”.

    Nie. Ja bym tu powiedział, iż przewidując że zostanie zamordowany za swoją świętą wiarę ofiarował się aby coś takiego jak tu opisujesz mogło zaistnieć. – W żadnym razie nie żeby inicjatywa należała do Niego – czyli On umrze, a to zaistnieje tak jak Ty to widzisz. To co piszesz jest jest jakieś jehowskie – oni nie uznają zmartwychwstania Jezusa. To jest jakieś buddystyczne – oni nie uznają Boga osobowego. To jest jakieś judaistyczne czy islamskie - oni nie uznają Boga w Trójcy Świętej jedynego. Jezus nie ustanowił automatu i nie umarł po to żeby automat mógł działać bez Niego, bez Jego łaski dla każdego przypadku widzianego osobowo.


    „ … Więc ten który jest tego świadkiem (kapłan) winien podchodzić do tego wydarzenia tak, jak gdyby spotkał samego Chrystusa”.

    A więc godzisz się z tym, że spowiednik ma widzieć w penitencie Jezusa? A skąd? Jezus oczywiście chciał, aby każdy przychodził do Niego po łaskę przebaczenia grzechów bo to łaska – wymaga i jej przyjęcia i współpracy z Łaskawcą dla osiągnięcia jej celu, czyli pojednania z Nim i z ludźmi. Nie ma takiej możliwości żeby spowiednik widział w penitencie Jezusa jako bezgrzesznego. To co w nim dobre spowiednik musi dopiero znaleźć. Na to co dobre w dalszym życiu penitenta spowiednik dopiero go musi nakierować.
    Poza tym zdecydowana większość ludzi ma ogromne opory żeby zajrzeć w prawdę o sobie samym. Bez głębokiej modlitwy nawet książeczkowy schemat rachunku sumienia potraktuje powierzchownie, z myśleniem o czym innym i z samorozgrzeszeniami, albo obwinianiami innych.
    Człowiek, który idzie do innego obcego człowieka nigdy nie otworzy się przed nim bardziej jak przed sobą samym, chyba że w hipnozie. Jak nie zobaczy w tym materialnego interesu to w ogóle nie pójdzie do spowierdzi i jeszcze będzie przypisywał spowiednikom grzechy gorsze od swoich które widzi.
    Człowiek traktujący spowiednika jak innego obcego człowieka nie otworzy się przed nawet jak przed sobą.
    Żeby mogło dojść do prawdziwej spowiedzi musi widzieć w spowiedniku Jezusa.

    A kapłan? Nic się nie stanie że czując się jak Jezus w roli spowiednika będzie widział w pierwszej chwili w penitencie samego diabła, krętacza i kłamcę cwaniaczka co chce wyłudzić rozgrzeszenie. Wtedy na pewno kierując się Duchem Świętym w sobie znajdzie w penitencie iskierki dobra wokół których będzie mógł rozpoznawać prawdę, ogniskować swoją miłość do niego, przebaczenie i naukę.

    A idąc za Twoim tłumaczeniem to niby jak spowiednik miałby rozpoznawać stan rzeczywistej sytuacji rozumu, woli i ducha penitenta żeby móc zważyć jego grzechy, jego logikę, motywację, stan, z którego się ma poprawiać, czy w ogóle jego rozeznawanie duchów i relacji do innych ludzi?
    Przecież tu nie można zastosować kodeksu karnego z widełkami kar i nagród dla każdego uczynku.
    Jasne że spowiednicy mają jakieś swoje uproszczenia, ale żeby we wszystkich penitentach widzieć Jezusa to przesada – sami święci, a kapłani upokornieni. To już chyba w komuniźmie nie było takiej urawniłowki.
    A tak w ogóle to ileż by trzeba pić żeby wyhodować sobie taką wyobraźnię, żeby móc sobie wyobrazić Jezusa który by się spowiadał z grzechów – biedny i pokorny?
  • @
    Tych co już zdążyli przeczytać przepraszam, że dokonałem erraty swojego komentarza do Mariusza G z 24.03.2018 01:04:14 na nieco obszerniejszy ale i chyba łatwiej zrozumiały. Nie mogłem wcześniej bo była konserwacja.
  • @Mariusz G. 16:42:24
    Tutaj nie chodzi o dogadzanie, ale o przekaz. Gdyby było tak jak piszesz, to nasze szkolnictwo załamałoby się zupełnie. W szkole nauczyciel ma tak poprowadzić lekcję, aby jego przekaz trafił do uczniów zdolnych, przeciętnych i tych mało przeciętnych. Wiadmomo, że tych dwóch grup jest najwięcej. Jeśli jakiś nauczyciel ma z tym kłopoty i uczniowie nic nie rozumieją to musi on się zastanowić jak te treści przedstawić, aby uczniowie je rozumieli. Jeśli zdarza się to ciągle, to taka osoba nie nadje się na nauczyciela.
    Papież ma swoich doradców, a doradcy są od doradzania i pomocy. Tutaj nie ma wytłumaczenia. To nie wierni mają się dokształcać, ale płynący do nich przekaz ma być klarowny dla ludzi w różnym wieku, o różnym stopniu mądrości itp. Tak jak w szkole, a nie na studiach.
  • @leoparda 09:59:50
    Nie jesteś na czasie. Nasze szkolnictwo załamało się i to naj[prawdopodobniej :zupełnie. (moja córka w VI klasie juz przynosi piątki z polskiego za narysowanie PLAKATU!, tylko patrzeć , jak przyniesie 6 z matematyki za pokolorowanie drwala - długo by pisać)

    Skąd pewność, że przekaz Franciszka , jako całość nie jest jasny i przejrzysty. Obawiam się , że większość z nas (w tym miarka) zna tylko jego fragmenty (być może jeszcze dodatkowo zmanipulowane) z prasy, poprzedzone nagłówkiem typu: "Franciszek znów szokuje...".
    Polecam pojęcie "koła hermeneutycznego" zwłaszcza w ujęciu Heideggera czy Gadamera - generalnie jeżeli ktoś będzie chciał coś zrozumieć po swojemu, to żadna retoryka temu nie zaradzi.
  • @Mariusz G. 11:53:06
    Bez przesady, są różne szkoły.

    Jakoś dziwnym trafem za czasów papieża Benedykta XVI dziennikarze nie mieli sensacyjnych tematów. Dlaczego teraz tak jest? Władcy państw mają wpływ na przekazy idące do mediów.

    Pierwszy raz usłyszałam o pojęciu "koło hermeneutyczne", przeczytam sobie o tym. Masz rację, że jak ktoś będzie chciał coś zrozumieć po swojemu to na to nie ma rady. I tak jak temu komuś powiesz, że słońce ma żółtą barwę to on się z nią nie zgodzi. Pozostaniemy przy swoich zdaniach. Tutaj przychodzi mi na myśl tłumaczenie zasad w matematyce. Dlatego byłoby dobrze, żeby w obecnej dobie (obrazkowej) przekaz papieża Franaciszka był jaki najbardziej prosty.
  • @leoparda 13:35:05
    "Dlatego byłoby dobrze, żeby w obecnej dobie (obrazkowej) przekaz papieża Franaciszka był jaki najbardziej prosty"

    Dziękuję za to stwierdzenie. Dokładnie oddaje to co głoszę. Papież powinien być skupiony na samych fundamentach naszej wiary.
    Myślicielem typu Jan Paweł II, czy Benedykt XVI to on nie jest żeby dostarczać wiernym refleksji życiowych, więc tym bardziej niech pilnuje fundamentów. Wtedy będzie trafiał do wszystkich.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930